Tuesday, 5 November 2013

Hurling? Nie znam/ Hurling?Never Heard of it


Hurling- podobno najpopularniejszy sport irlandzki. Hurling? A co to jest? Jeśli taka była Wasza pierwsza reakcja, to nie martwcie się, moja była identyczna. 

Przyznam się bez bicia- nie jestem fanką oglądania sportów. Gdy Nuno chce obejrzeć jakiś mecz, mogę mu towarzyszyć jedynie pod warunkiem, że będzie ktoś jeszcze, dla kogo rozmowa będzie ważniejsza niż to co się dzieje na boisku. Jednak wiem, że sport to nieodłączny element kultury danego kraju, a lubię poznawać wszystkie lokalne koloryty, od gastronomii, po zwyczaje, przez rozrywki.  Czyli po pub crawling, wypiciu litrów Guinnessa i zjedzeniu kilku chowderów, przyszedł czas na zapoznanie się ze sportami narodowymi Irlandii.


Może nawet pamiętacie, że już mieliśmy okazję pójść na mecz rugby (dla odświeżenia post tutaj), a za dawnych czasów mieszkania w Katalonii, udało mi się (czytaj mój tata bardzo chciał zobaczyć mecz Barcy na żywo i fundnął mi bilet) obejrzeć na żywo mecz na Camp Nou).  Nie trzeba mnie było długo namawiać na mecz hurlinga. Mimo że przed przeprowadzką do Irlandii nawet nie słyszałam o takim sporcie. Przed meczem musiałąm się trochę przygotować, przeczytać chociaż reguły gry (nie wiem, co kiedyś ludzie robili bez wyszukiwarki), żeby się nie wstydzić przed innymi kibicami. I przed naszym portugalskim znajomym, który zdecydował, że będzie regularnie chodził na mecze hurlingowe i wspierał drużynę z Galway ponieważ brakuje mu nastroju i atmosfery wspierania jakiejś drużyny. 

Dzięki googlowi dowiedziałam się, że „hurling to jedna z najszybszych gier zespołowych na świecie”- (faktycznie, czasami zawodnicy przerzucali piłeczkę tak szybko, że nie zdążyliśmy obrócić głowy. Nie zapomnij też o okularach, bo piłeczka jest mała. Doprawdy nie wiem, jak można ją widzieć, gdy pada.), że według niektórych źródeł gra ta ma ponad 2000 lat. Inne przydatne fakty: każda drużyna liczy po 15 graczy, kaski na głowach są obowiązkowe, kije hurleys często się łamią podczas meczu, a piłeczki można dotykać każdą częścią ciała. Celem gry jest trafić w bramkę przeciwnika.  Z ciekawostek: nie ma profesjonalnych graczy, graczami są amatorzy, którzy za grę nie otrzymują zapłaty, a poza boiskiem wykonują inne zwyczajne zawody. 


Mecz faktycznie bardzo dynamiczny, nawet przyjemnie się oglądało (powtórki na razie nie planuję, bo jednak jest tyle bardziej interesujących mnie rzeczy), ale to, co najbardziej mi się podobało była przerwa. Wtedy dzieci- te ledwo chodzące i te większe, wychodzą na murawę i ćwiczą. Na ulicach można zresztą często zobaczyć dzieciaki z kijem hurley, ale zobaczyć setki  uśmiechniętych dzieci, które świetnie się bawią w przerwie meczu, to zupełnie inne doświadczenie. 


Mieliście kiedyś okazję iść zobaczyć na żywo popularny w innym kraju sport? Czy zdarzyło Wam się odwiedzić jakieś miasto, bo chcieliście zobaczyć jakiś mecz? 


Hurling is supposed to be  the most popular Irish sport. Hurling? What is that? Don’t worry, my reaction few months ago was the same.  

I honestly admit that I’m not that into watching sports. If Nuno really wants me to go with him and watch a football game, I usually give him one condition: there has to be somebody else that won’t be that interested in the game,  so I can talk with him without being given “the look” (you know, the look that your boyfriend gives you when you try to chat with him when he pays the full attention to the game and you just annoy him). But then I am fully aware that sports are an integral part of the culture of any country, and I really try to get to know all the aspects of foreign cultures. So after pub crawling, drinking many pints of Guinness and eating several chowders, I decided it was time to get familiar with Irish national sports. 


You may remember that I already went to see a rugby game (there is even a post to refresh your memory) and back in the sunny days of my expat live in Barcelona, I got a chance (meaning my dad bought tickets for us) to see a game at the famous Camp Nou). It didn’t take long to convince me to go and see a hurling game. Even though I had never heard about this sport before moving to Ireland. I just had to prepare myself before the game = google the basic rules of the game (thank God we live in google and wikipedia era). And during the game I would just ask my Portuguese friends to explain me the basics, as Luis decided to support Galway hurling team, as he missed the spirit of being a fan and the atmosphere of a live game. 


