Tuesday, 30 August 2011

Mniej znaczy więcej/ Less is more

O kilku pozostałościach po Wystawie Światowej w Barcelonie (Miasteczku Hiszpańskim, Poble Espanyol, Magicznej Fontannie, czy Muzeum Sztuki Katalońskiej) już pisałam. Są to miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów. O pawilonie barcelońskim słyszało zdecydowanie mniej turystów, a jeszcze mniej decyduje się na jego zwiedzenie. Nuno jednak lubi nowoczesną architekturę, więc już od dłuższego czasu Pawilon Mies van der Rohe był na naszej liście “co jeszcze musimy zobaczyć w Barcelonie”. Padło na niedzielę, która z powodu przełożenia planów trzeba było czymś wypełnić. Dzisiejszy post ma też pokazać, że Barcelona to nie tylko architektura modernistyczna Gaudiego, ale innych architektonicznych perełek.



Pawilon barceloński był zaprojektowany jako budynek wejściowy na niemiecką część Wystawy, po Expo został zdemontowany, by kilkadziesiąt lat później zostać zrekonstruowany. Architekt, Ludwig Mies van der Rohe, zaprojektował odważny jak na swoje czasy budynek, w którym brak zamykających konstrukcję ścian, brak zbędnych dekoracji, w sumie oprócz okien, pół otwartych ścian, rzeźby i kilku krzeseł tzw. barcelońskich to w pawilonie nic nie ma . Prostota projektu, w polączeniu z drogimi materiałami wywołuje jednak duże wrażenie i w pełni odzwierciedla maksymy "mniej znaczy więcej", a także "Bóg jest ukryty w szczegółach", które to są mottem dla Miesa. Mam nadzieję, że też docenicie subtelne i nienarzucające się piękno tego dzieła sztuki.



I have already written about some of the buildings that were supposed to be destroyed after the 1929 Barcelona Universal Exposition, as Poble Espanyol, Magic Fountain, and Palau Nacional: that hosts the Museo Nacional d’Art de Catalunya. Turists love to watch the colourful water spectactle, see a Spain in miniature or even enter the museum. Far fewer tourists heard of and decided to visit The Barcelona Pavilion. As Nuno likes modern architecture, for a long time the pavilion designed by Ludwig Mies van der Rohe was on top of our list of "places we still need to visit in Barcelona." Finally we had some spare time to go to Pl. Espanya this Sunday (as I already explained we had the whole day to fill with some activities as our original plan got postponed). I want to show you that Barcelona is much more than the modernist architecture of Gaudi (however is the city is dominated by his creations) and there are architectural gems to be discovered.



The Barcelona Pavilion was designed as the entrance to the German section of the Exhibition, torn down after the Expo, only several decades later was reconstructed. The known architect, Ludwig Mies van der Rohe, designed modern for its times building, where space seems to flow as there are no closed walls, no unnecessary decoration (originally during the Expo there were no exhibits in the building), in other words the space is empty, bare, if we don’t count few famous Barcelona Chairs and a sculpture. What counts is teh structure. And materials the building is made of. The simplicity of design, with expensive and nobles materials, fully reflects Mies’s mottos "less is more" and "God is hidden in the details. One can just appreciate the subtle beauty of this piece of art.



Monday, 29 August 2011

Niezaplanowany niedzielny spacer/ Unplanned Sunday walk

Plany na niedzielę mieliśmy zupełnie inne. Zostały z powodu mojego roztrzepania przełożone na przyszły weekend. Pogoda znowu niepewna, więc plaża w sobotę musiała nam wystarczyć. Nie mieliśmy ochoty na siedzenie w domu. Wymyśliliśmy więc długi spacer. Aż od Muntaner, przez Diagonal, po Plaça España.Pieszo. Po drodze Camp Nou i Finca Güell. Miały być jeszcze dekoracje ulic dzielnicy Sants z okazji fiesta major barrio, ale okazało się, że rozebrali już dzień wcześniej. Tak więc i ten plan nie wypalił. Żeby nie narzekać na przeciwności losu, muszę przyznać, że śniadanie zjedliśmy tam, gdzie zaplanowaliśmy (na swoją obronę powiem tylko, że latem uwielbiam mrożone napoje kawowo pochodne, więc wybraliśmy amerykańską sieciówkę, a nie lokalną kawiarnię). Do tego traf chciał, że pod Fincę Güell trafiliśmy akurat, jak odbywało się zwiedzanie z przewodnikiem (ma to wyłącznie miejsce w sobotę i niedzielę). I choć na końcu okazało się, że należy zapłacić (o czym plakat nie wspominał), to dzięki temu, że byliśmy w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, kolejny (mniej znany turystycznie) obiekt Gaudiego mamy “zaliczony”.



