Showing posts with label filmy/movies. Show all posts
Showing posts with label filmy/movies. Show all posts

Thursday, 28 June 2012

Tego lata zakochaj się w Barcelonie/ This summer fall in love with Barcelona

Un estiu per enamorar-te de Barcelona (czyli dosłownie wakacje do zakochania się w Barcelonie) to slogan z plakatu urzędu miasta, na który zwróciłam uwagę kilka dni temu idąc do metra. Tak jak podoba mi się hasło (niewiele się różniące, jeśli ominiemy porę roku) promujące stolicę Polski, czyli Zakochaj się w Warszawie, tak samo myślę, że letnie miesiące są idealne, aby poddać się urokowi Barcelony. Co wcale oczywiście nie znaczy, że podczas miesięcy zimowych czy jesiennych można się tu nudzić czy się nią nie zachwycić. Ale to podczas wiosny i lata, gdy slońce i temperatura sprawiają, że całe życie barcelończyków przenosi się na ulice i plaże naprawdę trudno oprzeć się urokowi tego miasta.

Dzięki letniej akcji promującej Barcelonę, nikt się nie bedzie nudzil w miesiącach letnich, do wyboru mamy bowiem niezliczone koncerty (np. w parkach), pokazy filmów na świeżym powietrzu, fiestas mayores wielu dzielnic, niezliczone ogródki restauracyjne oraz plaże miejskie (nie tylko Barceloneta, na odważniejszych czeka plaża nudystów). Szczegóły do zobaczenia na stronie Ayuntamiento, atrakcje podzielone są tematycznie : co się dzieje, plaże, baseny, muzyka, noce letnie, lato i dzieci, lokalne święta, parki i ogrody, Municipal measures albo ze względu na ich lokalizację. Z wielu propozycji na pewno skorzystamy. W zeszłym roku byliśmy na bardzo fajnym festiwalu filmów krótkometrażowych Mecal Air, gdzie za grosze można spędzić miły piątkowy wieczór w Poble Espanyol. Jutro idziemy na inaugurację kina pod chmurką (film poprzedzony koncertem oraz filmem krotkometrazowym) przy zamku na Montjuicku, wyposażeni w kocyk i koszyk piknikowy. Inną propozycją jest zaczynający się 1 lipca Grec Festival, czyli coś dla milośników teatru i spekatakli muzycznych i tanecznych.


Ciekawy też może być pokaz balonów :) odbywa się on od 4 do 10 lipca, w miasteczku Igualada, bardzo blisko i dobrze skomunikowanym z Barceloną. Wyobraźcie sobie niebo pełne kolorowych balonów, kontrastujących z błękitem nieba i bielą chmur. Niestety, w tym czasie jesteśmy na urlopie, więc mogę to sobie tylko wyobrazić...

Jeśli wy wybieracie Barcelonę na wasz urlop, nie zapomnijcie, że oprócz zwiedzania zabytków (ciekawostka: Pedrera ma ciekawą letnią propozycję nocnego zwiedzania), możecie skorzystać z licznych propozycji kulturalnych (za darmo lub za niewielką opłatę) i wybrać się na jakiś fajny koncert w parku lub uczestniczyć w świętowaniu dzielnicy (najbardziej bajkowe są przystrojone ulice Gracii w sierpniu, ale Raval czy Poble Sec mają swoje fiestas w lipcu, więc warto się zapoznać z atrakcjami przygotowanymi z tej okazji). A jak zmęczą was upały, Barcelona zaprasza na plażę :) Przygotujcie się jednak, że są one zatłoczone i po wyjściu z wody ciężko znaleźć własny ręcznik, o czym niedawno przekonał się Nuno :) Można jednak podjechać pociągiem do plaż poza Barceloną czy wynająć samochód i odkryć sekrety Costa Brava.




