Showing posts with label Parc Guell. Show all posts
Showing posts with label Parc Guell. Show all posts

Thursday, 5 May 2011

Śladami Gaudiego/ Following Gaudi

Po kilku postach nieturystycznych, dziś kolej na jeden z punktów obowiązkowych każdej wizyty turystycznej.

Jednym ze sposobów odkrycia uroków Barcelony jest zwiedzanie budowli zaprojektowanych przez Antonio Gaudiego, które rozproszone są po różnych dzielnicach.
Jakiś czas temu pisałam o Pedrerze, dzisiaj za to o jednym z moich ulubionych miejsc w Barcelonie, które przypadkiem też jest dziełem człowieka, „który rozkołysał architekturę”. Ulubione miejsce, które odwiedzam rzadko, ma coraz więcej tandetnych turystycznych elementów (niczym na bazarku kupić można od wachlarzy po kolczyki i różne inne badziewia).

Park Güell to park jakby żywcem wyjęty z bajki, w oryginalnym zamierzeniu miał być kompleksem mieszkalnym, ale projekt ten nie został nigdy ukończony. Z 60 budynków ukończone zostały tylko 2, w jednym z nich przez kilka lat mieszkał architektoniczny mistrz, ale park nigdy nie był rezydencją burżuazji, a w końcu został wykupiony przez władze miasta. Tak więc do parku może wejść (i to bez opłat) każdy, kto chce odpocząć na najdłuższej ławce świata, dotknąć na szczęście mozaikowej salamandry czy wejść w niezwykłą krainę wyobraźni Gaudiego. Spacer po tym nietypowym parku, w którym próżno szukać cienia czy zwykłych ławek, pozostawia niezapomniane wrażenia.



Ławka, o długości, bagatela 150 metrów, to chyba najbardziej kolorowa i ciekawa ławka, jaką widziałam do tej pory. Detale mozaikowe ławki można podziwiać przez godziny, a potem oglądać te setki zdjęć na komputerze. Moim marzeniem jest usiąść na tej ławce i pokontemplować otoczenie w towarzystwie maksymalnie 10 osób, ale chyba jest to niemożliwe, bo zawsze się jakoś tak składa, że setka ludzi chce robić to w tym samym momencie, co ja.



Sala kolumnowa posiada specjalną akustykę, dlatego zawsze można posłuchać tu jakiegoś „koncertu”, niektórych grajków naprawdę mile się słucha.

Salamandra, wita turystów i pilnuje wejścia do parku, jest jednym z symboli pocztówkowych Barcelony jest zawsze oblegana i trzeba odstać swoje, żeby zrobić sobie zdjęcie z cierpliwym i statecznym mozaikowym smokiem.



Jakie skojarzenia nasuwają się po zwiedzeniu parku Guell? Labirynt pełen niespodzianek, niesamowite kolory, kształty, powierzchnie. Domki przypominające domki dla krasnoludków. Po prostu świat Gaudiego. Choć oczywiście Barcelona to dużo więcej niż Gaudi…



After few non-touristic posts, today it will be about one of the must-to-visit place of everyone who visits Barcelona.
One way to discover Barcelona is to follow buildings designed by Antonio Gaudi, which you can find in different districts.
Some time ago I wrote about the Pedrera, this time I will focus on one of my favorite spots in Barcelona, that happens to be also a creation of the most creative Catalan architect. It is my favorite place, but I don’t go there that often as it has been gaining more and more irritating touristic elements (like on the bazaar you can buy here earrings, fans and other small tacky souvenirs).

Park Güell looks as if it was taken from some fairy tale, and it is hard to believe that originally it was to be a residential complex, but the project was never completed. From 60 buildings, only 2 were completed, in one of them Gaudi used to live for few years. The park after commercially failed plan to be housing residence for rich Barcelonian bourgeoisie eventually was purchased by the city. Now it is opened for all those who want, free of any charges, relax on the world’s longest bench, take a photo with mosaic salamander, or just submerge into world of Gaudi’s extraordinary imagination. Walking around the park, or just observing from the curved bench, you will leave this place with your head full of new shapes, colors, figures.



The serpentine bench, 150 meters long, is probably the most colorful and interesting bench, I've seen or sat so far. You can details of the mosaic bench for hours and take dozens of photos. My dream is to sit on that bench and contemplate the surroundings alone, well, I would not complain if it was in the small company, but it is impossible, as there are always so many people who want to do the same at the same time as me.



The hall with columns has a good acoustics, so there are always same street musicians trying to impress the tourists, some really have quite a talent (or good playback). The mosaic Salamander greets visitors at the entrance to the park, is one of the symbols of Barcelona.



