Wednesday, 18 July 2012

Miasto niekończących się spacerów/ City of endless walks

Po Amsterdamie można spacerować bez końca. Tyle jest bowiem urokliwych uliczek kryjących w sobie czarujące kawiarenki, urocze sklepiki i zaułki. Tyle jest bowiem kanałów, nad którymi spacer przestaje być zwykłym spacerem, a staje się przygodą. Po Amsterdamie można jeździć rowerem. Też godzinami. I to nie dlatego, że miasto jest wielkie, ale można się w nim łatwo zgubić. Ale zamiast się denerwować, lepiej nasze zgubienie ustalonej wcześniej trasy przyjąć jako miły psikus losu. Lepiej pozbyć się mapy, bo możemy się sfrustrować, nazwy ulic są tak podobne i obco brzmiące, że zanim na mapie znajdziemy tę, na której jesteśmy i tę, na którą chcemy się dostać, stracić możemy dobry humor. Lepiej zdać się na przypadek, a na pewno nie pożałujemy, bo poznamy lepiej klimat tego miasta. Do Amsterdamu miałam ochotę pojechać chyba od zawsze. W końcu udało się zrealizować to małe marzenie podróżnicze. A jaki jest lepszy termin niż okolice moich urodzin? (Maj zresztą to idealny miesiąc na podróże, bo wiosną wszystko wygląda po prostu ładniej niż zimą, a przy tym nie męczą nas upały).


Amsterdam pozytywnie nas zaskoczył (może nie do końca pogodą, bo trochę popadało, ale to chyba był jedyny mankament wyjazdu). Na tyle, że znalazł się na całkiem przyzwoitej lokacie miast, w których moglibyśmy zamieszkać. Miasto nie ma zbyt dużo atrakcji turystycznych (poza 2 sławnymi muzeami i domem Anny Frank, no i może piwną przygodą w Heineken), ale może właśnie dzięki temu tak nam się podobało? Są bowiem miasta takie jak Paryż czy Rzym, gdzie w ciągu tygodnia nie da się zobaczyć wszystkich zabytków, gdzie wiekowe budowle stoją w odległości kilkunastu metrów od siebie, miasta, gdzie historię ogląda się na każdym rogu. I są miasta, jak Amsterdam czy Edynburg, gdzie sławne zabytki można policzyć na palcach jednej (no może dwóch) ręki. I czasami to właśnie takie miasta nas w sobie rozkochują. Mają inny klimat. Nie czujemy bowiem przymusu odwiedzenia kolejnego muzeum, kościoła, Koloseum czy … (tu można wpisać jeden z niezliczonych obowiązkowych na turystycznej liście zabytków). To w tych miastach możemy sobie odpuścić planowanie dokładnej trasy, bo bez mapy mamy większą szansę na odkrycie lokalnych sekretów. My kilka tajemnic poznaliśmy… (Jak się można domyślić, ciąg dalszy nastąpi… naszła mnie bowiem ochota na posty częstsze, a krótsze).


Amsterdam is a perfect city to just walk around, to wander without purpose, just for the sake of having a walk. There are so many charming streets hidden, whichever direction you choose to turn, you can find a cozy small café or shop. Having a walk by one of many channels is a yet different experience. In Amsterdam you can ride a bike for hours and hours. And not because it is such a big city, it is just quite easy to get lost. You have to go with the flow, and instead of getting angry for losing your scheduled itinerary, enjoy what you can discover by accident. In other words, just get rid of the map and you won’t get frustrated, as the street names are so similar to one another and sound so foreign, that before you can find on the map the street you are on and the one you want to reach, you probably will lose the patience. Besides, to enjoy this city it is advisable to get lost.
I wanted to go to Amsterdam like forever. But there was always some other city that had better connection, had some friends living in or any other reason to postpone a trip to Amsterdam. Finally I did book a trip as my birthday present this year (I also find May the best month to travel, as during spring all the city with flowers blooming and green grass look more attractive than in winter, and you still are not overwhelmed by the summer heat. Not that the heat is an issue in Amsterdam, note: always bring your umbrella, unless you enjoy singing in the rain.


