Showing posts with label Girona. Show all posts
Showing posts with label Girona. Show all posts

Tuesday, 3 July 2012

Relaks na Costa Brava/ Relax on the Costa Brava

Od czasu do czasu Nuno aktywnie włącza się w organizację naszego czasu wolnego. W poprzedni weekend nie wiedziałam nawet, gdzie będziemy dokładnie i co będziemy robić. Miła odmiana. Choć wiedziałam, że plaża i odpoczynek to główny plan na sobotę i niedzielę, nie musiałam jednak nic planować.

W sobotę wstaliśmy dość wcześnie, wklepaliśmy do GPS namiary na plażę przy miasteczku Palamós. Jednak poprowadził nas on do ścieżki rowerowej, nie odważyliśmy się podążyć za wskazówkami i zamiast na wąską plażę (Cala estreta) pojechaliśmy na playa la Fosca. Zanotujcie sobie tę nazwę, bo jest to jedna z ładniejszych, według nas, plaż na Costa Brava. Szeroka, piaszczysta, czysta i co najważniejsze, nie aż tak zatłoczona spragnionymi słońca plażowiczami.


Po kilku godzinach plażowania z babskimi gazetkami (Nuno bardziej ambitnie czytał książkę na moim ebooku), poprzeplatanych chwilami orzeźwienia w morzu, pojechaliśmy do naszego hotelu. Znajdował się on w przysłowiowym gdzie diabeł mówi dobranoc, w tym konkretnym przypadku tym „gdzie” było pole golfowe. Problemem ze spontanicznymi wypadami na Costa Brava jest brak miejsc noclegowych, większość jest zarezerwowanych, albo przekracza nasze możliwości finansowe.


Zatrzymaliśmy się więc w hotelu położonym 20 km od Girony, tam też pojechaliśmy na kolację połączoną z oglądaniem meczu Francja-Hiszpania. Poszukiwanie otwartego baru z transmisją meczu było trudniejsze niż się spodziewaliśmy, ale mieliśmy szczęście i weszliśmy do pierwszego napotkanego baru, który na drzwiach miał wywieszoną informację o meczu. I trafiliśmy na kulinarny raj montaditos. Jedne z najlepszych, jakie jedliśmy i na pewno najtańsze (gdzie w Barcelonie zjesz montadito/ tapas za 1 euro?- pytanie czysto retoryczne). Na deser wybraliśmy się do osławionej lodziarni Rocambolesc (nie byłam jednak sobą i nie zrobiłam żadnych zdjęć, więc odsyłam do linka, bo wystrój jest bajkowy).


W niedzielę nasze lenistwo osiągnęło szczyty. Nie ruszyliśmy się z basenu hotelowego, przenosiliśmy się tylko z leżaka do basenu, z basenu do wiklinowego „jajka”, by w cieniu podrzemać. Plan mieliśmy ambitniejszy, mieliśmy odkryć nową plażę, ale czasami plany trzeba odłożyć lub zmienić. Czasami trzeba zrelaksować się maksymalnie, podładować akumulatory, wyłączyć myślenie, że coś trzeba zrobić, bo inaczej to strata czasu. Dla mnie to szczególnie trudne, planowanie mam chyba w genach, nie do końca umiem wrzucić na luz i nic nie robić.




From time to time, Nuno is the one that organize our weekend. Last time he was an active planner and I didn’t even know exactly where we were staying and what was the schedule. A small correction, with Nuno’s as a planner, there is no strict schedule. I knew I could expect relax on the beach.

On Saturday we got up relatively early, input GPS coordinates of a nice beach near Palamós (Cala estreta). It led us to a bike path, we didn’t dare to follow the gps’s questionable instructions so we turned and went instead to Playa la Fosca. Write down this name, cause we found it to be one of the nicest beach of Costa Brava. It is wide, sandy, clean and most importantly, not so crowded.


We spent several hours of sunbathing and doing nothing, if you don’t count reading some magazines (normally I don’t buy them, but I just can’t imagine relax on the beach without reading them. Nuno was more ambitious and was reading a book on my ebook instead.) When we finally got tired of the sun and sea, we went to our hotel. It was located in the middle of nowhere, and in this particular case “nowhere” was a golf course. The problem with spontaneous trips to the Costa Brava is that many times everything is overbooked or overpriced.


