Tuesday, 12 February 2013

Cztery pory roku w Ennis/ Four seasons in Ennis


Są takie miejsca, które odwiedzamy, bo mieszkają tam nasi przyjaciele, a nie przez ich atrakcyjność. Myślałam, że tak też będzie w Ennis, do którego wybieraliśmy się, żeby wypić zaległego guinnessa z moim dawnym znajomym Kevinem. Jest to jedna z tych mega pozytywnych osób, które spotyka się na swojej drodze przypadkowo i z którymi utrzymuje się kontakt (niestety dość sporadyczny) przez lata, by potem los spłatał nam figla i byśmy zamieszkali w Irlandii.


Gdy wyjeżdżaliśmy z Galway padał grad, po 15 km zaczęło świecić słońce i minęliśmy 2 tęczę (tyle tęcz ile w Irlandii to chyba w całym moim życiu nie widziałam) potem niebo się zachmurzyło i zaczęło padać, gdy dotarliśmy do Ennis było szaro, ale nie padało, a gdy wyjeżdżaliśmy znowu zaskoczył nas grad. Przy takich warunkach pogodowych, mimo zaplanowanego przystanku na zwiedzanie poleconego w przewodniku zamku Knappogue Castle , pojechaliśmy bezpośrednio do Ennis, które okazało się dość uroczym miasteczkiem. Obejście centrum zajęło nam jakieś pół godziny. To, co wyróżnia wszystkie miasteczka irlandzkie to różnokolorowe budynki. Jakby na przekór deszczowej szarudze. No i oczywiście pełno jest barów, założę się, że to w Irlandii powstał termin „pogoda barowa”. 


Ennis pewnie nie jest miastem, które koniecznie trzeba odwiedzić, ale warto przyjechać tu pod koniec maja, kiedy to odbywa się to drugi co do wielkości festiwal muzyczny, Fleadh Nua. A z śmiesznych ciekawostek (jeśli sama nazwa nie wydaje wam się śmieszna, bo nie macie tych samych skojarzeń, co ja) to znalazłam informację że w 2005 Ennis wygrało konkurs na najczystsze miasto Irlandii (Irish Tidy Town).



There are places that we visit only because our friends or family live there and not because they are attractive from a touristic point of view. I thought that it would be the case of Ennis, as we went there just to have a pint of Guinness with my dear old friend Kevin. He is one of those people that you randomly met ages ago and still keep in touch with (thank you facebook for that). By a huge coincidence now we live only hour apart.


When we left Galway it hailed, 15 km after, it was sunny and we passed by 2 rainbows (I think I’ve never seen so many rainbow in my life as I have during 4 months in Ireland), than the sky  was covered with clouds for few hours and when we were coming back, it started to hail. You can never predict weather here, it really changes every time you look out the window! Now I get why Englishmen and Irishmen can talk about weather for quite a time!


We were supposed to make a quick stop to see a Knappogue Castle that our guide recommended, but we just decided to go straight to Ennis, as my camera is not really waterproof. Ennis turned out to be quite a charming town, even if there is not much to see and it takes you half an hour to walk through the city centre. Buildings are really colourful (many Irish towns have it in common, I believe it is a way to fight the grayness caused by the rain). And of course, it’s full of small cosy pubs. In Poland we have a saying: it’s a perfect pub weather (you can guess a meaning: perfect to sit in a pub drinking your beer), but I believe it was an Irishman, or at least somebody who travelled to Ireland, that invented that saying!


Ennis is probably not a city that you must visit when you travel around Ireland, but it may be worth coming here at the end of May, when the second largest Irish music festival, Fleadh Nua, takes place. There is also a fun fact to know about this town (if the name itself wasn’t funny enough. Or is it only me who find it funny):  in 2005, Ennis was chosen the tidiest  town of Ireland.

10 comments:

NINA S. said...

Dlaczego puscilas Barcelone i mieszkasz w Irlandii??? Rozumiem na odwrot...:)) pozdrawiam Cie!

Agnieszka Stasiewska said...

