Wednesday, 15 August 2012

Uliczny bal przebierańców/ Street costume party


W tym roku 16 ulic i 2 place zostały udekorowane podczas tej najważniejszej imprezy letniej w Barcelonie. Początek obchodów Festa Mayor de Gracia przypadł akurat na dzień wolny, więc rano spacerkiem poszłam w towarzystwie mojego aparatu podziwiać przebraną dzielnicę Gracia.  To już moja trzecia przebierana fiesta, na pierwszą trafiłam przypadkiem podczas mojej pierwszej wizyty w Barcelonie (nie muszę chyba wyjaśniać, że była ona jednym z czynników, dzięki  którym marzyłam o zamieszkaniu w Barcelonie i chyba wtedy zaczęła się moja mała obsesja na punkcie uczestniczenia we najdziwniejszych nawet tradycjach Hiszpańskich), zeszłoroczne dekoracje możecie zobaczyć tutaj, a teraz zapraszam was na uliczny bal przebierańców (więcej zdjęć na stronie fcb).

 

Moim faworytem w konkursie na najlepszą dekorację jest Dziki Zachód na Carrer Verdi. Indianie, saloon, listy gończe, rewolwery, kondory.




Calle Berga w zeszłym roku postawiła na kurnik, w tym jest to ul., jest żółto i słodko. Kolorowo, za sprawą kostek Rubika, jest na calle Torteda, a zimno się robi na Joan Blanques, gdzie przenosimy się na biegun północny. Są pingwiny, płatki śniegu, igloo i Eskimosi.

 

Jak widać na zdjęciach, tłumy przyszły podziwiać dekorację, frajdę mają nie tylko najmłodsi. Ja sama na widok niektórych pomysłów otwierałam szeroko oczy.

Fiestas de Gracia noca przybierają inny wymiar. Są koncerty, zabawa na ulicy, z kubkiem sangrii czy cerveza w ręku. W dzień jest spokojnie, choć tłumnie. Są stoliki, gdzie przygotowane są zajęcia dla dzieci, albo gdzie dziadkowie mogą pograć sobie w warcaby. Fiestas de Gracia łączy pokolenia. Także poprzez zawiązania do starych gier czy starych magnetofonów.

 

Prawie każda dekoracja ma jakiś element „interaktywny”, przy którym można sobie zrobić zdjęcie i stać się tym samym elementem przebieranki.


 

Chyba nie muszę was zachęcać, byście kiedyś tak zaplanowali wyprawę do Barcelony, by wypadała ona w tym samym czasie co Fiesta Major de Gracia?


This year, 16 streets and two squares are decorated during this most important summer event in Barcelona.  The celebrations of Festa Mayor de Gracia started today, and as it happens to be day off,  I decided to take quite a walk with my camera to admire this year’s decorations. This was my third street dress-up party, I happened to be in the right place at the right time during my first trip to Barcelona (lucky my, I think it is when my obsession with traditional Spanish fiestas begun and it was one of the things thanks to which I really fell in love with Barcelona ), last year I couldn’t miss it for either, so you can check the post. This year I also decided to remember what it is like to be kid and be surprised all the time (more photos on my fcb page). 

 

Definitely the Wild West is my favourite decoration. On Carrer Verdi you can meet the Indians, enter the saloon, have condors flying above your head. Wanted lists, revolvers and all sort of small details really transport you back in time. 

 

Last year you could admire a gen house on Calle Berga, this year you enter a beehive. The street us yellow and sweet. Calle Torteda is colorful thanks to countless Rubik's cubes. You can feel bit cold on Joan Blanques, as you find yourself on the North Pole. There are penguins, snowflakes, igloos and Eskimos.

 

As you can see in the pictures, the decorated streets are really crowded, the whole families come to admire the fantasy and creativity. I felt like a kid with my eyes wide opened and a big smile on my face as I saw some fantastic ideas. 