So we decided to stay in a hotel 20 km from Girona, and more than half an hour from the seaside. As Girona is a really nice city, we decided to have a dinner there and watch a football game, France against Spain. Finding an open bar with a TV broadcasting the game turned out to be a challenge . We were lucky to find one and it was a culinary paradise of montaditos. Some of the best we have eaten and definitely the cheapest ones (if you know where to have a montadito for 1 euro in Barcelona, please let me know). For dessert, as a meal isn’t finished without something sweet, we went to a famous ice cream shop Rocambolesc. I wasn’t myself as I didn’t take a single picture, so please check this link a the décor is just fabulous.


On Sunday, we couldn’t be more lazy :) We were supposed to spend some time by the pool and then discover some nice beach. But instead we spent the whole day by the pool, moving from sun lounger to the pool. Sometimes you need to relax, recharge the batteries, forget about everything. For me it is difficult, not making plans is harder than being spontaneous. Really, it seems that I have developed some planning gene, and just can’t help but organize everything to the smallest details. This weekend was about all but planning. And I enjoyed it.

Sunday, 8 May 2011

Święto Kwiatów w Gironie/ Flower Festival in Girona

Podczas kilku dni, w połowie maja, Girona tonie w kwiatach, domy, ulice, patia, katedra przybierają odświętny wygląd. Kwiaty, kwiaty, kwiaty. Całę miasto tonie w morzu kwiatów.




Wcześniej nie byliśmy w Gironie, postanowiliśmy jednak odłożyć wizytę, aż do Temps de Flors, które w tym roku trwa od 7 do 15 maja. Girona to klimatyczne miasto, z uroczymi kolorowymi kamieniczkami, wąskimi średniowiecznymi krętymi uliczkami, gotycką, dominującą nad starówką Katedrą.



Jednak w czasie Święta Kwiatów, to dekoracje kwiatowe wychodzą na pierwszy plan. Muzea, galerie, kościoły, parki, ogrody, patia udekorowane kwiatami przyciągają rzesze turystów (a jakże) oraz mieszkańców Girony, którzy porównują tegoroczne instalacje z tymi z poprzednich lat. Całe miasto uczestniczy w tym kwiatowym festiwalu, dekoracje kwiatowe widoczne są na witrynach drogerii, aptek,cukierni, wszelkiej maści sklepów, w oknach kawiarni czy barów.




Uzbrojeni w mapkę z zaznaczonymi „punktami kwiatowymi” odkrywaliśmy sekretną stronę Gironę, która normalnie ukryta jest przed ciekawskimi oczami turystów. Podczas Święta Kwiatów nie tylko wstęp do głównych atrakcji miasta jest darmowy, ale otwierają się przed nami zamknięte normalnie zakątki miasta, jak prywatne patia i podwórka. Szczególnie w średniowiecznej części miasta mieliśmy okazję podziwiać niesamowite patia, które czasami były bardziej interesujące niż kwiatowe instalacje. Czasami jednak na odwrót, nieciekawe miejsca, za pomocą imponujących, czasami zaskakujących kwiatowych wystrojów, zmieniały się nie do poznania.




Najlepiej było, jeśli te dwa czynniki łączyły się- jak w przypadku pięknych wnętrz Łaźni Arabskich, gdzie niesamowite kwiatowe dekoracje współgrały z XIII wiecznym wnętrzem łaźni. Czasami trzeba było odstać w kolejce, by wraz z innymi ciekawymi zobaczyć, jaką dekorację przygotowano, czasami w tak zaskakującym miejscu, jak w zakładzie obróbki metali.




Na schodach przed katedrą kwiaty przypominają kolorowym, misternie wykonany dywan.




Od kilku dekad, podczas Święta Kwiatów, Girona zamienia się w wystawę dekoracji kwiatowych, w kolorowy ogród przyciągający swoim wyglądem i zapachem.



Koniec relacji. Myślę, że nie muszę dodawać żadnych komentarzy. Wystarczy patrzeć, podziwiać kwiatowe dekoracje.

Dla zainteresowanych, więcej szczegółów, mapki, imprezy towarzyszące, zdjęcia z poprzednich edycji, na stronie oficjalnej festiwalu.