Hej Nina, witam :) wiem, wiem, że logiczniej byłoby na odwrót, ale kryzys w Hiszpanii odbił się na naszej sytuacji i Nuno nie przedłużono kontraktu, do Portugalii nam się też nie udało bo nie było odzewu jak wysyłam CV, w Polsce też cisza, a z Irlandii się w ciągu tygodnia odezwali. Na razie narzekam tylko na aurę pogodową, bo kraj i ludzie mnie pozytywnie zaskoczyli!

Pola said...

Czy ja się mylę? Bo mi się wydaje, że Irlandczycy są bardzo weseli i pogodni, więc może są dowodem na to, że pogoda nie ma tak dużego wpływu na samopoczucie jak nam się wydaje? :)

Ajka said...

Świetny klimat, tych uliczek, małych domków. Właśnie tak zawsze wyobrażałam sobie irlandzkie miasteczka.

Agnieszka Stasiewska said...

@Pola, tak Irlandczycy sa mega weseli, uprzejmi i zawsze usmiechnieci. Wygrywaja pod tym wzgledem z Katalonczykami. Moze niedlugo zrobei zestawienie plusow i minusow obu tych miast, ale charakter Irlandczykow na pewno by byl jednym z glownych pozytywnych aspektow przeprowadzki :)

Agnieszka Stasiewska said...

@Ajka, male miasteczka sa do siebie strasznie podobne, jest jedna glowna ulica i wiele pubow! :)

rokwgalway said...

hehe, no Ennis smieszna nazwa, chcialam wlasnie tam jechac ze wzgledu na nia :)

Anonymous said...

I was more than happy to find this page. I need to to thank you
for your time for this particularly wonderful read!
! I definitely liked every little bit of it and I have you book marked to
see new things in your site.

My blog post ... root canal crown cost

Anonymous said...

Landscaping Tips What Mulch To Use For Trees Is Your Garden Soil Adequate Or Do
You Need To Buy Topsoil

Feel free to surf to my web blog: http://www.healthmassagechairs.org

Anonymous said...

[url=http://levitranowdirect.com/#igjfp]levitra online[/url] - levitra online without prescription , http://levitranowdirect.com/#hsonw cheap levitra online

Post a Comment

Tuesday, 12 February 2013

Cztery pory roku w Ennis/ Four seasons in Ennis


Są takie miejsca, które odwiedzamy, bo mieszkają tam nasi przyjaciele, a nie przez ich atrakcyjność. Myślałam, że tak też będzie w Ennis, do którego wybieraliśmy się, żeby wypić zaległego guinnessa z moim dawnym znajomym Kevinem. Jest to jedna z tych mega pozytywnych osób, które spotyka się na swojej drodze przypadkowo i z którymi utrzymuje się kontakt (niestety dość sporadyczny) przez lata, by potem los spłatał nam figla i byśmy zamieszkali w Irlandii.


Gdy wyjeżdżaliśmy z Galway padał grad, po 15 km zaczęło świecić słońce i minęliśmy 2 tęczę (tyle tęcz ile w Irlandii to chyba w całym moim życiu nie widziałam) potem niebo się zachmurzyło i zaczęło padać, gdy dotarliśmy do Ennis było szaro, ale nie padało, a gdy wyjeżdżaliśmy znowu zaskoczył nas grad. Przy takich warunkach pogodowych, mimo zaplanowanego przystanku na zwiedzanie poleconego w przewodniku zamku Knappogue Castle , pojechaliśmy bezpośrednio do Ennis, które okazało się dość uroczym miasteczkiem. Obejście centrum zajęło nam jakieś pół godziny. To, co wyróżnia wszystkie miasteczka irlandzkie to różnokolorowe budynki. Jakby na przekór deszczowej szarudze. No i oczywiście pełno jest barów, założę się, że to w Irlandii powstał termin „pogoda barowa”. 


Ennis pewnie nie jest miastem, które koniecznie trzeba odwiedzić, ale warto przyjechać tu pod koniec maja, kiedy to odbywa się to drugi co do wielkości festiwal muzyczny, Fleadh Nua. A z śmiesznych ciekawostek (jeśli sama nazwa nie wydaje wam się śmieszna, bo nie macie tych samych skojarzeń, co ja) to znalazłam informację że w 2005 Ennis wygrało konkurs na najczystsze miasto Irlandii (Irish Tidy Town).



