Thursday, 14 July 2011

Spiaggia & Dolce Far Niente

Spiaggia & Dolce Far Niente. Tak w skrócie mogę określić nasze wakacje. Plaża i słodkie nic-nie-robienie.
Nie ma co się dziwić, bo Sardynia to prawie 2000 kilometrów plaż, które na dodatek uważane są za najpiękniejsze w Europie. Plaże różnorodne, od piaszczystych, przez kamyczkowe czy skaliste. Kolor morza zmienia się, powiedzieć, że woda jest niebieska czy zielona to za mało, jest turkusowa, szmaragdowa, lazurowa, szafirowa. Same nazwy: Szmaragdowe Wybrzeże, Wybrzeże Koralowe, Turkusowe, Ametystowe, Jadeitowe, Perłowe, Topazowe, Akwamarynowe nie bez powodu nawiązują do kamieni szlachetnych.



Mimo, że dla mnie idealne wakacje to połączenie odpoczynku i zwiedzania, odkrywania nowych miast, to z przyjemnością spędziłam 10 dni na odkryciu kilkunastu plaż Sardynii. Udając się na tę drugą co do wielkości wyspę Morza Śródziemnomorskiego trzeba być nastawionym na odpoczynek, bowiem zwiedzania jest stosunkowo niewiele i jeśli ktoś nie lubi się opalać, nurkować, surfować, czy drzemać pod parasolem plażowym, nie dla niego ten kierunek.



My staraliśmy się być na przynajmniej dwóch plażach dziennie, wykorzystując najgorętsze godziny to przemieszczenia się z jednej plaży na drugą. Wyposażeni w pożyczony od Carmen przewodnik po plażach (opisanych ponad 200), z rana wybieraliśmy nasz cel podróży. Stwierdziliśmy , że autorzy przewodnika powinni dostać nagrodę za najlepszy photoshop zdjęć, które były piękne (jak w rzeczywistości), ale z kilkoma dość znaczącymi retuszami. Na zdjęciach nie było żadnych plażowiczów, co jak łatwo można zgadnąć, nie odzwierciedlało stanu realnego plaż.



We Włoszech najlepiej być wyposażonym w jakieś rozmówki, ponieważ jak to we Włoszech bywa, wszyscy mówią po włosku, z innymi językami bywa dość krucho. Musiałam odświeżyć mój Italiano, który jest raczej dość podstawowy, ale wystarczający do porozumienia się z właścicielami B&B, w których się zatrzymywaliśmy, czy zamawiania posiłków w restauracji.
Co do zwiedzania, to szczerze się przyznam, że pewnie moglibyśmy się wybrać zobaczyć nuragi, czyli megalityczne warowne wieże, ale wydawały się nam one zbyt atrakcyjne, by nadrabiać drogi. Zmuszeni byliśmy zwiedzać w jedyny dzień naszego urlopu, kiedy pogoda nie dopisała, ulewne deszcze uniemożliwiły plażowanie. Na nieszczęście stało się to w Arbus, gdzie atrakcja turystyczna to było Muzeum Noży (z których podobno słynie to miasteczko) oraz zamknięta kopalnia. Kopalni nie udało nam się zwiedzić, ponieważ w poniedziałki nie ma wizyt, za to Muzeum Noży można zobaczyć w 10 minut, jak się zatrzymuje przy każdym eksponacie.



Sardynia, w przeciwieństwie do Majorki czy Ibizy nie jest mekką imprezowiczów, nie ma prawie dyskotek. Co do turystów, to w większości jest to tursytyka lokalna czyli włoska. Dzięki tanim połączeniom z Alghero czy Cagliari jednak powoli coraz więcej turystów zagranicznych odkrywa uroki tej wyspy. Jedną z większych grup są Katalończycy, ponieważ przez kilka wieków należała do Korony Aragonu.