During several days in mid-May, Girona is covered in flowers, houses, streets, patios, cathedral, they all put on a floral festive outfit. Flowers, more flowers, only flowers. The whole city is drowning in a sea of flowers.


We haven’t been in Girona before, we decided to wait till Temps de Flors, which this year starts on 7th May and lasts till 15th . Girona is a small, charming city, with delightful colorful houses, narrow medieval streets, Gothic cathedral dominating over the old town. However, during the Flower Festival, flower decorations come to the front, take control over the whole city.


Museums, galleries, churches, parks, gardens, patios decorated with flowers attract many tourists (not surprisingly) and Gironians, who compare with their neighbors decorations with those from previous edition of the festival. The whole town participates in the festival, floral decorations are visible in shop windows of pharmacies, bakeries, shops of all kinds, windows of bars and cafes are also decorated.



With a map in hand we were following “flower points” we were discovering the secret side of Girona, that normally is hidden from with selected "points of flower" discovering a secret side Girona, spaces that are normally hidden from nosy tourists. During the Flower Festival we can open gratis not only the main touristic attraction of the city, but most importantly, we can enter the secret places that normally remain closed, sucj as private patios and courtyards. In the medieval part of town we had the opportunity to admire the amazing patios, which weresometimes more interesting than the flower plants.



Sometimes, it was on the contrary, uninteresting place was converted in a magical one with impressive and surprising floral designs. Sometimes those two factors were combined, like in Arab Baths, where an amazing floral decorations harmonized with the thirteenth century interior of the monument. Sometimes we had to queue for quite a long time with other curious to discover the decoration with floral motifs, some of those were to be found in surprising places, such as in a metal forge.




The cathedral steps were covered with flowers, it looked as if colorful, finely made carpet was put on them.



For few decades, during the Flower Festival, Girona turns into the exhibition of flower arrangements, into colorful garden, whose smell and colors are intoxicating.



End of the post. I do not think I need to add any comments more. You can enjoy the atmosphere, be delighted with creative floral decoration just looking at the photos.
For more details, itinerary, events, pictures from previous editions, you can check the festival official website.
Showing posts with label Girona. Show all posts
Showing posts with label Girona. Show all posts

Tuesday, 3 July 2012

Relaks na Costa Brava/ Relax on the Costa Brava

Od czasu do czasu Nuno aktywnie włącza się w organizację naszego czasu wolnego. W poprzedni weekend nie wiedziałam nawet, gdzie będziemy dokładnie i co będziemy robić. Miła odmiana. Choć wiedziałam, że plaża i odpoczynek to główny plan na sobotę i niedzielę, nie musiałam jednak nic planować.

W sobotę wstaliśmy dość wcześnie, wklepaliśmy do GPS namiary na plażę przy miasteczku Palamós. Jednak poprowadził nas on do ścieżki rowerowej, nie odważyliśmy się podążyć za wskazówkami i zamiast na wąską plażę (Cala estreta) pojechaliśmy na playa la Fosca. Zanotujcie sobie tę nazwę, bo jest to jedna z ładniejszych, według nas, plaż na Costa Brava. Szeroka, piaszczysta, czysta i co najważniejsze, nie aż tak zatłoczona spragnionymi słońca plażowiczami.


Po kilku godzinach plażowania z babskimi gazetkami (Nuno bardziej ambitnie czytał książkę na moim ebooku), poprzeplatanych chwilami orzeźwienia w morzu, pojechaliśmy do naszego hotelu. Znajdował się on w przysłowiowym gdzie diabeł mówi dobranoc, w tym konkretnym przypadku tym „gdzie” było pole golfowe. Problemem ze spontanicznymi wypadami na Costa Brava jest brak miejsc noclegowych, większość jest zarezerwowanych, albo przekracza nasze możliwości finansowe.


