Monday, 28 March 2011

Stare samochody, słońce i Sitges/ Old cars, sun and Sitges

Wizyta rodziców i Magdy rozpocznie chyba tradycję spotkań rodzinnych w różnych miastach :)
Trzy lata temu chodziliśmy całymi godzinami po Barcelonie, wchodziliśmy do muzeów, do najważniejszych atrakcji turystycznych. Tym razem mogliśmy skupić się bardziej na chłonięciu klimatu miasta, wolne spacery, jedzenie w nieturystycznych knajpach, gdzie na podłodze pełno jest serwetek. Do tego mały shopping w Zarze.

W sobotę odbywał się 53 rajd samochodów zabytkowych na trasie Barcelona-Sitges , pierwszy raz odbył się w 1959. Była to inicjatywa urzędu promocji miasta Sitges, inicjatywa ta była wypadkową chęci stworzenia jakiejś cyklicznej atrakcji podczas miesięcy zimowych oraz entuzjazmu i zapału kilku fanów zabytkowych aut. W pierwszej edycji wzięły udział 23 samochody, z każdym rokiem rally cieszył się większą popularnością, nie tylko wśród miłośników starych pojazdów czterokołowych, ale wśród Katalończyków i turystów także.


W sobotę wybraliśmy się więc pod Łuk Triumfalny, gdzie miała miejsce wystawa starych samochodów, która przyciągnęła spory tłumek. Niestety nie dało się wejść bez przepustki za ogrodzenia, ale niektóre samochody i z odległości kilku metrów zrobiły na nas wrażenie.


W niedzielę samochody przejechały ulicami Barcelony i krętą, wąską stromą drogą udały się do Sitges. Około 70 starych aut, wszystkie wyprodukowane przed 1924, zadbane, wypucowane, sprawnie działające, jadące malowniczą nadmorską trasą to niecodzienny widok.

My się załapaliśmy nie tylko na wystawę pod Łukiem Triumfalnym, ale także na przejazd samochodów na finałowym odcinku pod katedrą w Sitges. Po 2 dniach w Barcelonie, mama wpadła na pomysł kilkugodzinnego wypadu poza miasto. Zaliczyliśmy przystanek w Garraf, a potem udaliśmy się do Sitges i trafiliśmy akurat na przejazd aut, na dodatek staliśmy akurat na zakręcie, gdzie wszystkie samochody zmuszone były się zatrzymać, więc udało się nam zrobić zdjęcia z bliska.


Kolejną atrakcją jest strój uczestników, którzy ubrani są w stroje pochodzące z lat, w których powstał ich samochód.
Nagradzane są najlepiej utrzymane auta i te które zachowały najwięcej części oryginalnych, przyznaje się pięć nagród w każdej kategorii wiekowej samochodu (do 1908, między 1909 a 1914, 1915-1920 i 1921-1928). Do tego dodatkowe punkty przyznaje się za najbardziej pomysłowe i wpasowujące się w klimat epoki przebranie.



Oficjalna strona całej imprezy, na której można zobaczyć trasę, zdjęcia, historię (jeśli komuś nie starczyła moja opowieść, albo rozbudziła apetyt na więcej), tutaj: http://www.rallyesitges.com/

After family reunion in Barcelone (my parents and Magda decided to visit at the same time) it may become a tradition, next time meeting in another city :) Three years ago, when we met as well, we walked and walked for hours, entering all museums, all major touristic attractions. This time we could focus more on just enjoying the city, its atmosphere, just wandering around, eating in places which floor is covered with napkins. And of course a small shopping in Zara.



On Saturday, the 53th Vintage Car Rally Barcelona- Sitges took place, the first one held in 1959. It was an initiative of the touristic office to promote the city of Sitges, it was a sum of wanting to create some regular event held during winter months and enthusiasm and passion of a few fans of vintage automobiles. The first edition counted with 23 vintage cars, from then on, every year more and more old vehicles participated and it gained popularity, not only among fans of vintage cars, but among Catalans and tourists as well.




On Saturday we decided to go to Arc de Triomf where all the cars were exhibited, shiny in the sun. There were quite a crowd and unfortunately it was impossible to enter the restricted area without a pass, but still we were quite impresses by some of the cars. On Sunday, cars paraded through the streets of Barcelona and then along the coastline (impressive, narrow, curvy and steep road) to Sitges. About 70 old cars, all manufactured before 1924, gleaming, polished, cared for, well-functioning, on this scenic coastal route- it was without a doubt unusual view. After admiring the cars at Barcelona's Parc de la Ciutadella , we also witnessed the parade of the cars that ended in front of the cathedral. We happened to be in Sitges, cause after two days in Barcelona, my mum had the idea to spend few hours outside the city, preferably on the beach. We stopped in Garraf, and then made it to Sitges. We found a space just on the curve where all the cars were obliged to stop or at least slow down, so we could take some close-up photos.



