Showing posts with label Paryż/Paris. Show all posts
Showing posts with label Paryż/Paris. Show all posts

Monday, 5 November 2012

Wieży Eiffla odłon kilka/ Few different photos of Eiffel Tower


Pewnie zauważyliście, że zmieniłam trochę tematykę bloga, z expatowego zmienił się w bardziej turystyczny. Nie wiem, czy wam się ta zmiana podoba, czy wolelibyście, żebym skupiła się na różnych aspektach mieszkania za granicą. Czekam na komentarze (które uwielbiam) na blogu albo na facebooku. Mieszkając w Barcelonie tematów na posty miałam pod dostatkiem, w spokojnym Galway jest… spokojniej . Ale nie martwcie się, powinnam się stopniowo rozkręcić, a na wiosnę na pewno będziemy intensywnie odkrywać Irlandię. 

Nuno odczuwa niedostatek relacji z Paryża, ponieważ w poście skupiłam się jedynie na aspekcie kulinarnym, a zignorowałam wszystko, co zobaczyliśmy. Dziś postaram się odrobinę nadrobić. Będzie jednak znowu monotematycznie, bo ograniczę się do zaledwie do jednego symbolu Paryża. 
Wieża Eiffla, bo o niej mowa, jest bohaterką mojego krótkiego posta i sesji zdjęciowej (więcej zdjęć tutaj). Nie ma chyba osoby, która zapytana o 5 rzeczy, które kojarzą jej się ze stolicą Francji nie wymieniła wieży  projektu Gustawa Eiffel. Mimo, że nie jest widoczna z każdego paryskiego okna (a takie wrażenie możemy odebrać oglądając amerykańskie komedie romantyczne), to z pewnością jest dominującym budynkiem, punktem odniesienia dla turystów i Paryżan. 


Choć w Paryżu byłam już 3 razy, ani razu nie wjechałam na wieżę, skutecznie odstraszyły mnie kilometrowe kolejki. Do samej wieży też mam taki mieszany stosunek (jaki chyba Warszawiacy mają do Pałacu Kultury), nie do końca mi się podoba, ale nie umiem sobie Paryża wyobrazić bez tej metalowej konstrukcji. Lubię za to włóczyć się po Paryżu i czasami w najbardziej zaskakującym miejscu odkryć tę „żelazną damę”, jak wieża bywa nazywana. Zawsze staram się też znaleźć jakieś zaskakujące ujęcie, choć nie jest to łatwe. 

Uwielbiam patrzeć na miasta z góry, zawsze staram się znaleźć dobry punk widokowy, jakieś wzgórze, czy dach. Miałam okazję podziwiać zorganizowany architektonicznie Paryż z tarasów widokowych w Sacre Coeur i Notre Dame. Wieża Eiffla ciekawie komponuje się z innym budynkami i wcale nie jest dominującym elementem pejzażu miejskiego. 


Potęgę wieży widać najlepiej tuż spod niej, choć i tak wyrwało nam się: wydawało nam się, że będzie większa. Ale tak to chyba już jest z tymi symbolami miast, że jeszcze przed samym zwiedzaniem czy nawet przyjazdem do miasta, czytamy przewodniki, wysłuchujemy opowieści znajomych, oglądamy zdjęcia i  podświadomie stwarzamy sobie wyobrażenia. Okazuje się potem, że nie są one bliskie rzeczywistości, łatwo o rozczarowania. Na pewno też kiedyś tego doświadczyliście. 
Najlepszy widok na wieżę roztacza się z placu Trocadero. Warto się tam wybrać z rana, kiedy nie ma tam tłumów turystów, albo późnym wieczorem, gdy delikatne i ciepłe światło doda naszym zdjęciom uroku.


Ale wieżę Eiffla można zobaczyć także na plakatach, na miniaturkach sprzedawanych przez ulicznych  handlarzy, w odbiciu w witrynach sklepowych, czy okularach przeciwsłonecznych. Wieża Eiffla dobrze wygląda na stylizowanych na stare zdjęciach, więc fajnie pobawić się różnymi aplikacjami i efektami specjalnymi. 

