Sunday, 5 August 2012

Kolory Barcelony/ Colours of Barcelona

To jest 150 post. Pierwszy powstał w dzień po przylocie do Barcelony, chciałam bowiem od początku udokumentować moją katalońską przygodę. 150 powstaje dokładnie po roku, 9 miesiącach i 25 dniach. W tym czasie poznaliśmy Barcelonę od podszewki, odkryliśmy ułamek jej tajemnic i urokliwych zakątków.


Nie wiedziałam, o czym napisać, bo 150 post jednak zobowiązuje. Do tego dziś mam małe deja vu związane z decyzjami, pakowaniem i zmianami, ale o tym w swoim czasie. Wybrałam więc łatwiejszą drogę, będzie fotograficznie. Kolorowo. Bo taka jest dla mnie Barcelona. W zależności od pór roku i dnia, kolory się zmieniają, są bardziej intensywne lub mniej. Barcelona to też smaki, a jak pewnie zauważyliście po tematyce postów, jedzenie stanowi ważny aspekt podróży i klucz do poznania danego miasta, regiony czy kraju.
Barcelona to magiczne uliczki, w których uwielbiam się gubić.


Nie można mówić o uroku Barcelony nie wspominając o bajkowych dziełach Gaudiego.


Uwielbiam tradycyjne fiesty, wstrzymuję oddech patrząc na budowę ludzkich wież, uśmiecham się widząc cabezudos i gigantes, bawię się w sierpniu wraz z mieszkańcami dzielnicy Gracia.


Barcelona to plaża.


Barcelona to uwielbiane przeze mnie malunki na ścianach i drzwiach budynków.


Barcelona to też turyści. I Rambla. Rowery. Pranie na balkonach. Gęsi w katedrze.

  

Barcelona. Moje tymczasowe miasto.


I have just realized that it is the 150th post. I wrote the first one a day after arriving to Barcelona, as I wanted to record my Catalan adventure from the beginning. I am writing this post after one year, 9 months and 25 days. During this time we managed to discover some secrets of Barcelona, countless charming places, some cultural strange customs.
150 posts. It sounds serious. I really don’t know what this “special”post should be about.



Today I have a déjà vu feeling about packing, decision and changes, but more on that in due time. So I decided to choose an easy way, the photos. (As they say a picture is worth a thousand words, and today I really lack inspiration to write a long post). So you have colorful pictures instead. My Barcelona is full of colors, smells and tastes. Depending on the season and time of the day, the colors are changing, they are more intense or less vivid. Taking about Barcelona, you can’t not mention the flavors, especially if food is as important for you as it is for me. I personally believe that food is as good key to get to know a city, as visiting its most famous monuments.


Barcelona = magical streets, I love getting lost in their maze.

You can’t talk about Barcelona’s magic without mentioning fabulous works of Gaudi – fantasy like buildings.


I love the traditional fiestas, I hold my breath when I see castellers buiding human towers, I smile at cabezudos and gigantes, I party in August with people of Gracia.


Barcelona = beach.


Barcelona = graffiti and city art that I love discovering. You never know what is waiting for you at the next corner.


Barcelona = tourists. And Rambla. Bicycles. Laundry on the balconies. Geese in the cathedral.



Barcelona. My temporary city.

8 comments:

Kasia said...

Piękne zdjęcia! :-) Mam nadzieję, że jeszcze długo będziesz pisała o Barcelonie :)

Agnieszka said...

Dziękuję bardzo :) będzie jeszcze dużo postów, pomysły są, czasu ostatnio trochę mniej.A to tego jeszcze Paryż i Amsterdam :)w połowie sierpnia odpoczynek od wizyt i podróży, więc będzie więcej postów ;) pozdrawiam serdecznie

Ewa said...

Hahaha... przeczytałam o turystach i spojrzałam na zdjęcie gęsi, i stwierdziłam "no tak, coś w tym jest". Dopiero potem przeczytałam o gęsiach w katedrze :)))))

Fajne zdjęcia!

Agnieszka said...

Ewa, aż się uśmiałam. Ale wiesz, zatrważająca większość turystów jak gęsi tylko do top10 idzie. więc zdjęcie w sumie bardzo a propos:)

Neus. La meva Barcelona. said...

Enhorabuena por tu post 150....que lleguen muchos más.
Es temporal la estancia en Barcelona? No lo sabía :(
Ya llegué de Lisboa, me ha gustado mucho. A ver si hago un post y explico algo. Muchas gracias por tus consejos!
Petó!

Agnieszka said...

Hola Neus :) me alegro que te haya gustado, pero no me extraña. Lisboa es una ciudad con mucho encanto, ya em dirás los sitios donde fuiste. Espero tus posts...
Lo de temporal... nunca se sabe, estamos pendientes de si nos renuevan los contratos y tal.. Y en los últimos años hemos aprendido no hacer muchos planes, así que ya veremos :) petó

Ajka said...

Będziesz tęskniła, prawda?
Barcelona jest cudownym miastem..

Agnieszka said...

