Wednesday, 7 September 2011

Dzień dziecka w Tibidabo/ Children's Day at Tibidabo

-Wybieramy się w sobotę do Tibidabo.
- Ładny stamtąd widok na całą Barcelonę się roztacza.
-Ale my do Tibidabo, do parku rozrywki.
I tu nastąpiła dziwna wymiana spojrzeń między znajomymi Nuno. Może powinniśmy się poczuć jak jakieś dziwolągi, ale jak opowiedziałam Carmen, to podzieliła mój entuzjazm.


Tibidabo to najwyższe wzgórze Barcelony, położone ponad 500 metrów nad poziomem morza, nic więc dziwnego, że możemy stąd podziwiać piękną panoramę miasta. Na wzgórzu znajduje się także Kościół Najświętszego Serca, widoczny (w nocy także, bo jest zawsze podświetlony) chyba z każdego miejsca w mieście, porównywany czasami do paryskiego Sacre Coeur tyle że z miniaturową figurą Chrystusa z Rio. My jednak wybieraliśmy się do wesołego miasteczka z początków XX wieku. Karuzele, młyńskie koło, kolejka górska, dom strachu, salon luster, wata cukrowa, jednym słowem dzień dziecka :)


Niektóre obiekty mają ponad 100 lat, samolot i karuzela zachowane są z początków działalności parku, inne są nowoczesne, jak rollercoastery. Jest to raczej park rozrywki w starym stylu, ma swój urok, ale jeśli ktoś szuka większych emocji, to powinien się raczej wybrać do Port Aventura.


Z drugiej strony chyba żaden lunapark nie oferuje takich widoków na miasto, szczególnie z poziomu karuzeli, czy samolotu. My spędziliśmy tam cały dzień (do niektórych obiektów były duże kolejki) i bawiliśmy się jak małe dzieci. Na zakończenie zjedliśmy różową watę cukrową, bo nie mogliśmy sobie przypomnieć, kiedy ostatnio mieliśmy okazję jeść. Ale pewnie było to lata temu. A dla psotnej Agusi i urwiska Nuno, którzy przejęli nasze ciała na jeden dzień i bawili się przednie, wata cukrowa była idealnym zakończeniem dnia pełnego emocji.




- We are going to Tibidabo on Saturday.
- You can enjoy a really nice view from there.
- I know, but we go to Tibidabo, to the amusement park.
When hearing that, Nuno’s friends exchanged strange looks. Maybe we should feel awkward, but then Carmen was as enthusiastic as me when I told her about our plans.


Tibidabo is the highest hill in Barcelona, located over 500 meters above sea level, so it's no wonder that we can admire the beautiful panorama of the city from here. The panorama is not the only reason why you can choose to come here, there is also the Church of the Sacred Heart, that you probably have spotted before, as it is visible almost from every part of the city (also at night, as it is illuminated). The church is sometimes compared to the Sacre Coeur in Paris but it has additional miniature figure of Jesus Christ from Rio on top. Personally we went there to have fun in the old theme park from the beginning of the twentieth century. Carousels, roller coasters, ferris wheels, haunted walk-through, mirror chamber, cotton candy, in a word, ideal way of spending a day (when you are ten :)


Some objects have more than 100 years, like the airplane and the carousel that are the original attractions from the early years of the park, others are modern, like roller coasters. I would say it is an amusement park in the old style, that has its own charm, but if someone is looking for more excitement and thrill, Port Aventura would be more suitable.


On the other hand probably no amusement park offers such views over the city, especially from the carousel, or on the old plane. We spent the whole day there (there are big queues for the most popular objects) and we had a lot of fun, we behaves as little kids. At the end we had pink cotton candy, simply because we couldn’t remember when was the last time we ate it. Surely years ago. And for small Agusia and Nuno, who took over our bodies for this day, cotton candy was just the perfect way to finish this day full of attractions.

4 comments:

Nuno said...

You forgot to say that the atraction Hotel Krueguer was really scary :)

mirka said...

Czasem fajnie jest poczuć się jak dziecko. Zazdroszczę wrażeń i dużej dawki adrenaliny.

BB- Italia said...

Superrr zabawa! Tu dopiero można uwolnic swoje emocje!I ta cukrowa wata! Zabrakło baloników na druciku na pamiatkę do domu.Pozdrawiam. Bożena

Agnieszka said...