Z czym kojarzy się Wam Paryż? Jaki słynny zabytek Was rozczarował?



You probably have noticed that my blog is now more focused on travelling in general than on expat life. I would appreciate your feedback as I don’t know if you prefer to read posts on various aspects of living abroad or combine those with travel posts. When we were living in Barcelona, it was so easy to find inspiration and 80% of blog’s content was Barcelona related. Galway is smaller and calmer, but I should post some more entries over the next few weeks, and we will definitely explore Ireland  during spring.

Nuno is complaining that I’ve written about our July trip to Paris. Well, it isn’t entirely true, as some time ago I wrote a whole post from a foodie’s perspective. But then I totally ignored what we saw and did. Today I will also limit the topic just to one thing: to show you the most known symbol of Paris.
Just by giving a quick glimpse at the photos (click here for more), you probably can guess that the heroine of the post is the Eiffel Tower. It definitely is the most recognized monument in France. And although it’s not visible from every window in Paris (you could have this impression after watching American romantic comedies), it certainly dominates the skyline, and is a reference point both for tourists and Parisians.

I’ve been in Paris 3 times already, but still haven’t made it to the top of the tower. I was always discouraged by an endless queue. And I really hate queuing. Have you ever looked all over Paris from the top if Eiffel Tower? Do you even like this monument? I think that Parisians have mixed feelings of love and hate towards it, but personally I can’t imagine the city without this iron structure. I love to get lost in Paris and to my surprise find myself on a street with a great view at Tour Eiffel. I always  try to approach it differently with my camera, but it’s not that easy. 

One of my favorite things to do while sightseeing is discovering a great view over the city, be it from a hill, roof or top of some tall building. Few years ago I admired organized architecture of Paris from the terraces on Sacre Coeur and Notre Dame. Eiffel Tower blends in with the other buildings, and it does not dominate the urban landscape.


Probably the tower is the most impressive when you stand just below it. It really is striking but we couldn’t resist the comment: we thought it would be bigger. I believe that a journey begins long before packing your luggage and taking a plane/bus/train. The minute you decide to go somewhere, you start planning, reading guides, forums, travel blogs and subconsciously you create expectations.  When they aren’t close to reality, you may end up disappointed. It is especially true with the most famous monuments, the symbols you have seen so many times on TV, movies,  photos, in the travel magazines. I’m sure that you have experiences it at least once. 

If you have been to Paris, you probably have your favorite spot from which you can admire Eiffel Tower. For me it would be from the Trocadero Square. It is worth going there first thing in the morning when most of tourists haven’t left their hotels yet or in the evening when soft adds charm to your photographs.


And there are so many Eiffel Towers in Paris, you can spot them on posters, you can buy a miniature from a street vendor, you can spot its reflection in a shop window or on your sunglasses. I think it looks quite interesting when you play a little with different applications or special effects.

Do you think of Eiffel Tower when you think of Paris? 

Sunday, 30 September 2012

Bagietka, wino, ser/ Baguette, wine, cheese


W tych 3 słowach, moim zdaniem, zawiera się kulinarna kwintesencja Paryża. Wiem, wiem… Paryż to o wiele więcej. Że nie tylko jedzenie, ale też zabytki.  Że elegancja-Francja, wieża Eiffla, Louvre. Miałam okazję być w Paryżu trzykrotnie, każda wizyta była zupełnie inna. Pierwsza trwała aż miesiąc, kiedy pracowałam jako au pair podczas policealnych lato. Na tydzień przyjechała moja siostra i z nią poznałam Paryż turystycznie, weszłyśmy do wszystkich  muzeów, kościołów, miejsc, które absolutnie trzeba zobaczyć będąc w Paryżu. Wjechałyśmy na wiele punktów widokowych, porobiłyśmy setki, jeśli nie tysiące zdjęć i zakochałyśmy się w Paryżu, zgodnie jednak twierdząc, że nie jest to miasto do mieszkania, ale raczej do spędzenia kilku dni. Podczas drugiego pobytu spędziłam tam kilka jesiennych dni, spontanicznie wykorzystując okazję, gdy akurat w stolicy Francji moja przyjaciółka była na wymianie erasmusowej. Tym razem skupiłam się bardziej na poznaniu nocnego życia i spacerach po ulubionych dzielnicach. Trzecie spotkanie z Paryżem miało miejsce w lipcu, gdzie zostaliśmy zaproszeni na wesele naszych przyjaciół (kolejna międzynarodowa para wśród naszych znajomych). Polecieliśmy parę dni przed weselem, gdyż Nuno nigdy wcześniej nie był w Paryżu (nie wiem, gdzie on się uchował, faktem jest, że pod moim wpływem rozwinął się podróżniczo. I zaczął marzyć o psie). Trafiliśmy na lipcowe upały, wielki nalot turystów i zdecydowaliśmy się zboczyć z turystycznych szlaków i po prostu nacieszyć się atmosferą Paryża, spacerować bez pośpiechu, trochę bez celu. 