At night Fiesta de Gracia transforms. There are concerts, street parties with a cup of sangria or cerveza (version low cost). During the day there are not that many activities, most of the people just came to admire and compare the decorated streets. Fiestas de Gracia connects generations. Grandparents can play checkers, kids can dance on an empty stage. And thanks to some decorations parents can remind old good times when they played Mario or Packman and has a cassette player. 



Many decorations have an “interactive" element  thanks to which you can become for a moment part of the street’s dress-up. 


I think you are already convinced to book a plane ticket and plan a trip to Barcelona at the same time as the Fiesta Major de Gracia of 2013.

8 comments:

mirka said...

szkoda, że to święto nie było parę dni wcześniej - bo zobaczyłabym wszystko na własne oczy...

Agnieszka said...

No niestety, też myślałam, że się w tym roku załapiesz, ale wakacje nie były złe, mimo, że bez fiesty przebieranej :)

Ajka said...

Jak ja im zazdroszczę takich zabaw, atrakcji, fiest... Eh..

Marta F. Sitarska said...

O, widzę że było też paper couture :)

No i generalnie też zazdroszczę umiejętności zrobienia fiesty przy każdej nadarzającej się okazji. Przydałoby się i w Warszawie trochę tego południowego entuzjazmu :)

Ajka said...

Obawiam się że kwestia temperamentu jest nie do przeskoczenia :)

Agnieszka said...

To jest najfajniejszy aspekt kultury Hiszpanów. Nie baczą na kryzysy, stroją ulice i się bawią. U nas brak sąsiedzkiej inicjatywy, aby wymyślić fajną dekorację, a potem przez długie miesiące je wykonywać (wszystko jest zrobione z materiałów z recyklingów). pozdrawiam serdecznie

Aitor said...

I love "Festes de Gràcia"!! I still haven't been there this summer, but thank you to your photos I know the costumes ara incredible (again!)

Agnieszka said...

Hi Aitor, I love all the Spanish fiestas and traditions, mostly because ther are so differet from the ones I know from home. But Festas de Gracia are very special for me, as they were the first I saw many years ago :) The decorations are really amazing. I highly admire the creativity of the "designers" :) Hope u find time to go and see them :)

Post a Comment

Wednesday, 15 August 2012

Uliczny bal przebierańców/ Street costume party


W tym roku 16 ulic i 2 place zostały udekorowane podczas tej najważniejszej imprezy letniej w Barcelonie. Początek obchodów Festa Mayor de Gracia przypadł akurat na dzień wolny, więc rano spacerkiem poszłam w towarzystwie mojego aparatu podziwiać przebraną dzielnicę Gracia.  To już moja trzecia przebierana fiesta, na pierwszą trafiłam przypadkiem podczas mojej pierwszej wizyty w Barcelonie (nie muszę chyba wyjaśniać, że była ona jednym z czynników, dzięki  którym marzyłam o zamieszkaniu w Barcelonie i chyba wtedy zaczęła się moja mała obsesja na punkcie uczestniczenia we najdziwniejszych nawet tradycjach Hiszpańskich), zeszłoroczne dekoracje możecie zobaczyć tutaj, a teraz zapraszam was na uliczny bal przebierańców (więcej zdjęć na stronie fcb).

 

Moim faworytem w konkursie na najlepszą dekorację jest Dziki Zachód na Carrer Verdi. Indianie, saloon, listy gończe, rewolwery, kondory.




Calle Berga w zeszłym roku postawiła na kurnik, w tym jest to ul., jest żółto i słodko. Kolorowo, za sprawą kostek Rubika, jest na calle Torteda, a zimno się robi na Joan Blanques, gdzie przenosimy się na biegun północny. Są pingwiny, płatki śniegu, igloo i Eskimosi.

 

Jak widać na zdjęciach, tłumy przyszły podziwiać dekorację, frajdę mają nie tylko najmłodsi. Ja sama na widok niektórych pomysłów otwierałam szeroko oczy.

Fiestas de Gracia noca przybierają inny wymiar. Są koncerty, zabawa na ulicy, z kubkiem sangrii czy cerveza w ręku. W dzień jest spokojnie, choć tłumnie. Są stoliki, gdzie przygotowane są zajęcia dla dzieci, albo gdzie dziadkowie mogą pograć sobie w warcaby. Fiestas de Gracia łączy pokolenia. Także poprzez zawiązania do starych gier czy starych magnetofonów.

