Sunday, 12 February 2012

Sarmale, mamaliga, papanasi

W końcu nam się udało dotrzeć na kolację do restauracji rumuńskiej. Ciążyła nad nami chyba jakaś klątwa Draculi, bo od ponad półtora miesiąca a to ktoś nie mógł, a to cała restauracja zarezerwowana. W ten piątek jednak mogłam w końcu po tylu miesiącach przypomnieć sobie, jak bardzo smakują mi sarmale i że nie przepadam za mamaligą. I niestety, że smak papanasi w barcelońskiej restauracji wypada wyjątkowo blado w porównaniu z tymi zjedzonymi w Bukareszcie. Dołączyli do nas znajomi Nuno z pracy. Dla jednego z nich była to też nostalgiczna kolacja, bo był w Bukareszcie na Erasmusie, zresztą w tym samym czasie, kiedy my tam byliśmy.


Wystrój restauracji Crama Dracula wpisuje się w typowe wyobrażenia jakie może mieć laik, który nigdy nie postawił nogi w Rumunii. Portret Vlada Tepesa, który stanowił inspirację dla postaci książkowej i filmowej Drakuli, nietoperze i małe figurki Drakuli oraz inne tym podobne mroczne elementy dekoracyjne miały oddać mroczny nastrój. My jednak dobrze spędziliśmy czas, popijając ursusa w wielkich kuflach, jedząc cascaval pane (smażony ser, który przynajmniej raz w tygodniu jadłam na lunch w pracy) oraz chleb z zakuską. Do tego zamówiliśmy wielkie deski z różnym mięsiwem (wypadają jednak blado w porównaniu z tym, co nam serwowali w Excaliburze) i mamaligą.


Na deser nie mogłam zamówić nic innego niż moje ulubione papanasi. Spodziewałam się, że rozmiarowo będą takie, jak w Bukareszcie, więc zażartowałam, że dobrze, że spędziłam godzinę na bieżni, ale okazało się, że były malutkie (nie żeby wysiłek poszedł na marne, bo zjedliśmy dużo, a dostaliśmy jeszcze dwa pojemniki z jedzeniem na wynos. Mamy fart, kolejny raz nie musieliśmy lunchu następnego dnia gotować :)


Na zakończenie wyrażę moje słowa ubolewania nad brakiem restauracji serwującej polskie specjały w stolicy Katalonii. Może to jest pomysł na biznes?


Finally we went to eat at a Romanian restaurant. We were trying to go there for weeks, but it seemed as if we were under some spell, cause every time we made plans to go, there always were some problems. This Friday we could enjoy some typical Romanian food and I remembered how much I liked sarmale and that mamaliga wasn’t my favorite. And unfortunately, it turned out that papanasi, a dessert I was looking forward to eat for moths, was not even as half tasty as I remembered from Bucharest restaurants. Some of Nuno’s work colleagues joined us, for one of them it was also a nostalgic dinner ad he spent his Erasmus in Bucharest at the same time when we were there. Talk about a coincidence!


What comes into your mind when you think about Romania? Dracula? Bats? Well, even if it is a unfair generalization and cliché, the interior of Crama Dracula had all of it. A portrait of Vlad Tepes, who inspired the book and movie character of Dracula, bats and small figures of Dracula hanging from the walls. We spend a nice evening drinking ursus in big mugs, eating cascaval pane (fried cheese, which I used to eat at least once a week for lunch) and bread with zakuska.


We ordered enormous plates with different types of typical meat, (still it was nothing comparing to huge plates they serve in Excalibur) and mamaliga. For dessert, I could not order anything but my favorite papanasi. I expected it was the same sized as in Bucharest, so I joked about spending one hour on a treadmill preparing for eating at least two of them. But it turned out they were little and really nothing that special. We still ate a lot, and once again we were left with leftovers to take home. Lucky us, once again we didn’t have to prepare lunch.


For the record, I must express my deep disappointment that there are no restaurants serving Polish food in Barcelona. Maybe I should consider it an idea for my own business? :)

3 comments:

Ajka said...

Kurcze muszę Was odwiedzić w tej Barcelonie! :) Nie wiem kiedy nie wiem za co ale muszę ;)

Agnieszka said...

#Ajka, no zaproszenie na sofę masz od miesięcy :) ale nie wiem, czy to akurat restauracja rumuńska byłaby na liście miejsc, do których bym cię zabrała :)

Anonymous said...

The most popular thing people do when suffering cash shortage is always to borrow money payday loans payday lenders rely
on liens against your banking account to secure
your loan, understanding that's how they're able to make loans without the utilization
of credit ratings.