Another attraction was the look of the participants who were all dressed up in costumes from the same years when their car was produced. There are rewards for the best cared for cars, five awards are granted in each age category (produced till 1908, between 1909 and 1914, 1915-1920 and 1921-1928). You get extra points for the costume, so some of them are really as from the past.


If you want to visit the official site of the event, where you can see the route, photos, history (if my story isn’t detailed enough), just click http://www.rallyesitges.com/

Sunday, 20 March 2011

Trójkąt Dalego/ Dalí’s triangle

„Trójkąt Dalego" to teatr-muzem, dom i zamek, który Dalí podarował swojej żonie. Jeśli ktoś chce lepiej zrozumieć twórczość ekscentrycznego hiszpańskiego surrealisty powinien odwiedzać trzy miejscowości związane z artystą: Figueres, gdzie się urodził i zmarł, Port Lligat, gdzie mieszkał z Galą i Púbol, gdzie mieści się zamek Gali i gdzie malarz schronił się po jej śmierci.

Salvador Dalí, właśc.: Salvador Domènec Felip Jacint Dalí i Domènech, marquès de Dalí de Púbol (można się pogubić w tym natłoku imion i tytułu szlacheckiego, który został mu nadany) to jedna z bardziej wyróżniających się postaci świata artystycznego XX wieku (ach, te charakterystyczne wąsy). Jego biografię można znaleźć łatwo w internecie, np. na stronie Wikipedii. Ja przytoczę tylko te fakty, które mnie zaskoczyły oraz te, które związane są z katalońskimi miejscowościami, które odwiedziliśmy w ten weekend.


Pogoda dopisała, więc w sobotni ranek wyruszyliśmy naszą pandą w pierwszą dłuższą trasę. Półtorej godziny autostradą i znaleźliśmy się w innym świecie. Świecie Dalego. Punktem pierwszym naszej wycieczki było muzeum Teatro Museum Dalí, zaprojektowane przez samego mistrza (ilu artystów projektuje muzea poświęcone swojej twórczości i do tego otwiera je za życia?), otwarte w 1974 roku w rodzinnym mieście Figueras, muzeum to także miejsce wiecznego spoczynku artysty; tutaj bowiem znajduje się jego krypta.




Gmach muzeum (pozostałości teatru zburzonego podczas wojny domowej) został wybrany nieprzypadkowo. Dalí, niegrzeszący skromnością, twierdził bowiem, że całe jego życie było teatralne. Niewątpliwie, lubił on bowiem znajdować się w centrum uwagi, reżyserował więc swoje zachowania, aby zaskoczyć czy zszokować. Muzeum w Figueras jest tak ekscentryczne jak jego twórca. Fasadę muzeum wieńczy attyka w kształcie gigantycznych jaj, ściany pokryte są żółtymi chlebkami, a figury rycerzy mają na głowach bagietki (jajko i chleb symbolizowały początek i życie są obecne w twórczości Dalego).



Sale obite są pluszem, jak w sali zwanej Skarbcem, gdzie znajdują się najważniejsze dla Dalego obrazy (czerwony plusz), Widmo sex-appealu, Chleb w koszyku, Dematerializacja nosa Nerona oraz portrety Gali, żony i muzy. Na innych ścianach dekoracjami są czaszki zwierząt. W patio możemy podziwiać Deszczową Taksówkę, czarny cadillac, z siedzącymi w środku pasażerami obrośniętymi zielonym bluszczem. Po naciśnięciu guzika w samochodzie wylewa się na kukły strumień wody. Nad patio zawieszona jest także łódź rybacka (należała do Gali).





W muzeum możemy oglądać nie tylko obrazy, ale także instalacje, czy zbiór 39 klejnotów zaprojektowanych przez Dalego. Niektóre z tych istnych arcydzieł zawierają ruszające się części, tak jak Royal Heart (Królewskie Serce)- bije jak prawdziwe serce. Biżuteria Dalego, tak jak wszystkie jego dzieła, wyróżnia się nieszablonowymi pomysłami, które działają na podświadomość.




Po zwiedzeniu muzeum wyruszyliśmy do Cadaqués, malowniczego nadmorskiego miasteczka położonego na Costa Brava. Costa Brava to nie tylko turystyczne Blanes, czy nawiedzane przez młodych Lloret de Mar, ale także takie perełki jak właśnie Cadaqués, do którego latem przyjeżdżali między innymi Pablo Picasso, Garcia Lorca, Luis Bunuel, Albert Einstein, Tomasz Mann, których tak jak i nas zauroczył ten biały kurort. (Nie jest tak zdominowane przez tłumy turystów, ponieważ znajduje się na uboczu, nie można się dostać autostradą, nie wszyscy chcą nadrobić drogi krętą i wąską szosą, ale widoki na trasie wynagradzają).