 

Prawie każda dekoracja ma jakiś element „interaktywny”, przy którym można sobie zrobić zdjęcie i stać się tym samym elementem przebieranki.


 

Chyba nie muszę was zachęcać, byście kiedyś tak zaplanowali wyprawę do Barcelony, by wypadała ona w tym samym czasie co Fiesta Major de Gracia?


This year, 16 streets and two squares are decorated during this most important summer event in Barcelona.  The celebrations of Festa Mayor de Gracia started today, and as it happens to be day off,  I decided to take quite a walk with my camera to admire this year’s decorations. This was my third street dress-up party, I happened to be in the right place at the right time during my first trip to Barcelona (lucky my, I think it is when my obsession with traditional Spanish fiestas begun and it was one of the things thanks to which I really fell in love with Barcelona ), last year I couldn’t miss it for either, so you can check the post. This year I also decided to remember what it is like to be kid and be surprised all the time (more photos on my fcb page). 

 

Definitely the Wild West is my favourite decoration. On Carrer Verdi you can meet the Indians, enter the saloon, have condors flying above your head. Wanted lists, revolvers and all sort of small details really transport you back in time. 

 

Last year you could admire a gen house on Calle Berga, this year you enter a beehive. The street us yellow and sweet. Calle Torteda is colorful thanks to countless Rubik's cubes. You can feel bit cold on Joan Blanques, as you find yourself on the North Pole. There are penguins, snowflakes, igloos and Eskimos.

 

As you can see in the pictures, the decorated streets are really crowded, the whole families come to admire the fantasy and creativity. I felt like a kid with my eyes wide opened and a big smile on my face as I saw some fantastic ideas. 



At night Fiesta de Gracia transforms. There are concerts, street parties with a cup of sangria or cerveza (version low cost). During the day there are not that many activities, most of the people just came to admire and compare the decorated streets. Fiestas de Gracia connects generations. Grandparents can play checkers, kids can dance on an empty stage. And thanks to some decorations parents can remind old good times when they played Mario or Packman and has a cassette player. 



Many decorations have an “interactive" element  thanks to which you can become for a moment part of the street’s dress-up. 


I think you are already convinced to book a plane ticket and plan a trip to Barcelona at the same time as the Fiesta Major de Gracia of 2013.

8 comments:

mirka said...

szkoda, że to święto nie było parę dni wcześniej - bo zobaczyłabym wszystko na własne oczy...

Agnieszka said...

No niestety, też myślałam, że się w tym roku załapiesz, ale wakacje nie były złe, mimo, że bez fiesty przebieranej :)

Ajka said...

Jak ja im zazdroszczę takich zabaw, atrakcji, fiest... Eh..

Marta F. Sitarska said...

O, widzę że było też paper couture :)

No i generalnie też zazdroszczę umiejętności zrobienia fiesty przy każdej nadarzającej się okazji. Przydałoby się i w Warszawie trochę tego południowego entuzjazmu :)

Ajka said...

Obawiam się że kwestia temperamentu jest nie do przeskoczenia :)

Agnieszka said...

To jest najfajniejszy aspekt kultury Hiszpanów. Nie baczą na kryzysy, stroją ulice i się bawią. U nas brak sąsiedzkiej inicjatywy, aby wymyślić fajną dekorację, a potem przez długie miesiące je wykonywać (wszystko jest zrobione z materiałów z recyklingów). pozdrawiam serdecznie

Aitor said...

I love "Festes de Gràcia"!! I still haven't been there this summer, but thank you to your photos I know the costumes ara incredible (again!)

Agnieszka said...

Hi Aitor, I love all the Spanish fiestas and traditions, mostly because ther are so differet from the ones I know from home. But Festas de Gracia are very special for me, as they were the first I saw many years ago :) The decorations are really amazing. I highly admire the creativity of the "designers" :) Hope u find time to go and see them :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email