Friday, 29 July 2011

Nowoczesne parki/ Modern parks

Barcelona to prawdziwy tygiel. Stara dzielnica gotycka z katedrą, tradycyjne dzielnice portowe, zatłoczone i turystyczne Ramblas, a o krok od nich (no może raczej kilka stacji metrem) znajdują się nowoczesne dzielnice ze szkła i metalu.

W niedzielę wybraliśmy się właśnie to jednej z nowszych, nie tak turystycznych dzielnic Barcelony. Poblenou, dawna dzielnica przemysłowa, zmienia się z roku na rok, dzięki licznym projektom architektonicznym. Jednym z nich jest 22 @. Ale o tym będzie dokładniej w innym poście.

Dziś za to o dwóch nowoczesnych parkach dzielnicy, zaprojektowanych w XXI wieku.

Parc del Centre del Poblenou o powierzchni 5.5 hektara, zaprojektowany w 2001 (a ukończony zaledwie trzy lata temu, w 2008) przez Jean Nouvel był prawdziwym wyzwaniem i dość kontrowersyjnym projektem. Choćby ze względu na fakt, że przecinają go 2 uliczki, a znajduje się przy samej Av. Diagonal, głównej arterii komunikacyjnej miasta. W rezultacie ten nowoczesny park składa się z kilku części, odgrodzonych od ulicy betonowymi ścianami, części połączone są tunelami, obrośniętymi kwiatami, w każdej znajdują się zaskakujące detale architektoniczne. Do tego wyglądem nie przypomina tradycyjnego parku miejskiego.



W parku znajdują się jednak tradycyjne elementy: plac zabaw, boisko do gry w koszykówkę, stoły do gry w ping ponga, krzesełka i ławki. Czyli spełnia główne założenia , jakie stawiamy tradycyjnym parkom: odpoczynek, rekreacja, zabawa i ruch w otoczeniu zieleni, z dala od gwaru miasta. Do tego dodajemy elementu wyłamujące go z tradycyjnego wyglądu parku: dziwne konstrukcje metalowe.




Innym nowoczesnym parkiem, położonym zresztą niedaleko, jest Park Diagonal Mar. Otwarty w 2002, znajduje się również (jak sama nazwa wskazuje) przy Diagonal.
Czy tak właśnie będą wyglądać parki w przyszłości? Gdzie brak naturalnej zieleni będzie zastąpiony przez zbiorniki wodne, konstrukcje z betonu, szkła i metalu ? Gdzie pierwszym słowem jakie przychodzi do głowy jest nowoczesność i udziwnienie? Ta nowoczesna zielona przestrzeń została doceniona zresztą przez Amerykańskie Stowarzyszenie Architektów Krajobrazu, którzy przyznali mu nagrodę w 2005.



Alejki w tym parku przecinają się pod kątem ostrym, pełno dziwnych konstrukcji architektonicznych, wielkich donic, podwieszonych kwiatów. Ale jak w „normalnym parku” pełno rodzin z dziećmi, pieski wychodzą na spacerki.
Oba parki wpasowują się idealnie w nowoczesną dzielnice, otoczone przez wieżowce, biurowce, szklane hotele.



Barcelona is a melting pot of different cultures, styles and worlds. And it is not only limited to people who live here or just come to visit. The city itself is a real mixture. The old Gothic Quarter with the cathedral, the traditional port districts, touristic and crowded Ramblas, and few steps away (better say few metro station) are modern districts made of glass and metal.

On Sunday we went to one of the most modern parts of Barcelona, obviously not that touristic (that was the main reason we went there, to escape the crowds). Poblenou, a former industrial district, is changing constantly, thanks to numerous architectural projects. One of them is 22 @. But more about that project in some future post. Today, it is just about two modern parks of the district, designed in the 21st century.