Un estiu per enamorar-te de Barcelona (which means a summer to fall in love with Barcelona) was a catchphrase I saw few days ago on a poster by city hall on my way to metro. Instantly I liked it, it is fun and makes you smile. But it also made my think about all the things I love in Barcelona and why I think that summer is a perfect time to be charmed by this city. Of course, there is nothing wrong with being in Barcelona during autumn and winter, it is just that with sun and good weather Barcelona gains the whole new dimension. It is when the life of all the Barcelonians moves to streets and beaches and you find yourself under the spell of this magic city.

And with the rich offer promoting Barcelona on many levels, nobody can possibly be bored this summer. One can choose between countless concerts (in different venues, some take place in parks), fresh air cinema, fiestas mayores of many districts, hundreds of terraces to enjoy a nice drink, or enjoy a day on one of urban beaches (don´t limit yourself to Barceloneta, there is a beach for nudist, so try it if you are brave enough!). Check more details on Ayuntamiento´s website, you can either consult it by subject: what is happening, beaches, swimming pools, music, summer nights, summer and children, local festivals, parks and gardens , municipal measures or by the districts. We will definitely participate in many of the activities listed there. Last year I enjoyed a great short movie festival Mecal Air, so definitely it is a must this summer as well; it is a cheap way to have fun on a Friday evening in Poble Espanyol. Tomorrow we are going for the first movie show outdoor (before a movie there is a concert and a short movie projection as well) at the castle of Montjuick, and we are going well equipped with a blanket and picnic basket (and wine of course). Another nice idea for those who enjoys theater and music/dance spectacles is Grec Festival, which starts on the 1st of July.


There is another festival that I discovered and it is quite a funny and alternative one. A balloons show takes place from 4th to 10th July, in Igualada, a town that is very close to Barcelona and well connected. Just picture a sky covered with colorful balloons, contrasting with the blue sky and white clouds. Unfortunately, since we are on holidays, we can´t participate in what seems like a fun event.

If you choose Barcelona as your holiday destination, don´t limit your stay to sightseeing only (although there are also some interesting proposals, as Pedrera´s summer night tour). to participate in many outdoor cultural activities (many are free or very cheap) will make your stay unforgettable. Just go for a nice concert in a park or have fun during Barcelona districts´parties (the most popular are decorated streets of Gracia that look like taken from fairytales but Raval and Poble Sec have their fiestas in July, so you might want to google interesting activities for fiesta mayor). And if you get tired of walking in the sun, you can have a rest on a beach. Be prepared, however, that all Barcelona´s beaches are crowded and after swimming it may be hard to find your own towel (Nuno knows something about it). Good alternative is to take a train and go to some nice beaches outside Barcelona or rent a car and discover the secrets of Costa Brava.

Tuesday, 6 March 2012

Wehikuł czasu/ Time machine

Najpierw włączcie sobie odpowiednią muzykę (dla ułatwienia załączam wideo), żeby wczuć się w klimat miejsca i przenieść się w czasy musicalu Grease. Bo wcale nie trzeba wehikułu czasu, żeby na chwilę przenieść się w cudowne amerykańskie lata 50-60. Posta dedykuję mojej Kasi (tak tobie, od płyty z różowymi przebojami lat 80-tych), bo jest to właśnie miejsce idealnie pasujące do naszych weekendowych klimatów, których mi strasznie na obczyźnie brakuje.


Słowem wyjaśnienia, rolę wehikułu czasu pełniła hamburgerownia Peggy Sue w Barcelonie. Wystrój retro znany z filmów, cukierkowe różowe ściany, miętowe zielone kanapy, można sobie wybrać piosenkę z prawdziwej maszyny grającej.