Dalí spędzał tu wakacje od czasów dzieciństwa, a w 1930 wynajął z Galą rybacki domek w pobliskim Port Lligat, ponieważ ojciec wyrzucił go z domu i zakazał powrotu do Cadaqués (po kolejnej prowokacji syna i potępienia jego romansu z zamężną wówczas Galą). Po jakimś czasie Dalí kupił domek, powiększał go dokupując przyległe chatki i stworzył swój nadmorski azyl i schronienie przed światem. Oczywiście nie jest to zwykły dom, mamy wszak do czynienia z Dalim. Tak jak w teatrze w Figueras, tak w Port Lligat olbrzymie jajka są motywem zdobniczym.




Wnętrza chatek pokazują nam codzienne życie wielkiego Salvadora i ubóstwianej przez niego Gali, nic nie zostało bowiem w nich zmienione, przestawione czy dodane. W każdym pomieszczeniu pełno jest dziwnych, często kiczowatych przedmiotów, czy wypchanych zwierząt, w tym niedźwiedzia, który był podarkiem dla artysty czy łabędzi, które wcześniej były domowymi zwierzętami pływającymi w basenie czy w zatoczce. Uwielbienie malarza dla Gali widać na przykładzie tego domu- okna są na poziomie Gali (mierzyła niewiele ponad półtora metra, więc Dali musiał się schylać), okrągły pokój z dziwną akustyką zaprojektowany specjalnie dla niej. Gala także dekorowała wszystkie pomieszczenia „wiecznymi kwiatami”, ponieważ lubiła ich zapach i symbolizowały nieśmiertelność (kolekcjonowała też miniaturowe krzesełka). W żółtym pokoju Dalí zaprojektował specjalne lustro, aby być pierwszym Hiszpanem, który może podziwiać wschód słońca (leżąc w łóżku w innym pokoju, łóżku pojedynczym, Gala miała osobne, ale stojące obok łóżka męża). W pracowni mistrza pozostawiono dwa niedokończone obrazy. A basen wraz z patio to kolejny przykład kiczu. Basen o fallicznym kształcie, fontanna ozdobiona figurkami torreadorów, reklama opon Pirelli i figurki Michelina porozstawiane po ogrodzie.





Po śmierci Gali w 1982, Dalí stracił ochotę do życia, przeniósł się do średniowiecznego zamku w Púbol, który kupił wcześniej swojej muzie, a gdzie jest ona pochowana. Tu jednak nie dotarliśmy z braku czasu, bowiem po drodze zatrzymaliśmy się w Port de la Selva, innej malowniczej nadmorskiej miejscowości. Moja koleżanka z pracy poleciła nam nadłożyć drogi i wspiąć się kilka kilometrów krętą górską drogą do benedyktyńskiego klasztoru Sant Pere de Rodes. Widać stamtąd piękną panoramę zatoki z białymi domkami. Sam klasztor został zbudowany w X wieku i jest perełką katalońskiego stylu romańskiego.




Z ciekawości dotyczących Dalego, który oprócz malarstwa, performance, projektowania biżuterii, mebli czy odzieży, miał także epizod współpracy z Disneyem. W 1946 miał zrobić film animowany dla Disneya, ale z braku środków finansowych projekt ten przerwano. Dopiero w 2002 roku wytwórnia dokończyła film (link do youtuba z filmem na końcu posta, po wersji angielskiej)

"Dalí Triangle" is composed of three emblematic places: the theatre-museum, the house-museum and the castle that Dali gave to his wife. To better understand Dalí, to get some insight into work and life of this eccentric Spanish surrealist, there is no better place to visit than three villages linked with the artist: Figueres, where he was born and died, Port Lligat, where he lived with Gala and Púbol, where is the castle that he gave to Gala and where he took refuge after her death. Salvador Domènec Felip Jacint Dalí i Domènech, Marquis of Dalí de Púbol (one get confused with all those names and the title of nobility) commonly known as Salvador Dalí, is one of the most outstanding personalities of the twentieth century (oh, those distinctive mustache.) His biography can be found easily on the Internet, even Wikipedia has a detailed entry o Salvador Dalí. I will only mention those that surprised me or those related with Catalan villages that we visited this weekend. As the weather was really nice, spring sun and temperature, on Saturday we took our panda on first longer trip. Half an hour by highway and we found ourselves in completely different world. Dali's world. We started our trip at museum of Dalí : Teatro-Museum, designed by the master himself (how many artists design their own museum dedicated to their life and work and open it when still alive?) inaugurated in 1974 in his hometown of Figueras, the museum is where Dalí is buried.