Finka Güell to był pierwszy projekt Gaudiego powstały (w latach 1884-1887) na zlecenie przemysłowca katalońskiego Eusebi Güell'a (dla którego mistrz stworzy potem swoje inne dzieła: park i pałac Güell).
Z posesji, gdzie Gaudi był odpowiedzialny za odbudowę stróżówki, stajni oraz wyjścia, najciekawszym elementem jest metalowa brama. Brama jest bowiem w kształcie smoka, który niejako strzeże wejścia.





Our plans for Sunday were quite different. We had to reschedule cause of my absent-mindedness. As weather in the morning was not really promising, so going to a new beach in Masnou had to be enough for the weekend. We didn’t feel like staying at home. So we decided to go for a long walk. We started in Muntaner, walked down on Diagonal, till Plaça España. Walking. We stopped by Camp Nou (this time we didn’t enter) and Finca Güell. We were to see street decorations in Sants as they were celebrating their fiesta major, but it turned out that they had already demolished the decorations. So this plan didn’t work neither. Well, I don’t want to drag about our bad luck, I must admit we had breakfast exactly where we had planned to go (in my defense I can only say that during the summer I just love frozen coffee-type beverages, that is why we chose this American coffee chain and not small local coffee shop). We were also lucky to arrive to Finca Güell just in time to enter inside with a guided sightseeing tour (it is only possible on Saturday and Sunday). And although at the end we had to pay for the visit (a poster skipped this small detail), we still thought we were in the right place at the right time. Thanks to that we had the chance to visit yet another Gaudi’s (less known) masterpiece.



Finca Güell is Gaudí's first project (between 1884-1887) commissioned by the Catalan industrialist Eusebi Güell (the master created for him later on a superb Park and Palace Güell). On the property Gaudi was responsible for the porters house, stables and entrance, the latter is without a doubt the most interesting element. To see the metal gate in shape of a dragon who seems to guard the entrance, is really worth making a small detour.


Friday, 26 August 2011

Graffiti na drzwiach rzeźnika/ Graffiti on butcher shop

Graffiti na opuszczanych stalowych drzwiach, część kolejna. Już dawno nie było, a moja kolekcja powiększyła się w ciągu kilku ostatnich tygodni. Trochę dzięki okresowi urlopowemu, więcej drzwi jest zamkniętych przez cały dzień, przez kilka tygodni, zwiększa się zatem możliwość upolowania jakiegoś nowego malunku. Na drzwiach sklepów, barów, punktów usługowych. Dziś kolej na sklepy spożywcze. I przykład legalnego graffiti, dzięki któremu rozpoznajemy mięsny czy warzywniak nawet, gdy jest zamknięty. Najbardziej mnie dziwi radosna krowa na motocyklu na drzwiach rzeźnika.




Graffiti on shut steel blinded doors, I already lost count which part it is. For few weeks I have skipped this subject, but as my collection has grown a bit over the past few weeks, partly thanks to holiday period where more doors are closed during the whole day for few weeks, so the “hunting” of new paintings on closed doors of shops, bars, etc. is more fruitful. Today, the focus is on grocery stores. Below you can find some examples of legal graffiti thanks to which you can recognize the butcher or other food related shop even when closed. The most surprising is a happy cow on a motorcycle on butcher's closed doors.


