Wednesday, 4 April 2012

Wiosna na Majorce/ Spring in Mallorca

Wróciliśmy wypoczęci i opaleni. Potrzebne było 5 dni na Majorce, takie mini-wakacje, by zapomnieć o stresie w pracy, zrelaksować się i zregenerować siły na nadchodzące tygodnie.
Wyjazd na Majorkę był pomysłem Ajki, my się niejako podczepiliśmy, bo loty z Barcelony są częste i tanie. A w tym roku mamy plan na częstsze podróżowanie po Hiszpanii, więc zakończenie marca na Balearach idealnie się w ten plan wpisywało :)

Majorka to cel podróży kojarzący się raczej z podpitą młodzieżą bawiąca się w dyskotekach, czy plażach zdominowanych przez Niemców (kilka lat temu był nawet pomysł odkupienia wyspy od Hiszpanii i zamienienia jej w niemiecki land) niż spokojem, piękną przyrodą czy uroczymi miasteczkami. Na szczęście do sezonu jeszcze daleko, pogoda dopisała (co potwierdza nasza świeża, mimo że lekka, opalenizna), odkryliśmy kilka klimatycznych miasteczek, podziwialiśmy zachwycające krajobrazy, oczywiście nie zabrakło dobrego jedzenia (w Arenal zjedliśmy najlepszą paellę i wypiliśmy najsmaczniejszą sangrie). Wszystkie te elementy (plus towarzystwo 2 polskich bloggerek i Justyny) sprawiło, że wyjazd ten na długo pozostanie w naszej pamięci.


Wydaje mi się, że na Majorce każdy może znaleźć coś dla siebie. Poza sezonem: spokój, piękną przyrodę, wyludnione zatoczki z rajskimi plażami i wodą w kilku odcieniach turkusu, w sezonie dla odmiany, tętniące życiem miasteczka kurortowe.


Naszą bazą wypadową było El Arenal, ponieważ Ewa jest tam rezydentką. Miasteczko juz powoli zapełniało się turystami, w większości pochodzącymi z Niemiec, częściej zagadywany do nas na ulicy w obcych językach niż po hiszpańsku, menu w restauracjach wywieszone były po niemiecku, obsługa w dużej części też pochodzi z tego kraju. Promenada przy plaży to bar przy barze, dyskoteki i niezliczone restauracje. Nie jest to miejsce, gdzie bym chciała spędzić choć jeden dzień w pełni lata, z wyżej wymienionych powodów. Turystyka masywna, hordy nastolatków przyjeżdżających się wybawić, czy turyści zainteresowani jedynie smażeniem tyłków na miejskiej plaży i zapełnieniem brzuchów, to zdecydowanie nie moje klimaty.


Arenal położony jest blisko Palmy, więc logicznie naszym pierwszym punktem na mapie zwiedzania była Palma de Mallorca. Największe miasto wyspy położone jest nad zatoką i chyba położenie jest największym atutem. Po spacerze po starówce, zrobieniu kilku zdjęć katedry, zjedzeniu ensaimady (typowy deser majorkański), doszliśmy do wniosku, że miasto nas jakoś szczególnie nie zachwyciło, ani atmosferą, ani zabytkami... Na szczęście urokliwe miasteczka, które zobaczyliśmy następnego dnia zrekompensowały z nadwyżką nasze pierwsze rozczarowanie wyspą. Ale o tym w kolejnym poście.



Przy dodawaniu zdjęć przypomniałam sobie, że podczas spacery w Palmie zwróciliśmy uwagę na liczne figurki jaszczurek na ścianach. Gdzieś przeczytałam, że to symbol Majorki czy Balearów, ale nie wiem, czy jest to wiarygodna informacja. Zdjęcia na plaży zostały zrobione w Arenal i mimo że dla mnie woda była zdecydowanie lodowata, Nuno po raz pierwszy w tym roku wykąpał się w morzu. Pozostałe zdjęcia zostały zrobione w Palma de Mallorca.



We came back relaxed and tanned. All we needed were 5 days in Mallorcato forget all the stress work related and slow down, mini-holidays really can do wonders.
Going to Mallorca was Ajka’s idea, somehow we were invited in a casual post comments’ exchange, and as the plane tickets from Barcelona were really cheap, we thought that spending the last days of March in the Balearic Islands. And since we are planning to explore Spain more than last year, it was a perfect destination to add to our places of regions we have already visited.