The building that houses the Museum (old theater destroyed during a bombing during Spaninsh civil war) was chosen intentionally. Dalí, who was far from being a modest person, claimed that his whole life was a theatrical. Without any doubt, he liked being the center of attention, so he constanly was directing his behavior surprise or shock. The museum in Figueras is as eccentric as its founder. The façade of the museum is crowned with an attic in the shape of a giant egg, the walls are covered with yellow loafs of bread and statues of knights have baguettes on their heads (bread and egg and constantly present in Dalí’s work, they are symbol of the beginning and life). Rooms are upholstered in plush, the room called the Treasury in red plush, it is there where the most important paintings are exhibited , The Spectre of Sex Appeal, The Basket of Bread, Dematerialization Near the Nose of Nero, and portraits of Gala, his wife and muse. Other walls are decorated with animal skulls. In the patio you can admire The Rainy Taxi (Mannequin Rotting in a Taxi-Cab), a black Cadillac with the mannequins sitting inside, in the middle of green ivy. After pressing a button a stream of water would wet the mannequins. Above the patio a big fishing boat (belonged to Gala) is suspended.





In the museum apart of paintings or installations, you can also see the collection of 39 jewels designed by Dalí. Some of these masterpieces contain actual moving parts, such as the Royal Heart that beats like a real heart. Dalí’s jewelry, like all his other work, characterize by unconventional ideas that act on our subconscious.


After visiting the museum we stopped in Cadaqués, a picturesque seaside town on the Costa Brava. Costa Brava is not only limited to Blanes, Tossa de Mar or Lloret de Mar, invaded by young party animals. It also has charming places as Cadaqués, where famous figures as Pablo Picasso, García Lorca, Luis Buñuel, Albert Einstein or Thomas Mann spent their holidays and fell in love with this pleasing little white resort. It is not invaded by tourists, as it is a little bit off the beaten track, you have to abandon the highway and drive through the mountains, by steep, narrow and curvy road. It was challenging for Nuno to drive but the views made up for the difficulty.




Dalí used to spend his holidays here during his childhood, and in 1930 he rented a fisher house with Gala in nearby Port Lligat, because his father threw him out of the house and forbidden him to return to Cadaqués (it happened after his son’s yet another provocation and because he was against the affair with Gala, who at the time was married). After some time, Dalí bought the cabin, enlarged it by buying the adjacent fisherman huts and created his seaside asylum and refuge from the world. Of course, this is certainly not an ordinary house, after all we have this is where great Dalí lived. Just as in the theater in Figueras, in Port Lligat giant eggs are decorative motif.



The interior of the house gives the chance to imagine the everyday life of the great Salvador and Gala, as the interior is left almost precisely as it was in 1982, when Gala died and Salvador moved out to the castle. Each room is full of strange, often kitschy objects, or stuffed animals, including a bear, which was a gift for the artist and swans that were his domestic animals that he wanted to immortalize. His love and devotion for Gala are visible in the house’s construction, windows are at Gala’s level (she was slightly above 1,5m so her husband had to bend to look over the window). Gala decorated all the rooms with "eternal flowers”, some yellow flowers which smell she loved and she had a big collection of miniature chairs. In the yellow room Dalí designed a special mirror to be the first Spaniard who could enjoy the sunrise (lying in bed in another room in his single bed as him and Gala had a separate beds). The studio is left as it was when Dalí abandoned the house, with two unfinished paintings. A swimming pool with a patio is another example of kitsch or creative style. The phallic-shaped swimming pool, a tacky fountain adorned with statues of bullfighters, Pirelli publicity and Michelin figurines can be all found in the garden.



After Gala's death in 1982, Dalí lost his his will to life, he moved to the medieval castle in Púbol, which he had bought for his muse, and where she is buried. We didn’t visit the caste this time, we simply didn’t have enough time, as we stopped at Port de la Selva, another picturesque seaside town. My colleague recommended us to climb a few miles taking a narrow, curvy mountain road to the Benedictine monastery of Sant Pere de Rodes. From there you can see the beautiful panorama of the bay with white houses. The monastery was built in the tenth century and is the jewel of the Catalan Roman Art.





Another curiosity of Dalí’s multidimensional work, who in addition to painting, performance, designing of jewelry, furniture or clothing, had also an episode of cooperation with Disney. In 1946, Dalí was to make a short animated movie, but because of the financial concerns the project was cancelled. Only in 2002, The Walt Disney Company decided to bring the project to life.

