Saturday, 17 November 2012

Wakacje z rodzicami/ Holidays with parents


Wiele osób wzbrania się przez spędzeniem urlopu z rodzicami. Pewnie gdybym mieszkała w Polsce, pomysł spędzenia wakacji z rodzicami by się może nawet nie pojawił. Od ponad 3 lat mieszkam jednak poza granicami mojego kraju i wizyty w domu nie należą do częstych (2 na rok to chyba średnia), zatem cieszę się z każdych odwiedzin i możliwości spędzenia z rodziną choć kilku dni. W te wakacje postanowiliśmy spełnić marzenie mojej mamy o wakacjach w Portugalii i zorganizowaliśmy 10-dniową wycieczkę objazdową, na którą zabraliśmy też przyjaciół/ sąsiadów moich rodziców (tak się złożyło, że mama marzeniem o Portugalii zaraziła się właśnie od H. i kiedyś jej obiecała wspólny wyjazd). A kto nadaje się lepiej na pokazanie tego przepięknego kraju niż rodowity Portugalczyk? Tak więc po kilku prośbach i przemyśleniu, czy to w ogóle jest dobry pomysł, zajęliśmy się planowaniem. Bo rodzice jechali na wakacje all inclusive, czyli, że niczym się nie musieli przejmować, a my spędziliśmy kilka dobrych wieczorów panując trasę, rezerwując hotele (i martwiąc się, czy będą się im podobały) i samochód. 


Całej relacji z podróży nie da się zmieścić w jednym poście, dzisiaj tylko taka mała zajawka.  Jeśli będziecie chcieli poczytać więcej, musicie zaglądać regularnie na bloga albo na stronę facebooka lub twittera.

Najdłużej zastanawialiśmy się nad trasą, chciałam bowiem zobaczyć też coś nowego, czego nie miałam okazji zwiedzić dotychczas. Moi rodzice oraz Halina z Leszkiem wybrali opcję skupioną na miastach, tak więc tym razem Algarve zostało wykreślone, a na regenerację po zwiedzaniu Lizbony zaplanowaliśmy 1 dzień plażowania. Uważam, że wycieczki objazdowe to najlepszy sposób poznania kraju, a Portugalia doskonale się do tego nadaje, bo jest stosunkowo niewielka. Zaczęliśmy od 3 dni w Lizbonie, 1 dniu plażowania w Portinho da Arrábida, po 1 dniu w Sintrze, Óbidos, Coimbrze i 2 dniach w Porto, by na ostatni wieczór i noc spędzić w Lizbonie, skąd my wracaliśmy do Barcelony, a reszta do Warszawy. Uważam, że jest to trasa idealna na pierwszy pobyt w Portugalii, można zatrzymać się też w Aveiro (nazywanym Wenecją portugalską) albo w Fatimie (jeśli ktoś lubi te klimaty). Wybrzeże Algarve i Alentejo zasługuje powiem na osobną wyprawę, jaką odbyliśmy z Nuno 3 lata temu. Też się powinna pojawić kiedyś na blogu, bo zgadzam się z Nuno, że należy plaże Algarve należą do jednych z ładniejszych w Europie. 


Moja mama jest nauczycielką, więc automatycznie zawęził się termin, kiedy mogliśmy jechać, padło na 1 tydzień lipca, bo z reguły nie lubię urlopów w sierpniu, a zwiedzanie w upałach nie należy też do najprzyjemniejszych. Pogoda nam dopisała, jak na lato, pogoda była rześka, wieczorami musieliśmy pamiętać o sweterkach czy lekkich kurtach. Dla niektórych mogłoby to być rozczarowaniem, bo w lipcu raczej spodziewać się należy upałów, ale dla nas pogoda nie mogła być lepsza. 

Wkrótce będzie o pysznych portugalskich przysmakach, litrach wina, które wypiliśmy, wzruszającym koncercie fado, degustacji Porto i malowniczych miejscach, które odwiedziliśmy. 