A do tego jedzenie. Normalnie staram się nie jest shit foodu (jak nazywane są powszechnie przybytki w stylu maca i kfc), ale czasami moja silna wola jest mniej silna niż powinna i mam ochotę na fast fooda. Ale jednak zjeść hamburguera o nazwe Peggy Sue, Mary Lou, James Brown czy Aretha Franklin w haburgerowni wystilizowanej na lata 50 to jednak inny poziom. Do tego prawdziwy milkshake, Cherry Coke a na deser brownie z lodami (ja) i apple crumble (Nuno). Bardziej amerykańsko już być nie mogło. Napomknę, że w toalecie (różowej) wisiał plakat Johna Travolty z filmu Grease (Kasia, czemu ciebie nie ma i nie możemy go obejrzeć?)


Hamurguerownie są na topie, przynajmniej w Barcelonie (my już byliśmy w Kiosko, ale to inny klimat, a o Peggy Sue wyczytałam na blogu, który czytam w poszukiwaniu inspiracji), ale nam się podobało w Peggy Sue. Pewnie bardziej ze względu na przesłodzony wystrój niż na jedzenie samo w sobie.
Strona tej sieci restauracji jest wisienką na torcie, szczególnie jeśli nie macie szansy na lunch w tym lokalu.


Before starting to read this post, you should turn on the proper music (to make your life easier I attach some videos) so that you get the right atmosphere and feel for a while as a if you were transported back to the good old fifties. And you really don’t need a travel machine to believe, if only for a second, you are part of the Grease musical. This post is dedicated to my dear friend Kate (yes, you, the one that gave me the CD called pink hits from the eighties), cause it is just the place where we could spend a nice afternoon and gossip like American teenagers.


Before saying anything more: our time machine this Saturday was a diner called Peggy Sue, in Barcelona. Its retro décor results so familiar thanks to thousands movies from this decade you’ve seen. So there were candy pink walls, mint green sofas, jukeboxes so that you could choose your favorite song.


And of course they only serve food you would normally expect to see in a movie of the 50s. Normally I try to avoid fast food (you never know what you eat when you ear mac), but sometimes I just can’t help it. Still, to eat a burger called Peggy Sue, Mary Lou, James Brown or Aretha Franklin is to bring fast food to another level.
fast food being brought to another level. Then add a real milkshake, a Cherry Coke, and for a dessert: brownie with ice cream (me) and apple crumble (Nuno). Well, personally I can’t think of anything more American (in a good way). And then you go to the bathroom (pink) and you see a poster of John Travolta from the movie Grease. (Kasia, why are you so far away and we can’t watch Grease tonight?)


It seems that places serving only hamburgers are really trendy, at least in Barcelona, as they are always packed. We already tried Kiosko (we liked it, but the atmosphere and the concept is completely different from Peggy Sue- which I discovered in this blog while searching for the lunch place inspiration), we still have some to check out. We really enjoyed our “trip” to the 50s, probably more because of the overly sweet pink decoration of the place than food itself.

The website of this chain of diners is really worth visiting, if you are not able to make it to the closest Peggy Sue.

Tuesday, 15 February 2011

Hiszpańska wioska/ Spanish village

Początek lutego oznaczał dla nas wizyty naszych portugalskich znajomych. Tym razem jednak w większości pozwoliliśmy im odkrywać uroki miasta samodzielnie- pracowaliśmy, a do tego trasę Rambla- Passeig de Gracia-Sagrada Familia przemierzyliśmy już kilkanaście razy. Tak więc tym razem, zamiast relacji z wizytacji z zdjęć z Parku Guell, zdamy relacje z innych atrakcji turystycznych (z rodzaju tych bardziej kiczowatych).