Sardynię najłatwiej jest zwiedzać samochodem, wiele osób dociera własnym dzięki licznym połączeniom promowym, my zaś wynajęliśmy. Zarezerwowaliśmy najtańszy w ofercie, czyli smart, ale dzięki jakiejś pomyłce dostaliśmy (w tej samej cenie) samochód, który mogę określić tylko jednym słowem: cute, czyli fiat500. Jazda po zawiłych, wąskich, zakurzonych drogach nie była momentami łatwa, za to czasami widoki, jakie roztaczały się z trasy zachwycały i zmuszały Nuno do zatrzymania auta w celu uwiecznienia pejzażu na zdjęciu. Jednymi z ulubionych momentów trasy było także jechanie między rzędami kwiatów, których zapach i kolory mogły przyprawić o zawrót głowy. W innych regionach droga z obu stron byłą otoczona rzędami kaktusów.





Sardynia to nie tylko intensywne zapachy kwiatów czy ziemi (dla mnie ziemia pachniała bardzo intensywnie), ale także kolory i dźwięki. Dźwięki koników polnych czy świerszczy są dla mnie nieodłącznym elementem krajów południowych. Do tego kolory, przede wszystkim dziesiątki odcieni zielonego i niebieskiego.
Jednak punktem centralnym są i zawsze będą plaże. Plaże i zatoki, plaże i laguny, plaże i klify, plaże, plaże, plaże. Niektóre mają niesamowite kształty, inne niezwykle mięciutki piasek, do tego krystaliczna, czysta woda. Wszystko, czego potrzeba, żeby spędzić niebiańskie wakacje.




Spiaggia & Dolce Far Niente. With those 4 words I can describe our holidays. Beach and he sweet-doing-nothing.
So in short I can define our vacation. The beach and the sweet nothing-not-doing.
It is not surprising as Sardinia has almost 2000 kilometers of beaches, which are also considered the most beautiful in Europe. Sandy, rocky, pebble beaches. The colour of the sea varies, to say the water is green or blue is insufficient, as water can be the turquoise, emerald, azure, sapphire. The names itself refer to precious stones: Emerald Coast, Coral Coast, Turquoise, Amethyst, Jade, Pearl, Topaz, Aquamarine Cost. Well, the beaches of Sardinia are really like gems, so those names really are adequate.



Although for me the perfect holiday is a combination of sightseeing and relax, I prefer to explore unknown cities over sunbathing, but still I really enjoyed discovering divine beaches of Sardinia during 10 days. When choosing this second largest island of the Mediterranean one must be prepared that basically a plan for the day is beach and sea, as there is not much of sightseeing. So if you don’t like sunbathing, diving, snorkeling or sleeping a siesta under the shadow of umbrella, this destination is not for you.




We tried to visit at least two beaches per day. We had a guide of Sardinia’s beaches (included more than 200) that I borrowed from Carmen, so in the morning during the breakfast we decided where to go. We think that the authors of the guide should get the award for best photoshop images that showed beautiful beaches (in reality they did looked beautiful) but they manipulated them as there were no sunbathers, the beaches on the pictures were deserted. And as you can guess it was far from the reality.



Before going to Italy one should buy a phrase book, because as it happens in Italy, they all speak Italian and communicating in other languages can be a serious problem. I had to refresh my Italiano, which is rather basic, but sufficient to communicate with the owners of B & B which we stayed in and ordering meals in restaurants.

As for sightseeing, I have to be honest. Perhaps we should have visited nuraghe, the megalithic fortified towers, but they didn’t seem that interesting to drive especially there. However, we were forced to do some sightseeing one day, as heavy rain made it impossible to even come close to a beach. Unfortunately, it happened in Arbus, where the main tourist attraction was the Museum of Knives (apparently the town is famous for making them) and the closed mine. As it was Monday the mine was closed to visitors, and after 10 minutes you could see all the museum.



Sardinia is not a best choice for party animals, as clubbers won’t find there almost any discos. The tourism is almost exclusively a local ones, 90% of the tourist are Italians. Thanks to low-cost connections there are more and more foreign tourist who discover the charms of the island. It is popular destinations of Catalans, both for the cheap flights and the fact that in the past the island belonged to the Crown of Aragon for few centuries.