Post a Comment

Sunday, 12 February 2012

Sarmale, mamaliga, papanasi

W końcu nam się udało dotrzeć na kolację do restauracji rumuńskiej. Ciążyła nad nami chyba jakaś klątwa Draculi, bo od ponad półtora miesiąca a to ktoś nie mógł, a to cała restauracja zarezerwowana. W ten piątek jednak mogłam w końcu po tylu miesiącach przypomnieć sobie, jak bardzo smakują mi sarmale i że nie przepadam za mamaligą. I niestety, że smak papanasi w barcelońskiej restauracji wypada wyjątkowo blado w porównaniu z tymi zjedzonymi w Bukareszcie. Dołączyli do nas znajomi Nuno z pracy. Dla jednego z nich była to też nostalgiczna kolacja, bo był w Bukareszcie na Erasmusie, zresztą w tym samym czasie, kiedy my tam byliśmy.


Wystrój restauracji Crama Dracula wpisuje się w typowe wyobrażenia jakie może mieć laik, który nigdy nie postawił nogi w Rumunii. Portret Vlada Tepesa, który stanowił inspirację dla postaci książkowej i filmowej Drakuli, nietoperze i małe figurki Drakuli oraz inne tym podobne mroczne elementy dekoracyjne miały oddać mroczny nastrój. My jednak dobrze spędziliśmy czas, popijając ursusa w wielkich kuflach, jedząc cascaval pane (smażony ser, który przynajmniej raz w tygodniu jadłam na lunch w pracy) oraz chleb z zakuską. Do tego zamówiliśmy wielkie deski z różnym mięsiwem (wypadają jednak blado w porównaniu z tym, co nam serwowali w Excaliburze) i mamaligą.


Na deser nie mogłam zamówić nic innego niż moje ulubione papanasi. Spodziewałam się, że rozmiarowo będą takie, jak w Bukareszcie, więc zażartowałam, że dobrze, że spędziłam godzinę na bieżni, ale okazało się, że były malutkie (nie żeby wysiłek poszedł na marne, bo zjedliśmy dużo, a dostaliśmy jeszcze dwa pojemniki z jedzeniem na wynos. Mamy fart, kolejny raz nie musieliśmy lunchu następnego dnia gotować :)


Na zakończenie wyrażę moje słowa ubolewania nad brakiem restauracji serwującej polskie specjały w stolicy Katalonii. Może to jest pomysł na biznes?


Finally we went to eat at a Romanian restaurant. We were trying to go there for weeks, but it seemed as if we were under some spell, cause every time we made plans to go, there always were some problems. This Friday we could enjoy some typical Romanian food and I remembered how much I liked sarmale and that mamaliga wasn’t my favorite. And unfortunately, it turned out that papanasi, a dessert I was looking forward to eat for moths, was not even as half tasty as I remembered from Bucharest restaurants. Some of Nuno’s work colleagues joined us, for one of them it was also a nostalgic dinner ad he spent his Erasmus in Bucharest at the same time when we were there. Talk about a coincidence!


What comes into your mind when you think about Romania? Dracula? Bats? Well, even if it is a unfair generalization and cliché, the interior of Crama Dracula had all of it. A portrait of Vlad Tepes, who inspired the book and movie character of Dracula, bats and small figures of Dracula hanging from the walls. We spend a nice evening drinking ursus in big mugs, eating cascaval pane (fried cheese, which I used to eat at least once a week for lunch) and bread with zakuska.


We ordered enormous plates with different types of typical meat, (still it was nothing comparing to huge plates they serve in Excalibur) and mamaliga. For dessert, I could not order anything but my favorite papanasi. I expected it was the same sized as in Bucharest, so I joked about spending one hour on a treadmill preparing for eating at least two of them. But it turned out they were little and really nothing that special. We still ate a lot, and once again we were left with leftovers to take home. Lucky us, once again we didn’t have to prepare lunch.


For the record, I must express my deep disappointment that there are no restaurants serving Polish food in Barcelona. Maybe I should consider it an idea for my own business? :)

3 comments:

Ajka said...

Kurcze muszę Was odwiedzić w tej Barcelonie! :) Nie wiem kiedy nie wiem za co ale muszę ;)

Agnieszka said...

#Ajka, no zaproszenie na sofę masz od miesięcy :) ale nie wiem, czy to akurat restauracja rumuńska byłaby na liście miejsc, do których bym cię zabrała :)

Anonymous said...

The most popular thing people do when suffering cash shortage is always to borrow money payday loans payday lenders rely
on liens against your banking account to secure
your loan, understanding that's how they're able to make loans without the utilization
of credit ratings.

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email