A na zakończenie pytanie do Was. Co myślicie o urlopie z rodzicami? Mieliście kiedyś okazję spędzić go właśnie w ich towarzystwie (i nie mówię tutaj o latach dzieciństwa)? Ja od lat (nie licząc ich wizyt w Barcelonie, ale tych chyba nie można nazwać wakacjami z prawdziwego zdarzenia) nie brałam tego pod uwagę, ale w tym roku świetnie się bawiłam i zaliczam je do bardzo udanych. 


Many people refrain from spending the holidays with their parents. Perhaps if I lived in Poland,  I wouldn’t even consider going on vacation with my parents. But since I left Poland more than 3 years ago and go back home only twice a year, I am really happy every time I get the chance to spend few days with my family, be it in Bydgoszcz, my home town, or while they visit me. This summer was a bit different, as we decided to spend holidays together. My mum was dreaming of going to Portugal ever since both me and my sister spent there some weeks. After she suggested a few times that it would be great idea to go there together as who can be a better guide than a native Portuguese, we gave up and agreed. It turned out that my mum had promised to go to Portugal with her friend and didn’t want to let her down, Halina and Leszek (the very same that visited us in Barcelona, separately, Halina  with my mum for the sightseeing, and Leszek with my dad for the FC Barcelona match) joined us. Me and Nuno had to organize everything, as my parents and their friends were lucky enough to have “all inclusive” guaranteed without having to worry or pay a travel agency to arrange their trip for them. Us, well, we spend few evenings planning which cities to go, how many days stay over, which hotels to book and what car was big enough for 6 of us. But since I love planning (I really could be a professional planner) and this trip was a way of thanking my parents for all the holidays they had organized for me, I didn’t mind. 


Today’s post is only a sneak peak. If you want to find out exactly what we saw and did, you have few choices: follow on facebook/twitter/subscribe, so you are informed when the next post on our road trip in Portugal is released.

The most difficult part was planning a perfect route. As I already had been to Portugal few times, I didn’t want to see only the same familiar cities. We wanted to chose the best cities, so that they could really get to know this beautiful country. We gave them few options, and they decided on the one that was focused on sightseeing in the cities, and only spending one day on a beach. (So no Algarve and Alentejo, but 10 days is just not enough to go everywhere and some people are just not that into sunbathing). I love road trips, as I believe it is the best way to discover the unknown country, and Portugal is a perfect one to do so, as it is relatively small. First we spent 3 days in Lisbon, then 1 day relaxing and resting on a beach in Portinho da Arrábida, after  that followed 1 day in Sintra, Óbidos, Coimbra and 2 days in Porto. We headed back to Lisbon for the last night, as we had our flight back to Barcelona and my parents and their friends to Warsaw from there. 

I think that we planned our trip perfectly, it was an ideal route for the first trip to Portugal. Well, if you have 1 or 2 days more, you can stop in Aveiro (called the Portuguese Venice) or in Fatima (if you are into religion and spirituality). Algarve and Alentejo Coast  deserves a separate trip, we spent  7 days discovering beautiful beaches there three years ago. I promise to find time to write some posts about this road trip, as I totally agree with Nuno that the beaches of the Algarve are among the most beautiful in Europe.


My mom is a teacher, so it narrowed down our choice of when to go. And since I hate taking holidays in August, we decided that the beginning of July is the best time. We were afraid that anyway it would be a very hot month for the sightseeing in the city, but we were lucky that weather was rather chilly and we even needed a jumper in the evenings (some people would find it disappointing ad you expect July to be a hot month especially in a Mediterranean country). 

Expect more entries on delicious Portuguese food, liters of wine we drunk, moving fado concert, port wine tasting and all the beautiful places we visited. Stay updated!


I want to finish this post with a question for you. What do you think about spending holidays with your parents? Good or lame idea? Have you ever preferred to go on vacation with your folks (and I'm not talking here your childhood summers) rather than with you bf or friends? 

7 comments:

monika jall said...

Planowalam Algarve tego lata, bo jeszcze nie bylam, ale jak przyszlo co do czego, wybralam Hiszpanie:)
Pozdrawiam. Monika

Agnieszka Stasiewska said...

Ja Algarvę polecam, najlepiej właśnie road trip, bo na najlepsze plaże ciężko transportem publicznym dojechać. Ale Hiszpania też nie jest złą opcją :) Coś cię zawsze do niej ciągnie :)

Kasia said...

