Showing posts with label imprezy/parties. Show all posts
Showing posts with label imprezy/parties. Show all posts

Friday, 24 June 2011

Noc świętojańska na plaży/The San Joan fiestas on the beach

700.000 osób spędziło noc świętojańską na plażach Barcelony, w tym ja również. Ale po kolei.
W Katalonii święto Sant Joan obchodzi się bardzo hucznie (24 czerwiec to dzień wolny). W ogóle wydaje mi się, że w żadnym kraju nie świętuje się aż tak, jak właśnie w Hiszpanii. Będę zdawać relację z wszystkich fiest, w których uczestniczyłam, bo w końcu to jeden ze sposobów na dokładne poznanie kultury kraju, w którym przyszło mi mieszkać.

Wracając do Świętego Jana :) W noc z 23 na 24 czerwca w Barcelonie wystrzela się o wiele więcej fajerwerków i petard niż w Sylwestra. Ogień jest ważnym elementem obchodów nocy świętojańskiej, na plażach i placach pali się ogniska. Ogień symbolizował bowiem oczyszczenie, uwolnienie się od nieszczęść, tradycyjnie na głównych placach miasta paliło się stare meble, sąsiedzi gromadzili się wokół ognisk. Noc świętojańska, czyli werbena de Sant Joan, ma również inne alternatywne nazwy: Noche del Fuego (Noc Ognia), Noche de las Brujas (Noc czarownic).

Kolejnym symbolem werbeny Sant Joan jest woda, według popularnych wierzeń w tę noc woda ma magiczne właściwości lecznicze, co potwierdza przysłowie: „Baño de San Juan, salud para todo el ano” (czyli „Kąpiel na świętego Jana, zdrowie na cały rok”). Wiele osób kąpie się w morzu wierząc w ten ludowy przesąd.
Najkrótsza noc w roku to też jedyny dzień, kiedy na plaży dozwolone jest właściwie wszystko: picie alkoholu, robienie grilla, głośna muzyka. Wiele osób właśnie w ten sposób wita lato.

Mój sposób spędzenia tej nocy, nie odbiegał znacznie od tych zasad. Zostałam zaproszona na kolację do Sophii i jej współlokatorów, którzy mieszkają w samym centrum dzielnicy Gracia, z ich tarasu widzieliśmy fajerwerki. Na deser zjedliśmy coca de San Joan, tradycyjny deser tego dnia. Na ulicy każdy Barcelończyk niósł tradycyjną papierową torebkę z cukierni właśnie z tą cocą. Po kolacji przyszli znajomi Sophie. Około 1, już w dość dobrych humorach, udaliśmy się na plażę. Tam, po namowach Sophie zostałam namówiona na pierwszą w tym roku kąpiel w morzu. Tym bardziej liczy się moja odwaga (bo nie mogę niestety nawet tego wytłumaczyć poziomem alkoholu, bo był dość niski w porównaniu z większą częścią świętujących na plaży), że nie miałam na sobie stroju. Ale cóż, raz się żyje, ciemny było, większość „plażowiczów” i tak była zbyt pijana, żeby zauważyć, że się kąpię w bieliźnie. Nie byłam zresztą odosobniona. Niektórzy zanurzali się także w pełnym odzieniu (wliczając buty).

Tak właśnie wyglądała moja pierwsza noc świętojańska w Barcelonie (musicie uwierzyć na słowo, bo aparat prowizorycznie zostawiłam w domu), bez Nuno, który spędzał ją w Porto waląc swoich znajomych plastikowymi młotkami po głowie.