Opowiadać o Paryżu można bez końca. Ciężko wybrać jedną historyjkę czy parę zdjęć.  Rodzice Nuno dopominają się o posta, nie mogę się już wymówić brakiem czasu czy nawałem zajęć w pracy (pracy bowiem na razie nie mam, a czasu aż nadmiar). Nie lubię jednak długich postów o wszystkim, więc dzisiaj będzie o kawiarenkach, piknikowaniu nad brzegiem Sekwany. Przypominają mi się pierwsze lekcje francuskiego w liceum wkuwanie słówek : boulangerie,  patisserie, charcuterie,  poissonnerie  fromagerie,  confiserie- nawet nazwy sklepów mają w sobie niezwykłą melodyjność. 

   

Kawiarenki są na każdej ulicy, czasami stoliki zajmują prawie cały chodnik, ale nikomu zdaje się to nie przeszkadzać. Nad filiżanką kawy można siedzieć godzinami, obserwując przechodniów, zaczytując się w książce, czy prowadząc ożywione rozmowy. 

Paryż należy do miast drogich (nie jest to szczególnie odkrywcze spostrzeżenie), więc niemało ludzi wybiera ekonomiczną wersję poznania francuskich przysmaków. W boulangerie można kupić tartę na słono (ach ta ze szpinakiem i serkiem kozim, pycha), albo bagietkę i ser śmierdziuszek, a w sklepie z winami jakiś czerwony trunek. A na deser obowiązkowo jakieś ciasteczko. I już mamy piknik gotowy, najlepiej nad brzegiem Sekwany(nawet zjedzenie zwykłej bagietki z serem i popicie winem prosto z butelki jest romantyczne w takiej lokalizacji) albo w jednym z wielu parków. 

 

W Paryżu trzeba się też przygotować na nieplanowane posiłki,  gdyż na pokusę wodzą nas na każdym kroku witryny. Nie mogłam przejść obojętnie, zatrzymywałam się prawie przy każdej i od czasu do czasu moja silna wola okazywała się nie aż tak silna. I nawet jak kupisz jedno ciasteczko, to zostanie ono pięknie zapakowane czy zawinięte. Paryżanie naprawdę dbają o takie szczegóły, jak nikt inny.

A czym was kulinarnie uwiódł Paryż?

Więcej zdjęć na facebooku. Strona jest nowa, zachęcam więc do polubienia. I zostania wiernym czytelnikiem.


If I were to describe Paris with only three words,  well, at least the culinary aspect of the city, I would choose baguette, wine, cheese.  I know that Paris is so much more than just that. The monuments are amazing, Parisians so elegant and chic, Louvre so big,  and let’s not forget about the Eiffel Tower. I know all of that, but today’s post won’t even mention them. What can I say, I am a foodie who travels (or a traveler who loves to eat?). 

