Monday, 20 January 2014

Galway

Przyznam się, trochę się boję zacząć pisać o Galway… Boję się, że post mógłby zamienić się w litanię narzekań… Nie żebym od razu nie lubiła Galway, ale nie zawsze lubię tu mieszkać. Miasteczko ma fajny klimat, szczególnie latem, polecam je szczerze na weekendową wycieczkę… Ale ja uwielbiam duże miasta, ich zgiełk ale też niekończące się propozycje spędzenia wolnego czasu, niezliczone kafejki i restauracje, a jak jeszcze lotnisko jest blisko, to mam wszystko czego potrzebuję. Niedługo zatem może się pojawić wpis poświęcony tęsknocie za Barceloną… 


Galway jest dla mnie za bardzo przewidywalne, ze swoją jedną ulicą w centrum, z kilkoma restauracjami, do których wracamy z braku alternatyw, z kolejnymi weekendami, które za bardzo są do siebie podobne, z brakiem anonimowości, jaką tylko duże miasto może zagwarantować. Z drugiej strony, to tutaj łatwiej nawiązać kontakty z ludźmi i po roku mamy już kilka grupek znajomych. Dlatego nie jest aż tak źle, żebyśmy od razu planowali przeprowadzkę gdzieś indziej.

Niskie kolorowe budynki są fotogeniczne, puby mają szczególną atmosferę, na Shop Street, głównej i jedynej ulicy handlowej, zawsze panuje harmider. Kto lubi dobrą muzykę uliczną, na pewno się nie zawiedzie (nie wiem, skąd Irlandczycy są tak uzdolnieni muzycznie).


Jeśli traficie na ładną słoneczną pogodę, to gwarantuję, że przy Spanish Arch spotkacie tłumy roześmianych młodych ludzi popijających piwko, grających na gitarze, żonglujących, czy po prostu wystawiających twarze do słońca.

Wieczorami w Galway musicie się liczyć z tłumami w pubach (polecam te z muzyką na żywo na dobry początek), szczególnie latem znalezienie wolnego stolika w ogródkach jest misją trudną do zrealizowania. Ale jak Wam się uda, to obowiązkowo zamówcie pinta Guinnessa lub cydru i poobserwujcie ludzi dookoła. Choć bardziej prawdopodobne, że zaraz się ktoś do Was przysiądzie i zacznie rozmowę, Irlandczycy są bowiem niezwykle towarzyscy i łatwo nawiązują kontakty z nieznajomymi w barze.

Nie wspomniałam o zabytkach, bo nie wiem, o czym miałabym napisać…. Więc jeśli wystarcza Wam niespieszne włóczenie się po mieście i poznanie atmosfery miasta przez zaglądanie do pubów, do Galway Wam się spodoba. 

Ktoś się zapowiada w odwiedziny?




I have to admit, I’m bit scared to write about Galway ... I'm afraid that this post could turned into endless complain. Not that I don’t like Galway, but I not always like living here. The town has a great atmosphere, especially in the summer, I would honestly recommend it for a weekend trip. But I love big cities, with endless possibilities, different ways of spending free time, countless cafes and restaurants... And if a city is close to the airport, I have everything I need. So if you count on a post about why I miss Barcelona, there may be one coming in the future.



Galway is bit too predictable for me, with its one main street in the center, with several restaurants, to which we return as there are not many alternative places to try, many weekends are too similar to each other and I miss the anonymity that only a big city can give you . On the other hand, it was so easy to establish good relations with great people and after a year we already had friends we could count on. So overall, it’s not that bad here and we don’t feel the huge urge to start planning moving somewhere else. 

Small colorful buildings are photogenic, pubs have a special atmosphere, it’s always crowded  on Shop Street, the main and only shopping streets street. If you like street music, you won’t be disappointed as for some reason Irish people are talented and there are plenty artists performing to perform outdoors and in the pubs. 

If you are lucky enough and visit Galway on a sunny day, I guarantee that you will meet crowds at the Spanish Arch : young people laughing and drinking beer, playing guitar, juggling, or simply turning their faces to the sun.