Jedną z nich jest Poble Espanyol (Hiszpańska wioska), położone na wzgórzu Montjuic. Z Joana (Portugalka, która spędziła semestr na Erasmusie w Warszawie i dzięki której poznałam Nuno) i Andre, jej chłopakiem, wybraliśmy się na Pl. Espanya, wspięliśmy się na wzgórze Montjuic, z którego roztacza się widok na Barcelonę. Tam też mieści sie Stadion Olimpijski, Palau Nacional (Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej) i właśnie Poble Espanyol. Nie jest to dla nas punktem obowiązkowym w zwiedzaniu Barcelony, ale jeśli ktoś ma dużo czasu i chce zobaczyć taka miniaturę Hiszpanii w pigułce, to może się wybrać do Wioski Hiszpańskiej. Wioska Hiszpańska jest właśnie taką małym osiedlem z budynkami z różnych regionów Hiszpanii. Każdy budynek jest wykorzystany na maksimum, żeby spotęgować komercyjny cel tej “atrakcji”, w każdym mieści się albo sklepik z wachlarzami, serami, strojami do flamenco, pamiątkami z Hiszpanii, albo bar, kawiarnia, nawet klub nocny (Poble Esp. jest bowiem otwarty do 5 rano w weekendy).
Niewątpliwie jest to miejsce, które mieści się na trasie zwiedzania Barcelony z dziećmi, które mogą wziąć tu udział w warsztatach sztuki, podziwiać jak sie tworzy figurki ze szkła. Ale myliłby sie ten, kto by pomyślał, że tylko rodziny z małymi dziećmi tutaj przychodzą, Hiszpanie z innych regionów zdają się lubić właśnie taki kiczowaty „zabytek”.


A pomyśleć, że niewiele by brakowało a Poble Espanyol zostałoby zburzone. Bowiem pierwotnie powstał z okazji wystawy światowej w 1929 i po jej zakończeniu miał zostać wyburzony. Przed wystawą dwóch architektów podróżowało po całej Hiszpanii, żeby potem na obszarze dwóch hektarów zaprezentować najbardziej charakterystyczne budynki w rożnych stylach hiszpańskiej architektury, typowej dla rożnych epok i regionów kraju. Cieszył sie tak dużą popularnością, ze początkowe plany zburzenia po zakończeniu wystawy nie zostały zrealizowane.
Ciekawostką jest, że to właśnie tutaj była kręcona scena finałową filmu "Pachnidło".




Beginning of February was marked by visits of our Portuguese friends. This time, however, we let them explore the city by themselves, we were working, and we know by heart the route Rambla- Passeig de Gracia- Sagrada Familia. So this time, instead of going to the most obvious places, as Park Guell, we explored different touristic attraction, I would call them more tacky ones.


One of such places is Poble Espanyol (Spanish village), situated on the Montjuic hill. With Joana (Portuguese girl, who was Erasmus student in Warsaw few years ago, and thanks to whom I met Nuno) and Andre, her boyfriend, we started our walk at Pl. Espanya, from where climbed the hill of Montjuic, with panoramic views of Barcelona. Montjuic is a place where you can spend few hours, visiting Olympic Stadium, Palau Nacional (where National Art Museum of Catalonia is situated) and Poble Espanyol. The last one may not be a must to visit when you are in Barcelona, but if someone has a lot of free time or to see Spain in miniature, he can definitely go to Spanish Village. Spanish Village is what its name indicates, a small village, with buildings from different regions of Spain, representing various architectonical styles. Each building is exploited to maximum, to emphasise the commercial purpose of this touristic "attraction", we don’t have people living in those houses, but yes shops, selling fans, cheese, flamenco accessories, souvenirs, or there are bars, cafes, even a night club even a night club (Poble Espanyol is opened till 5 am during weekends) located.


O the other hand, this is the place that, without a doubt, is marked on the “visit Barcelona with children” map, as the small ones can participate in art workshops or admire how glass figures are made. But if you think that there are only families with small children, you are mistaken, it seems that non-Catalans enjoy such kitschy “monument”.


It is really popular touristic place, which escaped being demolished after the world exhibition for which it was originally contracted in 1929. Two architects travelled all across Spain, then on the area of two hectares built the most characteristic buildings in different styles of Spanish architecture, typical for different periods and regions of the country. Afterwards it was to be destroyed, but during the exhibition it was so popular, that it was kept.
From interesting facts: two main scenes from the movie “Perfume: the story of the murderer” was filmed here.

