Tuesday, 7 October 2014

Marokański tydzień/ Moroccan week

Czym kierujecie się przy wyborze kierunku na urlop? Czy raczej to totalnie spontaniczna decyzja? My w tym roku byliśmy na kilkudniowe europejskie wypady, co skutecznie uszczupliło naszą pulę dni wolnych. Dlatego mieliśmy ograniczenia: urlop mógł być tygodniowy, nie za daleko, ale gdzieś w ciepłym kraju (lato irlandzkie nas nie rozpieściło w tym roku). Podobno Maroko to modny ostatnio kierunek. Nie wiem, my o tym nie wiedzieliśmy, a o wyborze przesądziło kilka rozmów z moją przyjaciółką Roxaną, która wprost nie mogła przestać się zachwycać tym krajem. Bilety kupiliśmy w lipcu, wyjazd we wrześniu. W normalnych warunkach jestem mistrzynią w planowaniu, w przemyśleniu planu wakacyjnego do najdrobniejszych szczegółów (z pozostawieniem jednak marginesu na niespodzianki). Tym razem zwlekaliśmy do ostatniego tygodnia z obmyśleniem trasy i zarezerwowaniem noclegów. Chcieliśmy trochę wypocząć, czyli połączyć zwiedzanie i jakiś relaks nad basenem z książką, więc odpadały zbyt ambitne i intensywne trasy. Ostatecznie decydowaliśmy się na Marekasz, Essaouira i Ouarzazate.


When it comes to choosing your next travel destination, how do you make a decision? Is it a spontaneous one? Or you prefer to gather friends’ feedback, research travel blogs before booking the flight? This year, we have been on quite a few short trips in Europe. The result was that our days off were limited, and our holidays this year had to: not last longer than a week, be somewhere close enough not to lose precious time getting there, it had to be a sunny country (Irish summer didn’t spoil us this year). Somebody commented on my facebook page that Morocco is a trendy destination. Well, we weren’t aware of that when booking our flights, this time we based our decision on few conversations we had with my friend Roxana who just loves the country. Normally, I am a planner. I love to plan every day we spend in some country travelling to the slightest detail (leaving some space for surprises). This time, we left everything to the very last week before the trip, booking hotels and deciding on where to go few days before packing our brand new backpacks. We wanted to have a little rest (I really needed that), so sightseeing combined with 2-3 days relaxing by the pool with a book what we were looking for. We had to modify too ambitious and intensive routes. Finally we decided to focus on 3 places only: Marrakesh, Essaouira and Ouarzazate.


 Jak streścić tygodniowy wyjazd w kilku zdaniach? Marakesz to nie była miłość od pierwszego spojrzenia, raczej wyjście poza strefę komfortu oraz ucieczka przed intensywnym miastem w zacisze riadów. Pustynia (mimo, że nie zdecydowaliśmy się na daleką wyprawę by sfotografować się na tle malowniczych dun) nas zachwyciła, a Essouira okazała się być naszym ulubionym punktem marokańskiej wyprawy. A urlop zakończyliśmy krótkim kursem gotowania z przesympatyczną Samirą, więc będzie też wpis o jedzeniu (a jakże, nie mogło przecież zabraknąć).


How can I summarize a week trip in a just a  few sentences (as this post is rather a teaser)? Marrakech wasn’t  love at first sight, but rather going beyond our comfort zone and then escaping from the hustle of the city to secluded and calm riads. We loved our first trip to a desert, even though we didn’t go on a long trip to Merzouga to take a photo with picturesque background  with sandy dunes. Essouira turned out to be a highlight of our short Moroccan expedition. No better way than to finish than a cooking class with lovely Samira, so there will be food related post as well (no big surprises here).


Zaczynam reanimować bloga od najświeższej podróży i liczę, że trzecie podejście do pisania będzie ostatnim i zakończonym sukcesem.


I'm trying to resuscitate the blog (no better way to put it) and the easiest is to put the posts from the most recent trips to the oldest. Hopefully 3 times a charm and I am back for good.