700,000 people spent the night of Sant Joan on the beaches of Barcelona, and I was among them. But let´s start from the beginning. In Catalonia, St John's Eve is celebrated with fire, water, music, and sice 24th of June is a day off, you can picture how big the party is. I strongly believe that in any other country there are so many celebrations on different occasions as in Spain. It is the country of fiestas. I promise I will tell you about all the fiestas I participated in, as it is another way to get to know profoundly the country I live in. Getting back to the point, that is how they celebrate San Joan. During the night of 23 to 24 June in Barcelona more fireworks and firecrackers are shot than on the New Year's Eve. Fire is an important part of the celebration of midsummer night, there are bonfires on the beaches and main squares. The fire traditionally symbolizes purity and fertility, in the past neighbors used to burn old furniture and gather around bonfires. Midsummer's Day, or verbena de San Joan,has other names: Noche del Fuego (Night of Fire), Noche de las Brujas (Witches Night). Another symbol of verbena of Sant Joan is water, according to popular belief on this night the water has magical healing effect, as confirmed by the proverb: "Baño de San Juan, salud para todo el ano" (or "Bathe on San Juan, health for the entire year") . That is why it become tradition to take a first swim in the sea that night. The shortest night of the year is also the only day when you can do basically everything on the beach, everything is allowed: drinking, barbecuing, and listening to loud music. The beach is where many people welcome the summer. Basically this is how I spent this night, the same way as locals do. I was invited over Sophie´s to have dinner with her and her roommates. As she lives in the heart of Gracia, we could see fireworks from the terrace. For dessert we ate coca de San Joan, a traditional dessert that everybody in Barcelona eats on this night (on the streets almost every barcelonian was carrying the typical paper bag from bakery with coca inside). After the dinner, Sophie's friends came and the proper party begun. Around 1, already in fairly good spirits, we went to the beach. It was really crowded, all the people eating, drinking, some already sleeping… Sophie made me take my first swim in the sea. You have to appreciate my courage, as I wasn’t prepares as she was, and didn’t have my swimming suit (but since you live only once, and while I am still young, I can to some crazy stuff). Fortunately, nobody cared, it was too dark, most of the people were just too drunk to even notice that I was in underwear and not bikini. Moreover, I was not alone, some people even went into water fully dressed, shoes included. This is how I spent my first Sant Joan in Barcelona. You have to believe my words, as I don´t have any pictures to prove it. I spent the verbena alone as Nuno went to Portugal and spent it banging his friends with plastic hammers.

(na zdjęciu coca de Sant Joan, Wikipedia/ photo of coca de Sant Joan, from Wikipedia)

Sunday, 6 March 2011

Szaleństwo karnawałowe/ Carnival madness

Podczas karnawału Hiszpanie potwierdzają raz jeszcze, że umieją się bawić.
Karnawał rozpoczyna się pod koniec stycznia, a kończy w Środę Popielcową (El miércoles de ceniza), po której zaczyna się Wielki Post (Cuaresma).
W Tłusty czwartek (dijous llarder / jueves lardero) w Katalonii tradycyjnie je się coca de lladrons oraz butifarra de huevo.

W Środę Popielcową w niektórych regionach Hiszpanii ma miejsce inna tradycja- pogrzeb sardynki El Entierro de la Sardina. Pogrzeb na wesoło oczywiście, żałobnicy litują się nad losem biednej sardynki, bowiem tradycyjnie podczas Wielkiego Postu nie spożywano mięsa. Pochód płaczących, ubranych na czarno żałobników płacze i zawodzi, by na koniec spalić sardynkę. Tradycja ta może także być interpretowana jako zakończenie czasu radości i zabawy, a nadejście czasu smutku i refleksji.

W ostatni weekend karnawału wychodzą przebrani na ulice całymi rodzinami. Ludzie nie przebrani są mniejszością, nawet wśród gapiów, którzy oglądają paradę, nie uczestnicząc w niej, dominują przebierańcy. Od rana do wieczora na ulicach pełno ludzi, zespoły muzyczne dopełniają atmosfery zabawy.




Organizowane są konkursy na najlepsze przebranie, tak więc nie można wyciągnąć tak po prostu stroju z zeszłego roku, trzeba wykazać się kreatywnością.
W paradach uczestniczą zgrupowania (w Barcelonie większość zgrupować reprezentowało kraje latynoskie).




W czasie dyktatury Franco obchody karnawału były zabronione, korowody i parady przywrócony wraz z powrotem demokracji. Nie ma jednej zasady na szaleństwo karnawałowe w Hiszpanii, nie ma jednej recepty na udaną zabawę. Najbardziej znany jest karnawał na Teneryfie, w 1980 zyskał miano święta narodowego Fiesta de Interés Turístico Nacional. Karnawał w Kadyksie także plasuje się wysoko, na trzecim miejscu listy najpopularniejszych i najhuczniej obchodzonych karnawałów znajduje się katalońskie Sitges. W Barcelonie tradycja świętowania karnawału nie jest głęboko zakorzeniona, ale mamy i paradę i imprezy przebierane w całym mieście.




Ja oczywiście nie mogłam opuścić karnawałowej parady. W Rubí zobaczyliśmy przygotowania do pochodu i muszę przyznać, że tematyka niektórych przebrań zgrupowań była zaskakująca.