The best and easiest way to discover all Sardinia has to offer is by car. Many people come to Sardinia in their own car, thanks to many ferry connections, we decided to rent one. We had reserved the cheapest one in the offer, which was smart, and when we arrived, thanks to some reservation mess-up we ended up in the cutest Italian car, fiat500. Driving on narrow, curvy, dusty roads wasn’t easy at times, but sometimes the views that we had in front of us were really astonishing, we had to stop to take photos. One of the favorite moments of driving in Sardinia, was driving among the rows of flowers, whose scent and color can make you dizzy. In other parts of the island, roads were surrounded by infinite rows of cactuses.




Sardinia is not only intensive smell of flowers or earth (for me it has really strong smell), it is also sounds, and above all colours. The sound of grasshoppers and crickets is for me an integral part of the southern countries. As for the colours, I was surprised to see so many different shades of green and blue.



But the central point are its beaches. Beaches and bays, beaches and lagoons, beaches and cliffs, beaches, beaches, beaches. Some have amazing shapes, other very soft sand, all have clean, transparent water. All you need to have divine holidays.

5 comments:

mirka said...

Zazdroszczę takich udanych wakacji. plaże rzeczywiście cudne .No i pogoda raczej nie zawodzi , nie to co nad naszym Bałtykiem - w tym roku często pada...

Agnieszka said...

Pogoda faktycznie niezawodna, choć jak wiesz dla mnie wakacje nad Bałtykiem do wspomnienia z dzieciństwa. smak gofrów czy jagodzianek. :)

Mirka said...

Mi właśnie chodzi po głowie, żeby upiec jagodzianki , ale chyba poczekam do przyjazdu Madzi.nie napisałaś co jedliście na Sardynii?

Agnieszka said...

Tu jagód w Hiszpanii jeszcze nie widziałam i mam smaka. tak samo rabarbar, aż mi się śnił po nocach. A jedzenie na Sardynii nie zachwyciło, więc nie było co mu miejsca poświęcać.

Ajka said...

Piekne te plaże, ale ja bym tyle dni nie wytrzymała.
Zachwyciły mnie świerszcze, od wielu lat ich nie widziałam, ostatnio w górach jak byłam dzieckiem!

Post a Comment

Thursday, 14 July 2011

Spiaggia & Dolce Far Niente

Spiaggia & Dolce Far Niente. Tak w skrócie mogę określić nasze wakacje. Plaża i słodkie nic-nie-robienie.
Nie ma co się dziwić, bo Sardynia to prawie 2000 kilometrów plaż, które na dodatek uważane są za najpiękniejsze w Europie. Plaże różnorodne, od piaszczystych, przez kamyczkowe czy skaliste. Kolor morza zmienia się, powiedzieć, że woda jest niebieska czy zielona to za mało, jest turkusowa, szmaragdowa, lazurowa, szafirowa. Same nazwy: Szmaragdowe Wybrzeże, Wybrzeże Koralowe, Turkusowe, Ametystowe, Jadeitowe, Perłowe, Topazowe, Akwamarynowe nie bez powodu nawiązują do kamieni szlachetnych.



Mimo, że dla mnie idealne wakacje to połączenie odpoczynku i zwiedzania, odkrywania nowych miast, to z przyjemnością spędziłam 10 dni na odkryciu kilkunastu plaż Sardynii. Udając się na tę drugą co do wielkości wyspę Morza Śródziemnomorskiego trzeba być nastawionym na odpoczynek, bowiem zwiedzania jest stosunkowo niewiele i jeśli ktoś nie lubi się opalać, nurkować, surfować, czy drzemać pod parasolem plażowym, nie dla niego ten kierunek.



My staraliśmy się być na przynajmniej dwóch plażach dziennie, wykorzystując najgorętsze godziny to przemieszczenia się z jednej plaży na drugą. Wyposażeni w pożyczony od Carmen przewodnik po plażach (opisanych ponad 200), z rana wybieraliśmy nasz cel podróży. Stwierdziliśmy , że autorzy przewodnika powinni dostać nagrodę za najlepszy photoshop zdjęć, które były piękne (jak w rzeczywistości), ale z kilkoma dość znaczącymi retuszami. Na zdjęciach nie było żadnych plażowiczów, co jak łatwo można zgadnąć, nie odzwierciedlało stanu realnego plaż.