I’ve been in Paris 3 times already, and with every visit got to discover it differently.  My first visit was quite a long, I spent there more than a month while working as an au pair during the summer before I entered the university. My sister came for a week and we went to all the museums, churches, places that you absolutely must see while in Paris. We ended totally in love with the city, but we both think that while it is an amazing city, we wouldn’t like to live there (I will explain it with more details and examples in some other post). During the second  I mostly discovered the nightlife, as my friend was exchange student there for a year. I couldn’t resists visiting Paris and spent  few autumn days walking through my favorite neighborhoods. And the last time I went to the city of love in July, to attend our friends’ wedding (another international couple).  We arrived a few days before the wedding, as Nuno had never been in Paris, and we were greeted by the heat wave and thousands of tourists. We decided to leave a guidebook in a hotel room and just enjoy the atmosphere of Paris, walking without haste and aim.


You can talk about Paris for hours and you still leave some stories behind. It is hard to chose only few photos when the folder “Paris” has few gigabytes, as one can’t resist taking photos on every corner. Nuno’s parents are asking for a Paris post,  I guess now that I have plenty of free time (it is one of the few benefits of being unemployed), I have no excuse. 
When I think about Paris, I picture nice cafés and picnics by the Saine. I remember my first French classes in high school, the food related vocabulary: boulangerie, patisserie, charcuterie, poissonnerie fromagerie, confiserie-even the names of shops are melodic.  

There are cafes literally on every street. You can sit for hours over a cup of coffee, observing the passers-by, getting lost in a book, or having a  lively discussion with a friend.

Paris is an expensive city (it is a well known fact, but still, every time I visit, it still surprises me) so many tourists (and Parisians as well) prefer some more economic alternatives over going to a restaurant. You can buy tasty tarts in any of numerous boulangeries, or just get a baguette, cheese and red wine.  And don’t forget about dessert, it is mandatory. Even with such a simple “menu” and drinking your wine straight from the bottle, your picnic can be  romantic, if you have it on the banks of the Seine. 

 

In Paris, you have to be prepared for many unplanned meals, as you get tempted on every step by the tasty goodies laid on display. I couldn’t pass by and not look at all those macaroons, sweet tarts and chocolate cakes, and sometimes my strong will was not so strong. And even if you buy just one cookie, you will get it in a nice box. Parisian really take food to another level. 

Have you been seduced by gourmet Paris?

Check my new facebook page for more photos. As the page is new, please like it and check as often as you can for new updates.

Showing posts with label Paryż/Paris. Show all posts
Showing posts with label Paryż/Paris. Show all posts

Monday, 5 November 2012

Wieży Eiffla odłon kilka/ Few different photos of Eiffel Tower


Pewnie zauważyliście, że zmieniłam trochę tematykę bloga, z expatowego zmienił się w bardziej turystyczny. Nie wiem, czy wam się ta zmiana podoba, czy wolelibyście, żebym skupiła się na różnych aspektach mieszkania za granicą. Czekam na komentarze (które uwielbiam) na blogu albo na facebooku. Mieszkając w Barcelonie tematów na posty miałam pod dostatkiem, w spokojnym Galway jest… spokojniej . Ale nie martwcie się, powinnam się stopniowo rozkręcić, a na wiosnę na pewno będziemy intensywnie odkrywać Irlandię. 

Nuno odczuwa niedostatek relacji z Paryża, ponieważ w poście skupiłam się jedynie na aspekcie kulinarnym, a zignorowałam wszystko, co zobaczyliśmy. Dziś postaram się odrobinę nadrobić. Będzie jednak znowu monotematycznie, bo ograniczę się do zaledwie do jednego symbolu Paryża. 
Wieża Eiffla, bo o niej mowa, jest bohaterką mojego krótkiego posta i sesji zdjęciowej (więcej zdjęć tutaj). Nie ma chyba osoby, która zapytana o 5 rzeczy, które kojarzą jej się ze stolicą Francji nie wymieniła wieży  projektu Gustawa Eiffel. Mimo, że nie jest widoczna z każdego paryskiego okna (a takie wrażenie możemy odebrać oglądając amerykańskie komedie romantyczne), to z pewnością jest dominującym budynkiem, punktem odniesienia dla turystów i Paryżan. 