Tuesday, 23 August 2011

Uliczne przebieranki na Festa Major de Gracia/ Street dress-up for Festa Major de Gracia

Barcelona to miasto, gdzie zawsze coś się dzieje – festiwale, koncerty, wystawy. Nie może zabraknąć także fiest trwających do samego rana. Jednymi z typowych hiszpańskich fiest są fiestas del barrio (barrio-dzielnica). Nie dość że każde miasto (duże czy małe) obchodzi hucznie święta swojego patrona (w Barcelonie mamy we wrześniu La Merce, w Madrycie majowe San Isidoro, a w październiku w Zaragozie Pilar), to w ciągu roku dzielnice mają swoje odrębne fiestas de barrio. W Barcelonie najhuczniej obchodzona jest Festa Major de Gracia (zawsze w drugiej połowie sierpnia, warto na wtedy właśnie zaplanować przyjazd).



Gracia to jedna z najpopularniejszych dzielnic w mieście, nie tyle dla turystów, co dla lokalnych, jest trendy wsród studentow i młodych ludzi, a to dlatego, że na każdej ulicy znajduje się przynajmniej jeden bar. To dzielnica, która w dzień śpi, nocą żyje za to bardzo intensywnie. Guiris nieczęsto tu zaglądają, bo nie ma tu zbyt wielu turystów, ale za to pełno knajpek z orientalnym jedzeniem, kino Verdi, w którym można zobaczyć filmy w wersji oryginalnej i setki barów. Gracia ma swojski klimat, bo w końcu do XIX wieku była tylko odrębnym miasteczkiem, wchłoniętym potem przez Barcelonę. Fiesta Mayor ma długą tradycję: organizowana jest już od 1817 roku, ale dopiero około 1920 przybrała formę, jaką teraz możemy podziwiać przez cały tydzień.



Fiesta Mayor de Gracia to połączenie koncertów i spektakli ulicznych oraz dekoracji. Istna feria kolorów, dźwieków, muzyki. Karnawał w środku lata. Nic tylko podziwiać pomyslowość dekoracji, tańczyć w rytm muzyki (od klasycznej, przez latynoską, po rocka), popijając mojito i po prostu uczestniczyć w dobrej zabawie do późnych godzin nocnych.




Ulice udekorowane przez mieszkanców przyprawiaja o istny zawrót głowy. Co roku tematyka jest inna, a że specjalny komitet przyznaje nagrody dla najlepszych, sąsiedzi prześcigają się w pomysłach. Dzięki temu w tym roku mogliśmy znaleźć się w świecie Piotrusia Pana, Księgi Dżungli, by za chwilę zanurzyć się w podwodny świat Syren. Krok dalej i już jesteśmy w kosmosie, czy w kurniku albo na śmietniku. Niespodzianki czekają na każdym rogu. Wszystkie dekoracje zrobione są z plastikowych butelek, desek, styropianu, papieru- tego, co akurat było pod ręką, a co wyobraźnia podpowiedziała, że się akurat sprawdzi w tej instalacji.




Zawsze fascynowała mnie ta inicjatywa sąsiedzka, mieszkańcy, którzy potrafią się skrzyknąć i przygotować coś tak magicznego. W Polsce kontakt z sąsiadem ogranicza sie do zdawkowego dzień dobry w windzie albo rozmowy o pogodzie, często jednak nie wiemy nawet jak wygląda sąsiad z 3 piętra. Tutaj sąsiedzi zmienili swoje ulice nie do poznania i dobrze sie razem bawili. A my razem z nimi.





Barcelona is a city where something is always happening - festivals, concerts, exhibitions. Of course there are also fistas that last the whole night. One of the examples of typical fiestas are fiestas del barrio (barrio means district). Not only every city, bigger or smaller, celebrates a feast of the patron saint of the city (in Barcelona, we have La Merce in September, San Isidoro in May in Madrid, and in October in Pilar Zaragoza), but also every district can have their own fiestas del barrio. In Barcelona the biggest, most famous, most colourful and the loudest are Festas Major de Gracia (celebrated every year in the second half of August, you might want to plan to come to BCN around those dates).



