Tuesday, 13 November 2012

Chuligańska gra uprawiana przez dżentelmenów/ Hooligan's game played by gentlemen



Jeśli dla kogoś tytuł postu nie jest wystarczającą wskazówką, to wyjaśniam, że będzie o rugby. Pod koniec września miałam okazję być na Camp Nou i oglądać z trybun na żywo mecz. A pod koniec października oglądaliśmy na stadionie w Galway mecz rugby. Myślę, że oglądanie na żywo meczu jest o niebo ciekawsze niż oglądanie go w zaciszu własnego domu, na kanapie, na małym ekranie. W Hiszpanii piłka nożna jest zdecydowanie najpopularniejszym sportem, dzień po meczu większość rozmów na stołówce dotyczyć będzie wyników, decyzji sędziego i innych pobocznych wątków około meczowych. W Irlandii najpopularniejszym sportem jest chyba rugby, więc pójście na mecz, rozpoznawanie drużyn lokalnych i znajomość reguł gry z pewnością pomoże nam zacieśnić przyjaźń z Irlandczykami. 


Mimo że ani razu nie oglądałam nawet meczu rugby w telewizji (no może jakieś urywki), nie mogliśmy przepuścić okazji, gdy w naszej firmie sprzedawali wejściówki na mecz Connacht (drużyna z Galway) przeciwko Harlequin (drużyna z Londynu). Chyba się domyślacie, że reguły gry są dla mnie czarną magią i chyba to nie do końca pozwoliło mi to docenić atmosferę panującą na boisku. Nie martwcie się, nie zanudzę was przepisami, bo nie tylko na pierwszy rzut oka są one dla mnie niezrozumiałe, ale mimo to zachęcam, jeśli będziecie mieli okazję, do zobaczenia tego niezbyt znanego u nas sportu na żywo. 


Na stadionie panuje niesamowita atmosfera, swojej drużynie kibicują całe rodziny  i za nic mają zimno, wiatr i deszcz (my mieliśmy szczęście i nie padało) i fakt, że na czas trwania meczu muszą stać (nie ma bowiem ławek). Okrzyki (i wszelkie odgłosy) zamierają, gdy jedna z drużyn ma oddać karnego. Nie padają żadne obelgi i wyzwiska, zawodników drużyny przeciwnej się nie obraża ani nie wygwizduje. Prawdziwa postawa dżentelmeńska. Istnieje nawet powiedzenie, że jest to chuligańska gra uprawiana przez dżentelmenów, w przeciwieństwie do piłki nożnej, która jest grą dżentelmeńską uprawianą przez chuliganów. Coś w tym jest. I przenosi się to z boiska na stadion i na ulice. Na stadionie i po przegranej grze, kibice spokojnie udają się do pubów (w niektórych dostaje się pinta za darmo po okazaniu biletów), gdzie można spotkać fanów drużyny przeciwnej, ale gdzie nie uświadczy się bójek. 


Lubicie oglądać mecze na żywo? 


If by reading the title you are still not getting the hint, I have no choice but to confirm that the post is about rugby. At the end of September I was lucky to watch a football game at the Camp Nou and in October I decided to continue with watching games at the stadium. This time it was rugby’s turn. I believe that being at the stadium with hundreds or thousands of people who cheer for the same team has little to do with the experience of watching a game alone at home, from a small screen, sitting on the couch. Even if I am not a big fan of football and let alone of rugby, I really appreciated the atmosphere of the stadium. In Spain, football is by far the most popular sport, the day after the game you can expect that all of your colleagues are going to talk about the match, goals, referee’s decisions and mistakes, and everything football-related. In Ireland, rugby is perhaps the most popular sport, so going to see matches, recognizing the teams and players and rules, will definitely help you to be friends with the Irish.