Super, ze wyprawa sie udala i ze spelnilas rodzicow marzenie :))

Ajka said...

Ja lubię jeździć z mamą, nie mam z tym żadnego problemu, jest świetnym kompanem :)

Jesteś bardzo podobna do mamy. Bardzo piękna kobieta :) W ogóle mamy bardzo stylowe :)

Ajka said...

Żeby nie wyszło, że nie lubię taty... ;) z nim spędza się czas inaczej, on i Jego żona lubią poleżeć, preferują typowy wypoczynek tj 12 dni w basanie na 2 dni zwiedzania. Od kiedy na świecie jest mały Jan to już w ogóle lecą odpoczywać. Ja to rozumiem, każdy inaczej spędza czas, ale wspólne wakacje na Rodos były dla mnie ciężkie, bo ja chciałam więcej i więcej a im wystarczała plaża. Reasumując dla mnie nie ma znaczenie czy to rodzic czy znajomy, ważne żebyśmy podobnie spędzali czas. Ze znajomymi też już zaliczyłam urlopowe wpadki, kiedy okazywało się, że każde z nas inaczej zamierza spedzać czas..

Agnieszka Stasiewska said...

#Ajka :) aż mnie rozśmieszył początek 2 komentarza :) na szczęście moi rodzice lubią "aktywniejsze" zwiedzanie, ale aktywne to znaczy, że owszem chcą dużo zobaczyć i interesują się lokalnym kolorytem (to im się najbardziej podobało podczas tego wyjazdu, że pokazaliśmy im prawdziwy kraj, a nie folderowy), ale muszą mieć swoją kawkę, przerwę na piwko...
Ale masz rację, można nie lubić wakacji ze znajomymi lub rodzicami, jak mają inne zrozumienie tematu wakacji :)

A miłe słowa mamie przekażę :)

Neus. La meva Barcelona. said...

El problema de viajar mucha gente puede ser a la hora de buscar sitio para tomar algo, comer...el resto es muy divertido.
Yo ya te gané explicando el viaje de Portugal y esto que fui más tarde! :)
Un petó!

Post a Comment

Saturday, 17 November 2012

Wakacje z rodzicami/ Holidays with parents


Wiele osób wzbrania się przez spędzeniem urlopu z rodzicami. Pewnie gdybym mieszkała w Polsce, pomysł spędzenia wakacji z rodzicami by się może nawet nie pojawił. Od ponad 3 lat mieszkam jednak poza granicami mojego kraju i wizyty w domu nie należą do częstych (2 na rok to chyba średnia), zatem cieszę się z każdych odwiedzin i możliwości spędzenia z rodziną choć kilku dni. W te wakacje postanowiliśmy spełnić marzenie mojej mamy o wakacjach w Portugalii i zorganizowaliśmy 10-dniową wycieczkę objazdową, na którą zabraliśmy też przyjaciół/ sąsiadów moich rodziców (tak się złożyło, że mama marzeniem o Portugalii zaraziła się właśnie od H. i kiedyś jej obiecała wspólny wyjazd). A kto nadaje się lepiej na pokazanie tego przepięknego kraju niż rodowity Portugalczyk? Tak więc po kilku prośbach i przemyśleniu, czy to w ogóle jest dobry pomysł, zajęliśmy się planowaniem. Bo rodzice jechali na wakacje all inclusive, czyli, że niczym się nie musieli przejmować, a my spędziliśmy kilka dobrych wieczorów panując trasę, rezerwując hotele (i martwiąc się, czy będą się im podobały) i samochód. 


Całej relacji z podróży nie da się zmieścić w jednym poście, dzisiaj tylko taka mała zajawka.  Jeśli będziecie chcieli poczytać więcej, musicie zaglądać regularnie na bloga albo na stronę facebooka lub twittera.