We Włoszech najlepiej być wyposażonym w jakieś rozmówki, ponieważ jak to we Włoszech bywa, wszyscy mówią po włosku, z innymi językami bywa dość krucho. Musiałam odświeżyć mój Italiano, który jest raczej dość podstawowy, ale wystarczający do porozumienia się z właścicielami B&B, w których się zatrzymywaliśmy, czy zamawiania posiłków w restauracji.
Co do zwiedzania, to szczerze się przyznam, że pewnie moglibyśmy się wybrać zobaczyć nuragi, czyli megalityczne warowne wieże, ale wydawały się nam one zbyt atrakcyjne, by nadrabiać drogi. Zmuszeni byliśmy zwiedzać w jedyny dzień naszego urlopu, kiedy pogoda nie dopisała, ulewne deszcze uniemożliwiły plażowanie. Na nieszczęście stało się to w Arbus, gdzie atrakcja turystyczna to było Muzeum Noży (z których podobno słynie to miasteczko) oraz zamknięta kopalnia. Kopalni nie udało nam się zwiedzić, ponieważ w poniedziałki nie ma wizyt, za to Muzeum Noży można zobaczyć w 10 minut, jak się zatrzymuje przy każdym eksponacie.



Sardynia, w przeciwieństwie do Majorki czy Ibizy nie jest mekką imprezowiczów, nie ma prawie dyskotek. Co do turystów, to w większości jest to tursytyka lokalna czyli włoska. Dzięki tanim połączeniom z Alghero czy Cagliari jednak powoli coraz więcej turystów zagranicznych odkrywa uroki tej wyspy. Jedną z większych grup są Katalończycy, ponieważ przez kilka wieków należała do Korony Aragonu.


Sardynię najłatwiej jest zwiedzać samochodem, wiele osób dociera własnym dzięki licznym połączeniom promowym, my zaś wynajęliśmy. Zarezerwowaliśmy najtańszy w ofercie, czyli smart, ale dzięki jakiejś pomyłce dostaliśmy (w tej samej cenie) samochód, który mogę określić tylko jednym słowem: cute, czyli fiat500. Jazda po zawiłych, wąskich, zakurzonych drogach nie była momentami łatwa, za to czasami widoki, jakie roztaczały się z trasy zachwycały i zmuszały Nuno do zatrzymania auta w celu uwiecznienia pejzażu na zdjęciu. Jednymi z ulubionych momentów trasy było także jechanie między rzędami kwiatów, których zapach i kolory mogły przyprawić o zawrót głowy. W innych regionach droga z obu stron byłą otoczona rzędami kaktusów.





Sardynia to nie tylko intensywne zapachy kwiatów czy ziemi (dla mnie ziemia pachniała bardzo intensywnie), ale także kolory i dźwięki. Dźwięki koników polnych czy świerszczy są dla mnie nieodłącznym elementem krajów południowych. Do tego kolory, przede wszystkim dziesiątki odcieni zielonego i niebieskiego.
Jednak punktem centralnym są i zawsze będą plaże. Plaże i zatoki, plaże i laguny, plaże i klify, plaże, plaże, plaże. Niektóre mają niesamowite kształty, inne niezwykle mięciutki piasek, do tego krystaliczna, czysta woda. Wszystko, czego potrzeba, żeby spędzić niebiańskie wakacje.




Spiaggia & Dolce Far Niente. With those 4 words I can describe our holidays. Beach and he sweet-doing-nothing.
So in short I can define our vacation. The beach and the sweet nothing-not-doing.
It is not surprising as Sardinia has almost 2000 kilometers of beaches, which are also considered the most beautiful in Europe. Sandy, rocky, pebble beaches. The colour of the sea varies, to say the water is green or blue is insufficient, as water can be the turquoise, emerald, azure, sapphire. The names itself refer to precious stones: Emerald Coast, Coral Coast, Turquoise, Amethyst, Jade, Pearl, Topaz, Aquamarine Cost. Well, the beaches of Sardinia are really like gems, so those names really are adequate.