Gracia is one of the most popular districts, maybe not so much for tourists, but definitely for locals, especially among young people and students, as on every street there is at least one bar. It is a district that sleeps during the day, and wakes up at night. Guiris rarely come it here, because there are aren´t any famous monuments, on the other hand it has plenty of oriental food restaurants, cinema verdi where you can watch a movie in the original version and hundreds of bars. Gracia has its unique atmosphere, till the end of the nineteenth century was only a separate small town, then absorbed by the city of Barcelona. Fiesta Mayor has a long tradition: it was first organized in 1817, but only around 1920 took the form that we know today and can enjoy during the whole week.



During Fiesta Mayor de Gracia there are hundreds of different ways of participating in this festival: concerts, street performances, admiring the decorations. It is a carnival in the middle of the summer. All you have to do is to admire the innovation and imagination of people of Gracia, dance in the rhythm of music (you can choose between classical, latin, rock), drink mojitos (or whatever you like) and simply have fun and participate in just participate in having fun late into the night. Streets decorated by nejghbors and families in Gracia make your head spin. Every year the theme is different and since the best decoration wins a prize, the residents are working hard to transform their street and surprise the crowd with the result.


This year, thanks to their great imagination and hours of hard work, we could enter magical world of Peter Pan or the Jungle Book, few steps further and we submerge in a mysterious blue underwater world of Mermaids. Turn to another street, and you find yourself in the space, coop or dumpster. The surprises are waiting on every corner. All decorations are made of plastic bottles, wooden boards, polystyrene, and paper-everything that fertile imagination could think of changing into something totally unpredictable.



I was always fascinated by how different are relations between neighbors in Spain and in my country, how here due to neighborhood initiative, people who have in common the street they live on, can prepare something so creative. In Poland, the only contact you have with your neighbor is a exchanging good mornings in the elevator or talking about weather. In many cases you even wouldn´t recognize your neighbor´s face. Here, on the contrary, a random meeting in the elevator always ends with long conversation. And decorating together their street so you can´t recognize it is just a good way to have some fun with your neighbor. And we did have a lot of fun with them
.

Tuesday, 30 August 2011

Mniej znaczy więcej/ Less is more

O kilku pozostałościach po Wystawie Światowej w Barcelonie (Miasteczku Hiszpańskim, Poble Espanyol, Magicznej Fontannie, czy Muzeum Sztuki Katalońskiej) już pisałam. Są to miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów. O pawilonie barcelońskim słyszało zdecydowanie mniej turystów, a jeszcze mniej decyduje się na jego zwiedzenie. Nuno jednak lubi nowoczesną architekturę, więc już od dłuższego czasu Pawilon Mies van der Rohe był na naszej liście “co jeszcze musimy zobaczyć w Barcelonie”. Padło na niedzielę, która z powodu przełożenia planów trzeba było czymś wypełnić. Dzisiejszy post ma też pokazać, że Barcelona to nie tylko architektura modernistyczna Gaudiego, ale innych architektonicznych perełek.



Pawilon barceloński był zaprojektowany jako budynek wejściowy na niemiecką część Wystawy, po Expo został zdemontowany, by kilkadziesiąt lat później zostać zrekonstruowany. Architekt, Ludwig Mies van der Rohe, zaprojektował odważny jak na swoje czasy budynek, w którym brak zamykających konstrukcję ścian, brak zbędnych dekoracji, w sumie oprócz okien, pół otwartych ścian, rzeźby i kilku krzeseł tzw. barcelońskich to w pawilonie nic nie ma . Prostota projektu, w polączeniu z drogimi materiałami wywołuje jednak duże wrażenie i w pełni odzwierciedla maksymy "mniej znaczy więcej", a także "Bóg jest ukryty w szczegółach", które to są mottem dla Miesa. Mam nadzieję, że też docenicie subtelne i nienarzucające się piękno tego dzieła sztuki.



