Sunday, 12 February 2012

Copa, Copacabana vs Garota de Ipanema

Ciężko jest napisać tylko jeden post o Rio de Janeiro, dlatego zamiast jednego wyczerpującego wszystkie 1000 opowieści związane z Cidade Maravilhosa, podzielę relacje na kilka (naście?) krótszych części.

Na początek będzie o najsłynniejszych plażach (nieprzypadkowo- zimą można się troszkę ocieplić wspomnieniami). Od razu włączyłam sobie wprowadzającą w nastrój muzykę i zrobiło się jakoś jaśniej w pokoju :)



Copacabana to chyba jedna z najbardziej znanych plaż świata, 4,5 kilometrowy odcinek raju (choć naszym gustom bardziej odpowiadała Ipanema), gdzie na działanie słońca wystawiają swoje wdzięki najpiękniejsi z pięknych, gdzie mistrzowie futbolu przechwalają się swoimi umiejętnościami, gdzie zabawa nigdy się nie kończy. My jednak nie do końca daliśmy się uwieść urokowi Copacabany. Za tłoczno, za pretensjonalnie, za komercyjnie, za głośno. I drożej niż na Ipanemie. Zmorą są także plażowi sprzedawcy, oferujący dosłownie wszystko: od jedzenia (smażone przekąski, orzeszki, kanapki, chipsy, po legendarne ciastka o globo), po ubrania (stroje kąpielowe, parea, kapelusze), ręczniki, ręcznie wykonaną tandetną biżuterię.


Plaże mimo, że miejskie, są czyste i idealne dla amatorów sportów plażowych, co kilkadziesiąt metrów można znaleźć bramki do gry w piłkę nożną lub siatki do siatkówki plażowej, albo do futevôlei, czyli połączenia obu tych sportów. Zresztą do właśnie na deptaku widać gołym okiem, jak ważny jest ruch dla cariocas (mieszkańców Rio). W niedzielę zamykany jest ruch uliczny, żeby mogli biegać czy jeździć na rolkach/ rowerze nie tylko na deptaku. Nie samym sportem jednak carioca żyje, dlatego liczne przyplażowe bary zawsze są pełne.


Ipanema, plaża rozsławiona piosenką skomponowaną przez Antônio Carlosa Jobim i Vinícius de Moraesa, wielokrotnie wykonywana przez wiele międzynarodowych sław, jest mniej zaludniona, mniej turystyczna, mniej jest namolnych sprzedawców.


Złocisty piasek, niebieska woda, słońce (nam niestety nie do końca pogoda dopisała), oraz zachwycający widok na Rio. Nic więcej do szczęścia nie trzeba, ewentualnie można sobie kupić caipirinhę czy wodę z kokosa.


Jak jesteśmy przy plażach, to muszę napisać, że Copa i Ipa nie są jedynymi plażami miejskimi Rio, my nasz pierwszy dzień po przylocie (i chyba jeden z lepszych pogodowo dni naszego pobytu w Rio) spędziliśmy na plaży Sao Conrado, widoki (jak widać na załączonych obrazkach) też są godne polecenia.


Copacabana i Ipanema to serce miasta, mimo, że znajdują się dość daleko od prawdziwego centrum miasta.



It's hard to write only one post about our holidays in Cidade Maravilhosa, that is Rio de Janeiro. So instead of limiting myself to one big story about 1000 different things I wanted to tell you about, you can expect numerous shorter parts. And many photos, as one can go completely camera wild in such a photogenic city.

Let’s start with one of the world’s famous beaches (well, as it is winter time, and this year it happens to be a cold one, I needed some of warmer memories). To put me in the mood, I listened to some songs about Ipanema and Copacabana and somehow it immediately got little brighter in the room.


Copacabana- when you hear the word, you know what to expect, even if you haven’t ever been to Rio. Copacabana- 4.5 km of a paradise (although in our personal voting, Ipanema always won), where only the most beautiful of the beautiful people sunbaths showing their perfect almost naked bodies, where football masters show off, where party never ends.

'

Somehow we weren’t seduced by its charm. It was too crowded, too commercial and pretentious, too loud, and too expensive. And well, I really don’t like to be disturbed every 5 minutes by a some beach vendor offering everything: food (fried snacks, nuts, chips, sandwiches, legendary biscuits o Globo), clothes (bikinis, sarongs, hats), towels, hand-made tacky jewelry.


I normally don’t like urban beaches, but those in Rio really are an exception, clean and wide, ideal for beach sports enthusiasts, every few meters you can find equipment to play soccer or volleyball, or practice footvolley, which is extremely difficult combination of two of them. Simply by walking down a promenade you can see clearly how important exercise is for Cariocas (inhabitants of Rio). On Sunday, the road next to the beach is closed for traffic so that people can run or skate or cycle. But the truth is that one’s life can’t just limit to sport, that’s why all beach bars and cafes are always full.


Ipanema beach was made famous by a song composed by Antonio Carlos Jobim and Vinicius de Moraes, performed later by many international celebrities. It is our top choice: less populated, less touristic, there aren’t that many annoying beach vendors. Andsand is gold, water blue, and it has really breathtaking view of Rio. You don’t need anything to feel happy. Well, you can always have a caipirinha or coco water. And better weather.


Since this is beach related post, I should mention that Copa and Ipa aren’t the nly urban beached in Rio worth recommending. In fact, we spent our first day relaxing after the flight on almost deserted Sao COnrado beach, where the views (as you can see on the pictures) are also spectacular.


Copacabana and Ipanema are definitely the heart of the city, even if located quite far from the true center.

