Wednesday, 18 July 2012

Ja chcę widelec! / I want a fork

Do restauracji La Xina miałam ochotę się wybrać po przeczytaniu posta Neus, z zaprzyjaźnionego bloga (jak ktoś chce szkolić hiszpański), ale jak na złość nie mogę znaleźć jej recenzji. Restauracje słynnej grupy Tragaluz nie należą do najtańszych (ale za to wystrój zawsze jest ciekawy i dobrany ze smakiem) , co potwierdzają recenzje na tripadvisor, więc wykorzystaliśmy okazję, że pewien dzień mieliśmy wolny i skorzystaliśmy z oferty menu de dia i za 15€ (co też porażająco tanie nie jest) zjedliśmy pierwsze i drugie danie (porcje dla niegłodnych, do których się zaliczamy po 10 dniach obżarstwa w Portugalii) i symboliczny deserek. Jedzenie poprawne, choć nacierpiałam się strasznie jedząc pałeczkami. Nie mam takiej wprawy jak Nuno, połowa ryżu lądowała najpierw na talerzu (pewnie gdybym mieszkała w Chinach przez pierwsze miesiące bym się nieźle wylaszczyła, bo posiłki trwałyby całą wieczność), a pikantne skrzydełka były dopiero wyzwaniem. Ale dałam radę, nie prosząc o widelec.


Sama restauracja ma ciekawy nowoczesny wystrój (znajduje się tuż przy zapełnionej mrowiem turystów Rambli), z kuchnią na widoku i wielkim papierowym smokiem (zdjęcia zrobione iPhonem nie oddają w pełni klimatu, dlatego odsyłam na stronę restauracji, na której można też zerknąć na menu, na którym podane są ceny, co jest rzadkością). Wielkim minusem jest jednak dość niesympatyczna obsługa, ale do tego w Barcelonie zdążyliśmy się przyzwyczaić (nie mylić jednak z akceptacją). La Xina to alternatywna dla typowych chińczyków.



Since I read Neus’ post on a friendly blog on Barcelona related topics (she covers some interesting places, so if only you speak some Spanish, check her website), I knew we had to go to La Xina restaurant (especially taking into account Nuno’s addiction to Asian food). Of course, now that I need a link to the specific post, I can’t find it, but believe me, she recommended it and she was right, once again. Restaurants from the famous Tragaluz are not the cheapest ones (but the décor is always interesting and unusual), which is confirmed by many reviews on tripadvisor. So once we got a day off and could choose a menu del dia for 15 € (still not the cheapest available, but affordable) that included first and second course (be aware that servings are for not hungry ones, and we fall into this group after 10 days of eating way too much in Portugal) and a symbolic dessert. The food was decent but I suffered a lot while eating with chopsticks. Nuno has a lot of experience (I always asked for a fork while in restaurants where you should eat with chopsticks), so he was laughing at me when half of the rice landed first on my plate instead getting directly to my mouth. I suppose that if I lived in China, for the first weeks I would become extremely slim, as it would take me forever to finish a meal and half of the food would never make it to my mouth. Still, I managed to eat and I am proud not to ask for a fork (not that they even offered me one and for sure they saw me struggling with spicy chicken wings).

The restaurant itself has an interesting modern design (located next to the most touristic spot of the city, the famous Ramblas), with the kitchen on display and a big paper dragon (pictures taken with the iPhone really don’t show the beauty of the interior, so if you are interested check their official website, you can also have a look on the menu, and the prices –so that you go prepared). The great drawback is a rather unpleasant service, but it seems that in Barcelona you have to get used to the staff being rude (not that we accept it). La Xina is a good alternative (but more expensive) to the typical Chinese restaurants.

5 comments:

APU VeoDigital said...

Qué buena pinta tienen esos platos.
Un beso

Neus. La meva Barcelona. said...

Gracias! ahora le cambiaron el nombre,no? Pasé el otro día y vi que el nombre lo habían cambiado así que escondí el post hasta ver que era.
Voy a ir a Lisboa, Cascais y Sintra. Habéis estado por allí?? recomendaciones de comida por favor! jajaja. Un petó!

Agnieszka said...

Hola :) Neus, ya te prepararé una lista este finde :) que acabamos de volver de alli, fuimos desde Lisboa, Sintra, Obidos, Coimbra hasta Porto. Este año no fuimos a Cascais, pero hace 2 años comimos en un restaurante muy mono :) Cuando te vas? Cuantos días quedas? Te va a encantar, que se come muy bien.... Saludos :)

Kasia said...

Z chęcią poczytam zaprzyjaźnionego bloga, tylko najpierw muszę nauczyć się hiszpańskiego :(

Rzeczywiście, bardzo ciekawy wystrój i obejrzałam też zdjęcia niektórych potraw - wyglądają baaardzo smakowicie :)

Neus. La meva Barcelona. said...

Me voy el dia 31. Duermo 3 noches en Cascais y 4 en Lisboa....que bien!!! dame sitios, dame :)))
Gracias!!!!