Parc del Centre del Poblenou of 5.5 hectares, was designed in 2001 (and completed just three years ago, in 2008) by Jean Nouvel. The project was controversial and presented a real challenge, due to the location: the park is crossed by two small streets and situated on the Av. Diagonal, the main artery of the city. As a result, this modern park consists of several parts connected by tunnels, overgrown with flowers, separated from the noisy street by concrete walls, and inside one can find many surprising architectural details.



It really doesn’t look like a traditional urban park. However, there are traditional elements as well: playground for children, basketball field, tables to play ping pong, chairs and benches. In other words, what we want from a traditional park, it is all here: place to rest, have fun, relax in green surroundings, away from the noise of the city. To this we add an element that is more unusual: strange metal structures.




There is another very modern park, situated very close. The park Diagonal Mar was opened in 2002, and as its name suggests is located also on Av. Diagonal.
Is that what all parks in the future would look like? Where the natural green spaces are replaced by artificial ponds and surrounded not by grass but by concrete, glass and metal? The first words that to describe the park after entering that I used to describe it were modern, strange and surprising. This modern green space has been recognized by the American Society of Landscape Architects, awarding it in 2005, so probably in the future more and more parks are constructed similarly.



Alleys in the park intersect at an acute angle, it is full of strange architectural structures, large pots with suspended flowers. On the other hand, as in "normal park" there are a lot of families with children, people taking their dogs for a walks. Both parks fit perfectly in modern neighborhoods, surrounded by skyscrapers, office buildings, hotels made of glass.

Thursday, 28 July 2011

Zatłoczona Costa Brava/ Crowded Costa Brava

Ostatnio pogoda w Barcelonie nie dopisuje. Ostatnio to nie od kilku dni, ale raczej od kilku tygodniu. Wiem, że w Polsce ciągle pada i wszyscy narzekają ( w Portugalii dla odmiany upały), więc jeśli ktoś mi zazdrości, to muszę wydać sprostowanie. Hiszpania, nawet jeśli słowa jakie pierwsze się nasuwają przeciętnemu osobnikowi to plaża, słońce i sangría, to z tych trzech rzeczy mógł się cieszyć jedynie sangríą i to pitą nie na tarasie. Na plaży w tym roku byliśmy z trzy razy, pod koniec lipca chodzę w długich spodniach, jednym słowem jesteśmy rozczarowani pogodą podczas naszego pierwszego lata w Hiszpanii.

Każdy słoneczny dzień jest okazją do plażowania, albo chociaż jakiegoś pikniku w parku. W sobotni ranek obudziliśmy się i z niepokojem otworzyliśmy rolety. Ku naszemu zaskoczeniu, wbrew prognozom meteorologów, dzień zapowiadał się ciepły , na niebie nieliczne chmurki. Po szybkim śniadaniu i przygotowaniu popisowych bocadillos Nuno (z tortillą, chorizo, pomidorem, serem i szynką) wybraliśmy się z gośćmi na plaże Costa Brava.

Nie tylko my chcieliśmy wykorzystać dobrą pogodę, wyglądało, jakby wszyscy mieszkańcy Barcelony wpadli na ten sam pomysł. Gigantyczny korek przy wjeździe na autostradę, poruszanie się ślimaczym tempem, skłonilo nas do zmiany planów i zatrzymania się na najbliższej plaży, padło na Pineda de Mar. Taki typowy kurort, z hotelami przy plaży, plaża przy torach kolejowych. Plaża bez rewelacji, ludzi tłum, znalezienie miejsca parkingowego była prawdziwym wyzwaniem. W samym morzu nie było zbyt tłocznie, bo woda dość zimna była, Nuno i Danowi zajęło dobrych kilka minut zanurzenie się.