Najdłużej zastanawialiśmy się nad trasą, chciałam bowiem zobaczyć też coś nowego, czego nie miałam okazji zwiedzić dotychczas. Moi rodzice oraz Halina z Leszkiem wybrali opcję skupioną na miastach, tak więc tym razem Algarve zostało wykreślone, a na regenerację po zwiedzaniu Lizbony zaplanowaliśmy 1 dzień plażowania. Uważam, że wycieczki objazdowe to najlepszy sposób poznania kraju, a Portugalia doskonale się do tego nadaje, bo jest stosunkowo niewielka. Zaczęliśmy od 3 dni w Lizbonie, 1 dniu plażowania w Portinho da Arrábida, po 1 dniu w Sintrze, Óbidos, Coimbrze i 2 dniach w Porto, by na ostatni wieczór i noc spędzić w Lizbonie, skąd my wracaliśmy do Barcelony, a reszta do Warszawy. Uważam, że jest to trasa idealna na pierwszy pobyt w Portugalii, można zatrzymać się też w Aveiro (nazywanym Wenecją portugalską) albo w Fatimie (jeśli ktoś lubi te klimaty). Wybrzeże Algarve i Alentejo zasługuje powiem na osobną wyprawę, jaką odbyliśmy z Nuno 3 lata temu. Też się powinna pojawić kiedyś na blogu, bo zgadzam się z Nuno, że należy plaże Algarve należą do jednych z ładniejszych w Europie. 


Moja mama jest nauczycielką, więc automatycznie zawęził się termin, kiedy mogliśmy jechać, padło na 1 tydzień lipca, bo z reguły nie lubię urlopów w sierpniu, a zwiedzanie w upałach nie należy też do najprzyjemniejszych. Pogoda nam dopisała, jak na lato, pogoda była rześka, wieczorami musieliśmy pamiętać o sweterkach czy lekkich kurtach. Dla niektórych mogłoby to być rozczarowaniem, bo w lipcu raczej spodziewać się należy upałów, ale dla nas pogoda nie mogła być lepsza. 

Wkrótce będzie o pysznych portugalskich przysmakach, litrach wina, które wypiliśmy, wzruszającym koncercie fado, degustacji Porto i malowniczych miejscach, które odwiedziliśmy. 


A na zakończenie pytanie do Was. Co myślicie o urlopie z rodzicami? Mieliście kiedyś okazję spędzić go właśnie w ich towarzystwie (i nie mówię tutaj o latach dzieciństwa)? Ja od lat (nie licząc ich wizyt w Barcelonie, ale tych chyba nie można nazwać wakacjami z prawdziwego zdarzenia) nie brałam tego pod uwagę, ale w tym roku świetnie się bawiłam i zaliczam je do bardzo udanych. 


Many people refrain from spending the holidays with their parents. Perhaps if I lived in Poland,  I wouldn’t even consider going on vacation with my parents. But since I left Poland more than 3 years ago and go back home only twice a year, I am really happy every time I get the chance to spend few days with my family, be it in Bydgoszcz, my home town, or while they visit me. This summer was a bit different, as we decided to spend holidays together. My mum was dreaming of going to Portugal ever since both me and my sister spent there some weeks. After she suggested a few times that it would be great idea to go there together as who can be a better guide than a native Portuguese, we gave up and agreed. It turned out that my mum had promised to go to Portugal with her friend and didn’t want to let her down, Halina and Leszek (the very same that visited us in Barcelona, separately, Halina  with my mum for the sightseeing, and Leszek with my dad for the FC Barcelona match) joined us. Me and Nuno had to organize everything, as my parents and their friends were lucky enough to have “all inclusive” guaranteed without having to worry or pay a travel agency to arrange their trip for them. Us, well, we spend few evenings planning which cities to go, how many days stay over, which hotels to book and what car was big enough for 6 of us. But since I love planning (I really could be a professional planner) and this trip was a way of thanking my parents for all the holidays they had organized for me, I didn’t mind. 


Today’s post is only a sneak peak. If you want to find out exactly what we saw and did, you have few choices: follow on facebook/twitter/subscribe, so you are informed when the next post on our road trip in Portugal is released.

The most difficult part was planning a perfect route. As I already had been to Portugal few times, I didn’t want to see only the same familiar cities. We wanted to chose the best cities, so that they could really get to know this beautiful country. We gave them few options, and they decided on the one that was focused on sightseeing in the cities, and only spending one day on a beach. (So no Algarve and Alentejo, but 10 days is just not enough to go everywhere and some people are just not that into sunbathing). I love road trips, as I believe it is the best way to discover the unknown country, and Portugal is a perfect one to do so, as it is relatively small. First we spent 3 days in Lisbon, then 1 day relaxing and resting on a beach in Portinho da Arrábida, after  that followed 1 day in Sintra, Óbidos, Coimbra and 2 days in Porto. We headed back to Lisbon for the last night, as we had our flight back to Barcelona and my parents and their friends to Warsaw from there. 