We were positively surprised by the city’s charm and atmosphere (the only drawback was the weather, as when we chose to have a boat trip to see a city from the river level, it was raining quite a lot). We liked it so much, that Amsterdam is high on our private list of the cities we could live in. What we actually liked was the fact that there aren’t so many touristic attractions (not counting 2 famous museums and the Anne Frank House, and maybe a beer adventure in Heineken, there are really not that much to visit). I divide cities into 2 kinds. Those, such as Paris or Rome, where during one week you can’t possibly see all the attractions, where ancient buildings stand one next to another, where ancient history awaits at every corner. And there are cities like Amsterdam and Edinburgh, where famous monuments can be counted on the fingers of one hand (well, maybe two). Sometimes it is easier to fall in love with those cities, as they have different atmosphere (I found them less overwhelming, less intimidating). As we don’t feel forced to visit yet another museum, church, Colosseum or ... (here you can name one of the countless mandatory touristic spots not to be missed when in X city), we can just enjoy what the city has to offer, we can skip planning a detailed route and by accident discover the local secrets. We found quite a lot of them when in Amsterdam ... (As you might guess, to be continued ... short post was easier to write)

3 comments:

Kasia said...

Pomimo tego, że - tak jak napisałaś - w Amsterdamie jest bardzo mało zabytków, bardzo chciałabym zwiedzić to miasto :) Może to przez te rowery :D naprawdę nie wiem, dlaczego mnie tam tak ciągnie ;)

Agnieszka said...

Kasia, czasami mało zabytków to największy plus. A Amsterdam ma niesamowity, oryginalny charakter. Takie fajne miasto po prostu.A te rowery tylko klimatu dodają, ale o tym napiszę jeszcze z dodaniem zdjęć jako dowodu :) pozdrawiam

Kasia said...

Amsterdam tez kiedys odwiedze, w Edynburgu zabawilabym nawet na dluzej, ma dla mnie taki niesamowity klimat. A wlasnie, tam tez juz bylas? No i czekam na reszte zdjec z Amsterdamu :)

Post a Comment

Wednesday, 18 July 2012

Miasto niekończących się spacerów/ City of endless walks

Po Amsterdamie można spacerować bez końca. Tyle jest bowiem urokliwych uliczek kryjących w sobie czarujące kawiarenki, urocze sklepiki i zaułki. Tyle jest bowiem kanałów, nad którymi spacer przestaje być zwykłym spacerem, a staje się przygodą. Po Amsterdamie można jeździć rowerem. Też godzinami. I to nie dlatego, że miasto jest wielkie, ale można się w nim łatwo zgubić. Ale zamiast się denerwować, lepiej nasze zgubienie ustalonej wcześniej trasy przyjąć jako miły psikus losu. Lepiej pozbyć się mapy, bo możemy się sfrustrować, nazwy ulic są tak podobne i obco brzmiące, że zanim na mapie znajdziemy tę, na której jesteśmy i tę, na którą chcemy się dostać, stracić możemy dobry humor. Lepiej zdać się na przypadek, a na pewno nie pożałujemy, bo poznamy lepiej klimat tego miasta. Do Amsterdamu miałam ochotę pojechać chyba od zawsze. W końcu udało się zrealizować to małe marzenie podróżnicze. A jaki jest lepszy termin niż okolice moich urodzin? (Maj zresztą to idealny miesiąc na podróże, bo wiosną wszystko wygląda po prostu ładniej niż zimą, a przy tym nie męczą nas upały).