Latem znalezienie pustej i ładnej plaży na Costa Brava też nie należy do zadań łatwych. Nie poddaliśmy się jednak i udaliśmy się na krótką chwilę do Blanes, gdzie plaża jest o kilka punktów atrakcyjniejsza niż w Pineda. Blanes, Lloret de Mar czy Tossa de Mar to popularne miejsca, gdzie pełno turystów, między innymi z Polski. O ile Lloret to typowa imprezowania pełna dyskotek i szalejącej młodzieży, Tossa jest spokojnym i urokliwym miastem. Spacer po wzgórzu z murami obronnymi, z którego rozciąga się widok na malowniczą zatokę i po starówce był najmilszym punktem dnia spędzonego albo w korku albo na zatłoczonej plaży.



Recently the weather in Barcelona is disappointing. And by saying recently I mean not days but rather weeks. I know that in Poland it has been raining a lot (in Portugal, for a change, it is hot and sunny) , but if anyone feels envious about me living in Spain, I have to explain few things. When one thinks of Spain the first words that comes to mind are sun, beach and sangria, then from those lately you could only enjoy sangria, and drunk inside not on the terrace. This year we have been on a beach only three times, I wear long trousers at the end of July. In a word, we are more than disappointed with the weather during our first summer in Spain.

Every sunny day we try to spend outside, on a beach or in a park. On Saturday morning we woke up and anxiously opened the blinds. To our surprise, contrary to the predictions of meteorologists, the day promised to be warm, there were few clouds, but we decided to go to Costa Brava with our guests. After a quick breakfast and preparing Nuno’s special bocadillos (with tortilla, chorizo, tomato, cheese and ham), we went to discover some new beaches.

It seems as all Barcelonians had exactly the same idea of spending this sunny Saturday. The giant traffic jam at the entrance to the highway, moving at 20 km/h, made us change a bit the plans and stop at the nearest beach, which happened to be Pineda de Mar. This typical holiday resort, with hotels almost on the beach, the beach is just next to railway tracks. Beach is average that we probably will not come back, but was so crowded that finding a parking space was a real challenge. On the contrary to the crowd on the sand, in the sea there were only few people, as the water was quite cold, it took quite a long while for Nuno and Dan to dive.


During the summer finding a nice and empty beach on the Costa Brava, is definitely not easy. After spending some time in Pineda, we went to Blanes, where beach was bit better. Blanes, Lloret de Mar and Tossa de Mar are popular destination for low cost holidays. While Lloret is a typical place to party and get drunk and is full of discos and young people who want to have fun, Tossa is a quiet and charming town. So we passed Lloret and went directly to Tossa. We climbed the hill with a castle, we walked on the walls, and admired a nice view with picturesque bay and the old town. It was definitely the nicest part of the day spent mostly in the traffic or a crowded beach.

Monday, 25 July 2011

Krótki fotoreportaż z kolejnej wizyty/ A short photo story from another visit

Przyjazd Andy i Dana urozmaicił naszą rutynę praca-weekend przez kilka dni. Kolejna wizyta była okazją do wypadu na Costa Brava, odkrycia najnowszej dzielnicy Barcelony, wypicia cava w Xampanyet czy porto w Casa Portuguesa oraz zjedzenia pysznych montaditos w Quimet.
Ominęliśmy Ramblas, Passaig de Gracia i Park Guell, które w miesiącach letnich zdominowane są przez międzynarodowy tłum turystów. Pozwoliliśmy naszym znajomym z Rumunii zwiedzać samodzielnie atrakcje Barcelony, pokazaliśmy im jedynie nasze ulubione zakątki.



Po wizycie Andy i Dana mamy 4 dni na zregenerowanie sił, we wtorek czeka nasz kolejny najazd gości, tym razem portugalskich. Straciłam już rachubę ile razy byliśmy przewodnikami turystycznymi. Teraz korzystając a lata wyjeżdżamy w weekendy poza Barcelonę, a goście odhaczają “miejsca, które trzeba zobaczyć”, jak jesteśmy w pracy.