Monday, 28 March 2011

Stare samochody, słońce i Sitges/ Old cars, sun and Sitges

Wizyta rodziców i Magdy rozpocznie chyba tradycję spotkań rodzinnych w różnych miastach :)
Trzy lata temu chodziliśmy całymi godzinami po Barcelonie, wchodziliśmy do muzeów, do najważniejszych atrakcji turystycznych. Tym razem mogliśmy skupić się bardziej na chłonięciu klimatu miasta, wolne spacery, jedzenie w nieturystycznych knajpach, gdzie na podłodze pełno jest serwetek. Do tego mały shopping w Zarze.

W sobotę odbywał się 53 rajd samochodów zabytkowych na trasie Barcelona-Sitges , pierwszy raz odbył się w 1959. Była to inicjatywa urzędu promocji miasta Sitges, inicjatywa ta była wypadkową chęci stworzenia jakiejś cyklicznej atrakcji podczas miesięcy zimowych oraz entuzjazmu i zapału kilku fanów zabytkowych aut. W pierwszej edycji wzięły udział 23 samochody, z każdym rokiem rally cieszył się większą popularnością, nie tylko wśród miłośników starych pojazdów czterokołowych, ale wśród Katalończyków i turystów także.


W sobotę wybraliśmy się więc pod Łuk Triumfalny, gdzie miała miejsce wystawa starych samochodów, która przyciągnęła spory tłumek. Niestety nie dało się wejść bez przepustki za ogrodzenia, ale niektóre samochody i z odległości kilku metrów zrobiły na nas wrażenie.


W niedzielę samochody przejechały ulicami Barcelony i krętą, wąską stromą drogą udały się do Sitges. Około 70 starych aut, wszystkie wyprodukowane przed 1924, zadbane, wypucowane, sprawnie działające, jadące malowniczą nadmorską trasą to niecodzienny widok.

My się załapaliśmy nie tylko na wystawę pod Łukiem Triumfalnym, ale także na przejazd samochodów na finałowym odcinku pod katedrą w Sitges. Po 2 dniach w Barcelonie, mama wpadła na pomysł kilkugodzinnego wypadu poza miasto. Zaliczyliśmy przystanek w Garraf, a potem udaliśmy się do Sitges i trafiliśmy akurat na przejazd aut, na dodatek staliśmy akurat na zakręcie, gdzie wszystkie samochody zmuszone były się zatrzymać, więc udało się nam zrobić zdjęcia z bliska.


Kolejną atrakcją jest strój uczestników, którzy ubrani są w stroje pochodzące z lat, w których powstał ich samochód.
Nagradzane są najlepiej utrzymane auta i te które zachowały najwięcej części oryginalnych, przyznaje się pięć nagród w każdej kategorii wiekowej samochodu (do 1908, między 1909 a 1914, 1915-1920 i 1921-1928). Do tego dodatkowe punkty przyznaje się za najbardziej pomysłowe i wpasowujące się w klimat epoki przebranie.



Oficjalna strona całej imprezy, na której można zobaczyć trasę, zdjęcia, historię (jeśli komuś nie starczyła moja opowieść, albo rozbudziła apetyt na więcej), tutaj: http://www.rallyesitges.com/

After family reunion in Barcelone (my parents and Magda decided to visit at the same time) it may become a tradition, next time meeting in another city :) Three years ago, when we met as well, we walked and walked for hours, entering all museums, all major touristic attractions. This time we could focus more on just enjoying the city, its atmosphere, just wandering around, eating in places which floor is covered with napkins. And of course a small shopping in Zara.



On Saturday, the 53th Vintage Car Rally Barcelona- Sitges took place, the first one held in 1959. It was an initiative of the touristic office to promote the city of Sitges, it was a sum of wanting to create some regular event held during winter months and enthusiasm and passion of a few fans of vintage automobiles. The first edition counted with 23 vintage cars, from then on, every year more and more old vehicles participated and it gained popularity, not only among fans of vintage cars, but among Catalans and tourists as well.




On Saturday we decided to go to Arc de Triomf where all the cars were exhibited, shiny in the sun. There were quite a crowd and unfortunately it was impossible to enter the restricted area without a pass, but still we were quite impresses by some of the cars. On Sunday, cars paraded through the streets of Barcelona and then along the coastline (impressive, narrow, curvy and steep road) to Sitges. About 70 old cars, all manufactured before 1924, gleaming, polished, cared for, well-functioning, on this scenic coastal route- it was without a doubt unusual view. After admiring the cars at Barcelona's Parc de la Ciutadella , we also witnessed the parade of the cars that ended in front of the cathedral. We happened to be in Sitges, cause after two days in Barcelona, my mum had the idea to spend few hours outside the city, preferably on the beach. We stopped in Garraf, and then made it to Sitges. We found a space just on the curve where all the cars were obliged to stop or at least slow down, so we could take some close-up photos.