No comments:

Post a Comment

Sunday, 12 February 2012

Copa, Copacabana vs Garota de Ipanema

Ciężko jest napisać tylko jeden post o Rio de Janeiro, dlatego zamiast jednego wyczerpującego wszystkie 1000 opowieści związane z Cidade Maravilhosa, podzielę relacje na kilka (naście?) krótszych części.

Na początek będzie o najsłynniejszych plażach (nieprzypadkowo- zimą można się troszkę ocieplić wspomnieniami). Od razu włączyłam sobie wprowadzającą w nastrój muzykę i zrobiło się jakoś jaśniej w pokoju :)



Copacabana to chyba jedna z najbardziej znanych plaż świata, 4,5 kilometrowy odcinek raju (choć naszym gustom bardziej odpowiadała Ipanema), gdzie na działanie słońca wystawiają swoje wdzięki najpiękniejsi z pięknych, gdzie mistrzowie futbolu przechwalają się swoimi umiejętnościami, gdzie zabawa nigdy się nie kończy. My jednak nie do końca daliśmy się uwieść urokowi Copacabany. Za tłoczno, za pretensjonalnie, za komercyjnie, za głośno. I drożej niż na Ipanemie. Zmorą są także plażowi sprzedawcy, oferujący dosłownie wszystko: od jedzenia (smażone przekąski, orzeszki, kanapki, chipsy, po legendarne ciastka o globo), po ubrania (stroje kąpielowe, parea, kapelusze), ręczniki, ręcznie wykonaną tandetną biżuterię.


Plaże mimo, że miejskie, są czyste i idealne dla amatorów sportów plażowych, co kilkadziesiąt metrów można znaleźć bramki do gry w piłkę nożną lub siatki do siatkówki plażowej, albo do futevôlei, czyli połączenia obu tych sportów. Zresztą do właśnie na deptaku widać gołym okiem, jak ważny jest ruch dla cariocas (mieszkańców Rio). W niedzielę zamykany jest ruch uliczny, żeby mogli biegać czy jeździć na rolkach/ rowerze nie tylko na deptaku. Nie samym sportem jednak carioca żyje, dlatego liczne przyplażowe bary zawsze są pełne.


Ipanema, plaża rozsławiona piosenką skomponowaną przez Antônio Carlosa Jobim i Vinícius de Moraesa, wielokrotnie wykonywana przez wiele międzynarodowych sław, jest mniej zaludniona, mniej turystyczna, mniej jest namolnych sprzedawców.


Złocisty piasek, niebieska woda, słońce (nam niestety nie do końca pogoda dopisała), oraz zachwycający widok na Rio. Nic więcej do szczęścia nie trzeba, ewentualnie można sobie kupić caipirinhę czy wodę z kokosa.


Jak jesteśmy przy plażach, to muszę napisać, że Copa i Ipa nie są jedynymi plażami miejskimi Rio, my nasz pierwszy dzień po przylocie (i chyba jeden z lepszych pogodowo dni naszego pobytu w Rio) spędziliśmy na plaży Sao Conrado, widoki (jak widać na załączonych obrazkach) też są godne polecenia.


Copacabana i Ipanema to serce miasta, mimo, że znajdują się dość daleko od prawdziwego centrum miasta.



It's hard to write only one post about our holidays in Cidade Maravilhosa, that is Rio de Janeiro. So instead of limiting myself to one big story about 1000 different things I wanted to tell you about, you can expect numerous shorter parts. And many photos, as one can go completely camera wild in such a photogenic city.

Let’s start with one of the world’s famous beaches (well, as it is winter time, and this year it happens to be a cold one, I needed some of warmer memories). To put me in the mood, I listened to some songs about Ipanema and Copacabana and somehow it immediately got little brighter in the room.


Copacabana- when you hear the word, you know what to expect, even if you haven’t ever been to Rio. Copacabana- 4.5 km of a paradise (although in our personal voting, Ipanema always won), where only the most beautiful of the beautiful people sunbaths showing their perfect almost naked bodies, where football masters show off, where party never ends.

'

Somehow we weren’t seduced by its charm. It was too crowded, too commercial and pretentious, too loud, and too expensive. And well, I really don’t like to be disturbed every 5 minutes by a some beach vendor offering everything: food (fried snacks, nuts, chips, sandwiches, legendary biscuits o Globo), clothes (bikinis, sarongs, hats), towels, hand-made tacky jewelry.


I normally don’t like urban beaches, but those in Rio really are an exception, clean and wide, ideal for beach sports enthusiasts, every few meters you can find equipment to play soccer or volleyball, or practice footvolley, which is extremely difficult combination of two of them. Simply by walking down a promenade you can see clearly how important exercise is for Cariocas (inhabitants of Rio). On Sunday, the road next to the beach is closed for traffic so that people can run or skate or cycle. But the truth is that one’s life can’t just limit to sport, that’s why all beach bars and cafes are always full.


Ipanema beach was made famous by a song composed by Antonio Carlos Jobim and Vinicius de Moraes, performed later by many international celebrities. It is our top choice: less populated, less touristic, there aren’t that many annoying beach vendors. Andsand is gold, water blue, and it has really breathtaking view of Rio. You don’t need anything to feel happy. Well, you can always have a caipirinha or coco water. And better weather.


Since this is beach related post, I should mention that Copa and Ipa aren’t the nly urban beached in Rio worth recommending. In fact, we spent our first day relaxing after the flight on almost deserted Sao COnrado beach, where the views (as you can see on the pictures) are also spectacular.


Copacabana and Ipanema are definitely the heart of the city, even if located quite far from the true center.

No comments:

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email