For few days our daily routine (work-home-work-home) was changes thanks to another friends’ vist, this time our Romanian guests, Anda and Dan spent few days with us. Their visit was a great excuse to go to Costa Brava, discover the newest district of Barcelona, drink cava in Xampanyet and port wine in Casa Portuguesa, and eat delicious montaditos in Quimet. We purposely avoided the Ramblas, Passaig de Gracia, and Park Guell, which during the summer are taken over by the international crowd. We let our friends visit attractions in Barcelona alone, limiting ourselves to show them our favorite spots.



We had the weekend to do absolutely nothing and get some rest, as after four days of getting our energy back we are expecting yet another guests invasion, this time of Portuguese friends of Nuno. I have lost count how many time we have been touristic guides. That is why we try to go to new places on the weekends, preferably outside of Barcelona, and let our guest complete “places one must see when in BCN” list on their own, when we are at work.

Wednesday, 20 July 2011

Kolorowe drzwi/ Colourful doors

Jak już można było zauważyć staram się zrobić zdjęcia chyba każdemu napotkanemu malunkowi ściennemu. Dzisiaj przyszła kola na moją skromną kolekcję drzwi. Drzwi kolorowe, pozytywne, klimatyczne. Takie drzwi znaleźć można włócząc się po Ravalu czy Barcelonecie.




It is kind of obvious that I have small fascination about wall paintings and I have to take pictures of every graffiti I pass. Today it is turn to show you my modest collection of painted doors. Colorful, optimistic, you can find some of them by walking slowly and trying to absorb the atmosphere of Raval and Barceloneta.




Sunday, 17 July 2011

Kino przy świetle księżyca/ Cinema under the moonlight

Lato w pełni. Wieczory ciepłe, więc idealnie nadają się na filmowe seanse na świeżym powietrzu. O krótkometrażach w Poble Espanhyol już pisałam, tym razem wybraliśmy się z Nuno w inne turystyczne miejsce, które latem zamienia się w kino. Zamek Montjuïc w poniedziałki, środy i piątku do 5 sierpnia zaprasza na godzinny koncert (w zależności od dnia: jazz, samba, bossa nova czy fado), film krótkometrażowy i film. Program do sprawdzenia na stronie Sala Montjuic. W tym roku po raz dziewiąty w letnie wieczory można urządzić sobie piknik przy świetle gwiazd i księżyca (jeśli dopisze nam szczęście), posłuchać muzyki i obejrzeć film. Repertuar zróżnicowany: od klasyków jak Pól żartem, pól serio z Marilyn czy Nosferatu, przez hity ostatnich lat jak Bękarty Wojny czy Autor widmo, poprzez nieznane filmy.



Kino letnie cieszy się dużą popularnością. Wszyscy przychodzą przygotowani: kocyk, prowiant, wino czy piwko. Bardziej wygodniccy wypożyczają za 3 euro leżaczek.
Nam idea wieczornego pikniku po pracy przy jazzie wydawała się trafiona. Polecamy i postaramy się jeszcze skorzystać.




Summer is here, and open air cinema seems a perfect way to spend a warm evening. I already wrote about short movie festival in Poble Espanhyol. This time we went with Nuno to another touristic place that in summer becomes a cinema. Till 5th og August, MontjuïCastle on Mondays, Wednesdays and Fridays offer session of a concert (depending on the day: jazz, samba, bossa nova or fado), short movie and main movie. You can check the concerts and movies on the page Sala Montjuic. This year is the 9th edition already, and many barcelonians chose to have a picnic under the starlight o/moonlight (if you are lucky) and relax with the music and movie. The movies selection is really varied, from classics like Some Like It Hot with Marilyn or Nosferatu, till blockbusters like Inglorious Basterds or Ghost writer,and includes also some unknown more alternative movies.



Summer cinema is very popular. Everyone comes prepared: blanket, food, wine or beer. Some want to have more comfort, and instead of sitting on the ground, rent a deck-chair for 3 euros.
We found the idea of having a picnic after work with jazz and a movie an ideal way to start the weekend. We really recommend it and probably will go again this year.