Another attraction was the look of the participants who were all dressed up in costumes from the same years when their car was produced. There are rewards for the best cared for cars, five awards are granted in each age category (produced till 1908, between 1909 and 1914, 1915-1920 and 1921-1928). You get extra points for the costume, so some of them are really as from the past.


If you want to visit the official site of the event, where you can see the route, photos, history (if my story isn’t detailed enough), just click http://www.rallyesitges.com/

Sunday, 20 March 2011

Trójkąt Dalego/ Dalí’s triangle

„Trójkąt Dalego" to teatr-muzem, dom i zamek, który Dalí podarował swojej żonie. Jeśli ktoś chce lepiej zrozumieć twórczość ekscentrycznego hiszpańskiego surrealisty powinien odwiedzać trzy miejscowości związane z artystą: Figueres, gdzie się urodził i zmarł, Port Lligat, gdzie mieszkał z Galą i Púbol, gdzie mieści się zamek Gali i gdzie malarz schronił się po jej śmierci.

Salvador Dalí, właśc.: Salvador Domènec Felip Jacint Dalí i Domènech, marquès de Dalí de Púbol (można się pogubić w tym natłoku imion i tytułu szlacheckiego, który został mu nadany) to jedna z bardziej wyróżniających się postaci świata artystycznego XX wieku (ach, te charakterystyczne wąsy). Jego biografię można znaleźć łatwo w internecie, np. na stronie Wikipedii. Ja przytoczę tylko te fakty, które mnie zaskoczyły oraz te, które związane są z katalońskimi miejscowościami, które odwiedziliśmy w ten weekend.


Pogoda dopisała, więc w sobotni ranek wyruszyliśmy naszą pandą w pierwszą dłuższą trasę. Półtorej godziny autostradą i znaleźliśmy się w innym świecie. Świecie Dalego. Punktem pierwszym naszej wycieczki było muzeum Teatro Museum Dalí, zaprojektowane przez samego mistrza (ilu artystów projektuje muzea poświęcone swojej twórczości i do tego otwiera je za życia?), otwarte w 1974 roku w rodzinnym mieście Figueras, muzeum to także miejsce wiecznego spoczynku artysty; tutaj bowiem znajduje się jego krypta.




Gmach muzeum (pozostałości teatru zburzonego podczas wojny domowej) został wybrany nieprzypadkowo. Dalí, niegrzeszący skromnością, twierdził bowiem, że całe jego życie było teatralne. Niewątpliwie, lubił on bowiem znajdować się w centrum uwagi, reżyserował więc swoje zachowania, aby zaskoczyć czy zszokować. Muzeum w Figueras jest tak ekscentryczne jak jego twórca. Fasadę muzeum wieńczy attyka w kształcie gigantycznych jaj, ściany pokryte są żółtymi chlebkami, a figury rycerzy mają na głowach bagietki (jajko i chleb symbolizowały początek i życie są obecne w twórczości Dalego).



Sale obite są pluszem, jak w sali zwanej Skarbcem, gdzie znajdują się najważniejsze dla Dalego obrazy (czerwony plusz), Widmo sex-appealu, Chleb w koszyku, Dematerializacja nosa Nerona oraz portrety Gali, żony i muzy. Na innych ścianach dekoracjami są czaszki zwierząt. W patio możemy podziwiać Deszczową Taksówkę, czarny cadillac, z siedzącymi w środku pasażerami obrośniętymi zielonym bluszczem. Po naciśnięciu guzika w samochodzie wylewa się na kukły strumień wody. Nad patio zawieszona jest także łódź rybacka (należała do Gali).





W muzeum możemy oglądać nie tylko obrazy, ale także instalacje, czy zbiór 39 klejnotów zaprojektowanych przez Dalego. Niektóre z tych istnych arcydzieł zawierają ruszające się części, tak jak Royal Heart (Królewskie Serce)- bije jak prawdziwe serce. Biżuteria Dalego, tak jak wszystkie jego dzieła, wyróżnia się nieszablonowymi pomysłami, które działają na podświadomość.




Po zwiedzeniu muzeum wyruszyliśmy do Cadaqués, malowniczego nadmorskiego miasteczka położonego na Costa Brava. Costa Brava to nie tylko turystyczne Blanes, czy nawiedzane przez młodych Lloret de Mar, ale także takie perełki jak właśnie Cadaqués, do którego latem przyjeżdżali między innymi Pablo Picasso, Garcia Lorca, Luis Bunuel, Albert Einstein, Tomasz Mann, których tak jak i nas zauroczył ten biały kurort. (Nie jest tak zdominowane przez tłumy turystów, ponieważ znajduje się na uboczu, nie można się dostać autostradą, nie wszyscy chcą nadrobić drogi krętą i wąską szosą, ale widoki na trasie wynagradzają).