I have already written about some of the buildings that were supposed to be destroyed after the 1929 Barcelona Universal Exposition, as Poble Espanyol, Magic Fountain, and Palau Nacional: that hosts the Museo Nacional d’Art de Catalunya. Turists love to watch the colourful water spectactle, see a Spain in miniature or even enter the museum. Far fewer tourists heard of and decided to visit The Barcelona Pavilion. As Nuno likes modern architecture, for a long time the pavilion designed by Ludwig Mies van der Rohe was on top of our list of "places we still need to visit in Barcelona." Finally we had some spare time to go to Pl. Espanya this Sunday (as I already explained we had the whole day to fill with some activities as our original plan got postponed). I want to show you that Barcelona is much more than the modernist architecture of Gaudi (however is the city is dominated by his creations) and there are architectural gems to be discovered.



The Barcelona Pavilion was designed as the entrance to the German section of the Exhibition, torn down after the Expo, only several decades later was reconstructed. The known architect, Ludwig Mies van der Rohe, designed modern for its times building, where space seems to flow as there are no closed walls, no unnecessary decoration (originally during the Expo there were no exhibits in the building), in other words the space is empty, bare, if we don’t count few famous Barcelona Chairs and a sculpture. What counts is teh structure. And materials the building is made of. The simplicity of design, with expensive and nobles materials, fully reflects Mies’s mottos "less is more" and "God is hidden in the details. One can just appreciate the subtle beauty of this piece of art.



Monday, 29 August 2011

Niezaplanowany niedzielny spacer/ Unplanned Sunday walk

Plany na niedzielę mieliśmy zupełnie inne. Zostały z powodu mojego roztrzepania przełożone na przyszły weekend. Pogoda znowu niepewna, więc plaża w sobotę musiała nam wystarczyć. Nie mieliśmy ochoty na siedzenie w domu. Wymyśliliśmy więc długi spacer. Aż od Muntaner, przez Diagonal, po Plaça España.Pieszo. Po drodze Camp Nou i Finca Güell. Miały być jeszcze dekoracje ulic dzielnicy Sants z okazji fiesta major barrio, ale okazało się, że rozebrali już dzień wcześniej. Tak więc i ten plan nie wypalił. Żeby nie narzekać na przeciwności losu, muszę przyznać, że śniadanie zjedliśmy tam, gdzie zaplanowaliśmy (na swoją obronę powiem tylko, że latem uwielbiam mrożone napoje kawowo pochodne, więc wybraliśmy amerykańską sieciówkę, a nie lokalną kawiarnię). Do tego traf chciał, że pod Fincę Güell trafiliśmy akurat, jak odbywało się zwiedzanie z przewodnikiem (ma to wyłącznie miejsce w sobotę i niedzielę). I choć na końcu okazało się, że należy zapłacić (o czym plakat nie wspominał), to dzięki temu, że byliśmy w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, kolejny (mniej znany turystycznie) obiekt Gaudiego mamy “zaliczony”.



Finka Güell to był pierwszy projekt Gaudiego powstały (w latach 1884-1887) na zlecenie przemysłowca katalońskiego Eusebi Güell'a (dla którego mistrz stworzy potem swoje inne dzieła: park i pałac Güell).
Z posesji, gdzie Gaudi był odpowiedzialny za odbudowę stróżówki, stajni oraz wyjścia, najciekawszym elementem jest metalowa brama. Brama jest bowiem w kształcie smoka, który niejako strzeże wejścia.





Our plans for Sunday were quite different. We had to reschedule cause of my absent-mindedness. As weather in the morning was not really promising, so going to a new beach in Masnou had to be enough for the weekend. We didn’t feel like staying at home. So we decided to go for a long walk. We started in Muntaner, walked down on Diagonal, till Plaça España. Walking. We stopped by Camp Nou (this time we didn’t enter) and Finca Güell. We were to see street decorations in Sants as they were celebrating their fiesta major, but it turned out that they had already demolished the decorations. So this plan didn’t work neither. Well, I don’t want to drag about our bad luck, I must admit we had breakfast exactly where we had planned to go (in my defense I can only say that during the summer I just love frozen coffee-type beverages, that is why we chose this American coffee chain and not small local coffee shop). We were also lucky to arrive to Finca Güell just in time to enter inside with a guided sightseeing tour (it is only possible on Saturday and Sunday). And although at the end we had to pay for the visit (a poster skipped this small detail), we still thought we were in the right place at the right time. Thanks to that we had the chance to visit yet another Gaudi’s (less known) masterpiece.