W Barcelonie tłumy, niektórzy przyjechali dużo wcześniej, żeby mieć dobre miejsce. My się załapaliśmy na pierwszy rząd, mimo że przyjechaliśmy kilka minut przed rozpoczęciem, ale pewnej rodzinie oberwało się od wyglądającego z pozoru niewinnie staruszka. Okazało się, że on podobno zajmował pozycję strategiczną już od 4 po południu, a mu się wepchnęli, po 10 minutowej dyskusji, rodzina usunęła się w tył. Obok mnie kłócące się siostry rywalizowały między sobą o lepsze miejsce, a co za tym idzie lepszy widok na uczestników pochodu. Tancerki skąpo ubrane (pochody karnawałowe w większości są na modę tych w Rio, ale w zimnych warunkach europejskich miast) starają się rozgrzać publiczność ubraną w zimowe płaszcze. Po pochodzie impreza przenosi się z ulic do barów, a potem klubów i dyskotek.




W niedzielę wybraliśmy się do Sant Cugat, gdzie miał miejsce karnawał dla dzieci, czyli koncert lokalnej grupy, pokaz castellers i w sumie żadnych atrakcji. Ale i tak tłumy ściągnęły na plac przy klasztorze. Popularnością cieszyły się przebrania za zwierzątka, za Spidermana, za postać z Toy Story, Sponge Bob oraz czarownice i księżniczki.






During the carnival Spaniards confirmed once again their fame of party people. They certainly know how to have a good time and a lot of fun.
Carnival begins in late January and ends on Ash Wednesday (El Miércoles De Ceniza), after that we start Lent (Cuaresma).
On Fat Thursday (dijous llarder / jueves lardero) in Catalonia, traditionally one should eat coca de lladrons and butifarra de huevo.

On Ash Wednesday, in some regions of Spain a strange tradition takes place, sardine’s funeral (El Entierro de la Sardina). Of course it is not a sad and solemn funeral, but on the contrary. Well, mourners dressed in black cry and weep, they take part in procession to burn the poor sardine. Traditionally during Lent Catholics didn’t eat meet, now you can interpret this tradition as a visible end of the time of joy and fun and the beginning of the time of sadness and reflection.

The last weekend of the carnival is time to dress up, go creative while choosing a costume and have fun. Whole families participate on the streets in the carnival parade, some are just observing, but even then dressed up people are in majority, it seems that it is not cool not to wear a costume. And you can’t wear just any costume, or the one you had the year before, as in Spain you must get creative if you want to take part in the contest for the best carnival outfit or just to impress your friends, family or neighbours. As they all spend hours on the streets, listening to bands playing or participating on whatever activities are organized.




During the Franco dictatorship, the Carnival celebrations were forbidden, processions and parades returned with reestablishment of democracy. Every city celebrates the carnival in a bit different way, there is no simple recipe or rule for the madness of Carnival in Spain. The most famous is the Carnival of Tenerife, in 1980 it even was named a national holiday Fiesta de interés Turístico Nacional. Carnival in Cadiz also ranks high and carnival in Sitges, Catalonia, is also among the most popular celebrations. “Barcelona’s carnival is often said to be eclipsed by other fiestas during this period. Therefore, those who plan on really experiencing the fiesta may wish to make a train journey to somewhere out of town (http://www.barcelona-tourist-guide.co) but still some events are organized by the city hall.





As it was quite cold we decided to o to Paral-lel to see the parade instead of going to Sitges.
In Rubí we saw the last preparations for the parade and I must admit that some themes of the outfits impressed us.




In Barcelona, like always, countless watchers gathered, some arrived hours earlier before. We were lucky to find a free spot in the first line, but a family that were wanted to take a place next to us get reprimanded by an innocent-looking old man. It turned out that he had arrived as early as at 6 pm (the parade took place at 8.30 pm) and was holding a strategic position that he had no intention of giving up so that some kids could see the parade. After 10-minute discussion, the family backed away to the second line. Next to me two sisters were arguing constantly about which one had the best position= better view at the participant (it seemed as the majority of the groups were representing Latin American countries).




Scantily clad dancers (as in the imitation of parades of Rio, just in cold European winter) were trying to warm up the audience, dressed in winter coats. After the parade most of the people move to bars, then clubs and discos.




On Sunday we went to Sant Cugat, to see the children's carnival, but there weren’t many attractions organized, only a concert of a local group and Castellers. But still the square next to the monastery was crowded, with majority of people dressed up. It seems that this year dressing up as animal, Spiderman, a character from Toy Story, Sponge Bob, witches and princesses was cool and trendy.