When I thought about Mallorca as a touristic destination, I rather pictured drunk teenagers having fun in one of countless discos and beaches dominated by Germans (few years ago there was even a project to but the island from Spain and convert it that way in another German land) than a calm island with beautiful nature and charming little towns. Fortunately for us, the peak season was still far away, the weather was just great (which our freshly tanned faces can confirm) and we were able to discover that Mallorca is really a beautiful island, that hides some enchanting little towns, breathtaking landscape and good food (in was in a touristic Arenal that we ate the best paella ever and drunk the most delicious sangria). That and the company of two Polish bloggers and Justyna made that we will remember this trip for a long time.

After spending there only a short time, I got convinced that Mallorca is a holiday destination where everyone can find something he is looking for. During low touristic it would be peace, beautiful nature, secluded coves with turquoise waters and gold sand, and for a change vibrant resorts during the peak season.


We stayed at a hotel in El Arenal, because Ewa is working there. The resort has slowly begun to be invaded by the tourist, most of them being German retirees. It was more probable that people would speak to us in language other than Spanish, the menus were first in German, as were most of the staff on a promenade. The promenade was packed with bars and restaurants and some discos. This was definitely not a place I would like to spend a day, let along more time, during the summer. Massive tourism, meaning hordes of drunk and loud teenagers thinking only about having fun or tourist that limit themselves to expose their bodies to the sun, eating and drinking, is definitely not my cup of tea.


Arenal is located close to Palma de Mallorca, so logically it was the first place we visited. The largest city of the island lies on the Bay of Palma and personally I found it was its biggest asset. After having quite a walk through the old town, taking few pictures of the cathedral, eating ensaimada (typical Mallorcan pastry), we were not particularly impressed, neither by the city’s atmosphere nor its monuments ...Fortunately, the following day we saw few charming little towns that made we almost forgot about our first touristic dissapointment. You may already guess what my next post will be about...


After adding photos, I remembered that we found a lot of lizard on the walls, and I read somewhere it is the island’s symbol (don’t really know if it really is). The photos on the beach were taken in Arenal. And even though I thought the water was freezing, Nuno had his first swim in the Mediterranean this year. Remaining photos were taken in Palma de Mallorca.


10 comments:

Ewa said...

Bystre Twe oko, bo mi się owe jaszczurki jakoś nie rzuciły :)))

Cieszę się, że się Wam podobało i musimy się jeszcze spotkać!

Agnieszka said...

podobało się i to bardzo, ale o najlepszych momentach pobytu w kolejnych postach. A że się jeszcze spotkamy- o tym jestem przekonana :)

Neus. La meva Barcelona. said...

No paráis! qué envidia! yo tengo mi isla favorita...Menorca para mi es un sueño de isla.
Pasadlo bien y descansad!
Un beso!

Agnieszka said...

Hola Neus! Si, no paramos, es verdad. pero con los vuelos de menos de 50€ ida/vuelta, era demasiado fácil tomar la decisión de pasar unos días en Mallorca. Eso sí, antes de la temporada alta, la isla es preciosa. De Menorca también me dijeron que es un paraíso. Un día ya me tocará verla :) Besos

kokieteria said...

Super! Jak fajnie, że się spotkałyście i razem wyruszyłyście w podróż. Que envidia! - es bien dicho;)

Ajka said...

:-) Cieszę się, że miałyśmy okazję się spotkac i to w tak niecodziennych okolicznościach i zjeść duuużo dobrych rzeczy ;) czas się zabrać za relacje, ale nie wiem od czego zacząć :)

monika said...

piękne zdjęcia:) i widać, że już cieplutko na Balearach;)

Agnieszka said...

Dziękuję wszystkim za miłe sowa!

#Kokieteria- aż grzechem byłoby się nie spotkać, łatwiej było na Majorce niż w Polsce, bo ja ostatnio wyłącznie w domu bywam, a Ajka w Wawie. te dni w towarzystwie Ajki i Ewy będę wspominać długo.

#Ajka-jeszcze raz dziękuję za zaproszenie! a co do jedzenia, nie od dziś wiadomo, że lubimy jeść! co chyba potwierdziliśy, szczególnie dokładkami paelli i sangri :)

Monika- dziękuję za Twój 1 na moim blogu komantarz, mam nadzieję, że będziesz częściej zaglądać :) Wiosna na Balearach to słońce i 20 stopni ponad, najlepszy czas chyba na pobyt tam :)

kokieteria said...

W końcu spotkały się trzy największe blogerki! :)

Mnie ostatnio praca uziemia w Polsce, ale dziś zamiast sprzątania urządziłam sobie dzień planowania... wypraw.

Agnieszka said...

