Tuesday, 20 December 2011

Marzenia sie spelniaja…/ Dreams come true

Wysoko na liście moich marzeń są podróże. Dalsze i bliższe, ale te dalsze oczywiście częściej pozostają w strefie marzeń z rożnych powodów, a te bliższe łatwiej zrealizować.
Rok 2011 to podróże po Katalonii, do Wenecji, na Sardenię, do Polski. I Brazylia, czyli nasza pierwsza daleka podróż, pierwszy lot za ocean…. Wróciliśmy zachwyceni (i spłukani, bo Brazylia okazała się droższa niż Europa, a my na to nie byliśmy do końca przygotowani), pełni wrażeń, wspomnień, nowych smaków, zapachów, widoków.

I jak to z podróżami bywa, uzależniają, więc najchętniej już byśmy planowali następne i to jak najdłuższe i najdalsze…. W najbliższych tygodniach zamierzamy wykorzystać łagodną zimę (odpukać, żeby nagle się pogoda nie zmieniła) i wybrać się gdzieś autem w okolice Barcelony, a w marcu jedziemy na Fallas do Walencji (tym razem z dużym wyprzedzeniem zabookowaliśmy hotel). A reszta kalendarza otwarta.


Moje uzależnienie od podróży miedzy podróżami objawia się przeglądaniem blogów związanych z podróżami i czytaniem książek (ostatnio same o Azji). No i lubimy z Nuno poznawać różne kuchnie, a restauracji serwujących “egzotyczne” jedzenie nie brakuje na szczęście w Barcelonie.
I oczywiście pozostają mi spacery po Barcelonie…



Everybody has their own wish list, on top of mine are travels. Short trips, long ones, to another continent or just in the region, of course travelling far far away is more likely to remain a dream, and travelling to closer destinations is easier to turn into a real trip.

In 2011 we travelled quite a lot, we visited many places in Catalonia, we went to Venice, Sardinia, Poland. And our big trip to Brazil, the first exotic destination, the first flight across the ocean .... We came back in love with the country (and broke, as we didn’t expect Brazil to be so expensive, and it was more than Europe), full of memories, new tastes, new smells, new sceneries.


I admit, I am a travel addict, after coming back home I am ready to start planning another trip, the longer and farther, the better. I am already planning some car trips, as the winter is really mild (let’s hope it stays that way, cause I am really not a winter fan). In March we are going to Valencia to see Fallas, as we booked hotel few months in advance this time. And the rest of the calendar is open.

If I don’t travel, I addictively read travel blogs and all books related to other countries and cultures (most recently about Asia). And we really like trying new restaurants and getting to know world cuisines, and there are many “exotic” restaurants here.
And there are still plenty of things to see in Barcelona...

No comments:

Post a Comment

Tuesday, 20 December 2011

Marzenia sie spelniaja…/ Dreams come true

Wysoko na liście moich marzeń są podróże. Dalsze i bliższe, ale te dalsze oczywiście częściej pozostają w strefie marzeń z rożnych powodów, a te bliższe łatwiej zrealizować.
Rok 2011 to podróże po Katalonii, do Wenecji, na Sardenię, do Polski. I Brazylia, czyli nasza pierwsza daleka podróż, pierwszy lot za ocean…. Wróciliśmy zachwyceni (i spłukani, bo Brazylia okazała się droższa niż Europa, a my na to nie byliśmy do końca przygotowani), pełni wrażeń, wspomnień, nowych smaków, zapachów, widoków.

I jak to z podróżami bywa, uzależniają, więc najchętniej już byśmy planowali następne i to jak najdłuższe i najdalsze…. W najbliższych tygodniach zamierzamy wykorzystać łagodną zimę (odpukać, żeby nagle się pogoda nie zmieniła) i wybrać się gdzieś autem w okolice Barcelony, a w marcu jedziemy na Fallas do Walencji (tym razem z dużym wyprzedzeniem zabookowaliśmy hotel). A reszta kalendarza otwarta.


Moje uzależnienie od podróży miedzy podróżami objawia się przeglądaniem blogów związanych z podróżami i czytaniem książek (ostatnio same o Azji). No i lubimy z Nuno poznawać różne kuchnie, a restauracji serwujących “egzotyczne” jedzenie nie brakuje na szczęście w Barcelonie.
I oczywiście pozostają mi spacery po Barcelonie…



Everybody has their own wish list, on top of mine are travels. Short trips, long ones, to another continent or just in the region, of course travelling far far away is more likely to remain a dream, and travelling to closer destinations is easier to turn into a real trip.

In 2011 we travelled quite a lot, we visited many places in Catalonia, we went to Venice, Sardinia, Poland. And our big trip to Brazil, the first exotic destination, the first flight across the ocean .... We came back in love with the country (and broke, as we didn’t expect Brazil to be so expensive, and it was more than Europe), full of memories, new tastes, new smells, new sceneries.


I admit, I am a travel addict, after coming back home I am ready to start planning another trip, the longer and farther, the better. I am already planning some car trips, as the winter is really mild (let’s hope it stays that way, cause I am really not a winter fan). In March we are going to Valencia to see Fallas, as we booked hotel few months in advance this time. And the rest of the calendar is open.

If I don’t travel, I addictively read travel blogs and all books related to other countries and cultures (most recently about Asia). And we really like trying new restaurants and getting to know world cuisines, and there are many “exotic” restaurants here.
And there are still plenty of things to see in Barcelona...

No comments:

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email