Showing posts with label imprezy/parties. Show all posts
Showing posts with label imprezy/parties. Show all posts

Friday, 24 June 2011

Noc świętojańska na plaży/The San Joan fiestas on the beach

700.000 osób spędziło noc świętojańską na plażach Barcelony, w tym ja również. Ale po kolei.
W Katalonii święto Sant Joan obchodzi się bardzo hucznie (24 czerwiec to dzień wolny). W ogóle wydaje mi się, że w żadnym kraju nie świętuje się aż tak, jak właśnie w Hiszpanii. Będę zdawać relację z wszystkich fiest, w których uczestniczyłam, bo w końcu to jeden ze sposobów na dokładne poznanie kultury kraju, w którym przyszło mi mieszkać.

Wracając do Świętego Jana :) W noc z 23 na 24 czerwca w Barcelonie wystrzela się o wiele więcej fajerwerków i petard niż w Sylwestra. Ogień jest ważnym elementem obchodów nocy świętojańskiej, na plażach i placach pali się ogniska. Ogień symbolizował bowiem oczyszczenie, uwolnienie się od nieszczęść, tradycyjnie na głównych placach miasta paliło się stare meble, sąsiedzi gromadzili się wokół ognisk. Noc świętojańska, czyli werbena de Sant Joan, ma również inne alternatywne nazwy: Noche del Fuego (Noc Ognia), Noche de las Brujas (Noc czarownic).

Kolejnym symbolem werbeny Sant Joan jest woda, według popularnych wierzeń w tę noc woda ma magiczne właściwości lecznicze, co potwierdza przysłowie: „Baño de San Juan, salud para todo el ano” (czyli „Kąpiel na świętego Jana, zdrowie na cały rok”). Wiele osób kąpie się w morzu wierząc w ten ludowy przesąd.
Najkrótsza noc w roku to też jedyny dzień, kiedy na plaży dozwolone jest właściwie wszystko: picie alkoholu, robienie grilla, głośna muzyka. Wiele osób właśnie w ten sposób wita lato.

Mój sposób spędzenia tej nocy, nie odbiegał znacznie od tych zasad. Zostałam zaproszona na kolację do Sophii i jej współlokatorów, którzy mieszkają w samym centrum dzielnicy Gracia, z ich tarasu widzieliśmy fajerwerki. Na deser zjedliśmy coca de San Joan, tradycyjny deser tego dnia. Na ulicy każdy Barcelończyk niósł tradycyjną papierową torebkę z cukierni właśnie z tą cocą. Po kolacji przyszli znajomi Sophie. Około 1, już w dość dobrych humorach, udaliśmy się na plażę. Tam, po namowach Sophie zostałam namówiona na pierwszą w tym roku kąpiel w morzu. Tym bardziej liczy się moja odwaga (bo nie mogę niestety nawet tego wytłumaczyć poziomem alkoholu, bo był dość niski w porównaniu z większą częścią świętujących na plaży), że nie miałam na sobie stroju. Ale cóż, raz się żyje, ciemny było, większość „plażowiczów” i tak była zbyt pijana, żeby zauważyć, że się kąpię w bieliźnie. Nie byłam zresztą odosobniona. Niektórzy zanurzali się także w pełnym odzieniu (wliczając buty).

Tak właśnie wyglądała moja pierwsza noc świętojańska w Barcelonie (musicie uwierzyć na słowo, bo aparat prowizorycznie zostawiłam w domu), bez Nuno, który spędzał ją w Porto waląc swoich znajomych plastikowymi młotkami po głowie.