During the evening, expect crowds in pubs (try to go to a one live music to start the evening out). Finding a table, especially outdoors in the summer find, may turn into mission impossible on Friday or Saturday night. But if you succeed, there is no better way to observe the locals than while sipping your pint of Guinness or cider. Although it’s more likely that someone starts conversation with you, as the Irish are in extremely sociable and establish easily contacts with strangers at the bar.


I don’t mention any famous monuments that you should see while in town, as there aren’t any.... So if you are the type of tourist that doesn’t mind just  wandering around the city and getting to know the atmosphere of the city by spending time in pubs, the Galway is a place to visit.  


So, anybody planning to visit us soon?

16 comments:

Ewa said...

Uważaj, bo naprawdę przyjadę... :D

Agnieszka Stasiewska said...

Bym się nie obraziła :) Pokój jest, jedzenie mają dobre, piwo też, trochę deszczowo, ale jednak kolorowo. Przyjeżdżaj śmiało :)

Agnieszka Kuczyńska said...

Ja uwielbiam ulicznych muzyków, ja :) Rozumiem Cię, z punktu widzenia turysty Galway jest urocze, ale mieszkać w tak małym miasteczku może być ciężko, szczególnie jak się ma porównanie... Na wizytę ja się zapowiadam, jeśli RyanAir będzie miał dobry dzień i rzuci dobre ceny ;)

żanet said...

Super zdjęcia! Jak ja lubię ten irlandzki styl. Te uliczki, bary, knajpki. Kocham, i mam nadzieję, że w tym roku tam wrócę ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

Altewędrówki said...

My też się zapowiadamy, przyturlamy się jakoś naszym pierdzi kółkiem :) No i zapraszamy do Dublina ;)

Agnieszka Stasiewska said...

Widzę, że Galway się podoba :) turystycznie też bym była zachwycona, a jego uroki mieszkaniowe doceniam zrywami :)

Rysia, no czekamy, a potem na wiosnę na re-wizytę się wybierzemy :)

Jo said...

chętnych będzie więcej niż przewidujesz ;)

Admiring Diversity said...

Do Irlandii bardzo chętnie bym się wybrała! Niestety w planach na najbliższe dwa lata jej nie mam, ale... jeżeli coś się zmieni, to wiem teraz gdzie uderzać ;)
Pozdrawiam!

Hotelowe Recenzje said...

piękne miejsce, jeszcze tam nie byliśmy :-)

pokrowce said...

fajna miejscówka:)

Magdalena Polańska said...

Hej, jestem właśnie na etapie planowania krótkiego wypadu do Irlandii, więc Twój artykuł jest dla mnie hitem dnia:) W planach mam między innymi Galway, Moherowe Klify, Dublin i być może Groblę Olbrzyma. Już wiem co polecasz w samym Galway, a może masz jakieś wskazówki jak znaleźć w miarę tani nocleg w mieście lub okolicach klifów? Wybieram się z dwójką znajomych i na razie przeczesujemy couchsurfing,ale obawiam się,że do soboty możemy nie zdążyć ze znalezieniem kanapy. A może znasz osoby hostujące w Galway? PS.Jeśli jakimś cudem tęsknisz za polskim językiem albo chciałabyś się wybrać na piwko w towarzystwie trójki polskich podróżników szukamy chętnych na mały pub crawl. Będziemy w Irlandii od 10.05 do 14.05 i chętnie spotkamy się z innymi podróżnikami.

Ostatnio rzadziej,ale też piszę swojego bloga. Jestem tutaj---> http://usaconquerors.wordpress.com

Miłego wieczoru,
Magda

xpil said...

O, byłem w okolicy w zeszłym tygodniu, ale do samego miasta nie miałem okazji zajechać. W sumie trochę dziwnie, mieszkam tu już prawie 10 lat, ale w Galway jeszcze nie byłem.

Coś blog ucichł, żyjesz tam?

wypożyczalnia samochodów said...

super zdjęcia :)

mikasia said...

bywam w Galway co jakiś czas...następnym razem dam znać jak się będę wybierać. Najwięcej znajomych Polaków mam własnie w Galway i to dzięki blogowi :)

Agnieszka Stasiewska said...