Amsterdam pozytywnie nas zaskoczył (może nie do końca pogodą, bo trochę popadało, ale to chyba był jedyny mankament wyjazdu). Na tyle, że znalazł się na całkiem przyzwoitej lokacie miast, w których moglibyśmy zamieszkać. Miasto nie ma zbyt dużo atrakcji turystycznych (poza 2 sławnymi muzeami i domem Anny Frank, no i może piwną przygodą w Heineken), ale może właśnie dzięki temu tak nam się podobało? Są bowiem miasta takie jak Paryż czy Rzym, gdzie w ciągu tygodnia nie da się zobaczyć wszystkich zabytków, gdzie wiekowe budowle stoją w odległości kilkunastu metrów od siebie, miasta, gdzie historię ogląda się na każdym rogu. I są miasta, jak Amsterdam czy Edynburg, gdzie sławne zabytki można policzyć na palcach jednej (no może dwóch) ręki. I czasami to właśnie takie miasta nas w sobie rozkochują. Mają inny klimat. Nie czujemy bowiem przymusu odwiedzenia kolejnego muzeum, kościoła, Koloseum czy … (tu można wpisać jeden z niezliczonych obowiązkowych na turystycznej liście zabytków). To w tych miastach możemy sobie odpuścić planowanie dokładnej trasy, bo bez mapy mamy większą szansę na odkrycie lokalnych sekretów. My kilka tajemnic poznaliśmy… (Jak się można domyślić, ciąg dalszy nastąpi… naszła mnie bowiem ochota na posty częstsze, a krótsze).


Amsterdam is a perfect city to just walk around, to wander without purpose, just for the sake of having a walk. There are so many charming streets hidden, whichever direction you choose to turn, you can find a cozy small café or shop. Having a walk by one of many channels is a yet different experience. In Amsterdam you can ride a bike for hours and hours. And not because it is such a big city, it is just quite easy to get lost. You have to go with the flow, and instead of getting angry for losing your scheduled itinerary, enjoy what you can discover by accident. In other words, just get rid of the map and you won’t get frustrated, as the street names are so similar to one another and sound so foreign, that before you can find on the map the street you are on and the one you want to reach, you probably will lose the patience. Besides, to enjoy this city it is advisable to get lost.
I wanted to go to Amsterdam like forever. But there was always some other city that had better connection, had some friends living in or any other reason to postpone a trip to Amsterdam. Finally I did book a trip as my birthday present this year (I also find May the best month to travel, as during spring all the city with flowers blooming and green grass look more attractive than in winter, and you still are not overwhelmed by the summer heat. Not that the heat is an issue in Amsterdam, note: always bring your umbrella, unless you enjoy singing in the rain.


We were positively surprised by the city’s charm and atmosphere (the only drawback was the weather, as when we chose to have a boat trip to see a city from the river level, it was raining quite a lot). We liked it so much, that Amsterdam is high on our private list of the cities we could live in. What we actually liked was the fact that there aren’t so many touristic attractions (not counting 2 famous museums and the Anne Frank House, and maybe a beer adventure in Heineken, there are really not that much to visit). I divide cities into 2 kinds. Those, such as Paris or Rome, where during one week you can’t possibly see all the attractions, where ancient buildings stand one next to another, where ancient history awaits at every corner. And there are cities like Amsterdam and Edinburgh, where famous monuments can be counted on the fingers of one hand (well, maybe two). Sometimes it is easier to fall in love with those cities, as they have different atmosphere (I found them less overwhelming, less intimidating). As we don’t feel forced to visit yet another museum, church, Colosseum or ... (here you can name one of the countless mandatory touristic spots not to be missed when in X city), we can just enjoy what the city has to offer, we can skip planning a detailed route and by accident discover the local secrets. We found quite a lot of them when in Amsterdam ... (As you might guess, to be continued ... short post was easier to write)

3 comments:

Kasia said...

Pomimo tego, że - tak jak napisałaś - w Amsterdamie jest bardzo mało zabytków, bardzo chciałabym zwiedzić to miasto :) Może to przez te rowery :D naprawdę nie wiem, dlaczego mnie tam tak ciągnie ;)

Agnieszka said...

Kasia, czasami mało zabytków to największy plus. A Amsterdam ma niesamowity, oryginalny charakter. Takie fajne miasto po prostu.A te rowery tylko klimatu dodają, ale o tym napiszę jeszcze z dodaniem zdjęć jako dowodu :) pozdrawiam

Kasia said...

Amsterdam tez kiedys odwiedze, w Edynburgu zabawilabym nawet na dluzej, ma dla mnie taki niesamowity klimat. A wlasnie, tam tez juz bylas? No i czekam na reszte zdjec z Amsterdamu :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email