#Ajka, nawet nie wiesz, jak bardzo :)

Post a Comment

Sunday, 5 August 2012

Kolory Barcelony/ Colours of Barcelona

To jest 150 post. Pierwszy powstał w dzień po przylocie do Barcelony, chciałam bowiem od początku udokumentować moją katalońską przygodę. 150 powstaje dokładnie po roku, 9 miesiącach i 25 dniach. W tym czasie poznaliśmy Barcelonę od podszewki, odkryliśmy ułamek jej tajemnic i urokliwych zakątków.


Nie wiedziałam, o czym napisać, bo 150 post jednak zobowiązuje. Do tego dziś mam małe deja vu związane z decyzjami, pakowaniem i zmianami, ale o tym w swoim czasie. Wybrałam więc łatwiejszą drogę, będzie fotograficznie. Kolorowo. Bo taka jest dla mnie Barcelona. W zależności od pór roku i dnia, kolory się zmieniają, są bardziej intensywne lub mniej. Barcelona to też smaki, a jak pewnie zauważyliście po tematyce postów, jedzenie stanowi ważny aspekt podróży i klucz do poznania danego miasta, regiony czy kraju.
Barcelona to magiczne uliczki, w których uwielbiam się gubić.


Nie można mówić o uroku Barcelony nie wspominając o bajkowych dziełach Gaudiego.


Uwielbiam tradycyjne fiesty, wstrzymuję oddech patrząc na budowę ludzkich wież, uśmiecham się widząc cabezudos i gigantes, bawię się w sierpniu wraz z mieszkańcami dzielnicy Gracia.


Barcelona to plaża.


Barcelona to uwielbiane przeze mnie malunki na ścianach i drzwiach budynków.


Barcelona to też turyści. I Rambla. Rowery. Pranie na balkonach. Gęsi w katedrze.

  

Barcelona. Moje tymczasowe miasto.


I have just realized that it is the 150th post. I wrote the first one a day after arriving to Barcelona, as I wanted to record my Catalan adventure from the beginning. I am writing this post after one year, 9 months and 25 days. During this time we managed to discover some secrets of Barcelona, countless charming places, some cultural strange customs.
150 posts. It sounds serious. I really don’t know what this “special”post should be about.



Today I have a déjà vu feeling about packing, decision and changes, but more on that in due time. So I decided to choose an easy way, the photos. (As they say a picture is worth a thousand words, and today I really lack inspiration to write a long post). So you have colorful pictures instead. My Barcelona is full of colors, smells and tastes. Depending on the season and time of the day, the colors are changing, they are more intense or less vivid. Taking about Barcelona, you can’t not mention the flavors, especially if food is as important for you as it is for me. I personally believe that food is as good key to get to know a city, as visiting its most famous monuments.


Barcelona = magical streets, I love getting lost in their maze.

You can’t talk about Barcelona’s magic without mentioning fabulous works of Gaudi – fantasy like buildings.


I love the traditional fiestas, I hold my breath when I see castellers buiding human towers, I smile at cabezudos and gigantes, I party in August with people of Gracia.


Barcelona = beach.


Barcelona = graffiti and city art that I love discovering. You never know what is waiting for you at the next corner.


Barcelona = tourists. And Rambla. Bicycles. Laundry on the balconies. Geese in the cathedral.



Barcelona. My temporary city.

8 comments:

Kasia said...

Piękne zdjęcia! :-) Mam nadzieję, że jeszcze długo będziesz pisała o Barcelonie :)

Agnieszka said...

Dziękuję bardzo :) będzie jeszcze dużo postów, pomysły są, czasu ostatnio trochę mniej.A to tego jeszcze Paryż i Amsterdam :)w połowie sierpnia odpoczynek od wizyt i podróży, więc będzie więcej postów ;) pozdrawiam serdecznie

Ewa said...

Hahaha... przeczytałam o turystach i spojrzałam na zdjęcie gęsi, i stwierdziłam "no tak, coś w tym jest". Dopiero potem przeczytałam o gęsiach w katedrze :)))))

Fajne zdjęcia!

Agnieszka said...

Ewa, aż się uśmiałam. Ale wiesz, zatrważająca większość turystów jak gęsi tylko do top10 idzie. więc zdjęcie w sumie bardzo a propos:)

Neus. La meva Barcelona. said...

Enhorabuena por tu post 150....que lleguen muchos más.
Es temporal la estancia en Barcelona? No lo sabía :(
Ya llegué de Lisboa, me ha gustado mucho. A ver si hago un post y explico algo. Muchas gracias por tus consejos!
Petó!

Agnieszka said...

Hola Neus :) me alegro que te haya gustado, pero no me extraña. Lisboa es una ciudad con mucho encanto, ya em dirás los sitios donde fuiste. Espero tus posts...
Lo de temporal... nunca se sabe, estamos pendientes de si nos renuevan los contratos y tal.. Y en los últimos años hemos aprendido no hacer muchos planes, así que ya veremos :) petó

Ajka said...

Będziesz tęskniła, prawda?
Barcelona jest cudownym miastem..

Agnieszka said...

#Ajka, nawet nie wiesz, jak bardzo :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email