Friday, 29 July 2011

Nowoczesne parki/ Modern parks

Barcelona to prawdziwy tygiel. Stara dzielnica gotycka z katedrą, tradycyjne dzielnice portowe, zatłoczone i turystyczne Ramblas, a o krok od nich (no może raczej kilka stacji metrem) znajdują się nowoczesne dzielnice ze szkła i metalu.

W niedzielę wybraliśmy się właśnie to jednej z nowszych, nie tak turystycznych dzielnic Barcelony. Poblenou, dawna dzielnica przemysłowa, zmienia się z roku na rok, dzięki licznym projektom architektonicznym. Jednym z nich jest 22 @. Ale o tym będzie dokładniej w innym poście.

Dziś za to o dwóch nowoczesnych parkach dzielnicy, zaprojektowanych w XXI wieku.

Parc del Centre del Poblenou o powierzchni 5.5 hektara, zaprojektowany w 2001 (a ukończony zaledwie trzy lata temu, w 2008) przez Jean Nouvel był prawdziwym wyzwaniem i dość kontrowersyjnym projektem. Choćby ze względu na fakt, że przecinają go 2 uliczki, a znajduje się przy samej Av. Diagonal, głównej arterii komunikacyjnej miasta. W rezultacie ten nowoczesny park składa się z kilku części, odgrodzonych od ulicy betonowymi ścianami, części połączone są tunelami, obrośniętymi kwiatami, w każdej znajdują się zaskakujące detale architektoniczne. Do tego wyglądem nie przypomina tradycyjnego parku miejskiego.



W parku znajdują się jednak tradycyjne elementy: plac zabaw, boisko do gry w koszykówkę, stoły do gry w ping ponga, krzesełka i ławki. Czyli spełnia główne założenia , jakie stawiamy tradycyjnym parkom: odpoczynek, rekreacja, zabawa i ruch w otoczeniu zieleni, z dala od gwaru miasta. Do tego dodajemy elementu wyłamujące go z tradycyjnego wyglądu parku: dziwne konstrukcje metalowe.




Innym nowoczesnym parkiem, położonym zresztą niedaleko, jest Park Diagonal Mar. Otwarty w 2002, znajduje się również (jak sama nazwa wskazuje) przy Diagonal.
Czy tak właśnie będą wyglądać parki w przyszłości? Gdzie brak naturalnej zieleni będzie zastąpiony przez zbiorniki wodne, konstrukcje z betonu, szkła i metalu ? Gdzie pierwszym słowem jakie przychodzi do głowy jest nowoczesność i udziwnienie? Ta nowoczesna zielona przestrzeń została doceniona zresztą przez Amerykańskie Stowarzyszenie Architektów Krajobrazu, którzy przyznali mu nagrodę w 2005.



Alejki w tym parku przecinają się pod kątem ostrym, pełno dziwnych konstrukcji architektonicznych, wielkich donic, podwieszonych kwiatów. Ale jak w „normalnym parku” pełno rodzin z dziećmi, pieski wychodzą na spacerki.
Oba parki wpasowują się idealnie w nowoczesną dzielnice, otoczone przez wieżowce, biurowce, szklane hotele.



Barcelona is a melting pot of different cultures, styles and worlds. And it is not only limited to people who live here or just come to visit. The city itself is a real mixture. The old Gothic Quarter with the cathedral, the traditional port districts, touristic and crowded Ramblas, and few steps away (better say few metro station) are modern districts made of glass and metal.

On Sunday we went to one of the most modern parts of Barcelona, obviously not that touristic (that was the main reason we went there, to escape the crowds). Poblenou, a former industrial district, is changing constantly, thanks to numerous architectural projects. One of them is 22 @. But more about that project in some future post. Today, it is just about two modern parks of the district, designed in the 21st century.

