Sunday, 11 March 2012

Piwne rozczarowanie/ Beer disappointment

W ten weekend dla odmiany mieliśmy zaplanowany odpoczynek (musimy nabrać sił na weekend w Walencji). Jednak gdy kilka tygodni temu w dowiedziałam się, że organizowany jest 1 Barceloński Festiwal Piwa, zanotowałam go sobie w kalendarzu. Nuno nie trzeba było namawiać, bo małe piwko w słoneczny dzień nie jest jakąś dziwną paradą.


Niestety, wydarzenie miało bardzo skuteczny PR, bo klasztor św. Antoniego, gdzie festiwal miał miejsce, pękał w szwach. A przed doświadczeniem ścisku, przepychania się w kolejce po piwo, trzeba było odstać swoje w wielkiej kolejce. Dobrze, że jestem pokoleniem, które za czasu PRL nie spędziło większej części życia w kolejce, bo po 5 minutach staję się nerwowa i zrzędliwa. Nie wiem, czemu nie zrezygnowaliśmy z festiwalu piwa z regionalnych browarów na rzecz zwykłego piwa w jakimś ogródku. Bo nie byłam w stanie delektować się piwem będąc popychana przez turystów wyraźnie będących pod wpływem.


Nie wiem ile musieli wydać, bo szklaneczka, którą dostaje się w zestawie (plus 3 żetony i przewodnik) nie ma nawet 300 ml. Naiwnie myślałam, że szklanka złotego trunku kosztuje jeden żeton, więc będziemy mieli szansę porównać smaki różnych rodzajów piw, od ale, przez lagery po piwa smakowe. Niestety ,za większość trzeba było dać 3 żetony. Na szczęście w domu czekał na nas schłodzony Żywiec, bo z rana zaliczyliśmy wizytę w polskim sklepie…




For a change, this weekend our plan was to relax (we have to spare our energy for the following weekend in Valencia). So me, being a control freak, had a weekend off. Well, not entirely, as few weeks ago I found out that a first edition of Barcelona Beer Festival was organized, so the event was marked in my calendar. This time, as drinking beer on a sunny day is way more exciting than watching some stupid parade, Nuno was almost as enthusiastic as me.
Unfortunately, the festival got so much publicity that the Sant Antoni Monastery was bursting at the seams. Before even entering the venue, trying to make your way to get a beer, you had to wait and wait and wait in a big queue. I still don’t know why we didn’t abandon the idea of getting in and going for a local, not artisanal, in a nice terrace.

We couldn’t really enjoy the flavor of artisanal beer as we were constantly pushed by half-drunk tourist. I don’t know how many beers they had to drink, as a glass you were given (together with 3 tokens and a guide) hadn’t even 300 ml. I was also being naïve thinking that with our 3 tokens we could try and compare 3 different beers from small local breweries, as there were different kind of beers like ale, lagers, and flavored beers. Unfortunately, for most of them you had to give 3 tokens, so the tasting wasn’t so cheap after all. Luckily we had gone to a Polish shop, and there was a chilled Żywiec waiting for us in the fridge…

14 comments:

Neus. La meva Barcelona. said...

Al final pude ir el domingo sobre la hora de comer y cuando vi la cola me desanimé y no entré! demasiada gente! el convento de San Agustín no es tan grande para tanta gente....tendrán que buscar una ubicación más grande la próxima vez.
Un saludo pareja!

Agnieszka said...

Hola Neus. No perdiste nada! COn tanta gente ni podias apreciar el sabor de las cervezas artesanales. nosotros si que entramos pero hubiera sido mejor ir a alguna terracita y beber cerveza "normal". A ver como lo organizan el año que viene... Saludos

Justa said...

wow !
Zeczywiscie duzo ludzi :)

Agnieszka said...

No za dużo, więc pewnie w przyszłym roku nie zmienią miejsca to pewnie sobie odpuścimy.

David said...

Me pasó lo mismo que a Neus...pasé el sábado por la tarde y me fui sin entrar...Otro año será!!

Te gustó la cerveza al menos??

Pola Zas said...

kiedy dokładnie będziesz w Walencji? ja planuję być w niedzielę!:D

Agnieszka said...

#david, yo estuve el sábado 17-17.30 esperando entrada :p el sabor... bueno, era diferente de las cervezas embotelladas, pero no sé, no podía apreciarlo con tanta gente. pensaba que se podía hablar con la gente que fabrica las cervezas, comparar sabores y tal.. pero con tanto chaos el festival perdió su encanto...

Agnieszka said...

#Pola, my bedziemy od piatku poznym wieczorem do niedzieli, wyslalam ci na maila mój nr telefonu :)

David said...

Aga, a eso se le llama morir de éxito...

Unknown said...

Jak odwiedzicie Warszawę to zrobimy sobie prywatny festiwal piwny z pobliskiego monopolu :P A tam pełen wybór - niepasteryzowane, smakowe, wielonarodowe. Żywiec też się znajdzie :)

Kasik said...

Damn it!!!!! to pisałam ja, Kalbarczyk :)

Agnieszka said...

Kasia! Aż nie mogę oczom mym uwierzyć! Pierwszy twój komentarz na moim blogu! I bym wolała z tobą do monopolowego niż na tym lipnym festiwalu być. Pozdrawiam

Aldona said...

sporo ludu, fajny pomysł z tym festiwalem.
a do Walencji kiedy się wybieracie? Nigdy nie byłam, chętnie pooglądam fotki.

Agnieszka said...