I have to be honest with you. Being with Nuno means I am forced to watch some football games (or at pretend to do so), but I’ve never watched a whole rugby game. But when we found out that our company was selling the tickets to see Connacht (Galway team) against Harlequin (team from London), we couldn’t pass on this opportunity to get to know another aspect of Irish life. You could already guess that the rules were  black magic to me, and maybe it was the reason when I didn’t appreciate the game as much as I liked FC Barcelona players on the field. I’m not even trying to explain the rules to you in this short entry, but believe me, don’t feel discouraged and if you have the chance to see a rugby game while visiting Ireland, don’t hesitate for a minute. It is totally worth it! 


The atmosphere on the stadium, before and after the game, was great. You could see whole families cheering for their teams, ignoring bad weather conditions, cold, wind and rain (we were lucky as it was only cold and not rainy). You must be prepared that you have to stand up during the whole game (as there are no benches) but then you can drink beer! When there is a penalty kick, the whole stadium go mute, nobody screams or cheer. During the whole game, you don’t hear people insulting the players from the opposite team or booing. There is a saying that rugby is a hooligan game played by gentlemen, unlike football, which is a gentleman's game played by hooligans. I totally agree. I was surprised to see in the same bar fans from both teams engaged in a friendly chat. As the game is played in the field only, and even after losing the game people just go to a pub (in some you even get a free pint when showing a ticket) and enjoy the rest of the evening.


Do you like watching a game at the stadium?

6 comments:

Ajka said...

Byłam ciekawa Twoich wrażeń!
Ja po tej relacji mam 1 wniosek - panowie grajacy w rygby to.. duzi panowie :)

Agnieszka Stasiewska said...

#Ajka, było wesoło :) a że duzi panowie, to mało powiedziane, są ogromni!!!

Pola said...

Camp Nou! marzenie :) jakby jeszcze FC Barcelona z Realem grała ... ;)

Agnieszka Stasiewska said...

#Pola, żeby z Realem wielki klasyk oglądać na żywo to już byłby szczyt marzeń, niestety dostanie biletów na tak ważny mecz graniczy z cudem :(

pola said...

No ja wiem, ale marze dalej ;)

Anonymous said...

The benefits to receiving extra funding coming
from a unsecured small enterprise start up loan are many urls.fr here would be the nine steps that may happen if you don't get yourself a home loan modification.

Post a Comment

Tuesday, 13 November 2012

Chuligańska gra uprawiana przez dżentelmenów/ Hooligan's game played by gentlemen



Jeśli dla kogoś tytuł postu nie jest wystarczającą wskazówką, to wyjaśniam, że będzie o rugby. Pod koniec września miałam okazję być na Camp Nou i oglądać z trybun na żywo mecz. A pod koniec października oglądaliśmy na stadionie w Galway mecz rugby. Myślę, że oglądanie na żywo meczu jest o niebo ciekawsze niż oglądanie go w zaciszu własnego domu, na kanapie, na małym ekranie. W Hiszpanii piłka nożna jest zdecydowanie najpopularniejszym sportem, dzień po meczu większość rozmów na stołówce dotyczyć będzie wyników, decyzji sędziego i innych pobocznych wątków około meczowych. W Irlandii najpopularniejszym sportem jest chyba rugby, więc pójście na mecz, rozpoznawanie drużyn lokalnych i znajomość reguł gry z pewnością pomoże nam zacieśnić przyjaźń z Irlandczykami. 


Mimo że ani razu nie oglądałam nawet meczu rugby w telewizji (no może jakieś urywki), nie mogliśmy przepuścić okazji, gdy w naszej firmie sprzedawali wejściówki na mecz Connacht (drużyna z Galway) przeciwko Harlequin (drużyna z Londynu). Chyba się domyślacie, że reguły gry są dla mnie czarną magią i chyba to nie do końca pozwoliło mi to docenić atmosferę panującą na boisku. Nie martwcie się, nie zanudzę was przepisami, bo nie tylko na pierwszy rzut oka są one dla mnie niezrozumiałe, ale mimo to zachęcam, jeśli będziecie mieli okazję, do zobaczenia tego niezbyt znanego u nas sportu na żywo. 