Zatrzymaliśmy się więc w hotelu położonym 20 km od Girony, tam też pojechaliśmy na kolację połączoną z oglądaniem meczu Francja-Hiszpania. Poszukiwanie otwartego baru z transmisją meczu było trudniejsze niż się spodziewaliśmy, ale mieliśmy szczęście i weszliśmy do pierwszego napotkanego baru, który na drzwiach miał wywieszoną informację o meczu. I trafiliśmy na kulinarny raj montaditos. Jedne z najlepszych, jakie jedliśmy i na pewno najtańsze (gdzie w Barcelonie zjesz montadito/ tapas za 1 euro?- pytanie czysto retoryczne). Na deser wybraliśmy się do osławionej lodziarni Rocambolesc (nie byłam jednak sobą i nie zrobiłam żadnych zdjęć, więc odsyłam do linka, bo wystrój jest bajkowy).


W niedzielę nasze lenistwo osiągnęło szczyty. Nie ruszyliśmy się z basenu hotelowego, przenosiliśmy się tylko z leżaka do basenu, z basenu do wiklinowego „jajka”, by w cieniu podrzemać. Plan mieliśmy ambitniejszy, mieliśmy odkryć nową plażę, ale czasami plany trzeba odłożyć lub zmienić. Czasami trzeba zrelaksować się maksymalnie, podładować akumulatory, wyłączyć myślenie, że coś trzeba zrobić, bo inaczej to strata czasu. Dla mnie to szczególnie trudne, planowanie mam chyba w genach, nie do końca umiem wrzucić na luz i nic nie robić.




From time to time, Nuno is the one that organize our weekend. Last time he was an active planner and I didn’t even know exactly where we were staying and what was the schedule. A small correction, with Nuno’s as a planner, there is no strict schedule. I knew I could expect relax on the beach.

On Saturday we got up relatively early, input GPS coordinates of a nice beach near Palamós (Cala estreta). It led us to a bike path, we didn’t dare to follow the gps’s questionable instructions so we turned and went instead to Playa la Fosca. Write down this name, cause we found it to be one of the nicest beach of Costa Brava. It is wide, sandy, clean and most importantly, not so crowded.


We spent several hours of sunbathing and doing nothing, if you don’t count reading some magazines (normally I don’t buy them, but I just can’t imagine relax on the beach without reading them. Nuno was more ambitious and was reading a book on my ebook instead.) When we finally got tired of the sun and sea, we went to our hotel. It was located in the middle of nowhere, and in this particular case “nowhere” was a golf course. The problem with spontaneous trips to the Costa Brava is that many times everything is overbooked or overpriced.


So we decided to stay in a hotel 20 km from Girona, and more than half an hour from the seaside. As Girona is a really nice city, we decided to have a dinner there and watch a football game, France against Spain. Finding an open bar with a TV broadcasting the game turned out to be a challenge . We were lucky to find one and it was a culinary paradise of montaditos. Some of the best we have eaten and definitely the cheapest ones (if you know where to have a montadito for 1 euro in Barcelona, please let me know). For dessert, as a meal isn’t finished without something sweet, we went to a famous ice cream shop Rocambolesc. I wasn’t myself as I didn’t take a single picture, so please check this link a the décor is just fabulous.


On Sunday, we couldn’t be more lazy :) We were supposed to spend some time by the pool and then discover some nice beach. But instead we spent the whole day by the pool, moving from sun lounger to the pool. Sometimes you need to relax, recharge the batteries, forget about everything. For me it is difficult, not making plans is harder than being spontaneous. Really, it seems that I have developed some planning gene, and just can’t help but organize everything to the smallest details. This weekend was about all but planning. And I enjoyed it.

Sunday, 8 May 2011

Święto Kwiatów w Gironie/ Flower Festival in Girona

Podczas kilku dni, w połowie maja, Girona tonie w kwiatach, domy, ulice, patia, katedra przybierają odświętny wygląd. Kwiaty, kwiaty, kwiaty. Całę miasto tonie w morzu kwiatów.




Wcześniej nie byliśmy w Gironie, postanowiliśmy jednak odłożyć wizytę, aż do Temps de Flors, które w tym roku trwa od 7 do 15 maja. Girona to klimatyczne miasto, z uroczymi kolorowymi kamieniczkami, wąskimi średniowiecznymi krętymi uliczkami, gotycką, dominującą nad starówką Katedrą.