There are places that we visit only because our friends or family live there and not because they are attractive from a touristic point of view. I thought that it would be the case of Ennis, as we went there just to have a pint of Guinness with my dear old friend Kevin. He is one of those people that you randomly met ages ago and still keep in touch with (thank you facebook for that). By a huge coincidence now we live only hour apart.


When we left Galway it hailed, 15 km after, it was sunny and we passed by 2 rainbows (I think I’ve never seen so many rainbow in my life as I have during 4 months in Ireland), than the sky  was covered with clouds for few hours and when we were coming back, it started to hail. You can never predict weather here, it really changes every time you look out the window! Now I get why Englishmen and Irishmen can talk about weather for quite a time!


We were supposed to make a quick stop to see a Knappogue Castle that our guide recommended, but we just decided to go straight to Ennis, as my camera is not really waterproof. Ennis turned out to be quite a charming town, even if there is not much to see and it takes you half an hour to walk through the city centre. Buildings are really colourful (many Irish towns have it in common, I believe it is a way to fight the grayness caused by the rain). And of course, it’s full of small cosy pubs. In Poland we have a saying: it’s a perfect pub weather (you can guess a meaning: perfect to sit in a pub drinking your beer), but I believe it was an Irishman, or at least somebody who travelled to Ireland, that invented that saying!


Ennis is probably not a city that you must visit when you travel around Ireland, but it may be worth coming here at the end of May, when the second largest Irish music festival, Fleadh Nua, takes place. There is also a fun fact to know about this town (if the name itself wasn’t funny enough. Or is it only me who find it funny):  in 2005, Ennis was chosen the tidiest  town of Ireland.

10 comments:

NINA S. said...

Dlaczego puscilas Barcelone i mieszkasz w Irlandii??? Rozumiem na odwrot...:)) pozdrawiam Cie!

Agnieszka Stasiewska said...

Hej Nina, witam :) wiem, wiem, że logiczniej byłoby na odwrót, ale kryzys w Hiszpanii odbił się na naszej sytuacji i Nuno nie przedłużono kontraktu, do Portugalii nam się też nie udało bo nie było odzewu jak wysyłam CV, w Polsce też cisza, a z Irlandii się w ciągu tygodnia odezwali. Na razie narzekam tylko na aurę pogodową, bo kraj i ludzie mnie pozytywnie zaskoczyli!

Pola said...

Czy ja się mylę? Bo mi się wydaje, że Irlandczycy są bardzo weseli i pogodni, więc może są dowodem na to, że pogoda nie ma tak dużego wpływu na samopoczucie jak nam się wydaje? :)

Ajka said...

Świetny klimat, tych uliczek, małych domków. Właśnie tak zawsze wyobrażałam sobie irlandzkie miasteczka.

Agnieszka Stasiewska said...

@Pola, tak Irlandczycy sa mega weseli, uprzejmi i zawsze usmiechnieci. Wygrywaja pod tym wzgledem z Katalonczykami. Moze niedlugo zrobei zestawienie plusow i minusow obu tych miast, ale charakter Irlandczykow na pewno by byl jednym z glownych pozytywnych aspektow przeprowadzki :)

Agnieszka Stasiewska said...

@Ajka, male miasteczka sa do siebie strasznie podobne, jest jedna glowna ulica i wiele pubow! :)

rokwgalway said...

hehe, no Ennis smieszna nazwa, chcialam wlasnie tam jechac ze wzgledu na nia :)

Anonymous said...

I was more than happy to find this page. I need to to thank you
for your time for this particularly wonderful read!
! I definitely liked every little bit of it and I have you book marked to
see new things in your site.

My blog post ... root canal crown cost

Anonymous said...

Landscaping Tips What Mulch To Use For Trees Is Your Garden Soil Adequate Or Do
You Need To Buy Topsoil

Feel free to surf to my web blog: http://www.healthmassagechairs.org

Anonymous said...

[url=http://levitranowdirect.com/#igjfp]levitra online[/url] - levitra online without prescription , http://levitranowdirect.com/#hsonw cheap levitra online

Post a Comment

Bądź na bieżąco/ Follow by Email