I think that we planned our trip perfectly, it was an ideal route for the first trip to Portugal. Well, if you have 1 or 2 days more, you can stop in Aveiro (called the Portuguese Venice) or in Fatima (if you are into religion and spirituality). Algarve and Alentejo Coast  deserves a separate trip, we spent  7 days discovering beautiful beaches there three years ago. I promise to find time to write some posts about this road trip, as I totally agree with Nuno that the beaches of the Algarve are among the most beautiful in Europe.


My mom is a teacher, so it narrowed down our choice of when to go. And since I hate taking holidays in August, we decided that the beginning of July is the best time. We were afraid that anyway it would be a very hot month for the sightseeing in the city, but we were lucky that weather was rather chilly and we even needed a jumper in the evenings (some people would find it disappointing ad you expect July to be a hot month especially in a Mediterranean country). 

Expect more entries on delicious Portuguese food, liters of wine we drunk, moving fado concert, port wine tasting and all the beautiful places we visited. Stay updated!


I want to finish this post with a question for you. What do you think about spending holidays with your parents? Good or lame idea? Have you ever preferred to go on vacation with your folks (and I'm not talking here your childhood summers) rather than with you bf or friends? 

7 comments:

monika jall said...

Planowalam Algarve tego lata, bo jeszcze nie bylam, ale jak przyszlo co do czego, wybralam Hiszpanie:)
Pozdrawiam. Monika

Agnieszka Stasiewska said...

Ja Algarvę polecam, najlepiej właśnie road trip, bo na najlepsze plaże ciężko transportem publicznym dojechać. Ale Hiszpania też nie jest złą opcją :) Coś cię zawsze do niej ciągnie :)

Kasia said...

Super, ze wyprawa sie udala i ze spelnilas rodzicow marzenie :))

Ajka said...

Ja lubię jeździć z mamą, nie mam z tym żadnego problemu, jest świetnym kompanem :)

Jesteś bardzo podobna do mamy. Bardzo piękna kobieta :) W ogóle mamy bardzo stylowe :)

Ajka said...

Żeby nie wyszło, że nie lubię taty... ;) z nim spędza się czas inaczej, on i Jego żona lubią poleżeć, preferują typowy wypoczynek tj 12 dni w basanie na 2 dni zwiedzania. Od kiedy na świecie jest mały Jan to już w ogóle lecą odpoczywać. Ja to rozumiem, każdy inaczej spędza czas, ale wspólne wakacje na Rodos były dla mnie ciężkie, bo ja chciałam więcej i więcej a im wystarczała plaża. Reasumując dla mnie nie ma znaczenie czy to rodzic czy znajomy, ważne żebyśmy podobnie spędzali czas. Ze znajomymi też już zaliczyłam urlopowe wpadki, kiedy okazywało się, że każde z nas inaczej zamierza spedzać czas..

Agnieszka Stasiewska said...

#Ajka :) aż mnie rozśmieszył początek 2 komentarza :) na szczęście moi rodzice lubią "aktywniejsze" zwiedzanie, ale aktywne to znaczy, że owszem chcą dużo zobaczyć i interesują się lokalnym kolorytem (to im się najbardziej podobało podczas tego wyjazdu, że pokazaliśmy im prawdziwy kraj, a nie folderowy), ale muszą mieć swoją kawkę, przerwę na piwko...
Ale masz rację, można nie lubić wakacji ze znajomymi lub rodzicami, jak mają inne zrozumienie tematu wakacji :)

A miłe słowa mamie przekażę :)

Neus. La meva Barcelona. said...

El problema de viajar mucha gente puede ser a la hora de buscar sitio para tomar algo, comer...el resto es muy divertido.
Yo ya te gané explicando el viaje de Portugal y esto que fui más tarde! :)
Un petó!

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email