Parc del Centre del Poblenou of 5.5 hectares, was designed in 2001 (and completed just three years ago, in 2008) by Jean Nouvel. The project was controversial and presented a real challenge, due to the location: the park is crossed by two small streets and situated on the Av. Diagonal, the main artery of the city. As a result, this modern park consists of several parts connected by tunnels, overgrown with flowers, separated from the noisy street by concrete walls, and inside one can find many surprising architectural details.



It really doesn’t look like a traditional urban park. However, there are traditional elements as well: playground for children, basketball field, tables to play ping pong, chairs and benches. In other words, what we want from a traditional park, it is all here: place to rest, have fun, relax in green surroundings, away from the noise of the city. To this we add an element that is more unusual: strange metal structures.




There is another very modern park, situated very close. The park Diagonal Mar was opened in 2002, and as its name suggests is located also on Av. Diagonal.
Is that what all parks in the future would look like? Where the natural green spaces are replaced by artificial ponds and surrounded not by grass but by concrete, glass and metal? The first words that to describe the park after entering that I used to describe it were modern, strange and surprising. This modern green space has been recognized by the American Society of Landscape Architects, awarding it in 2005, so probably in the future more and more parks are constructed similarly.



Alleys in the park intersect at an acute angle, it is full of strange architectural structures, large pots with suspended flowers. On the other hand, as in "normal park" there are a lot of families with children, people taking their dogs for a walks. Both parks fit perfectly in modern neighborhoods, surrounded by skyscrapers, office buildings, hotels made of glass.

Thursday, 28 July 2011

Zatłoczona Costa Brava/ Crowded Costa Brava

Ostatnio pogoda w Barcelonie nie dopisuje. Ostatnio to nie od kilku dni, ale raczej od kilku tygodniu. Wiem, że w Polsce ciągle pada i wszyscy narzekają ( w Portugalii dla odmiany upały), więc jeśli ktoś mi zazdrości, to muszę wydać sprostowanie. Hiszpania, nawet jeśli słowa jakie pierwsze się nasuwają przeciętnemu osobnikowi to plaża, słońce i sangría, to z tych trzech rzeczy mógł się cieszyć jedynie sangríą i to pitą nie na tarasie. Na plaży w tym roku byliśmy z trzy razy, pod koniec lipca chodzę w długich spodniach, jednym słowem jesteśmy rozczarowani pogodą podczas naszego pierwszego lata w Hiszpanii.

Każdy słoneczny dzień jest okazją do plażowania, albo chociaż jakiegoś pikniku w parku. W sobotni ranek obudziliśmy się i z niepokojem otworzyliśmy rolety. Ku naszemu zaskoczeniu, wbrew prognozom meteorologów, dzień zapowiadał się ciepły , na niebie nieliczne chmurki. Po szybkim śniadaniu i przygotowaniu popisowych bocadillos Nuno (z tortillą, chorizo, pomidorem, serem i szynką) wybraliśmy się z gośćmi na plaże Costa Brava.

Nie tylko my chcieliśmy wykorzystać dobrą pogodę, wyglądało, jakby wszyscy mieszkańcy Barcelony wpadli na ten sam pomysł. Gigantyczny korek przy wjeździe na autostradę, poruszanie się ślimaczym tempem, skłonilo nas do zmiany planów i zatrzymania się na najbliższej plaży, padło na Pineda de Mar. Taki typowy kurort, z hotelami przy plaży, plaża przy torach kolejowych. Plaża bez rewelacji, ludzi tłum, znalezienie miejsca parkingowego była prawdziwym wyzwaniem. W samym morzu nie było zbyt tłocznie, bo woda dość zimna była, Nuno i Danowi zajęło dobrych kilka minut zanurzenie się.