Choć w Paryżu byłam już 3 razy, ani razu nie wjechałam na wieżę, skutecznie odstraszyły mnie kilometrowe kolejki. Do samej wieży też mam taki mieszany stosunek (jaki chyba Warszawiacy mają do Pałacu Kultury), nie do końca mi się podoba, ale nie umiem sobie Paryża wyobrazić bez tej metalowej konstrukcji. Lubię za to włóczyć się po Paryżu i czasami w najbardziej zaskakującym miejscu odkryć tę „żelazną damę”, jak wieża bywa nazywana. Zawsze staram się też znaleźć jakieś zaskakujące ujęcie, choć nie jest to łatwe. 

Uwielbiam patrzeć na miasta z góry, zawsze staram się znaleźć dobry punk widokowy, jakieś wzgórze, czy dach. Miałam okazję podziwiać zorganizowany architektonicznie Paryż z tarasów widokowych w Sacre Coeur i Notre Dame. Wieża Eiffla ciekawie komponuje się z innym budynkami i wcale nie jest dominującym elementem pejzażu miejskiego. 


Potęgę wieży widać najlepiej tuż spod niej, choć i tak wyrwało nam się: wydawało nam się, że będzie większa. Ale tak to chyba już jest z tymi symbolami miast, że jeszcze przed samym zwiedzaniem czy nawet przyjazdem do miasta, czytamy przewodniki, wysłuchujemy opowieści znajomych, oglądamy zdjęcia i  podświadomie stwarzamy sobie wyobrażenia. Okazuje się potem, że nie są one bliskie rzeczywistości, łatwo o rozczarowania. Na pewno też kiedyś tego doświadczyliście. 
Najlepszy widok na wieżę roztacza się z placu Trocadero. Warto się tam wybrać z rana, kiedy nie ma tam tłumów turystów, albo późnym wieczorem, gdy delikatne i ciepłe światło doda naszym zdjęciom uroku.


Ale wieżę Eiffla można zobaczyć także na plakatach, na miniaturkach sprzedawanych przez ulicznych  handlarzy, w odbiciu w witrynach sklepowych, czy okularach przeciwsłonecznych. Wieża Eiffla dobrze wygląda na stylizowanych na stare zdjęciach, więc fajnie pobawić się różnymi aplikacjami i efektami specjalnymi. 

Z czym kojarzy się Wam Paryż? Jaki słynny zabytek Was rozczarował?



You probably have noticed that my blog is now more focused on travelling in general than on expat life. I would appreciate your feedback as I don’t know if you prefer to read posts on various aspects of living abroad or combine those with travel posts. When we were living in Barcelona, it was so easy to find inspiration and 80% of blog’s content was Barcelona related. Galway is smaller and calmer, but I should post some more entries over the next few weeks, and we will definitely explore Ireland  during spring.

Nuno is complaining that I’ve written about our July trip to Paris. Well, it isn’t entirely true, as some time ago I wrote a whole post from a foodie’s perspective. But then I totally ignored what we saw and did. Today I will also limit the topic just to one thing: to show you the most known symbol of Paris.
Just by giving a quick glimpse at the photos (click here for more), you probably can guess that the heroine of the post is the Eiffel Tower. It definitely is the most recognized monument in France. And although it’s not visible from every window in Paris (you could have this impression after watching American romantic comedies), it certainly dominates the skyline, and is a reference point both for tourists and Parisians.

I’ve been in Paris 3 times already, but still haven’t made it to the top of the tower. I was always discouraged by an endless queue. And I really hate queuing. Have you ever looked all over Paris from the top if Eiffel Tower? Do you even like this monument? I think that Parisians have mixed feelings of love and hate towards it, but personally I can’t imagine the city without this iron structure. I love to get lost in Paris and to my surprise find myself on a street with a great view at Tour Eiffel. I always  try to approach it differently with my camera, but it’s not that easy. 

One of my favorite things to do while sightseeing is discovering a great view over the city, be it from a hill, roof or top of some tall building. Few years ago I admired organized architecture of Paris from the terraces on Sacre Coeur and Notre Dame. Eiffel Tower blends in with the other buildings, and it does not dominate the urban landscape.