Showing posts with label filmy/movies. Show all posts
Showing posts with label filmy/movies. Show all posts

Thursday, 28 June 2012

Tego lata zakochaj się w Barcelonie/ This summer fall in love with Barcelona

Un estiu per enamorar-te de Barcelona (czyli dosłownie wakacje do zakochania się w Barcelonie) to slogan z plakatu urzędu miasta, na który zwróciłam uwagę kilka dni temu idąc do metra. Tak jak podoba mi się hasło (niewiele się różniące, jeśli ominiemy porę roku) promujące stolicę Polski, czyli Zakochaj się w Warszawie, tak samo myślę, że letnie miesiące są idealne, aby poddać się urokowi Barcelony. Co wcale oczywiście nie znaczy, że podczas miesięcy zimowych czy jesiennych można się tu nudzić czy się nią nie zachwycić. Ale to podczas wiosny i lata, gdy slońce i temperatura sprawiają, że całe życie barcelończyków przenosi się na ulice i plaże naprawdę trudno oprzeć się urokowi tego miasta.

Dzięki letniej akcji promującej Barcelonę, nikt się nie bedzie nudzil w miesiącach letnich, do wyboru mamy bowiem niezliczone koncerty (np. w parkach), pokazy filmów na świeżym powietrzu, fiestas mayores wielu dzielnic, niezliczone ogródki restauracyjne oraz plaże miejskie (nie tylko Barceloneta, na odważniejszych czeka plaża nudystów). Szczegóły do zobaczenia na stronie Ayuntamiento, atrakcje podzielone są tematycznie : co się dzieje, plaże, baseny, muzyka, noce letnie, lato i dzieci, lokalne święta, parki i ogrody, Municipal measures albo ze względu na ich lokalizację. Z wielu propozycji na pewno skorzystamy. W zeszłym roku byliśmy na bardzo fajnym festiwalu filmów krótkometrażowych Mecal Air, gdzie za grosze można spędzić miły piątkowy wieczór w Poble Espanyol. Jutro idziemy na inaugurację kina pod chmurką (film poprzedzony koncertem oraz filmem krotkometrazowym) przy zamku na Montjuicku, wyposażeni w kocyk i koszyk piknikowy. Inną propozycją jest zaczynający się 1 lipca Grec Festival, czyli coś dla milośników teatru i spekatakli muzycznych i tanecznych.


Ciekawy też może być pokaz balonów :) odbywa się on od 4 do 10 lipca, w miasteczku Igualada, bardzo blisko i dobrze skomunikowanym z Barceloną. Wyobraźcie sobie niebo pełne kolorowych balonów, kontrastujących z błękitem nieba i bielą chmur. Niestety, w tym czasie jesteśmy na urlopie, więc mogę to sobie tylko wyobrazić...

Jeśli wy wybieracie Barcelonę na wasz urlop, nie zapomnijcie, że oprócz zwiedzania zabytków (ciekawostka: Pedrera ma ciekawą letnią propozycję nocnego zwiedzania), możecie skorzystać z licznych propozycji kulturalnych (za darmo lub za niewielką opłatę) i wybrać się na jakiś fajny koncert w parku lub uczestniczyć w świętowaniu dzielnicy (najbardziej bajkowe są przystrojone ulice Gracii w sierpniu, ale Raval czy Poble Sec mają swoje fiestas w lipcu, więc warto się zapoznać z atrakcjami przygotowanymi z tej okazji). A jak zmęczą was upały, Barcelona zaprasza na plażę :) Przygotujcie się jednak, że są one zatłoczone i po wyjściu z wody ciężko znaleźć własny ręcznik, o czym niedawno przekonał się Nuno :) Można jednak podjechać pociągiem do plaż poza Barceloną czy wynająć samochód i odkryć sekrety Costa Brava.