Latem znalezienie pustej i ładnej plaży na Costa Brava też nie należy do zadań łatwych. Nie poddaliśmy się jednak i udaliśmy się na krótką chwilę do Blanes, gdzie plaża jest o kilka punktów atrakcyjniejsza niż w Pineda. Blanes, Lloret de Mar czy Tossa de Mar to popularne miejsca, gdzie pełno turystów, między innymi z Polski. O ile Lloret to typowa imprezowania pełna dyskotek i szalejącej młodzieży, Tossa jest spokojnym i urokliwym miastem. Spacer po wzgórzu z murami obronnymi, z którego rozciąga się widok na malowniczą zatokę i po starówce był najmilszym punktem dnia spędzonego albo w korku albo na zatłoczonej plaży.



Recently the weather in Barcelona is disappointing. And by saying recently I mean not days but rather weeks. I know that in Poland it has been raining a lot (in Portugal, for a change, it is hot and sunny) , but if anyone feels envious about me living in Spain, I have to explain few things. When one thinks of Spain the first words that comes to mind are sun, beach and sangria, then from those lately you could only enjoy sangria, and drunk inside not on the terrace. This year we have been on a beach only three times, I wear long trousers at the end of July. In a word, we are more than disappointed with the weather during our first summer in Spain.

Every sunny day we try to spend outside, on a beach or in a park. On Saturday morning we woke up and anxiously opened the blinds. To our surprise, contrary to the predictions of meteorologists, the day promised to be warm, there were few clouds, but we decided to go to Costa Brava with our guests. After a quick breakfast and preparing Nuno’s special bocadillos (with tortilla, chorizo, tomato, cheese and ham), we went to discover some new beaches.

It seems as all Barcelonians had exactly the same idea of spending this sunny Saturday. The giant traffic jam at the entrance to the highway, moving at 20 km/h, made us change a bit the plans and stop at the nearest beach, which happened to be Pineda de Mar. This typical holiday resort, with hotels almost on the beach, the beach is just next to railway tracks. Beach is average that we probably will not come back, but was so crowded that finding a parking space was a real challenge. On the contrary to the crowd on the sand, in the sea there were only few people, as the water was quite cold, it took quite a long while for Nuno and Dan to dive.


During the summer finding a nice and empty beach on the Costa Brava, is definitely not easy. After spending some time in Pineda, we went to Blanes, where beach was bit better. Blanes, Lloret de Mar and Tossa de Mar are popular destination for low cost holidays. While Lloret is a typical place to party and get drunk and is full of discos and young people who want to have fun, Tossa is a quiet and charming town. So we passed Lloret and went directly to Tossa. We climbed the hill with a castle, we walked on the walls, and admired a nice view with picturesque bay and the old town. It was definitely the nicest part of the day spent mostly in the traffic or a crowded beach.

Monday, 25 July 2011

Krótki fotoreportaż z kolejnej wizyty/ A short photo story from another visit

Przyjazd Andy i Dana urozmaicił naszą rutynę praca-weekend przez kilka dni. Kolejna wizyta była okazją do wypadu na Costa Brava, odkrycia najnowszej dzielnicy Barcelony, wypicia cava w Xampanyet czy porto w Casa Portuguesa oraz zjedzenia pysznych montaditos w Quimet.
Ominęliśmy Ramblas, Passaig de Gracia i Park Guell, które w miesiącach letnich zdominowane są przez międzynarodowy tłum turystów. Pozwoliliśmy naszym znajomym z Rumunii zwiedzać samodzielnie atrakcje Barcelony, pokazaliśmy im jedynie nasze ulubione zakątki.



Po wizycie Andy i Dana mamy 4 dni na zregenerowanie sił, we wtorek czeka nasz kolejny najazd gości, tym razem portugalskich. Straciłam już rachubę ile razy byliśmy przewodnikami turystycznymi. Teraz korzystając a lata wyjeżdżamy w weekendy poza Barcelonę, a goście odhaczają “miejsca, które trzeba zobaczyć”, jak jesteśmy w pracy.