Aldona- bylismy w ten weekend, z okazji Fallas (post juz jest), ale mna razie zdjec miasta brak, choc jest klimatyczne i warte odwiedzenia. Post czysto turystyczny niedlugo, obiecuje :)

Post a Comment

Sunday, 11 March 2012

Piwne rozczarowanie/ Beer disappointment

W ten weekend dla odmiany mieliśmy zaplanowany odpoczynek (musimy nabrać sił na weekend w Walencji). Jednak gdy kilka tygodni temu w dowiedziałam się, że organizowany jest 1 Barceloński Festiwal Piwa, zanotowałam go sobie w kalendarzu. Nuno nie trzeba było namawiać, bo małe piwko w słoneczny dzień nie jest jakąś dziwną paradą.


Niestety, wydarzenie miało bardzo skuteczny PR, bo klasztor św. Antoniego, gdzie festiwal miał miejsce, pękał w szwach. A przed doświadczeniem ścisku, przepychania się w kolejce po piwo, trzeba było odstać swoje w wielkiej kolejce. Dobrze, że jestem pokoleniem, które za czasu PRL nie spędziło większej części życia w kolejce, bo po 5 minutach staję się nerwowa i zrzędliwa. Nie wiem, czemu nie zrezygnowaliśmy z festiwalu piwa z regionalnych browarów na rzecz zwykłego piwa w jakimś ogródku. Bo nie byłam w stanie delektować się piwem będąc popychana przez turystów wyraźnie będących pod wpływem.


Nie wiem ile musieli wydać, bo szklaneczka, którą dostaje się w zestawie (plus 3 żetony i przewodnik) nie ma nawet 300 ml. Naiwnie myślałam, że szklanka złotego trunku kosztuje jeden żeton, więc będziemy mieli szansę porównać smaki różnych rodzajów piw, od ale, przez lagery po piwa smakowe. Niestety ,za większość trzeba było dać 3 żetony. Na szczęście w domu czekał na nas schłodzony Żywiec, bo z rana zaliczyliśmy wizytę w polskim sklepie…




For a change, this weekend our plan was to relax (we have to spare our energy for the following weekend in Valencia). So me, being a control freak, had a weekend off. Well, not entirely, as few weeks ago I found out that a first edition of Barcelona Beer Festival was organized, so the event was marked in my calendar. This time, as drinking beer on a sunny day is way more exciting than watching some stupid parade, Nuno was almost as enthusiastic as me.
Unfortunately, the festival got so much publicity that the Sant Antoni Monastery was bursting at the seams. Before even entering the venue, trying to make your way to get a beer, you had to wait and wait and wait in a big queue. I still don’t know why we didn’t abandon the idea of getting in and going for a local, not artisanal, in a nice terrace.

We couldn’t really enjoy the flavor of artisanal beer as we were constantly pushed by half-drunk tourist. I don’t know how many beers they had to drink, as a glass you were given (together with 3 tokens and a guide) hadn’t even 300 ml. I was also being naïve thinking that with our 3 tokens we could try and compare 3 different beers from small local breweries, as there were different kind of beers like ale, lagers, and flavored beers. Unfortunately, for most of them you had to give 3 tokens, so the tasting wasn’t so cheap after all. Luckily we had gone to a Polish shop, and there was a chilled Żywiec waiting for us in the fridge…

14 comments:

Neus. La meva Barcelona. said...

Al final pude ir el domingo sobre la hora de comer y cuando vi la cola me desanimé y no entré! demasiada gente! el convento de San Agustín no es tan grande para tanta gente....tendrán que buscar una ubicación más grande la próxima vez.
Un saludo pareja!

Agnieszka said...

Hola Neus. No perdiste nada! COn tanta gente ni podias apreciar el sabor de las cervezas artesanales. nosotros si que entramos pero hubiera sido mejor ir a alguna terracita y beber cerveza "normal". A ver como lo organizan el año que viene... Saludos

Justa said...

wow !
Zeczywiscie duzo ludzi :)

Agnieszka said...

No za dużo, więc pewnie w przyszłym roku nie zmienią miejsca to pewnie sobie odpuścimy.

David said...

Me pasó lo mismo que a Neus...pasé el sábado por la tarde y me fui sin entrar...Otro año será!!

Te gustó la cerveza al menos??

Pola Zas said...

kiedy dokładnie będziesz w Walencji? ja planuję być w niedzielę!:D

Agnieszka said...

#david, yo estuve el sábado 17-17.30 esperando entrada :p el sabor... bueno, era diferente de las cervezas embotelladas, pero no sé, no podía apreciarlo con tanta gente. pensaba que se podía hablar con la gente que fabrica las cervezas, comparar sabores y tal.. pero con tanto chaos el festival perdió su encanto...

Agnieszka said...

#Pola, my bedziemy od piatku poznym wieczorem do niedzieli, wyslalam ci na maila mój nr telefonu :)

David said...

Aga, a eso se le llama morir de éxito...

Unknown said...

Jak odwiedzicie Warszawę to zrobimy sobie prywatny festiwal piwny z pobliskiego monopolu :P A tam pełen wybór - niepasteryzowane, smakowe, wielonarodowe. Żywiec też się znajdzie :)

Kasik said...

Damn it!!!!! to pisałam ja, Kalbarczyk :)

Agnieszka said...

Kasia! Aż nie mogę oczom mym uwierzyć! Pierwszy twój komentarz na moim blogu! I bym wolała z tobą do monopolowego niż na tym lipnym festiwalu być. Pozdrawiam

Aldona said...

sporo ludu, fajny pomysł z tym festiwalem.
a do Walencji kiedy się wybieracie? Nigdy nie byłam, chętnie pooglądam fotki.

Agnieszka said...

Aldona- bylismy w ten weekend, z okazji Fallas (post juz jest), ale mna razie zdjec miasta brak, choc jest klimatyczne i warte odwiedzenia. Post czysto turystyczny niedlugo, obiecuje :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email