Sprzątanie takie przyziemne jest :) jak już będzie pewny plan wyprawy, podaj szczegóły, to ci pewnie pozazdrościmy. A przyznam się, że niezwykle miło jest spotkać się z autorkami blogów, które się czyta :) więc daj znać, jak będziesz w Hiszpanii :) pozdrawiam świątecznie :)

Post a Comment

Wednesday, 4 April 2012

Wiosna na Majorce/ Spring in Mallorca

Wróciliśmy wypoczęci i opaleni. Potrzebne było 5 dni na Majorce, takie mini-wakacje, by zapomnieć o stresie w pracy, zrelaksować się i zregenerować siły na nadchodzące tygodnie.
Wyjazd na Majorkę był pomysłem Ajki, my się niejako podczepiliśmy, bo loty z Barcelony są częste i tanie. A w tym roku mamy plan na częstsze podróżowanie po Hiszpanii, więc zakończenie marca na Balearach idealnie się w ten plan wpisywało :)

Majorka to cel podróży kojarzący się raczej z podpitą młodzieżą bawiąca się w dyskotekach, czy plażach zdominowanych przez Niemców (kilka lat temu był nawet pomysł odkupienia wyspy od Hiszpanii i zamienienia jej w niemiecki land) niż spokojem, piękną przyrodą czy uroczymi miasteczkami. Na szczęście do sezonu jeszcze daleko, pogoda dopisała (co potwierdza nasza świeża, mimo że lekka, opalenizna), odkryliśmy kilka klimatycznych miasteczek, podziwialiśmy zachwycające krajobrazy, oczywiście nie zabrakło dobrego jedzenia (w Arenal zjedliśmy najlepszą paellę i wypiliśmy najsmaczniejszą sangrie). Wszystkie te elementy (plus towarzystwo 2 polskich bloggerek i Justyny) sprawiło, że wyjazd ten na długo pozostanie w naszej pamięci.


Wydaje mi się, że na Majorce każdy może znaleźć coś dla siebie. Poza sezonem: spokój, piękną przyrodę, wyludnione zatoczki z rajskimi plażami i wodą w kilku odcieniach turkusu, w sezonie dla odmiany, tętniące życiem miasteczka kurortowe.


Naszą bazą wypadową było El Arenal, ponieważ Ewa jest tam rezydentką. Miasteczko juz powoli zapełniało się turystami, w większości pochodzącymi z Niemiec, częściej zagadywany do nas na ulicy w obcych językach niż po hiszpańsku, menu w restauracjach wywieszone były po niemiecku, obsługa w dużej części też pochodzi z tego kraju. Promenada przy plaży to bar przy barze, dyskoteki i niezliczone restauracje. Nie jest to miejsce, gdzie bym chciała spędzić choć jeden dzień w pełni lata, z wyżej wymienionych powodów. Turystyka masywna, hordy nastolatków przyjeżdżających się wybawić, czy turyści zainteresowani jedynie smażeniem tyłków na miejskiej plaży i zapełnieniem brzuchów, to zdecydowanie nie moje klimaty.


Arenal położony jest blisko Palmy, więc logicznie naszym pierwszym punktem na mapie zwiedzania była Palma de Mallorca. Największe miasto wyspy położone jest nad zatoką i chyba położenie jest największym atutem. Po spacerze po starówce, zrobieniu kilku zdjęć katedry, zjedzeniu ensaimady (typowy deser majorkański), doszliśmy do wniosku, że miasto nas jakoś szczególnie nie zachwyciło, ani atmosferą, ani zabytkami... Na szczęście urokliwe miasteczka, które zobaczyliśmy następnego dnia zrekompensowały z nadwyżką nasze pierwsze rozczarowanie wyspą. Ale o tym w kolejnym poście.



Przy dodawaniu zdjęć przypomniałam sobie, że podczas spacery w Palmie zwróciliśmy uwagę na liczne figurki jaszczurek na ścianach. Gdzieś przeczytałam, że to symbol Majorki czy Balearów, ale nie wiem, czy jest to wiarygodna informacja. Zdjęcia na plaży zostały zrobione w Arenal i mimo że dla mnie woda była zdecydowanie lodowata, Nuno po raz pierwszy w tym roku wykąpał się w morzu. Pozostałe zdjęcia zostały zrobione w Palma de Mallorca.



We came back relaxed and tanned. All we needed were 5 days in Mallorcato forget all the stress work related and slow down, mini-holidays really can do wonders.
Going to Mallorca was Ajka’s idea, somehow we were invited in a casual post comments’ exchange, and as the plane tickets from Barcelona were really cheap, we thought that spending the last days of March in the Balearic Islands. And since we are planning to explore Spain more than last year, it was a perfect destination to add to our places of regions we have already visited.