Post a Comment

Wednesday, 18 July 2012

Ja chcę widelec! / I want a fork

Do restauracji La Xina miałam ochotę się wybrać po przeczytaniu posta Neus, z zaprzyjaźnionego bloga (jak ktoś chce szkolić hiszpański), ale jak na złość nie mogę znaleźć jej recenzji. Restauracje słynnej grupy Tragaluz nie należą do najtańszych (ale za to wystrój zawsze jest ciekawy i dobrany ze smakiem) , co potwierdzają recenzje na tripadvisor, więc wykorzystaliśmy okazję, że pewien dzień mieliśmy wolny i skorzystaliśmy z oferty menu de dia i za 15€ (co też porażająco tanie nie jest) zjedliśmy pierwsze i drugie danie (porcje dla niegłodnych, do których się zaliczamy po 10 dniach obżarstwa w Portugalii) i symboliczny deserek. Jedzenie poprawne, choć nacierpiałam się strasznie jedząc pałeczkami. Nie mam takiej wprawy jak Nuno, połowa ryżu lądowała najpierw na talerzu (pewnie gdybym mieszkała w Chinach przez pierwsze miesiące bym się nieźle wylaszczyła, bo posiłki trwałyby całą wieczność), a pikantne skrzydełka były dopiero wyzwaniem. Ale dałam radę, nie prosząc o widelec.


Sama restauracja ma ciekawy nowoczesny wystrój (znajduje się tuż przy zapełnionej mrowiem turystów Rambli), z kuchnią na widoku i wielkim papierowym smokiem (zdjęcia zrobione iPhonem nie oddają w pełni klimatu, dlatego odsyłam na stronę restauracji, na której można też zerknąć na menu, na którym podane są ceny, co jest rzadkością). Wielkim minusem jest jednak dość niesympatyczna obsługa, ale do tego w Barcelonie zdążyliśmy się przyzwyczaić (nie mylić jednak z akceptacją). La Xina to alternatywna dla typowych chińczyków.



Since I read Neus’ post on a friendly blog on Barcelona related topics (she covers some interesting places, so if only you speak some Spanish, check her website), I knew we had to go to La Xina restaurant (especially taking into account Nuno’s addiction to Asian food). Of course, now that I need a link to the specific post, I can’t find it, but believe me, she recommended it and she was right, once again. Restaurants from the famous Tragaluz are not the cheapest ones (but the décor is always interesting and unusual), which is confirmed by many reviews on tripadvisor. So once we got a day off and could choose a menu del dia for 15 € (still not the cheapest available, but affordable) that included first and second course (be aware that servings are for not hungry ones, and we fall into this group after 10 days of eating way too much in Portugal) and a symbolic dessert. The food was decent but I suffered a lot while eating with chopsticks. Nuno has a lot of experience (I always asked for a fork while in restaurants where you should eat with chopsticks), so he was laughing at me when half of the rice landed first on my plate instead getting directly to my mouth. I suppose that if I lived in China, for the first weeks I would become extremely slim, as it would take me forever to finish a meal and half of the food would never make it to my mouth. Still, I managed to eat and I am proud not to ask for a fork (not that they even offered me one and for sure they saw me struggling with spicy chicken wings).

The restaurant itself has an interesting modern design (located next to the most touristic spot of the city, the famous Ramblas), with the kitchen on display and a big paper dragon (pictures taken with the iPhone really don’t show the beauty of the interior, so if you are interested check their official website, you can also have a look on the menu, and the prices –so that you go prepared). The great drawback is a rather unpleasant service, but it seems that in Barcelona you have to get used to the staff being rude (not that we accept it). La Xina is a good alternative (but more expensive) to the typical Chinese restaurants.

5 comments:

APU VeoDigital said...

Qué buena pinta tienen esos platos.
Un beso

Neus. La meva Barcelona. said...

Gracias! ahora le cambiaron el nombre,no? Pasé el otro día y vi que el nombre lo habían cambiado así que escondí el post hasta ver que era.
Voy a ir a Lisboa, Cascais y Sintra. Habéis estado por allí?? recomendaciones de comida por favor! jajaja. Un petó!

Agnieszka said...

Hola :) Neus, ya te prepararé una lista este finde :) que acabamos de volver de alli, fuimos desde Lisboa, Sintra, Obidos, Coimbra hasta Porto. Este año no fuimos a Cascais, pero hace 2 años comimos en un restaurante muy mono :) Cuando te vas? Cuantos días quedas? Te va a encantar, que se come muy bien.... Saludos :)

Kasia said...

Z chęcią poczytam zaprzyjaźnionego bloga, tylko najpierw muszę nauczyć się hiszpańskiego :(

Rzeczywiście, bardzo ciekawy wystrój i obejrzałam też zdjęcia niektórych potraw - wyglądają baaardzo smakowicie :)

Neus. La meva Barcelona. said...

Me voy el dia 31. Duermo 3 noches en Cascais y 4 en Lisboa....que bien!!! dame sitios, dame :)))
Gracias!!!!

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email