Probably the tower is the most impressive when you stand just below it. It really is striking but we couldn’t resist the comment: we thought it would be bigger. I believe that a journey begins long before packing your luggage and taking a plane/bus/train. The minute you decide to go somewhere, you start planning, reading guides, forums, travel blogs and subconsciously you create expectations.  When they aren’t close to reality, you may end up disappointed. It is especially true with the most famous monuments, the symbols you have seen so many times on TV, movies,  photos, in the travel magazines. I’m sure that you have experiences it at least once. 

If you have been to Paris, you probably have your favorite spot from which you can admire Eiffel Tower. For me it would be from the Trocadero Square. It is worth going there first thing in the morning when most of tourists haven’t left their hotels yet or in the evening when soft adds charm to your photographs.


And there are so many Eiffel Towers in Paris, you can spot them on posters, you can buy a miniature from a street vendor, you can spot its reflection in a shop window or on your sunglasses. I think it looks quite interesting when you play a little with different applications or special effects.

Do you think of Eiffel Tower when you think of Paris? 

Sunday, 30 September 2012

Bagietka, wino, ser/ Baguette, wine, cheese


W tych 3 słowach, moim zdaniem, zawiera się kulinarna kwintesencja Paryża. Wiem, wiem… Paryż to o wiele więcej. Że nie tylko jedzenie, ale też zabytki.  Że elegancja-Francja, wieża Eiffla, Louvre. Miałam okazję być w Paryżu trzykrotnie, każda wizyta była zupełnie inna. Pierwsza trwała aż miesiąc, kiedy pracowałam jako au pair podczas policealnych lato. Na tydzień przyjechała moja siostra i z nią poznałam Paryż turystycznie, weszłyśmy do wszystkich  muzeów, kościołów, miejsc, które absolutnie trzeba zobaczyć będąc w Paryżu. Wjechałyśmy na wiele punktów widokowych, porobiłyśmy setki, jeśli nie tysiące zdjęć i zakochałyśmy się w Paryżu, zgodnie jednak twierdząc, że nie jest to miasto do mieszkania, ale raczej do spędzenia kilku dni. Podczas drugiego pobytu spędziłam tam kilka jesiennych dni, spontanicznie wykorzystując okazję, gdy akurat w stolicy Francji moja przyjaciółka była na wymianie erasmusowej. Tym razem skupiłam się bardziej na poznaniu nocnego życia i spacerach po ulubionych dzielnicach. Trzecie spotkanie z Paryżem miało miejsce w lipcu, gdzie zostaliśmy zaproszeni na wesele naszych przyjaciół (kolejna międzynarodowa para wśród naszych znajomych). Polecieliśmy parę dni przed weselem, gdyż Nuno nigdy wcześniej nie był w Paryżu (nie wiem, gdzie on się uchował, faktem jest, że pod moim wpływem rozwinął się podróżniczo. I zaczął marzyć o psie). Trafiliśmy na lipcowe upały, wielki nalot turystów i zdecydowaliśmy się zboczyć z turystycznych szlaków i po prostu nacieszyć się atmosferą Paryża, spacerować bez pośpiechu, trochę bez celu. 


Opowiadać o Paryżu można bez końca. Ciężko wybrać jedną historyjkę czy parę zdjęć.  Rodzice Nuno dopominają się o posta, nie mogę się już wymówić brakiem czasu czy nawałem zajęć w pracy (pracy bowiem na razie nie mam, a czasu aż nadmiar). Nie lubię jednak długich postów o wszystkim, więc dzisiaj będzie o kawiarenkach, piknikowaniu nad brzegiem Sekwany. Przypominają mi się pierwsze lekcje francuskiego w liceum wkuwanie słówek : boulangerie,  patisserie, charcuterie,  poissonnerie  fromagerie,  confiserie- nawet nazwy sklepów mają w sobie niezwykłą melodyjność. 

   

Kawiarenki są na każdej ulicy, czasami stoliki zajmują prawie cały chodnik, ale nikomu zdaje się to nie przeszkadzać. Nad filiżanką kawy można siedzieć godzinami, obserwując przechodniów, zaczytując się w książce, czy prowadząc ożywione rozmowy. 