Baloników chyba nie bylo, przynajmniej nie pamietam zadnego sprzedawcy bo na pewno bym jakies zdjecia zrobila :) na jesien planujemy tez wyprawe do Port Aventura, tez bedzie relacja :) pozdrawiam

Post a Comment

Wednesday, 7 September 2011

Dzień dziecka w Tibidabo/ Children's Day at Tibidabo

-Wybieramy się w sobotę do Tibidabo.
- Ładny stamtąd widok na całą Barcelonę się roztacza.
-Ale my do Tibidabo, do parku rozrywki.
I tu nastąpiła dziwna wymiana spojrzeń między znajomymi Nuno. Może powinniśmy się poczuć jak jakieś dziwolągi, ale jak opowiedziałam Carmen, to podzieliła mój entuzjazm.


Tibidabo to najwyższe wzgórze Barcelony, położone ponad 500 metrów nad poziomem morza, nic więc dziwnego, że możemy stąd podziwiać piękną panoramę miasta. Na wzgórzu znajduje się także Kościół Najświętszego Serca, widoczny (w nocy także, bo jest zawsze podświetlony) chyba z każdego miejsca w mieście, porównywany czasami do paryskiego Sacre Coeur tyle że z miniaturową figurą Chrystusa z Rio. My jednak wybieraliśmy się do wesołego miasteczka z początków XX wieku. Karuzele, młyńskie koło, kolejka górska, dom strachu, salon luster, wata cukrowa, jednym słowem dzień dziecka :)


Niektóre obiekty mają ponad 100 lat, samolot i karuzela zachowane są z początków działalności parku, inne są nowoczesne, jak rollercoastery. Jest to raczej park rozrywki w starym stylu, ma swój urok, ale jeśli ktoś szuka większych emocji, to powinien się raczej wybrać do Port Aventura.


Z drugiej strony chyba żaden lunapark nie oferuje takich widoków na miasto, szczególnie z poziomu karuzeli, czy samolotu. My spędziliśmy tam cały dzień (do niektórych obiektów były duże kolejki) i bawiliśmy się jak małe dzieci. Na zakończenie zjedliśmy różową watę cukrową, bo nie mogliśmy sobie przypomnieć, kiedy ostatnio mieliśmy okazję jeść. Ale pewnie było to lata temu. A dla psotnej Agusi i urwiska Nuno, którzy przejęli nasze ciała na jeden dzień i bawili się przednie, wata cukrowa była idealnym zakończeniem dnia pełnego emocji.




- We are going to Tibidabo on Saturday.
- You can enjoy a really nice view from there.
- I know, but we go to Tibidabo, to the amusement park.
When hearing that, Nuno’s friends exchanged strange looks. Maybe we should feel awkward, but then Carmen was as enthusiastic as me when I told her about our plans.


Tibidabo is the highest hill in Barcelona, located over 500 meters above sea level, so it's no wonder that we can admire the beautiful panorama of the city from here. The panorama is not the only reason why you can choose to come here, there is also the Church of the Sacred Heart, that you probably have spotted before, as it is visible almost from every part of the city (also at night, as it is illuminated). The church is sometimes compared to the Sacre Coeur in Paris but it has additional miniature figure of Jesus Christ from Rio on top. Personally we went there to have fun in the old theme park from the beginning of the twentieth century. Carousels, roller coasters, ferris wheels, haunted walk-through, mirror chamber, cotton candy, in a word, ideal way of spending a day (when you are ten :)


Some objects have more than 100 years, like the airplane and the carousel that are the original attractions from the early years of the park, others are modern, like roller coasters. I would say it is an amusement park in the old style, that has its own charm, but if someone is looking for more excitement and thrill, Port Aventura would be more suitable.


On the other hand probably no amusement park offers such views over the city, especially from the carousel, or on the old plane. We spent the whole day there (there are big queues for the most popular objects) and we had a lot of fun, we behaves as little kids. At the end we had pink cotton candy, simply because we couldn’t remember when was the last time we ate it. Surely years ago. And for small Agusia and Nuno, who took over our bodies for this day, cotton candy was just the perfect way to finish this day full of attractions.

4 comments:

Nuno said...

You forgot to say that the atraction Hotel Krueguer was really scary :)

mirka said...

Czasem fajnie jest poczuć się jak dziecko. Zazdroszczę wrażeń i dużej dawki adrenaliny.

BB- Italia said...

Superrr zabawa! Tu dopiero można uwolnic swoje emocje!I ta cukrowa wata! Zabrakło baloników na druciku na pamiatkę do domu.Pozdrawiam. Bożena

Agnieszka said...

Baloników chyba nie bylo, przynajmniej nie pamietam zadnego sprzedawcy bo na pewno bym jakies zdjecia zrobila :) na jesien planujemy tez wyprawe do Port Aventura, tez bedzie relacja :) pozdrawiam

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email