Thanks  to google, I found out that  "hurling is one of the fastest team sports in the world" - (that’s the fact, the ball was thrown so fast that we lost track of it many times during the game, you just have to keep moving your head and remember not to leave your glasses at home as you definitely need them to see the small ball. No idea how one can see the ball when it’s raining). According to some sources, this game dates back more than 2000 years ago. Other useful facts: each team has 15 players, helmets are a must, wooden sticks- called hurleys- tend to break  often during the game, and players can touch the ball with any part of the body. The aim of the game is to throw a ball between goal posts of the opposite team. What I found interesting was that there are no professional players, the players are amateurs who are not paid, and  beyond the field they have just jobs. 

The game was really very dynamic and  fun to watch (which doesn’t mean that I am planning to repeat the experience any time soon, I find other activities more interesting), but what I enjoyed the most was the break. During the break is when children- small and bigger ones, and toddlers that barely can hold the hurley, take over the field and practice. Seeing a kid with a hurley stick is quite a normal view in Ireland, but seeing hundreds of happy kids having fun during a break in a game, was a completely different experience. 


Have you ever had the chance to see a live game of a popular sport in another country? Have you ever visited a city just because you wanted to see a game there? 

4 comments:

Hulia said...

Skoro był już hurling i rugby to został Ci jeszcze Gaelic futball :)

Agnieszka Stasiewska said...

Na razie zostawię to sobie w planach :) Co za dużo sportu, to niezdrowo :) A jak tam w Barcelonie? :)

Ania said...

Wrzuciałam sobie filmik na YT i powiem Ci, że robi wrażenie. Boisko wydaje mi się gigantyczne i chłopaki muszą się nieźle nabiegać. Ja bym pewnie padła po kilku minutach :)

Z nietypowych sportów, Ty akurat pewnie będziesz znała...padel w Hiszpanii ostatnio zdobywa ogromną liczbę zwolenników. Nawet ja, która nie umiem grać w tenisa, dobrze bawię się przy padlu :)

Agnieszka Stasiewska said...

Ja też podziwiam graczy, nie dość, że dużo biegają, to za to nic nie dostają, nie to co tacy dobrze płatni piłkarze...

Jak ja w BCN byłam, to moda na padla się dopiero zaczynała, ale gra fajna się wydaje.

Post a Comment

Tuesday, 5 November 2013

Hurling? Nie znam/ Hurling?Never Heard of it


Hurling- podobno najpopularniejszy sport irlandzki. Hurling? A co to jest? Jeśli taka była Wasza pierwsza reakcja, to nie martwcie się, moja była identyczna. 

Przyznam się bez bicia- nie jestem fanką oglądania sportów. Gdy Nuno chce obejrzeć jakiś mecz, mogę mu towarzyszyć jedynie pod warunkiem, że będzie ktoś jeszcze, dla kogo rozmowa będzie ważniejsza niż to co się dzieje na boisku. Jednak wiem, że sport to nieodłączny element kultury danego kraju, a lubię poznawać wszystkie lokalne koloryty, od gastronomii, po zwyczaje, przez rozrywki.  Czyli po pub crawling, wypiciu litrów Guinnessa i zjedzeniu kilku chowderów, przyszedł czas na zapoznanie się ze sportami narodowymi Irlandii.


Może nawet pamiętacie, że już mieliśmy okazję pójść na mecz rugby (dla odświeżenia post tutaj), a za dawnych czasów mieszkania w Katalonii, udało mi się (czytaj mój tata bardzo chciał zobaczyć mecz Barcy na żywo i fundnął mi bilet) obejrzeć na żywo mecz na Camp Nou).  Nie trzeba mnie było długo namawiać na mecz hurlinga. Mimo że przed przeprowadzką do Irlandii nawet nie słyszałam o takim sporcie. Przed meczem musiałąm się trochę przygotować, przeczytać chociaż reguły gry (nie wiem, co kiedyś ludzie robili bez wyszukiwarki), żeby się nie wstydzić przed innymi kibicami. I przed naszym portugalskim znajomym, który zdecydował, że będzie regularnie chodził na mecze hurlingowe i wspierał drużynę z Galway ponieważ brakuje mu nastroju i atmosfery wspierania jakiejś drużyny. 