Finca Güell is Gaudí's first project (between 1884-1887) commissioned by the Catalan industrialist Eusebi Güell (the master created for him later on a superb Park and Palace Güell). On the property Gaudi was responsible for the porters house, stables and entrance, the latter is without a doubt the most interesting element. To see the metal gate in shape of a dragon who seems to guard the entrance, is really worth making a small detour.


Friday, 26 August 2011

Graffiti na drzwiach rzeźnika/ Graffiti on butcher shop

Graffiti na opuszczanych stalowych drzwiach, część kolejna. Już dawno nie było, a moja kolekcja powiększyła się w ciągu kilku ostatnich tygodni. Trochę dzięki okresowi urlopowemu, więcej drzwi jest zamkniętych przez cały dzień, przez kilka tygodni, zwiększa się zatem możliwość upolowania jakiegoś nowego malunku. Na drzwiach sklepów, barów, punktów usługowych. Dziś kolej na sklepy spożywcze. I przykład legalnego graffiti, dzięki któremu rozpoznajemy mięsny czy warzywniak nawet, gdy jest zamknięty. Najbardziej mnie dziwi radosna krowa na motocyklu na drzwiach rzeźnika.




Graffiti on shut steel blinded doors, I already lost count which part it is. For few weeks I have skipped this subject, but as my collection has grown a bit over the past few weeks, partly thanks to holiday period where more doors are closed during the whole day for few weeks, so the “hunting” of new paintings on closed doors of shops, bars, etc. is more fruitful. Today, the focus is on grocery stores. Below you can find some examples of legal graffiti thanks to which you can recognize the butcher or other food related shop even when closed. The most surprising is a happy cow on a motorcycle on butcher's closed doors.


Tuesday, 23 August 2011

Uliczne przebieranki na Festa Major de Gracia/ Street dress-up for Festa Major de Gracia

Barcelona to miasto, gdzie zawsze coś się dzieje – festiwale, koncerty, wystawy. Nie może zabraknąć także fiest trwających do samego rana. Jednymi z typowych hiszpańskich fiest są fiestas del barrio (barrio-dzielnica). Nie dość że każde miasto (duże czy małe) obchodzi hucznie święta swojego patrona (w Barcelonie mamy we wrześniu La Merce, w Madrycie majowe San Isidoro, a w październiku w Zaragozie Pilar), to w ciągu roku dzielnice mają swoje odrębne fiestas de barrio. W Barcelonie najhuczniej obchodzona jest Festa Major de Gracia (zawsze w drugiej połowie sierpnia, warto na wtedy właśnie zaplanować przyjazd).



Gracia to jedna z najpopularniejszych dzielnic w mieście, nie tyle dla turystów, co dla lokalnych, jest trendy wsród studentow i młodych ludzi, a to dlatego, że na każdej ulicy znajduje się przynajmniej jeden bar. To dzielnica, która w dzień śpi, nocą żyje za to bardzo intensywnie. Guiris nieczęsto tu zaglądają, bo nie ma tu zbyt wielu turystów, ale za to pełno knajpek z orientalnym jedzeniem, kino Verdi, w którym można zobaczyć filmy w wersji oryginalnej i setki barów. Gracia ma swojski klimat, bo w końcu do XIX wieku była tylko odrębnym miasteczkiem, wchłoniętym potem przez Barcelonę. Fiesta Mayor ma długą tradycję: organizowana jest już od 1817 roku, ale dopiero około 1920 przybrała formę, jaką teraz możemy podziwiać przez cały tydzień.



Fiesta Mayor de Gracia to połączenie koncertów i spektakli ulicznych oraz dekoracji. Istna feria kolorów, dźwieków, muzyki. Karnawał w środku lata. Nic tylko podziwiać pomyslowość dekoracji, tańczyć w rytm muzyki (od klasycznej, przez latynoską, po rocka), popijając mojito i po prostu uczestniczyć w dobrej zabawie do późnych godzin nocnych.