Although for me the perfect holiday is a combination of sightseeing and relax, I prefer to explore unknown cities over sunbathing, but still I really enjoyed discovering divine beaches of Sardinia during 10 days. When choosing this second largest island of the Mediterranean one must be prepared that basically a plan for the day is beach and sea, as there is not much of sightseeing. So if you don’t like sunbathing, diving, snorkeling or sleeping a siesta under the shadow of umbrella, this destination is not for you.




We tried to visit at least two beaches per day. We had a guide of Sardinia’s beaches (included more than 200) that I borrowed from Carmen, so in the morning during the breakfast we decided where to go. We think that the authors of the guide should get the award for best photoshop images that showed beautiful beaches (in reality they did looked beautiful) but they manipulated them as there were no sunbathers, the beaches on the pictures were deserted. And as you can guess it was far from the reality.



Before going to Italy one should buy a phrase book, because as it happens in Italy, they all speak Italian and communicating in other languages can be a serious problem. I had to refresh my Italiano, which is rather basic, but sufficient to communicate with the owners of B & B which we stayed in and ordering meals in restaurants.

As for sightseeing, I have to be honest. Perhaps we should have visited nuraghe, the megalithic fortified towers, but they didn’t seem that interesting to drive especially there. However, we were forced to do some sightseeing one day, as heavy rain made it impossible to even come close to a beach. Unfortunately, it happened in Arbus, where the main tourist attraction was the Museum of Knives (apparently the town is famous for making them) and the closed mine. As it was Monday the mine was closed to visitors, and after 10 minutes you could see all the museum.



Sardinia is not a best choice for party animals, as clubbers won’t find there almost any discos. The tourism is almost exclusively a local ones, 90% of the tourist are Italians. Thanks to low-cost connections there are more and more foreign tourist who discover the charms of the island. It is popular destinations of Catalans, both for the cheap flights and the fact that in the past the island belonged to the Crown of Aragon for few centuries.



The best and easiest way to discover all Sardinia has to offer is by car. Many people come to Sardinia in their own car, thanks to many ferry connections, we decided to rent one. We had reserved the cheapest one in the offer, which was smart, and when we arrived, thanks to some reservation mess-up we ended up in the cutest Italian car, fiat500. Driving on narrow, curvy, dusty roads wasn’t easy at times, but sometimes the views that we had in front of us were really astonishing, we had to stop to take photos. One of the favorite moments of driving in Sardinia, was driving among the rows of flowers, whose scent and color can make you dizzy. In other parts of the island, roads were surrounded by infinite rows of cactuses.




Sardinia is not only intensive smell of flowers or earth (for me it has really strong smell), it is also sounds, and above all colours. The sound of grasshoppers and crickets is for me an integral part of the southern countries. As for the colours, I was surprised to see so many different shades of green and blue.



But the central point are its beaches. Beaches and bays, beaches and lagoons, beaches and cliffs, beaches, beaches, beaches. Some have amazing shapes, other very soft sand, all have clean, transparent water. All you need to have divine holidays.

5 comments:

mirka said...

Zazdroszczę takich udanych wakacji. plaże rzeczywiście cudne .No i pogoda raczej nie zawodzi , nie to co nad naszym Bałtykiem - w tym roku często pada...

Agnieszka said...

Pogoda faktycznie niezawodna, choć jak wiesz dla mnie wakacje nad Bałtykiem do wspomnienia z dzieciństwa. smak gofrów czy jagodzianek. :)

Mirka said...

Mi właśnie chodzi po głowie, żeby upiec jagodzianki , ale chyba poczekam do przyjazdu Madzi.nie napisałaś co jedliście na Sardynii?

Agnieszka said...

Tu jagód w Hiszpanii jeszcze nie widziałam i mam smaka. tak samo rabarbar, aż mi się śnił po nocach. A jedzenie na Sardynii nie zachwyciło, więc nie było co mu miejsca poświęcać.

Ajka said...

Piekne te plaże, ale ja bym tyle dni nie wytrzymała.
Zachwyciły mnie świerszcze, od wielu lat ich nie widziałam, ostatnio w górach jak byłam dzieckiem!

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email