Dzięki googlowi dowiedziałam się, że „hurling to jedna z najszybszych gier zespołowych na świecie”- (faktycznie, czasami zawodnicy przerzucali piłeczkę tak szybko, że nie zdążyliśmy obrócić głowy. Nie zapomnij też o okularach, bo piłeczka jest mała. Doprawdy nie wiem, jak można ją widzieć, gdy pada.), że według niektórych źródeł gra ta ma ponad 2000 lat. Inne przydatne fakty: każda drużyna liczy po 15 graczy, kaski na głowach są obowiązkowe, kije hurleys często się łamią podczas meczu, a piłeczki można dotykać każdą częścią ciała. Celem gry jest trafić w bramkę przeciwnika.  Z ciekawostek: nie ma profesjonalnych graczy, graczami są amatorzy, którzy za grę nie otrzymują zapłaty, a poza boiskiem wykonują inne zwyczajne zawody. 


Mecz faktycznie bardzo dynamiczny, nawet przyjemnie się oglądało (powtórki na razie nie planuję, bo jednak jest tyle bardziej interesujących mnie rzeczy), ale to, co najbardziej mi się podobało była przerwa. Wtedy dzieci- te ledwo chodzące i te większe, wychodzą na murawę i ćwiczą. Na ulicach można zresztą często zobaczyć dzieciaki z kijem hurley, ale zobaczyć setki  uśmiechniętych dzieci, które świetnie się bawią w przerwie meczu, to zupełnie inne doświadczenie. 


Mieliście kiedyś okazję iść zobaczyć na żywo popularny w innym kraju sport? Czy zdarzyło Wam się odwiedzić jakieś miasto, bo chcieliście zobaczyć jakiś mecz? 


Hurling is supposed to be  the most popular Irish sport. Hurling? What is that? Don’t worry, my reaction few months ago was the same.  

I honestly admit that I’m not that into watching sports. If Nuno really wants me to go with him and watch a football game, I usually give him one condition: there has to be somebody else that won’t be that interested in the game,  so I can talk with him without being given “the look” (you know, the look that your boyfriend gives you when you try to chat with him when he pays the full attention to the game and you just annoy him). But then I am fully aware that sports are an integral part of the culture of any country, and I really try to get to know all the aspects of foreign cultures. So after pub crawling, drinking many pints of Guinness and eating several chowders, I decided it was time to get familiar with Irish national sports. 


You may remember that I already went to see a rugby game (there is even a post to refresh your memory) and back in the sunny days of my expat live in Barcelona, I got a chance (meaning my dad bought tickets for us) to see a game at the famous Camp Nou). It didn’t take long to convince me to go and see a hurling game. Even though I had never heard about this sport before moving to Ireland. I just had to prepare myself before the game = google the basic rules of the game (thank God we live in google and wikipedia era). And during the game I would just ask my Portuguese friends to explain me the basics, as Luis decided to support Galway hurling team, as he missed the spirit of being a fan and the atmosphere of a live game. 


Thanks  to google, I found out that  "hurling is one of the fastest team sports in the world" - (that’s the fact, the ball was thrown so fast that we lost track of it many times during the game, you just have to keep moving your head and remember not to leave your glasses at home as you definitely need them to see the small ball. No idea how one can see the ball when it’s raining). According to some sources, this game dates back more than 2000 years ago. Other useful facts: each team has 15 players, helmets are a must, wooden sticks- called hurleys- tend to break  often during the game, and players can touch the ball with any part of the body. The aim of the game is to throw a ball between goal posts of the opposite team. What I found interesting was that there are no professional players, the players are amateurs who are not paid, and  beyond the field they have just jobs. 

The game was really very dynamic and  fun to watch (which doesn’t mean that I am planning to repeat the experience any time soon, I find other activities more interesting), but what I enjoyed the most was the break. During the break is when children- small and bigger ones, and toddlers that barely can hold the hurley, take over the field and practice. Seeing a kid with a hurley stick is quite a normal view in Ireland, but seeing hundreds of happy kids having fun during a break in a game, was a completely different experience. 


Have you ever had the chance to see a live game of a popular sport in another country? Have you ever visited a city just because you wanted to see a game there? 

4 comments:

Hulia said...

Skoro był już hurling i rugby to został Ci jeszcze Gaelic futball :)

Agnieszka Stasiewska said...

Na razie zostawię to sobie w planach :) Co za dużo sportu, to niezdrowo :) A jak tam w Barcelonie? :)

Ania said...

Wrzuciałam sobie filmik na YT i powiem Ci, że robi wrażenie. Boisko wydaje mi się gigantyczne i chłopaki muszą się nieźle nabiegać. Ja bym pewnie padła po kilku minutach :)

Z nietypowych sportów, Ty akurat pewnie będziesz znała...padel w Hiszpanii ostatnio zdobywa ogromną liczbę zwolenników. Nawet ja, która nie umiem grać w tenisa, dobrze bawię się przy padlu :)

Agnieszka Stasiewska said...

Ja też podziwiam graczy, nie dość, że dużo biegają, to za to nic nie dostają, nie to co tacy dobrze płatni piłkarze...

Jak ja w BCN byłam, to moda na padla się dopiero zaczynała, ale gra fajna się wydaje.

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email