Paryż należy do miast drogich (nie jest to szczególnie odkrywcze spostrzeżenie), więc niemało ludzi wybiera ekonomiczną wersję poznania francuskich przysmaków. W boulangerie można kupić tartę na słono (ach ta ze szpinakiem i serkiem kozim, pycha), albo bagietkę i ser śmierdziuszek, a w sklepie z winami jakiś czerwony trunek. A na deser obowiązkowo jakieś ciasteczko. I już mamy piknik gotowy, najlepiej nad brzegiem Sekwany(nawet zjedzenie zwykłej bagietki z serem i popicie winem prosto z butelki jest romantyczne w takiej lokalizacji) albo w jednym z wielu parków. 

 

W Paryżu trzeba się też przygotować na nieplanowane posiłki,  gdyż na pokusę wodzą nas na każdym kroku witryny. Nie mogłam przejść obojętnie, zatrzymywałam się prawie przy każdej i od czasu do czasu moja silna wola okazywała się nie aż tak silna. I nawet jak kupisz jedno ciasteczko, to zostanie ono pięknie zapakowane czy zawinięte. Paryżanie naprawdę dbają o takie szczegóły, jak nikt inny.

A czym was kulinarnie uwiódł Paryż?

Więcej zdjęć na facebooku. Strona jest nowa, zachęcam więc do polubienia. I zostania wiernym czytelnikiem.


If I were to describe Paris with only three words,  well, at least the culinary aspect of the city, I would choose baguette, wine, cheese.  I know that Paris is so much more than just that. The monuments are amazing, Parisians so elegant and chic, Louvre so big,  and let’s not forget about the Eiffel Tower. I know all of that, but today’s post won’t even mention them. What can I say, I am a foodie who travels (or a traveler who loves to eat?). 

I’ve been in Paris 3 times already, and with every visit got to discover it differently.  My first visit was quite a long, I spent there more than a month while working as an au pair during the summer before I entered the university. My sister came for a week and we went to all the museums, churches, places that you absolutely must see while in Paris. We ended totally in love with the city, but we both think that while it is an amazing city, we wouldn’t like to live there (I will explain it with more details and examples in some other post). During the second  I mostly discovered the nightlife, as my friend was exchange student there for a year. I couldn’t resists visiting Paris and spent  few autumn days walking through my favorite neighborhoods. And the last time I went to the city of love in July, to attend our friends’ wedding (another international couple).  We arrived a few days before the wedding, as Nuno had never been in Paris, and we were greeted by the heat wave and thousands of tourists. We decided to leave a guidebook in a hotel room and just enjoy the atmosphere of Paris, walking without haste and aim.


You can talk about Paris for hours and you still leave some stories behind. It is hard to chose only few photos when the folder “Paris” has few gigabytes, as one can’t resist taking photos on every corner. Nuno’s parents are asking for a Paris post,  I guess now that I have plenty of free time (it is one of the few benefits of being unemployed), I have no excuse. 
When I think about Paris, I picture nice cafés and picnics by the Saine. I remember my first French classes in high school, the food related vocabulary: boulangerie, patisserie, charcuterie, poissonnerie fromagerie, confiserie-even the names of shops are melodic.  

There are cafes literally on every street. You can sit for hours over a cup of coffee, observing the passers-by, getting lost in a book, or having a  lively discussion with a friend.

Paris is an expensive city (it is a well known fact, but still, every time I visit, it still surprises me) so many tourists (and Parisians as well) prefer some more economic alternatives over going to a restaurant. You can buy tasty tarts in any of numerous boulangeries, or just get a baguette, cheese and red wine.  And don’t forget about dessert, it is mandatory. Even with such a simple “menu” and drinking your wine straight from the bottle, your picnic can be  romantic, if you have it on the banks of the Seine. 

 

In Paris, you have to be prepared for many unplanned meals, as you get tempted on every step by the tasty goodies laid on display. I couldn’t pass by and not look at all those macaroons, sweet tarts and chocolate cakes, and sometimes my strong will was not so strong. And even if you buy just one cookie, you will get it in a nice box. Parisian really take food to another level. 

Have you been seduced by gourmet Paris?

Check my new facebook page for more photos. As the page is new, please like it and check as often as you can for new updates.