@Mikasia, daj zna przy następnej wizycie w Galway :)

Kasia W Krainie Deszczowców said...

oczywiscie ze dam :)

Post a Comment

Monday, 20 January 2014

Galway

Przyznam się, trochę się boję zacząć pisać o Galway… Boję się, że post mógłby zamienić się w litanię narzekań… Nie żebym od razu nie lubiła Galway, ale nie zawsze lubię tu mieszkać. Miasteczko ma fajny klimat, szczególnie latem, polecam je szczerze na weekendową wycieczkę… Ale ja uwielbiam duże miasta, ich zgiełk ale też niekończące się propozycje spędzenia wolnego czasu, niezliczone kafejki i restauracje, a jak jeszcze lotnisko jest blisko, to mam wszystko czego potrzebuję. Niedługo zatem może się pojawić wpis poświęcony tęsknocie za Barceloną… 


Galway jest dla mnie za bardzo przewidywalne, ze swoją jedną ulicą w centrum, z kilkoma restauracjami, do których wracamy z braku alternatyw, z kolejnymi weekendami, które za bardzo są do siebie podobne, z brakiem anonimowości, jaką tylko duże miasto może zagwarantować. Z drugiej strony, to tutaj łatwiej nawiązać kontakty z ludźmi i po roku mamy już kilka grupek znajomych. Dlatego nie jest aż tak źle, żebyśmy od razu planowali przeprowadzkę gdzieś indziej.

Niskie kolorowe budynki są fotogeniczne, puby mają szczególną atmosferę, na Shop Street, głównej i jedynej ulicy handlowej, zawsze panuje harmider. Kto lubi dobrą muzykę uliczną, na pewno się nie zawiedzie (nie wiem, skąd Irlandczycy są tak uzdolnieni muzycznie).


Jeśli traficie na ładną słoneczną pogodę, to gwarantuję, że przy Spanish Arch spotkacie tłumy roześmianych młodych ludzi popijających piwko, grających na gitarze, żonglujących, czy po prostu wystawiających twarze do słońca.

Wieczorami w Galway musicie się liczyć z tłumami w pubach (polecam te z muzyką na żywo na dobry początek), szczególnie latem znalezienie wolnego stolika w ogródkach jest misją trudną do zrealizowania. Ale jak Wam się uda, to obowiązkowo zamówcie pinta Guinnessa lub cydru i poobserwujcie ludzi dookoła. Choć bardziej prawdopodobne, że zaraz się ktoś do Was przysiądzie i zacznie rozmowę, Irlandczycy są bowiem niezwykle towarzyscy i łatwo nawiązują kontakty z nieznajomymi w barze.

Nie wspomniałam o zabytkach, bo nie wiem, o czym miałabym napisać…. Więc jeśli wystarcza Wam niespieszne włóczenie się po mieście i poznanie atmosfery miasta przez zaglądanie do pubów, do Galway Wam się spodoba. 

Ktoś się zapowiada w odwiedziny?




I have to admit, I’m bit scared to write about Galway ... I'm afraid that this post could turned into endless complain. Not that I don’t like Galway, but I not always like living here. The town has a great atmosphere, especially in the summer, I would honestly recommend it for a weekend trip. But I love big cities, with endless possibilities, different ways of spending free time, countless cafes and restaurants... And if a city is close to the airport, I have everything I need. So if you count on a post about why I miss Barcelona, there may be one coming in the future.



Galway is bit too predictable for me, with its one main street in the center, with several restaurants, to which we return as there are not many alternative places to try, many weekends are too similar to each other and I miss the anonymity that only a big city can give you . On the other hand, it was so easy to establish good relations with great people and after a year we already had friends we could count on. So overall, it’s not that bad here and we don’t feel the huge urge to start planning moving somewhere else. 

Small colorful buildings are photogenic, pubs have a special atmosphere, it’s always crowded  on Shop Street, the main and only shopping streets street. If you like street music, you won’t be disappointed as for some reason Irish people are talented and there are plenty artists performing to perform outdoors and in the pubs. 

If you are lucky enough and visit Galway on a sunny day, I guarantee that you will meet crowds at the Spanish Arch : young people laughing and drinking beer, playing guitar, juggling, or simply turning their faces to the sun.