700,000 people spent the night of Sant Joan on the beaches of Barcelona, and I was among them. But let´s start from the beginning. In Catalonia, St John's Eve is celebrated with fire, water, music, and sice 24th of June is a day off, you can picture how big the party is. I strongly believe that in any other country there are so many celebrations on different occasions as in Spain. It is the country of fiestas. I promise I will tell you about all the fiestas I participated in, as it is another way to get to know profoundly the country I live in. Getting back to the point, that is how they celebrate San Joan. During the night of 23 to 24 June in Barcelona more fireworks and firecrackers are shot than on the New Year's Eve. Fire is an important part of the celebration of midsummer night, there are bonfires on the beaches and main squares. The fire traditionally symbolizes purity and fertility, in the past neighbors used to burn old furniture and gather around bonfires. Midsummer's Day, or verbena de San Joan,has other names: Noche del Fuego (Night of Fire), Noche de las Brujas (Witches Night). Another symbol of verbena of Sant Joan is water, according to popular belief on this night the water has magical healing effect, as confirmed by the proverb: "Baño de San Juan, salud para todo el ano" (or "Bathe on San Juan, health for the entire year") . That is why it become tradition to take a first swim in the sea that night. The shortest night of the year is also the only day when you can do basically everything on the beach, everything is allowed: drinking, barbecuing, and listening to loud music. The beach is where many people welcome the summer. Basically this is how I spent this night, the same way as locals do. I was invited over Sophie´s to have dinner with her and her roommates. As she lives in the heart of Gracia, we could see fireworks from the terrace. For dessert we ate coca de San Joan, a traditional dessert that everybody in Barcelona eats on this night (on the streets almost every barcelonian was carrying the typical paper bag from bakery with coca inside). After the dinner, Sophie's friends came and the proper party begun. Around 1, already in fairly good spirits, we went to the beach. It was really crowded, all the people eating, drinking, some already sleeping… Sophie made me take my first swim in the sea. You have to appreciate my courage, as I wasn’t prepares as she was, and didn’t have my swimming suit (but since you live only once, and while I am still young, I can to some crazy stuff). Fortunately, nobody cared, it was too dark, most of the people were just too drunk to even notice that I was in underwear and not bikini. Moreover, I was not alone, some people even went into water fully dressed, shoes included. This is how I spent my first Sant Joan in Barcelona. You have to believe my words, as I don´t have any pictures to prove it. I spent the verbena alone as Nuno went to Portugal and spent it banging his friends with plastic hammers.

(na zdjęciu coca de Sant Joan, Wikipedia/ photo of coca de Sant Joan, from Wikipedia)

Sunday, 6 March 2011

Szaleństwo karnawałowe/ Carnival madness

Podczas karnawału Hiszpanie potwierdzają raz jeszcze, że umieją się bawić.
Karnawał rozpoczyna się pod koniec stycznia, a kończy w Środę Popielcową (El miércoles de ceniza), po której zaczyna się Wielki Post (Cuaresma).
W Tłusty czwartek (dijous llarder / jueves lardero) w Katalonii tradycyjnie je się coca de lladrons oraz butifarra de huevo.

W Środę Popielcową w niektórych regionach Hiszpanii ma miejsce inna tradycja- pogrzeb sardynki El Entierro de la Sardina. Pogrzeb na wesoło oczywiście, żałobnicy litują się nad losem biednej sardynki, bowiem tradycyjnie podczas Wielkiego Postu nie spożywano mięsa. Pochód płaczących, ubranych na czarno żałobników płacze i zawodzi, by na koniec spalić sardynkę. Tradycja ta może także być interpretowana jako zakończenie czasu radości i zabawy, a nadejście czasu smutku i refleksji.

W ostatni weekend karnawału wychodzą przebrani na ulice całymi rodzinami. Ludzie nie przebrani są mniejszością, nawet wśród gapiów, którzy oglądają paradę, nie uczestnicząc w niej, dominują przebierańcy. Od rana do wieczora na ulicach pełno ludzi, zespoły muzyczne dopełniają atmosfery zabawy.




Organizowane są konkursy na najlepsze przebranie, tak więc nie można wyciągnąć tak po prostu stroju z zeszłego roku, trzeba wykazać się kreatywnością.
W paradach uczestniczą zgrupowania (w Barcelonie większość zgrupować reprezentowało kraje latynoskie).




W czasie dyktatury Franco obchody karnawału były zabronione, korowody i parady przywrócony wraz z powrotem demokracji. Nie ma jednej zasady na szaleństwo karnawałowe w Hiszpanii, nie ma jednej recepty na udaną zabawę. Najbardziej znany jest karnawał na Teneryfie, w 1980 zyskał miano święta narodowego Fiesta de Interés Turístico Nacional. Karnawał w Kadyksie także plasuje się wysoko, na trzecim miejscu listy najpopularniejszych i najhuczniej obchodzonych karnawałów znajduje się katalońskie Sitges. W Barcelonie tradycja świętowania karnawału nie jest głęboko zakorzeniona, ale mamy i paradę i imprezy przebierane w całym mieście.




Ja oczywiście nie mogłam opuścić karnawałowej parady. W Rubí zobaczyliśmy przygotowania do pochodu i muszę przyznać, że tematyka niektórych przebrań zgrupowań była zaskakująca.