Ulice udekorowane przez mieszkanców przyprawiaja o istny zawrót głowy. Co roku tematyka jest inna, a że specjalny komitet przyznaje nagrody dla najlepszych, sąsiedzi prześcigają się w pomysłach. Dzięki temu w tym roku mogliśmy znaleźć się w świecie Piotrusia Pana, Księgi Dżungli, by za chwilę zanurzyć się w podwodny świat Syren. Krok dalej i już jesteśmy w kosmosie, czy w kurniku albo na śmietniku. Niespodzianki czekają na każdym rogu. Wszystkie dekoracje zrobione są z plastikowych butelek, desek, styropianu, papieru- tego, co akurat było pod ręką, a co wyobraźnia podpowiedziała, że się akurat sprawdzi w tej instalacji.




Zawsze fascynowała mnie ta inicjatywa sąsiedzka, mieszkańcy, którzy potrafią się skrzyknąć i przygotować coś tak magicznego. W Polsce kontakt z sąsiadem ogranicza sie do zdawkowego dzień dobry w windzie albo rozmowy o pogodzie, często jednak nie wiemy nawet jak wygląda sąsiad z 3 piętra. Tutaj sąsiedzi zmienili swoje ulice nie do poznania i dobrze sie razem bawili. A my razem z nimi.





Barcelona is a city where something is always happening - festivals, concerts, exhibitions. Of course there are also fistas that last the whole night. One of the examples of typical fiestas are fiestas del barrio (barrio means district). Not only every city, bigger or smaller, celebrates a feast of the patron saint of the city (in Barcelona, we have La Merce in September, San Isidoro in May in Madrid, and in October in Pilar Zaragoza), but also every district can have their own fiestas del barrio. In Barcelona the biggest, most famous, most colourful and the loudest are Festas Major de Gracia (celebrated every year in the second half of August, you might want to plan to come to BCN around those dates).



Gracia is one of the most popular districts, maybe not so much for tourists, but definitely for locals, especially among young people and students, as on every street there is at least one bar. It is a district that sleeps during the day, and wakes up at night. Guiris rarely come it here, because there are aren´t any famous monuments, on the other hand it has plenty of oriental food restaurants, cinema verdi where you can watch a movie in the original version and hundreds of bars. Gracia has its unique atmosphere, till the end of the nineteenth century was only a separate small town, then absorbed by the city of Barcelona. Fiesta Mayor has a long tradition: it was first organized in 1817, but only around 1920 took the form that we know today and can enjoy during the whole week.



During Fiesta Mayor de Gracia there are hundreds of different ways of participating in this festival: concerts, street performances, admiring the decorations. It is a carnival in the middle of the summer. All you have to do is to admire the innovation and imagination of people of Gracia, dance in the rhythm of music (you can choose between classical, latin, rock), drink mojitos (or whatever you like) and simply have fun and participate in just participate in having fun late into the night. Streets decorated by nejghbors and families in Gracia make your head spin. Every year the theme is different and since the best decoration wins a prize, the residents are working hard to transform their street and surprise the crowd with the result.


This year, thanks to their great imagination and hours of hard work, we could enter magical world of Peter Pan or the Jungle Book, few steps further and we submerge in a mysterious blue underwater world of Mermaids. Turn to another street, and you find yourself in the space, coop or dumpster. The surprises are waiting on every corner. All decorations are made of plastic bottles, wooden boards, polystyrene, and paper-everything that fertile imagination could think of changing into something totally unpredictable.



I was always fascinated by how different are relations between neighbors in Spain and in my country, how here due to neighborhood initiative, people who have in common the street they live on, can prepare something so creative. In Poland, the only contact you have with your neighbor is a exchanging good mornings in the elevator or talking about weather. In many cases you even wouldn´t recognize your neighbor´s face. Here, on the contrary, a random meeting in the elevator always ends with long conversation. And decorating together their street so you can´t recognize it is just a good way to have some fun with your neighbor. And we did have a lot of fun with them
.

Bądź na bieżąco/ Follow by Email