During the evening, expect crowds in pubs (try to go to a one live music to start the evening out). Finding a table, especially outdoors in the summer find, may turn into mission impossible on Friday or Saturday night. But if you succeed, there is no better way to observe the locals than while sipping your pint of Guinness or cider. Although it’s more likely that someone starts conversation with you, as the Irish are in extremely sociable and establish easily contacts with strangers at the bar.


I don’t mention any famous monuments that you should see while in town, as there aren’t any.... So if you are the type of tourist that doesn’t mind just  wandering around the city and getting to know the atmosphere of the city by spending time in pubs, the Galway is a place to visit.  


So, anybody planning to visit us soon?

16 comments:

Ewa said...

Uważaj, bo naprawdę przyjadę... :D

Agnieszka Stasiewska said...

Bym się nie obraziła :) Pokój jest, jedzenie mają dobre, piwo też, trochę deszczowo, ale jednak kolorowo. Przyjeżdżaj śmiało :)

Agnieszka Kuczyńska said...

Ja uwielbiam ulicznych muzyków, ja :) Rozumiem Cię, z punktu widzenia turysty Galway jest urocze, ale mieszkać w tak małym miasteczku może być ciężko, szczególnie jak się ma porównanie... Na wizytę ja się zapowiadam, jeśli RyanAir będzie miał dobry dzień i rzuci dobre ceny ;)

żanet said...

Super zdjęcia! Jak ja lubię ten irlandzki styl. Te uliczki, bary, knajpki. Kocham, i mam nadzieję, że w tym roku tam wrócę ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

Altewędrówki said...

My też się zapowiadamy, przyturlamy się jakoś naszym pierdzi kółkiem :) No i zapraszamy do Dublina ;)

Agnieszka Stasiewska said...

Widzę, że Galway się podoba :) turystycznie też bym była zachwycona, a jego uroki mieszkaniowe doceniam zrywami :)

Rysia, no czekamy, a potem na wiosnę na re-wizytę się wybierzemy :)

Jo said...

chętnych będzie więcej niż przewidujesz ;)

Admiring Diversity said...

Do Irlandii bardzo chętnie bym się wybrała! Niestety w planach na najbliższe dwa lata jej nie mam, ale... jeżeli coś się zmieni, to wiem teraz gdzie uderzać ;)
Pozdrawiam!

Hotelowe Recenzje said...

piękne miejsce, jeszcze tam nie byliśmy :-)

pokrowce said...

fajna miejscówka:)

Magdalena Polańska said...

Hej, jestem właśnie na etapie planowania krótkiego wypadu do Irlandii, więc Twój artykuł jest dla mnie hitem dnia:) W planach mam między innymi Galway, Moherowe Klify, Dublin i być może Groblę Olbrzyma. Już wiem co polecasz w samym Galway, a może masz jakieś wskazówki jak znaleźć w miarę tani nocleg w mieście lub okolicach klifów? Wybieram się z dwójką znajomych i na razie przeczesujemy couchsurfing,ale obawiam się,że do soboty możemy nie zdążyć ze znalezieniem kanapy. A może znasz osoby hostujące w Galway? PS.Jeśli jakimś cudem tęsknisz za polskim językiem albo chciałabyś się wybrać na piwko w towarzystwie trójki polskich podróżników szukamy chętnych na mały pub crawl. Będziemy w Irlandii od 10.05 do 14.05 i chętnie spotkamy się z innymi podróżnikami.

Ostatnio rzadziej,ale też piszę swojego bloga. Jestem tutaj---> http://usaconquerors.wordpress.com

Miłego wieczoru,
Magda

xpil said...

O, byłem w okolicy w zeszłym tygodniu, ale do samego miasta nie miałem okazji zajechać. W sumie trochę dziwnie, mieszkam tu już prawie 10 lat, ale w Galway jeszcze nie byłem.

Coś blog ucichł, żyjesz tam?

wypożyczalnia samochodów said...

super zdjęcia :)

mikasia said...

bywam w Galway co jakiś czas...następnym razem dam znać jak się będę wybierać. Najwięcej znajomych Polaków mam własnie w Galway i to dzięki blogowi :)

Agnieszka Stasiewska said...

@Mikasia, daj zna przy następnej wizycie w Galway :)

Kasia W Krainie Deszczowców said...

oczywiscie ze dam :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email