W Barcelonie tłumy, niektórzy przyjechali dużo wcześniej, żeby mieć dobre miejsce. My się załapaliśmy na pierwszy rząd, mimo że przyjechaliśmy kilka minut przed rozpoczęciem, ale pewnej rodzinie oberwało się od wyglądającego z pozoru niewinnie staruszka. Okazało się, że on podobno zajmował pozycję strategiczną już od 4 po południu, a mu się wepchnęli, po 10 minutowej dyskusji, rodzina usunęła się w tył. Obok mnie kłócące się siostry rywalizowały między sobą o lepsze miejsce, a co za tym idzie lepszy widok na uczestników pochodu. Tancerki skąpo ubrane (pochody karnawałowe w większości są na modę tych w Rio, ale w zimnych warunkach europejskich miast) starają się rozgrzać publiczność ubraną w zimowe płaszcze. Po pochodzie impreza przenosi się z ulic do barów, a potem klubów i dyskotek.




W niedzielę wybraliśmy się do Sant Cugat, gdzie miał miejsce karnawał dla dzieci, czyli koncert lokalnej grupy, pokaz castellers i w sumie żadnych atrakcji. Ale i tak tłumy ściągnęły na plac przy klasztorze. Popularnością cieszyły się przebrania za zwierzątka, za Spidermana, za postać z Toy Story, Sponge Bob oraz czarownice i księżniczki.






During the carnival Spaniards confirmed once again their fame of party people. They certainly know how to have a good time and a lot of fun.
Carnival begins in late January and ends on Ash Wednesday (El Miércoles De Ceniza), after that we start Lent (Cuaresma).
On Fat Thursday (dijous llarder / jueves lardero) in Catalonia, traditionally one should eat coca de lladrons and butifarra de huevo.

On Ash Wednesday, in some regions of Spain a strange tradition takes place, sardine’s funeral (El Entierro de la Sardina). Of course it is not a sad and solemn funeral, but on the contrary. Well, mourners dressed in black cry and weep, they take part in procession to burn the poor sardine. Traditionally during Lent Catholics didn’t eat meet, now you can interpret this tradition as a visible end of the time of joy and fun and the beginning of the time of sadness and reflection.

The last weekend of the carnival is time to dress up, go creative while choosing a costume and have fun. Whole families participate on the streets in the carnival parade, some are just observing, but even then dressed up people are in majority, it seems that it is not cool not to wear a costume. And you can’t wear just any costume, or the one you had the year before, as in Spain you must get creative if you want to take part in the contest for the best carnival outfit or just to impress your friends, family or neighbours. As they all spend hours on the streets, listening to bands playing or participating on whatever activities are organized.




During the Franco dictatorship, the Carnival celebrations were forbidden, processions and parades returned with reestablishment of democracy. Every city celebrates the carnival in a bit different way, there is no simple recipe or rule for the madness of Carnival in Spain. The most famous is the Carnival of Tenerife, in 1980 it even was named a national holiday Fiesta de interés Turístico Nacional. Carnival in Cadiz also ranks high and carnival in Sitges, Catalonia, is also among the most popular celebrations. “Barcelona’s carnival is often said to be eclipsed by other fiestas during this period. Therefore, those who plan on really experiencing the fiesta may wish to make a train journey to somewhere out of town (http://www.barcelona-tourist-guide.co) but still some events are organized by the city hall.





As it was quite cold we decided to o to Paral-lel to see the parade instead of going to Sitges.
In Rubí we saw the last preparations for the parade and I must admit that some themes of the outfits impressed us.




In Barcelona, like always, countless watchers gathered, some arrived hours earlier before. We were lucky to find a free spot in the first line, but a family that were wanted to take a place next to us get reprimanded by an innocent-looking old man. It turned out that he had arrived as early as at 6 pm (the parade took place at 8.30 pm) and was holding a strategic position that he had no intention of giving up so that some kids could see the parade. After 10-minute discussion, the family backed away to the second line. Next to me two sisters were arguing constantly about which one had the best position= better view at the participant (it seemed as the majority of the groups were representing Latin American countries).




Scantily clad dancers (as in the imitation of parades of Rio, just in cold European winter) were trying to warm up the audience, dressed in winter coats. After the parade most of the people move to bars, then clubs and discos.




On Sunday we went to Sant Cugat, to see the children's carnival, but there weren’t many attractions organized, only a concert of a local group and Castellers. But still the square next to the monastery was crowded, with majority of people dressed up. It seems that this year dressing up as animal, Spiderman, a character from Toy Story, Sponge Bob, witches and princesses was cool and trendy.