Na stadionie panuje niesamowita atmosfera, swojej drużynie kibicują całe rodziny  i za nic mają zimno, wiatr i deszcz (my mieliśmy szczęście i nie padało) i fakt, że na czas trwania meczu muszą stać (nie ma bowiem ławek). Okrzyki (i wszelkie odgłosy) zamierają, gdy jedna z drużyn ma oddać karnego. Nie padają żadne obelgi i wyzwiska, zawodników drużyny przeciwnej się nie obraża ani nie wygwizduje. Prawdziwa postawa dżentelmeńska. Istnieje nawet powiedzenie, że jest to chuligańska gra uprawiana przez dżentelmenów, w przeciwieństwie do piłki nożnej, która jest grą dżentelmeńską uprawianą przez chuliganów. Coś w tym jest. I przenosi się to z boiska na stadion i na ulice. Na stadionie i po przegranej grze, kibice spokojnie udają się do pubów (w niektórych dostaje się pinta za darmo po okazaniu biletów), gdzie można spotkać fanów drużyny przeciwnej, ale gdzie nie uświadczy się bójek. 


Lubicie oglądać mecze na żywo? 


If by reading the title you are still not getting the hint, I have no choice but to confirm that the post is about rugby. At the end of September I was lucky to watch a football game at the Camp Nou and in October I decided to continue with watching games at the stadium. This time it was rugby’s turn. I believe that being at the stadium with hundreds or thousands of people who cheer for the same team has little to do with the experience of watching a game alone at home, from a small screen, sitting on the couch. Even if I am not a big fan of football and let alone of rugby, I really appreciated the atmosphere of the stadium. In Spain, football is by far the most popular sport, the day after the game you can expect that all of your colleagues are going to talk about the match, goals, referee’s decisions and mistakes, and everything football-related. In Ireland, rugby is perhaps the most popular sport, so going to see matches, recognizing the teams and players and rules, will definitely help you to be friends with the Irish.


I have to be honest with you. Being with Nuno means I am forced to watch some football games (or at pretend to do so), but I’ve never watched a whole rugby game. But when we found out that our company was selling the tickets to see Connacht (Galway team) against Harlequin (team from London), we couldn’t pass on this opportunity to get to know another aspect of Irish life. You could already guess that the rules were  black magic to me, and maybe it was the reason when I didn’t appreciate the game as much as I liked FC Barcelona players on the field. I’m not even trying to explain the rules to you in this short entry, but believe me, don’t feel discouraged and if you have the chance to see a rugby game while visiting Ireland, don’t hesitate for a minute. It is totally worth it! 


The atmosphere on the stadium, before and after the game, was great. You could see whole families cheering for their teams, ignoring bad weather conditions, cold, wind and rain (we were lucky as it was only cold and not rainy). You must be prepared that you have to stand up during the whole game (as there are no benches) but then you can drink beer! When there is a penalty kick, the whole stadium go mute, nobody screams or cheer. During the whole game, you don’t hear people insulting the players from the opposite team or booing. There is a saying that rugby is a hooligan game played by gentlemen, unlike football, which is a gentleman's game played by hooligans. I totally agree. I was surprised to see in the same bar fans from both teams engaged in a friendly chat. As the game is played in the field only, and even after losing the game people just go to a pub (in some you even get a free pint when showing a ticket) and enjoy the rest of the evening.


Do you like watching a game at the stadium?

6 comments:

Ajka said...

Byłam ciekawa Twoich wrażeń!
Ja po tej relacji mam 1 wniosek - panowie grajacy w rygby to.. duzi panowie :)

Agnieszka Stasiewska said...

#Ajka, było wesoło :) a że duzi panowie, to mało powiedziane, są ogromni!!!

Pola said...

Camp Nou! marzenie :) jakby jeszcze FC Barcelona z Realem grała ... ;)

Agnieszka Stasiewska said...

#Pola, żeby z Realem wielki klasyk oglądać na żywo to już byłby szczyt marzeń, niestety dostanie biletów na tak ważny mecz graniczy z cudem :(

pola said...

No ja wiem, ale marze dalej ;)

Anonymous said...

The benefits to receiving extra funding coming
from a unsecured small enterprise start up loan are many urls.fr here would be the nine steps that may happen if you don't get yourself a home loan modification.

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email