When I thought about Mallorca as a touristic destination, I rather pictured drunk teenagers having fun in one of countless discos and beaches dominated by Germans (few years ago there was even a project to but the island from Spain and convert it that way in another German land) than a calm island with beautiful nature and charming little towns. Fortunately for us, the peak season was still far away, the weather was just great (which our freshly tanned faces can confirm) and we were able to discover that Mallorca is really a beautiful island, that hides some enchanting little towns, breathtaking landscape and good food (in was in a touristic Arenal that we ate the best paella ever and drunk the most delicious sangria). That and the company of two Polish bloggers and Justyna made that we will remember this trip for a long time.

After spending there only a short time, I got convinced that Mallorca is a holiday destination where everyone can find something he is looking for. During low touristic it would be peace, beautiful nature, secluded coves with turquoise waters and gold sand, and for a change vibrant resorts during the peak season.


We stayed at a hotel in El Arenal, because Ewa is working there. The resort has slowly begun to be invaded by the tourist, most of them being German retirees. It was more probable that people would speak to us in language other than Spanish, the menus were first in German, as were most of the staff on a promenade. The promenade was packed with bars and restaurants and some discos. This was definitely not a place I would like to spend a day, let along more time, during the summer. Massive tourism, meaning hordes of drunk and loud teenagers thinking only about having fun or tourist that limit themselves to expose their bodies to the sun, eating and drinking, is definitely not my cup of tea.


Arenal is located close to Palma de Mallorca, so logically it was the first place we visited. The largest city of the island lies on the Bay of Palma and personally I found it was its biggest asset. After having quite a walk through the old town, taking few pictures of the cathedral, eating ensaimada (typical Mallorcan pastry), we were not particularly impressed, neither by the city’s atmosphere nor its monuments ...Fortunately, the following day we saw few charming little towns that made we almost forgot about our first touristic dissapointment. You may already guess what my next post will be about...


After adding photos, I remembered that we found a lot of lizard on the walls, and I read somewhere it is the island’s symbol (don’t really know if it really is). The photos on the beach were taken in Arenal. And even though I thought the water was freezing, Nuno had his first swim in the Mediterranean this year. Remaining photos were taken in Palma de Mallorca.


10 comments:

Ewa said...

Bystre Twe oko, bo mi się owe jaszczurki jakoś nie rzuciły :)))

Cieszę się, że się Wam podobało i musimy się jeszcze spotkać!

Agnieszka said...

podobało się i to bardzo, ale o najlepszych momentach pobytu w kolejnych postach. A że się jeszcze spotkamy- o tym jestem przekonana :)

Neus. La meva Barcelona. said...

No paráis! qué envidia! yo tengo mi isla favorita...Menorca para mi es un sueño de isla.
Pasadlo bien y descansad!
Un beso!

Agnieszka said...

Hola Neus! Si, no paramos, es verdad. pero con los vuelos de menos de 50€ ida/vuelta, era demasiado fácil tomar la decisión de pasar unos días en Mallorca. Eso sí, antes de la temporada alta, la isla es preciosa. De Menorca también me dijeron que es un paraíso. Un día ya me tocará verla :) Besos

kokieteria said...

Super! Jak fajnie, że się spotkałyście i razem wyruszyłyście w podróż. Que envidia! - es bien dicho;)

Ajka said...

:-) Cieszę się, że miałyśmy okazję się spotkac i to w tak niecodziennych okolicznościach i zjeść duuużo dobrych rzeczy ;) czas się zabrać za relacje, ale nie wiem od czego zacząć :)

monika said...

piękne zdjęcia:) i widać, że już cieplutko na Balearach;)

Agnieszka said...

Dziękuję wszystkim za miłe sowa!

#Kokieteria- aż grzechem byłoby się nie spotkać, łatwiej było na Majorce niż w Polsce, bo ja ostatnio wyłącznie w domu bywam, a Ajka w Wawie. te dni w towarzystwie Ajki i Ewy będę wspominać długo.

#Ajka-jeszcze raz dziękuję za zaproszenie! a co do jedzenia, nie od dziś wiadomo, że lubimy jeść! co chyba potwierdziliśy, szczególnie dokładkami paelli i sangri :)

Monika- dziękuję za Twój 1 na moim blogu komantarz, mam nadzieję, że będziesz częściej zaglądać :) Wiosna na Balearach to słońce i 20 stopni ponad, najlepszy czas chyba na pobyt tam :)

kokieteria said...

W końcu spotkały się trzy największe blogerki! :)

Mnie ostatnio praca uziemia w Polsce, ale dziś zamiast sprzątania urządziłam sobie dzień planowania... wypraw.

Agnieszka said...

Sprzątanie takie przyziemne jest :) jak już będzie pewny plan wyprawy, podaj szczegóły, to ci pewnie pozazdrościmy. A przyznam się, że niezwykle miło jest spotkać się z autorkami blogów, które się czyta :) więc daj znać, jak będziesz w Hiszpanii :) pozdrawiam świątecznie :)

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email