Un estiu per enamorar-te de Barcelona (which means a summer to fall in love with Barcelona) was a catchphrase I saw few days ago on a poster by city hall on my way to metro. Instantly I liked it, it is fun and makes you smile. But it also made my think about all the things I love in Barcelona and why I think that summer is a perfect time to be charmed by this city. Of course, there is nothing wrong with being in Barcelona during autumn and winter, it is just that with sun and good weather Barcelona gains the whole new dimension. It is when the life of all the Barcelonians moves to streets and beaches and you find yourself under the spell of this magic city.

And with the rich offer promoting Barcelona on many levels, nobody can possibly be bored this summer. One can choose between countless concerts (in different venues, some take place in parks), fresh air cinema, fiestas mayores of many districts, hundreds of terraces to enjoy a nice drink, or enjoy a day on one of urban beaches (don´t limit yourself to Barceloneta, there is a beach for nudist, so try it if you are brave enough!). Check more details on Ayuntamiento´s website, you can either consult it by subject: what is happening, beaches, swimming pools, music, summer nights, summer and children, local festivals, parks and gardens , municipal measures or by the districts. We will definitely participate in many of the activities listed there. Last year I enjoyed a great short movie festival Mecal Air, so definitely it is a must this summer as well; it is a cheap way to have fun on a Friday evening in Poble Espanyol. Tomorrow we are going for the first movie show outdoor (before a movie there is a concert and a short movie projection as well) at the castle of Montjuick, and we are going well equipped with a blanket and picnic basket (and wine of course). Another nice idea for those who enjoys theater and music/dance spectacles is Grec Festival, which starts on the 1st of July.


There is another festival that I discovered and it is quite a funny and alternative one. A balloons show takes place from 4th to 10th July, in Igualada, a town that is very close to Barcelona and well connected. Just picture a sky covered with colorful balloons, contrasting with the blue sky and white clouds. Unfortunately, since we are on holidays, we can´t participate in what seems like a fun event.

If you choose Barcelona as your holiday destination, don´t limit your stay to sightseeing only (although there are also some interesting proposals, as Pedrera´s summer night tour). to participate in many outdoor cultural activities (many are free or very cheap) will make your stay unforgettable. Just go for a nice concert in a park or have fun during Barcelona districts´parties (the most popular are decorated streets of Gracia that look like taken from fairytales but Raval and Poble Sec have their fiestas in July, so you might want to google interesting activities for fiesta mayor). And if you get tired of walking in the sun, you can have a rest on a beach. Be prepared, however, that all Barcelona´s beaches are crowded and after swimming it may be hard to find your own towel (Nuno knows something about it). Good alternative is to take a train and go to some nice beaches outside Barcelona or rent a car and discover the secrets of Costa Brava.

Tuesday, 6 March 2012

Wehikuł czasu/ Time machine

Najpierw włączcie sobie odpowiednią muzykę (dla ułatwienia załączam wideo), żeby wczuć się w klimat miejsca i przenieść się w czasy musicalu Grease. Bo wcale nie trzeba wehikułu czasu, żeby na chwilę przenieść się w cudowne amerykańskie lata 50-60. Posta dedykuję mojej Kasi (tak tobie, od płyty z różowymi przebojami lat 80-tych), bo jest to właśnie miejsce idealnie pasujące do naszych weekendowych klimatów, których mi strasznie na obczyźnie brakuje.


Słowem wyjaśnienia, rolę wehikułu czasu pełniła hamburgerownia Peggy Sue w Barcelonie. Wystrój retro znany z filmów, cukierkowe różowe ściany, miętowe zielone kanapy, można sobie wybrać piosenkę z prawdziwej maszyny grającej.