No comments:

Post a Comment

Tuesday, 7 October 2014

Marokański tydzień/ Moroccan week

Czym kierujecie się przy wyborze kierunku na urlop? Czy raczej to totalnie spontaniczna decyzja? My w tym roku byliśmy na kilkudniowe europejskie wypady, co skutecznie uszczupliło naszą pulę dni wolnych. Dlatego mieliśmy ograniczenia: urlop mógł być tygodniowy, nie za daleko, ale gdzieś w ciepłym kraju (lato irlandzkie nas nie rozpieściło w tym roku). Podobno Maroko to modny ostatnio kierunek. Nie wiem, my o tym nie wiedzieliśmy, a o wyborze przesądziło kilka rozmów z moją przyjaciółką Roxaną, która wprost nie mogła przestać się zachwycać tym krajem. Bilety kupiliśmy w lipcu, wyjazd we wrześniu. W normalnych warunkach jestem mistrzynią w planowaniu, w przemyśleniu planu wakacyjnego do najdrobniejszych szczegółów (z pozostawieniem jednak marginesu na niespodzianki). Tym razem zwlekaliśmy do ostatniego tygodnia z obmyśleniem trasy i zarezerwowaniem noclegów. Chcieliśmy trochę wypocząć, czyli połączyć zwiedzanie i jakiś relaks nad basenem z książką, więc odpadały zbyt ambitne i intensywne trasy. Ostatecznie decydowaliśmy się na Marekasz, Essaouira i Ouarzazate.


When it comes to choosing your next travel destination, how do you make a decision? Is it a spontaneous one? Or you prefer to gather friends’ feedback, research travel blogs before booking the flight? This year, we have been on quite a few short trips in Europe. The result was that our days off were limited, and our holidays this year had to: not last longer than a week, be somewhere close enough not to lose precious time getting there, it had to be a sunny country (Irish summer didn’t spoil us this year). Somebody commented on my facebook page that Morocco is a trendy destination. Well, we weren’t aware of that when booking our flights, this time we based our decision on few conversations we had with my friend Roxana who just loves the country. Normally, I am a planner. I love to plan every day we spend in some country travelling to the slightest detail (leaving some space for surprises). This time, we left everything to the very last week before the trip, booking hotels and deciding on where to go few days before packing our brand new backpacks. We wanted to have a little rest (I really needed that), so sightseeing combined with 2-3 days relaxing by the pool with a book what we were looking for. We had to modify too ambitious and intensive routes. Finally we decided to focus on 3 places only: Marrakesh, Essaouira and Ouarzazate.


 Jak streścić tygodniowy wyjazd w kilku zdaniach? Marakesz to nie była miłość od pierwszego spojrzenia, raczej wyjście poza strefę komfortu oraz ucieczka przed intensywnym miastem w zacisze riadów. Pustynia (mimo, że nie zdecydowaliśmy się na daleką wyprawę by sfotografować się na tle malowniczych dun) nas zachwyciła, a Essouira okazała się być naszym ulubionym punktem marokańskiej wyprawy. A urlop zakończyliśmy krótkim kursem gotowania z przesympatyczną Samirą, więc będzie też wpis o jedzeniu (a jakże, nie mogło przecież zabraknąć).


How can I summarize a week trip in a just a  few sentences (as this post is rather a teaser)? Marrakech wasn’t  love at first sight, but rather going beyond our comfort zone and then escaping from the hustle of the city to secluded and calm riads. We loved our first trip to a desert, even though we didn’t go on a long trip to Merzouga to take a photo with picturesque background  with sandy dunes. Essouira turned out to be a highlight of our short Moroccan expedition. No better way than to finish than a cooking class with lovely Samira, so there will be food related post as well (no big surprises here).


Zaczynam reanimować bloga od najświeższej podróży i liczę, że trzecie podejście do pisania będzie ostatnim i zakończonym sukcesem.


I'm trying to resuscitate the blog (no better way to put it) and the easiest is to put the posts from the most recent trips to the oldest. Hopefully 3 times a charm and I am back for good.




No comments:

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email