After visiting Park Guell I am always amazed by this maze of architectonical surprised, colors, textures. Those small houses looks as dwarfs houses. It can be described by two words: Gaudi’s world.
Showing posts with label Parc Guell. Show all posts
Showing posts with label Parc Guell. Show all posts

Thursday, 5 May 2011

Śladami Gaudiego/ Following Gaudi

Po kilku postach nieturystycznych, dziś kolej na jeden z punktów obowiązkowych każdej wizyty turystycznej.

Jednym ze sposobów odkrycia uroków Barcelony jest zwiedzanie budowli zaprojektowanych przez Antonio Gaudiego, które rozproszone są po różnych dzielnicach.
Jakiś czas temu pisałam o Pedrerze, dzisiaj za to o jednym z moich ulubionych miejsc w Barcelonie, które przypadkiem też jest dziełem człowieka, „który rozkołysał architekturę”. Ulubione miejsce, które odwiedzam rzadko, ma coraz więcej tandetnych turystycznych elementów (niczym na bazarku kupić można od wachlarzy po kolczyki i różne inne badziewia).

Park Güell to park jakby żywcem wyjęty z bajki, w oryginalnym zamierzeniu miał być kompleksem mieszkalnym, ale projekt ten nie został nigdy ukończony. Z 60 budynków ukończone zostały tylko 2, w jednym z nich przez kilka lat mieszkał architektoniczny mistrz, ale park nigdy nie był rezydencją burżuazji, a w końcu został wykupiony przez władze miasta. Tak więc do parku może wejść (i to bez opłat) każdy, kto chce odpocząć na najdłuższej ławce świata, dotknąć na szczęście mozaikowej salamandry czy wejść w niezwykłą krainę wyobraźni Gaudiego. Spacer po tym nietypowym parku, w którym próżno szukać cienia czy zwykłych ławek, pozostawia niezapomniane wrażenia.



Ławka, o długości, bagatela 150 metrów, to chyba najbardziej kolorowa i ciekawa ławka, jaką widziałam do tej pory. Detale mozaikowe ławki można podziwiać przez godziny, a potem oglądać te setki zdjęć na komputerze. Moim marzeniem jest usiąść na tej ławce i pokontemplować otoczenie w towarzystwie maksymalnie 10 osób, ale chyba jest to niemożliwe, bo zawsze się jakoś tak składa, że setka ludzi chce robić to w tym samym momencie, co ja.



Sala kolumnowa posiada specjalną akustykę, dlatego zawsze można posłuchać tu jakiegoś „koncertu”, niektórych grajków naprawdę mile się słucha.

Salamandra, wita turystów i pilnuje wejścia do parku, jest jednym z symboli pocztówkowych Barcelony jest zawsze oblegana i trzeba odstać swoje, żeby zrobić sobie zdjęcie z cierpliwym i statecznym mozaikowym smokiem.



Jakie skojarzenia nasuwają się po zwiedzeniu parku Guell? Labirynt pełen niespodzianek, niesamowite kolory, kształty, powierzchnie. Domki przypominające domki dla krasnoludków. Po prostu świat Gaudiego. Choć oczywiście Barcelona to dużo więcej niż Gaudi…



After few non-touristic posts, today it will be about one of the must-to-visit place of everyone who visits Barcelona.
One way to discover Barcelona is to follow buildings designed by Antonio Gaudi, which you can find in different districts.
Some time ago I wrote about the Pedrera, this time I will focus on one of my favorite spots in Barcelona, that happens to be also a creation of the most creative Catalan architect. It is my favorite place, but I don’t go there that often as it has been gaining more and more irritating touristic elements (like on the bazaar you can buy here earrings, fans and other small tacky souvenirs).

Park Güell looks as if it was taken from some fairy tale, and it is hard to believe that originally it was to be a residential complex, but the project was never completed. From 60 buildings, only 2 were completed, in one of them Gaudi used to live for few years. The park after commercially failed plan to be housing residence for rich Barcelonian bourgeoisie eventually was purchased by the city. Now it is opened for all those who want, free of any charges, relax on the world’s longest bench, take a photo with mosaic salamander, or just submerge into world of Gaudi’s extraordinary imagination. Walking around the park, or just observing from the curved bench, you will leave this place with your head full of new shapes, colors, figures.



The serpentine bench, 150 meters long, is probably the most colorful and interesting bench, I've seen or sat so far. You can details of the mosaic bench for hours and take dozens of photos. My dream is to sit on that bench and contemplate the surroundings alone, well, I would not complain if it was in the small company, but it is impossible, as there are always so many people who want to do the same at the same time as me.



The hall with columns has a good acoustics, so there are always same street musicians trying to impress the tourists, some really have quite a talent (or good playback). The mosaic Salamander greets visitors at the entrance to the park, is one of the symbols of Barcelona.



After visiting Park Guell I am always amazed by this maze of architectonical surprised, colors, textures. Those small houses looks as dwarfs houses. It can be described by two words: Gaudi’s world.