Dalí spędzał tu wakacje od czasów dzieciństwa, a w 1930 wynajął z Galą rybacki domek w pobliskim Port Lligat, ponieważ ojciec wyrzucił go z domu i zakazał powrotu do Cadaqués (po kolejnej prowokacji syna i potępienia jego romansu z zamężną wówczas Galą). Po jakimś czasie Dalí kupił domek, powiększał go dokupując przyległe chatki i stworzył swój nadmorski azyl i schronienie przed światem. Oczywiście nie jest to zwykły dom, mamy wszak do czynienia z Dalim. Tak jak w teatrze w Figueras, tak w Port Lligat olbrzymie jajka są motywem zdobniczym.




Wnętrza chatek pokazują nam codzienne życie wielkiego Salvadora i ubóstwianej przez niego Gali, nic nie zostało bowiem w nich zmienione, przestawione czy dodane. W każdym pomieszczeniu pełno jest dziwnych, często kiczowatych przedmiotów, czy wypchanych zwierząt, w tym niedźwiedzia, który był podarkiem dla artysty czy łabędzi, które wcześniej były domowymi zwierzętami pływającymi w basenie czy w zatoczce. Uwielbienie malarza dla Gali widać na przykładzie tego domu- okna są na poziomie Gali (mierzyła niewiele ponad półtora metra, więc Dali musiał się schylać), okrągły pokój z dziwną akustyką zaprojektowany specjalnie dla niej. Gala także dekorowała wszystkie pomieszczenia „wiecznymi kwiatami”, ponieważ lubiła ich zapach i symbolizowały nieśmiertelność (kolekcjonowała też miniaturowe krzesełka). W żółtym pokoju Dalí zaprojektował specjalne lustro, aby być pierwszym Hiszpanem, który może podziwiać wschód słońca (leżąc w łóżku w innym pokoju, łóżku pojedynczym, Gala miała osobne, ale stojące obok łóżka męża). W pracowni mistrza pozostawiono dwa niedokończone obrazy. A basen wraz z patio to kolejny przykład kiczu. Basen o fallicznym kształcie, fontanna ozdobiona figurkami torreadorów, reklama opon Pirelli i figurki Michelina porozstawiane po ogrodzie.





Po śmierci Gali w 1982, Dalí stracił ochotę do życia, przeniósł się do średniowiecznego zamku w Púbol, który kupił wcześniej swojej muzie, a gdzie jest ona pochowana. Tu jednak nie dotarliśmy z braku czasu, bowiem po drodze zatrzymaliśmy się w Port de la Selva, innej malowniczej nadmorskiej miejscowości. Moja koleżanka z pracy poleciła nam nadłożyć drogi i wspiąć się kilka kilometrów krętą górską drogą do benedyktyńskiego klasztoru Sant Pere de Rodes. Widać stamtąd piękną panoramę zatoki z białymi domkami. Sam klasztor został zbudowany w X wieku i jest perełką katalońskiego stylu romańskiego.




Z ciekawości dotyczących Dalego, który oprócz malarstwa, performance, projektowania biżuterii, mebli czy odzieży, miał także epizod współpracy z Disneyem. W 1946 miał zrobić film animowany dla Disneya, ale z braku środków finansowych projekt ten przerwano. Dopiero w 2002 roku wytwórnia dokończyła film (link do youtuba z filmem na końcu posta, po wersji angielskiej)

"Dalí Triangle" is composed of three emblematic places: the theatre-museum, the house-museum and the castle that Dali gave to his wife. To better understand Dalí, to get some insight into work and life of this eccentric Spanish surrealist, there is no better place to visit than three villages linked with the artist: Figueres, where he was born and died, Port Lligat, where he lived with Gala and Púbol, where is the castle that he gave to Gala and where he took refuge after her death. Salvador Domènec Felip Jacint Dalí i Domènech, Marquis of Dalí de Púbol (one get confused with all those names and the title of nobility) commonly known as Salvador Dalí, is one of the most outstanding personalities of the twentieth century (oh, those distinctive mustache.) His biography can be found easily on the Internet, even Wikipedia has a detailed entry o Salvador Dalí. I will only mention those that surprised me or those related with Catalan villages that we visited this weekend. As the weather was really nice, spring sun and temperature, on Saturday we took our panda on first longer trip. Half an hour by highway and we found ourselves in completely different world. Dali's world. We started our trip at museum of Dalí : Teatro-Museum, designed by the master himself (how many artists design their own museum dedicated to their life and work and open it when still alive?) inaugurated in 1974 in his hometown of Figueras, the museum is where Dalí is buried.