Jednak w czasie Święta Kwiatów, to dekoracje kwiatowe wychodzą na pierwszy plan. Muzea, galerie, kościoły, parki, ogrody, patia udekorowane kwiatami przyciągają rzesze turystów (a jakże) oraz mieszkańców Girony, którzy porównują tegoroczne instalacje z tymi z poprzednich lat. Całe miasto uczestniczy w tym kwiatowym festiwalu, dekoracje kwiatowe widoczne są na witrynach drogerii, aptek,cukierni, wszelkiej maści sklepów, w oknach kawiarni czy barów.




Uzbrojeni w mapkę z zaznaczonymi „punktami kwiatowymi” odkrywaliśmy sekretną stronę Gironę, która normalnie ukryta jest przed ciekawskimi oczami turystów. Podczas Święta Kwiatów nie tylko wstęp do głównych atrakcji miasta jest darmowy, ale otwierają się przed nami zamknięte normalnie zakątki miasta, jak prywatne patia i podwórka. Szczególnie w średniowiecznej części miasta mieliśmy okazję podziwiać niesamowite patia, które czasami były bardziej interesujące niż kwiatowe instalacje. Czasami jednak na odwrót, nieciekawe miejsca, za pomocą imponujących, czasami zaskakujących kwiatowych wystrojów, zmieniały się nie do poznania.




Najlepiej było, jeśli te dwa czynniki łączyły się- jak w przypadku pięknych wnętrz Łaźni Arabskich, gdzie niesamowite kwiatowe dekoracje współgrały z XIII wiecznym wnętrzem łaźni. Czasami trzeba było odstać w kolejce, by wraz z innymi ciekawymi zobaczyć, jaką dekorację przygotowano, czasami w tak zaskakującym miejscu, jak w zakładzie obróbki metali.




Na schodach przed katedrą kwiaty przypominają kolorowym, misternie wykonany dywan.




Od kilku dekad, podczas Święta Kwiatów, Girona zamienia się w wystawę dekoracji kwiatowych, w kolorowy ogród przyciągający swoim wyglądem i zapachem.



Koniec relacji. Myślę, że nie muszę dodawać żadnych komentarzy. Wystarczy patrzeć, podziwiać kwiatowe dekoracje.

Dla zainteresowanych, więcej szczegółów, mapki, imprezy towarzyszące, zdjęcia z poprzednich edycji, na stronie oficjalnej festiwalu.


During several days in mid-May, Girona is covered in flowers, houses, streets, patios, cathedral, they all put on a floral festive outfit. Flowers, more flowers, only flowers. The whole city is drowning in a sea of flowers.


We haven’t been in Girona before, we decided to wait till Temps de Flors, which this year starts on 7th May and lasts till 15th . Girona is a small, charming city, with delightful colorful houses, narrow medieval streets, Gothic cathedral dominating over the old town. However, during the Flower Festival, flower decorations come to the front, take control over the whole city.


Museums, galleries, churches, parks, gardens, patios decorated with flowers attract many tourists (not surprisingly) and Gironians, who compare with their neighbors decorations with those from previous edition of the festival. The whole town participates in the festival, floral decorations are visible in shop windows of pharmacies, bakeries, shops of all kinds, windows of bars and cafes are also decorated.



With a map in hand we were following “flower points” we were discovering the secret side of Girona, that normally is hidden from with selected "points of flower" discovering a secret side Girona, spaces that are normally hidden from nosy tourists. During the Flower Festival we can open gratis not only the main touristic attraction of the city, but most importantly, we can enter the secret places that normally remain closed, sucj as private patios and courtyards. In the medieval part of town we had the opportunity to admire the amazing patios, which weresometimes more interesting than the flower plants.



Sometimes, it was on the contrary, uninteresting place was converted in a magical one with impressive and surprising floral designs. Sometimes those two factors were combined, like in Arab Baths, where an amazing floral decorations harmonized with the thirteenth century interior of the monument. Sometimes we had to queue for quite a long time with other curious to discover the decoration with floral motifs, some of those were to be found in surprising places, such as in a metal forge.




The cathedral steps were covered with flowers, it looked as if colorful, finely made carpet was put on them.



For few decades, during the Flower Festival, Girona turns into the exhibition of flower arrangements, into colorful garden, whose smell and colors are intoxicating.



End of the post. I do not think I need to add any comments more. You can enjoy the atmosphere, be delighted with creative floral decoration just looking at the photos.
For more details, itinerary, events, pictures from previous editions, you can check the festival official website.