A do tego jedzenie. Normalnie staram się nie jest shit foodu (jak nazywane są powszechnie przybytki w stylu maca i kfc), ale czasami moja silna wola jest mniej silna niż powinna i mam ochotę na fast fooda. Ale jednak zjeść hamburguera o nazwe Peggy Sue, Mary Lou, James Brown czy Aretha Franklin w haburgerowni wystilizowanej na lata 50 to jednak inny poziom. Do tego prawdziwy milkshake, Cherry Coke a na deser brownie z lodami (ja) i apple crumble (Nuno). Bardziej amerykańsko już być nie mogło. Napomknę, że w toalecie (różowej) wisiał plakat Johna Travolty z filmu Grease (Kasia, czemu ciebie nie ma i nie możemy go obejrzeć?)


Hamurguerownie są na topie, przynajmniej w Barcelonie (my już byliśmy w Kiosko, ale to inny klimat, a o Peggy Sue wyczytałam na blogu, który czytam w poszukiwaniu inspiracji), ale nam się podobało w Peggy Sue. Pewnie bardziej ze względu na przesłodzony wystrój niż na jedzenie samo w sobie.
Strona tej sieci restauracji jest wisienką na torcie, szczególnie jeśli nie macie szansy na lunch w tym lokalu.


Before starting to read this post, you should turn on the proper music (to make your life easier I attach some videos) so that you get the right atmosphere and feel for a while as a if you were transported back to the good old fifties. And you really don’t need a travel machine to believe, if only for a second, you are part of the Grease musical. This post is dedicated to my dear friend Kate (yes, you, the one that gave me the CD called pink hits from the eighties), cause it is just the place where we could spend a nice afternoon and gossip like American teenagers.


Before saying anything more: our time machine this Saturday was a diner called Peggy Sue, in Barcelona. Its retro décor results so familiar thanks to thousands movies from this decade you’ve seen. So there were candy pink walls, mint green sofas, jukeboxes so that you could choose your favorite song.


And of course they only serve food you would normally expect to see in a movie of the 50s. Normally I try to avoid fast food (you never know what you eat when you ear mac), but sometimes I just can’t help it. Still, to eat a burger called Peggy Sue, Mary Lou, James Brown or Aretha Franklin is to bring fast food to another level.
fast food being brought to another level. Then add a real milkshake, a Cherry Coke, and for a dessert: brownie with ice cream (me) and apple crumble (Nuno). Well, personally I can’t think of anything more American (in a good way). And then you go to the bathroom (pink) and you see a poster of John Travolta from the movie Grease. (Kasia, why are you so far away and we can’t watch Grease tonight?)


It seems that places serving only hamburgers are really trendy, at least in Barcelona, as they are always packed. We already tried Kiosko (we liked it, but the atmosphere and the concept is completely different from Peggy Sue- which I discovered in this blog while searching for the lunch place inspiration), we still have some to check out. We really enjoyed our “trip” to the 50s, probably more because of the overly sweet pink decoration of the place than food itself.

The website of this chain of diners is really worth visiting, if you are not able to make it to the closest Peggy Sue.

Tuesday, 15 February 2011

Hiszpańska wioska/ Spanish village

Początek lutego oznaczał dla nas wizyty naszych portugalskich znajomych. Tym razem jednak w większości pozwoliliśmy im odkrywać uroki miasta samodzielnie- pracowaliśmy, a do tego trasę Rambla- Passeig de Gracia-Sagrada Familia przemierzyliśmy już kilkanaście razy. Tak więc tym razem, zamiast relacji z wizytacji z zdjęć z Parku Guell, zdamy relacje z innych atrakcji turystycznych (z rodzaju tych bardziej kiczowatych).