For few days our daily routine (work-home-work-home) was changes thanks to another friends’ vist, this time our Romanian guests, Anda and Dan spent few days with us. Their visit was a great excuse to go to Costa Brava, discover the newest district of Barcelona, drink cava in Xampanyet and port wine in Casa Portuguesa, and eat delicious montaditos in Quimet. We purposely avoided the Ramblas, Passaig de Gracia, and Park Guell, which during the summer are taken over by the international crowd. We let our friends visit attractions in Barcelona alone, limiting ourselves to show them our favorite spots.



We had the weekend to do absolutely nothing and get some rest, as after four days of getting our energy back we are expecting yet another guests invasion, this time of Portuguese friends of Nuno. I have lost count how many time we have been touristic guides. That is why we try to go to new places on the weekends, preferably outside of Barcelona, and let our guest complete “places one must see when in BCN” list on their own, when we are at work.

Wednesday, 20 July 2011

Kolorowe drzwi/ Colourful doors

Jak już można było zauważyć staram się zrobić zdjęcia chyba każdemu napotkanemu malunkowi ściennemu. Dzisiaj przyszła kola na moją skromną kolekcję drzwi. Drzwi kolorowe, pozytywne, klimatyczne. Takie drzwi znaleźć można włócząc się po Ravalu czy Barcelonecie.




It is kind of obvious that I have small fascination about wall paintings and I have to take pictures of every graffiti I pass. Today it is turn to show you my modest collection of painted doors. Colorful, optimistic, you can find some of them by walking slowly and trying to absorb the atmosphere of Raval and Barceloneta.




Sunday, 17 July 2011

Kino przy świetle księżyca/ Cinema under the moonlight

Lato w pełni. Wieczory ciepłe, więc idealnie nadają się na filmowe seanse na świeżym powietrzu. O krótkometrażach w Poble Espanhyol już pisałam, tym razem wybraliśmy się z Nuno w inne turystyczne miejsce, które latem zamienia się w kino. Zamek Montjuïc w poniedziałki, środy i piątku do 5 sierpnia zaprasza na godzinny koncert (w zależności od dnia: jazz, samba, bossa nova czy fado), film krótkometrażowy i film. Program do sprawdzenia na stronie Sala Montjuic. W tym roku po raz dziewiąty w letnie wieczory można urządzić sobie piknik przy świetle gwiazd i księżyca (jeśli dopisze nam szczęście), posłuchać muzyki i obejrzeć film. Repertuar zróżnicowany: od klasyków jak Pól żartem, pól serio z Marilyn czy Nosferatu, przez hity ostatnich lat jak Bękarty Wojny czy Autor widmo, poprzez nieznane filmy.



Kino letnie cieszy się dużą popularnością. Wszyscy przychodzą przygotowani: kocyk, prowiant, wino czy piwko. Bardziej wygodniccy wypożyczają za 3 euro leżaczek.
Nam idea wieczornego pikniku po pracy przy jazzie wydawała się trafiona. Polecamy i postaramy się jeszcze skorzystać.




Summer is here, and open air cinema seems a perfect way to spend a warm evening. I already wrote about short movie festival in Poble Espanhyol. This time we went with Nuno to another touristic place that in summer becomes a cinema. Till 5th og August, MontjuïCastle on Mondays, Wednesdays and Fridays offer session of a concert (depending on the day: jazz, samba, bossa nova or fado), short movie and main movie. You can check the concerts and movies on the page Sala Montjuic. This year is the 9th edition already, and many barcelonians chose to have a picnic under the starlight o/moonlight (if you are lucky) and relax with the music and movie. The movies selection is really varied, from classics like Some Like It Hot with Marilyn or Nosferatu, till blockbusters like Inglorious Basterds or Ghost writer,and includes also some unknown more alternative movies.



Summer cinema is very popular. Everyone comes prepared: blanket, food, wine or beer. Some want to have more comfort, and instead of sitting on the ground, rent a deck-chair for 3 euros.
We found the idea of having a picnic after work with jazz and a movie an ideal way to start the weekend. We really recommend it and probably will go again this year.

Bądź na bieżąco/ Follow by Email