The building that houses the Museum (old theater destroyed during a bombing during Spaninsh civil war) was chosen intentionally. Dalí, who was far from being a modest person, claimed that his whole life was a theatrical. Without any doubt, he liked being the center of attention, so he constanly was directing his behavior surprise or shock. The museum in Figueras is as eccentric as its founder. The façade of the museum is crowned with an attic in the shape of a giant egg, the walls are covered with yellow loafs of bread and statues of knights have baguettes on their heads (bread and egg and constantly present in Dalí’s work, they are symbol of the beginning and life). Rooms are upholstered in plush, the room called the Treasury in red plush, it is there where the most important paintings are exhibited , The Spectre of Sex Appeal, The Basket of Bread, Dematerialization Near the Nose of Nero, and portraits of Gala, his wife and muse. Other walls are decorated with animal skulls. In the patio you can admire The Rainy Taxi (Mannequin Rotting in a Taxi-Cab), a black Cadillac with the mannequins sitting inside, in the middle of green ivy. After pressing a button a stream of water would wet the mannequins. Above the patio a big fishing boat (belonged to Gala) is suspended.





In the museum apart of paintings or installations, you can also see the collection of 39 jewels designed by Dalí. Some of these masterpieces contain actual moving parts, such as the Royal Heart that beats like a real heart. Dalí’s jewelry, like all his other work, characterize by unconventional ideas that act on our subconscious.


After visiting the museum we stopped in Cadaqués, a picturesque seaside town on the Costa Brava. Costa Brava is not only limited to Blanes, Tossa de Mar or Lloret de Mar, invaded by young party animals. It also has charming places as Cadaqués, where famous figures as Pablo Picasso, García Lorca, Luis Buñuel, Albert Einstein or Thomas Mann spent their holidays and fell in love with this pleasing little white resort. It is not invaded by tourists, as it is a little bit off the beaten track, you have to abandon the highway and drive through the mountains, by steep, narrow and curvy road. It was challenging for Nuno to drive but the views made up for the difficulty.




Dalí used to spend his holidays here during his childhood, and in 1930 he rented a fisher house with Gala in nearby Port Lligat, because his father threw him out of the house and forbidden him to return to Cadaqués (it happened after his son’s yet another provocation and because he was against the affair with Gala, who at the time was married). After some time, Dalí bought the cabin, enlarged it by buying the adjacent fisherman huts and created his seaside asylum and refuge from the world. Of course, this is certainly not an ordinary house, after all we have this is where great Dalí lived. Just as in the theater in Figueras, in Port Lligat giant eggs are decorative motif.



The interior of the house gives the chance to imagine the everyday life of the great Salvador and Gala, as the interior is left almost precisely as it was in 1982, when Gala died and Salvador moved out to the castle. Each room is full of strange, often kitschy objects, or stuffed animals, including a bear, which was a gift for the artist and swans that were his domestic animals that he wanted to immortalize. His love and devotion for Gala are visible in the house’s construction, windows are at Gala’s level (she was slightly above 1,5m so her husband had to bend to look over the window). Gala decorated all the rooms with "eternal flowers”, some yellow flowers which smell she loved and she had a big collection of miniature chairs. In the yellow room Dalí designed a special mirror to be the first Spaniard who could enjoy the sunrise (lying in bed in another room in his single bed as him and Gala had a separate beds). The studio is left as it was when Dalí abandoned the house, with two unfinished paintings. A swimming pool with a patio is another example of kitsch or creative style. The phallic-shaped swimming pool, a tacky fountain adorned with statues of bullfighters, Pirelli publicity and Michelin figurines can be all found in the garden.



After Gala's death in 1982, Dalí lost his his will to life, he moved to the medieval castle in Púbol, which he had bought for his muse, and where she is buried. We didn’t visit the caste this time, we simply didn’t have enough time, as we stopped at Port de la Selva, another picturesque seaside town. My colleague recommended us to climb a few miles taking a narrow, curvy mountain road to the Benedictine monastery of Sant Pere de Rodes. From there you can see the beautiful panorama of the bay with white houses. The monastery was built in the tenth century and is the jewel of the Catalan Roman Art.





Another curiosity of Dalí’s multidimensional work, who in addition to painting, performance, designing of jewelry, furniture or clothing, had also an episode of cooperation with Disney. In 1946, Dalí was to make a short animated movie, but because of the financial concerns the project was cancelled. Only in 2002, The Walt Disney Company decided to bring the project to life.

Bądź na bieżąco/ Follow by Email