Jedną z nich jest Poble Espanyol (Hiszpańska wioska), położone na wzgórzu Montjuic. Z Joana (Portugalka, która spędziła semestr na Erasmusie w Warszawie i dzięki której poznałam Nuno) i Andre, jej chłopakiem, wybraliśmy się na Pl. Espanya, wspięliśmy się na wzgórze Montjuic, z którego roztacza się widok na Barcelonę. Tam też mieści sie Stadion Olimpijski, Palau Nacional (Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej) i właśnie Poble Espanyol. Nie jest to dla nas punktem obowiązkowym w zwiedzaniu Barcelony, ale jeśli ktoś ma dużo czasu i chce zobaczyć taka miniaturę Hiszpanii w pigułce, to może się wybrać do Wioski Hiszpańskiej. Wioska Hiszpańska jest właśnie taką małym osiedlem z budynkami z różnych regionów Hiszpanii. Każdy budynek jest wykorzystany na maksimum, żeby spotęgować komercyjny cel tej “atrakcji”, w każdym mieści się albo sklepik z wachlarzami, serami, strojami do flamenco, pamiątkami z Hiszpanii, albo bar, kawiarnia, nawet klub nocny (Poble Esp. jest bowiem otwarty do 5 rano w weekendy).
Niewątpliwie jest to miejsce, które mieści się na trasie zwiedzania Barcelony z dziećmi, które mogą wziąć tu udział w warsztatach sztuki, podziwiać jak sie tworzy figurki ze szkła. Ale myliłby sie ten, kto by pomyślał, że tylko rodziny z małymi dziećmi tutaj przychodzą, Hiszpanie z innych regionów zdają się lubić właśnie taki kiczowaty „zabytek”.


A pomyśleć, że niewiele by brakowało a Poble Espanyol zostałoby zburzone. Bowiem pierwotnie powstał z okazji wystawy światowej w 1929 i po jej zakończeniu miał zostać wyburzony. Przed wystawą dwóch architektów podróżowało po całej Hiszpanii, żeby potem na obszarze dwóch hektarów zaprezentować najbardziej charakterystyczne budynki w rożnych stylach hiszpańskiej architektury, typowej dla rożnych epok i regionów kraju. Cieszył sie tak dużą popularnością, ze początkowe plany zburzenia po zakończeniu wystawy nie zostały zrealizowane.
Ciekawostką jest, że to właśnie tutaj była kręcona scena finałową filmu "Pachnidło".




Beginning of February was marked by visits of our Portuguese friends. This time, however, we let them explore the city by themselves, we were working, and we know by heart the route Rambla- Passeig de Gracia- Sagrada Familia. So this time, instead of going to the most obvious places, as Park Guell, we explored different touristic attraction, I would call them more tacky ones.


One of such places is Poble Espanyol (Spanish village), situated on the Montjuic hill. With Joana (Portuguese girl, who was Erasmus student in Warsaw few years ago, and thanks to whom I met Nuno) and Andre, her boyfriend, we started our walk at Pl. Espanya, from where climbed the hill of Montjuic, with panoramic views of Barcelona. Montjuic is a place where you can spend few hours, visiting Olympic Stadium, Palau Nacional (where National Art Museum of Catalonia is situated) and Poble Espanyol. The last one may not be a must to visit when you are in Barcelona, but if someone has a lot of free time or to see Spain in miniature, he can definitely go to Spanish Village. Spanish Village is what its name indicates, a small village, with buildings from different regions of Spain, representing various architectonical styles. Each building is exploited to maximum, to emphasise the commercial purpose of this touristic "attraction", we don’t have people living in those houses, but yes shops, selling fans, cheese, flamenco accessories, souvenirs, or there are bars, cafes, even a night club even a night club (Poble Espanyol is opened till 5 am during weekends) located.


O the other hand, this is the place that, without a doubt, is marked on the “visit Barcelona with children” map, as the small ones can participate in art workshops or admire how glass figures are made. But if you think that there are only families with small children, you are mistaken, it seems that non-Catalans enjoy such kitschy “monument”.


It is really popular touristic place, which escaped being demolished after the world exhibition for which it was originally contracted in 1929. Two architects travelled all across Spain, then on the area of two hectares built the most characteristic buildings in different styles of Spanish architecture, typical for different periods and regions of the country. Afterwards it was to be destroyed, but during the exhibition it was so popular, that it was kept.
From interesting facts: two main scenes from the movie “Perfume: the story of the murderer” was filmed here.